Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
29.07.2021 29 lipca 2021

“My jesteśmy transformacją sektora energetycznego”

Społeczeństwa wielu krajów wręcz domagają się aktywnego udziału w produkcji energii, bo wiedzą, że mogą mieć z tego tytułu korzyści. By energetyka obywatelska stała się faktem w Polsce, potrzebne są mechanizmy wsparcia, w tym taryfy gwarantowane.

   Powrót       28 maja 2015       Energia   

Czym jest energetyka obywatelska? Jak sama nazwa wskazuje, chodzi o produkcję energii przez obywateli, a nie przez koncerny energetyczne. To jednak coś więcej niż tylko „zwykły” prosumentyzm, bo oznacza zaangażowanie w produkcję energii nie tylko pojedynczych osób, ale całych społeczności. Wówczas możliwe jest dzielenie się zarówno kosztami, jak i wynikającymi z tej produkcji korzyściami. Najlepszym przykładem energetyki obywatelskiej są spółdzielnie energetyczne, nazwane przez Matthiasa Rehma z Ambasady Republiki Federalnej Niemiec również obywatelskimi grupami energetycznymi.

Nieprzypadkowo to właśnie przedstawiciele Niemiec – Lutz Ribbe z Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego (EKES) oraz Matthias Rehm – opowiadali podczas VIII Forum Energetyki Prosumenckiej o spółdzielczym modelu rozwoju energetyki. Niemcy stanowią bowiem dobry przykład tego, jak powstawanie spółdzielni energetycznych przyczynia się do rozwoju OZE i jak duży wpływ na produkcję energii w tym kraju mają sami obywatele.

Połowa mocy w rękach obywateli

W roku 2012 udział obywateli, jeśli chodzi o moc zainstalowaną w źródłach OZE, wyniósł w Niemczech 47 proc. (34 GW), z czego gospodarstwa rolne miały ponad 11 proc. Udział koncernów energetycznych stanowił jednocześnie tylko 12 proc. A energii z OZE wyprodukowano w minionym roku ponad 157 TWh, udział zielonych źródeł w produkcji energii elektrycznej stanowił prawie 26 proc.

Połowa mocy w rękach obywateli – jak Niemcom się to udało? Sekret tkwi w kolektywnym, spółdzielczym podejściu do produkcji energii. W Polsce taki model może wywoływać złe skojarzenia z niechlubnej przeszłości, ale nie zapominajmy, że jest to jedna z najbezpieczniejszych form działalności gospodarczej – bardzo rzadko zdarza się spółdzielniom ogłaszać upadłość. U naszych zachodnich sąsiadów działały w 2014 r. 973 spółdzielnie energetyczne skupiające 145 tys. udziałowców. W spółdzielniach tych było zaangażowane 470 mln euro kapitału własnego. W ciągu roku mogą wyprodukować 830 GWh energii - wystarczającej, by zasilić 230 tys. gospodarstw domowych o przeciętnych potrzebach.

Produkcja na miejscu: stabilna, tania i efektywna

Produkcja na miejscu oznacza, o czym mówił Matthias Rehm, stabilność dostaw energii elektrycznej i ciepła. Ponadto dużo łatwiej i szybciej można rozwiązać ewentualny problem techniczny, mając całą instalację na miejscu. Ceny energii w modelu spółdzielczym są niższe w porównaniu z produkcją zcentralizowaną, cechuje je też stabilność. Inna sprawa, że w przypadku tego typu produkcji wysoka jest generalnie akceptacja społeczna OZE – dużo łatwiej jest ludziom zgodzić się na ustawienie np. wiatraka na ich terenie w przypadku, gdy są jego udziałowcami. Jak podkreślał podczas Forum Grzegorz Wiśniewski z Instytutu Energetyki Odnawialnej, takie podejście do produkcji energii pozwala stworzyć miliony miejsc pracy oraz zatrzymać dochody w regionach, gdzie energia jest produkowana. Efektywnie wykorzystywane są też wtedy wszystkie lokalne zasoby, np. biomasa.

Z analizy EKES powstałej na podstawie serii wizyt studyjnych w sześciu państwach członkowskich UE (Niemcy, Polska, Francja, Wlk. Brytania, Litwa, Bułgaria) wynika, że społeczeństwo wręcz domaga się aktywnego udziału w produkcji energii. Jest zainteresowane głównie korzyściami ekonomicznymi, jakie może mieć z tego tytułu, niekoniecznie natomiast łagodzeniem zmian klimatycznych.

Liczą się motywy ekonomiczne

Motorem działań większości ludzi zawsze będą – i trzeba sobie to jasno powiedzieć – motywy ekonomiczne. Dlatego do rozwoju energetyki obywatelskiej doszło tylko w tych krajach, gdzie ustanowiono taryfy gwarantowane, o czym wspomniał podczas Forum Energetyki Prosumenckiej Grzegorz Wiśniewski. Z analizy EKES-u(1) wynika jasno: najważniejsze jest wsparcie dla zdecentralizowanej produkcji energii przez obywateli. Liczą się więc systemy dotacji, pożyczek i wsparcia produkcji. Procedury administracyjne muszą być proste, szybkie i przystępne cenowo. EKES zaleca zebranie wszystkich procedur w ramach punktów obsługi, które kompleksowo doradzałyby inwestorom. Podkreśla też kwestię udziału obywateli w opracowywaniu krajowych planów działań dotyczących energetyki.

Transformacja w Polsce będzie możliwa wówczas, gdy przedstawiciele społeczeństwa obywatelskiego będą mogli powiedzieć to samo, co Niemcy podczas wizyt studyjnych EKES-u: My nie tylko wspieramy transformację sektora energetycznego – my jesteśmy transformacją sektora energetycznego.

Ewa Szekalska: Dziennikarz

Przypisy

1/ ODMIENIĆ PRZYSZŁOŚĆ ENERGETYKI: SPOŁECZEŃSTWO OBYWATELSKIE JAKO GŁÓWNY PODMIOT PRODUKCJI ENERGII ZE ŹRÓDEŁ ODNAWIALNYCH. Analiza EKES-u na temat roli społeczeństwa obywatelskiego we wdrażaniu dyrektywy UE w sprawie odnawialnych źródeł energii
https://www.teraz-srodowisko.pl/media/pdf/aktualnosci/927-analiza-EKES-odmienic-przyszlosc-energetyki.pdf

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Skala zmian zaproponowanych w projekcie ustawy prawo energetyczne dużym zaskoczeniem (14 czerwca 2021)Debata po exposé premiera. Co posłowie mówią o środowisku? (26 listopada 2019)Pierwsza w historii zielona kampania wyborcza za nami. Do czego zobowiązali się zwycięzcy? (14 października 2019)Powstał manifest „Zielona przyszłość Śląska” (11 grudnia 2018)Województwo Śląskie przystąpiło do koalicji "Więcej niż Energia" (01 czerwca 2018)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony