Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
27.07.2021 27 lipca 2021

Brytyjska energetyka rok po reformie

Brytyjska reforma sektora energetycznego, po niemal roku działania, zaczyna nabierać kształtu. Od początku eksperymentowi z zainteresowaniem przyglądają się rządy wielu krajów, w tym również Polski.

   Powrót       24 grudnia 2014       Energia   

Niemal dokładnie w rok po złożeniu przez królową Elżbietę II podpisu pod reformą sektora energetycznego zakończyła się pierwsza w Wielkiej Brytanii i Europie aukcja w ramach tzw. rynku mocy (capacity market). Mechanizm ten, wraz z tzw. kontraktami różnicowymi stanowi trzon reformy, określanej przez rząd jako „jedną na pokolenie”.

Jej celem jest wprowadzenie brytyjskiej energetyki na nowe, bardziej efektywne tory i dostosowanie jej do obecnych i przyszłych wymogów niskoemisyjnej gospodarki. Jest zbyt wcześnie, by powiedzieć czy cel ten uda się osiągnąć. Na razie wiadomo, że reforma wzbudza wiele kontrowersji i ma przeciwników zarówno w kraju jak i zagranicą, przede wszystkim wśród zwolenników energetyki konwencjonalnej i fanów odnawialnych źródeł energii.

"Zamordowanie" sektora węglowego

To szerokie grono krytyków wynika najpewniej z faktu, że rząd Davida Camerona starał się w reformie znaleźć równowagę pomiędzy brytyjskimi tradycjami w zakresie paliw kopalnych, a mocno promowaną w międzynarodowym kręgu polityką efektywności energetycznej i ambitnymi celami w zakresie redukcji emisji.

Głosy krytyki można mnożyć, począwszy od zarzutów o "zamordowanie" brytyjskiego sektora węglowego w efekcie wprowadzenia limitów emisyjnych dla elektrowni zasilanych paliwami kopalnymi, przez utrzymującą się niepewność legislacyjną, która na długie miesiące zamroziła inwestycje w kluczowe dla całego sektora elektrownie gazowe, aż po ograniczanie wsparcia dla niektórych technologii odnawialnych (przede wszystkim lądowych farm wiatrowych i dużych instalacji solarnych).

Kontrowersje w całej Europie wzbudza także ambitny program budowy nowych mocy w energetyce atomowej, a konkretnie stanowiący jego podstawę mechanizm kontraktów różnicowych. Zatwierdzenie przez Komisję Europejską pomocy publicznej w postaci takiego właśnie kontraktu na budowę elektrowni Hinkley Point C spotkało się z ostrym protestem rządu Austrii, który zapowiedział wykorzystanie wszystkich istniejących środków do zablokowania tej decyzji. Tymczasem w polskim projekcie jądrowym mechanizm kontraktu różnicowego jest wskazywany jako najbardziej prawdopodobne rozwiązanie problemu długoterminowego zagwarantowania zwrotu inwestycji. Dlatego polski rząd i sektor energetyczny nie ukrywa, że z uwagą śledzą losy brytyjskich rozwiązań.

Krytyków polityki energetycznej brytyjskiego rządu nie brakuje również na własnym podwórku. Argumentami o wpływie swojego sektora na gospodarkę i liczbie potencjalnych miejsc pracy przerzucają się bowiem zarówno organizacje branżowe z sektora OZE jak i paliw kopalnych. O koncyliacyjnym nastawieniu rządu świadczą choćby przyjęte w ostatnich kilkunastu miesiącach strategie sektorowe zarówno dla branży naftowo-gazowej jak i energetyki odnawialnej (a konkretnie sektora energetyki solarnej i morskiej energetyki wiatrowej).

"Zrównoważony miks energetyczny"

W oficjalnych wypowiedziach przedstawicieli rządu zawsze pojawia się sformułowanie mówiące o „zrównoważonym miksie energetycznym”. Takie stanowisko gabinetu widoczne było także podczas negocjacji nad nowym unijnym pakietem klimatycznym. Pod tym hasłem premierowi Cameronowi udało się ostatecznie przeforsować brytyjskie stanowisko sprzeciwiające się ustaleniu wiążącego celu w zakresie udziału odnawialnych źródeł energii w miksie energetycznym. Zdaniem rządu, decyzje o wyborze konkretnej i najbardziej efektywnej drogi do osiągnięcia nadrzędnego celu, jakim jest ograniczenie emisji, powinno się pozostawić rządom poszczególnych krajów.

Trzeba jednak przyznać, że w całym natłoku krytyki rządu bronią liczby. Opublikowane niedawno dane o zużyciu energii mówią wprost, że przeciętny Brytyjczyk zużył w 2013 roku o 10 proc. mniej energii niż pięć lat temu i to w warunkach stale rosnącej gospodarki. Godząc niejako obie strony konfliktu, dane wskazują jasno na rekordowy poziom nakładów inwestycyjnych zarówno w sektorze OZE jak i w branży naftowo-gazowej.

W ostatnim roku zrodziło się też wiele pomysłów mających zachęcić inwestorów do zainteresowania się brytyjskimi złożami gazu łupkowego oraz przekonania mieszkańców kraju do tego źródła energii. Najpóźniej wiosną przyszłego roku rozstrzygnięta zostanie runda licencyjna, w której rząd zaoferował łupkowym inwestorom obszary o rekordowej powierzchni.

Ryzyko blackoutu

Problemów jednak nie brakuje. Mimo podejmowanych kroków mających zapewnić inwestycje w nowe moce wytwórcze, brytyjski rynek coraz bardziej balansuje na krawędzi ryzyka niedoboru energii. Aby zapobiec temu już tej zimy, operator systemu przesyłowego otrzymał od rządu zgodę na zarezerwowanie dodatkowych mocy zapasowych. Ryzyko blackoutu ma ostatecznie zniknąć dopiero zimą 2018-2019, kiedy to w życie wejdą pierwsze kontrakty w ramach rynku mocy. Do tego czasu system będzie musiał ratować się w krytycznych sytuacjach uruchamianiem - często przestarzałych i w normalnych warunkach nieopłacalnych - elektrowni węglowych i gazowych.

Do tego dołączył ostatnio kryzys w sektorze naftowym, który boleśnie może odczuć, poprzez spadek przychodów podatkowych i zatrudnienia, zwłaszcza znacząco uzależniona od tej branży Szkocja.

Innego rodzaju problemy mogą pojawić się w kolejnej dekadzie. Jeśli z jakiegoś powodu (wewnętrznego czy zagranicznego) rządowi nie uda się przeforsować obecnego programu inwestycji atomowych, już w połowie lat 20. w użytku może pozostać tylko jedna z dziewięciu pracujących obecnie elektrowni atomowych, które zaspokajają niemal 20 proc. zapotrzebowania na energię. Wydaje się niemal pewne, że w tak krótkim czasie nie uda się zastąpić tych mocy zarówno elektrowniami gazowymi i tym bardziej odnawialnymi źródłami energii.

Wielka Brytania liderem OZE

Trzeba jednak przyznać, że w OZE Wielka Brytania jest bezwzględnie jednym z globalnych liderów. Zdarzały się już dni, w których produkcja energii ze źródeł odnawialnych przekraczała tą z elektrowni atomowych.

Pod względem zainstalowanych mocy w morskich farmach wiatrowych prześciga ona wszystkie inne kraje globu razem wzięte. Farm wiatrowych na lądzie jest tak dużo, że rząd postanowił ograniczyć możliwości budowy kolejnych w trosce o zachowanie krajobrazu i komfortu życia ludności.

Oprócz tego Wielka Brytania jest pionierem w zakresie wielu nowoczesnych technologii energetyki morskiej (m. in. projekty budowy lagun pływowych w Walii czy przemysłowego wykorzystania turbin podwodnych u północnych wybrzeży Szkocji).

Wreszcie, to na Wyspach są największe szanse na pierwsze w Europie przemysłowe wdrożenie technologii CCS i zatłaczanie dwutlenku węgla do wyczerpanych złóż gazu pod dnem Morza Północnego. Na finiszu jest przetarg mający wyłonić jeden lub dwa projekty tego typu, które rywalizują o miliard funtów rządowego dofinansowania.

Mając na uwadze rosnące zapotrzebowanie na energię nie zaniedbuje się także rozbudowy połączeń międzysystemowych. Do istniejących już interkonektorów energetycznych z Francją, Holandią i Irlandią przed końcem obecnej dekady może dołączyć siedem kolejnych, w tym potencjalnie najdłuższy podmorski interkonektor na świecie łączący Wielką Brytanię z Norwegią. Wstępnie planowane jest także połączenie z Islandią, którym brytyjski rząd chciałby importować energię z tamtejszych źródeł geotermalnych.

Pomysłów więc nie brakuje, ale jak łatwo się domyślić ich realizacja może stanąć po znakiem zapytania choćby ze względu na koszty. Już teraz bowiem coraz więcej Brytyjczyków oburza się na rosnące rachunki za gaz czy energię, a winą za ten stan obarcza ambitne plany rządu.

z Londynu Marcin Szczepański (PAP)

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Ørsted stawia na neutralność klimatyczną i wspieranie bioróżnorodności (09 lipca 2021)Prognozy przedstawione w PEP 2040 zostaną przekroczone (06 lipca 2021)Przedsiębiorcy offshore apelują o zmiany w ustawie przyjętej w lutym tego roku (13 kwietnia 2021)PGE i duński Orsted podpisały umowę ws. offshore (11 lutego 2021)Projekt farmy wiatrowej Baltica 1 PGE z warunkami przyłączenia do sieci (09 czerwca 2020)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony