Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
16.10.2021 16 października 2021

Niska cena ropy kwestionuje trwałość europejskiej strategii energetycznej

27 listopada odbędzie się w Wiedniu spotkanie krajów eksportujących ropę. Po trzech latach stagnacji (około 100 USD za baryłkę), cena ropy spadła poniżej 80 dolarów. Jakie są powody, wyzwania i konsekwencje takiej sytuacji?

   Powrót       26 listopada 2014       Energia   
Cécile Maisonneuve
Doradca ds. energetycznych we Francuskim Instytucie Stosunków Międzynarodowych

Teraz Środowisko: Cena ropy spadła poniżej 80 dolarów. Jak można wyjaśnić to zjawisko?

Cécile Maisonneuve: Od czerwca tego roku cena ropy spadła o prawie 30%. Spadek ten związany jest ze wzrostem podaży i spadkiem popytu. Na przykład Stany Zjednoczone produkują coraz więcej ropy z łupków. Nie eksportują jej, ale w związku z tym importują znacznie mniej.

Można by się spodziewać, że kraje OPEC, odpowiadając na mniejszy popyt, obniżą w związku z tym produkcję. Ale nie zrobiły tego. Wręcz przeciwnie - Arabia Saudyjska zwiększyła swoją produkcję w trzecim kwartale.

Tymczasem popyt naprawdę maleje. W Europie, od kryzysu w 2008 roku, zużycie ropy systematycznie spada. Za to zapotrzebowanie na nią rośnie w krajach rozwijających się, zwłaszcza w Chinach.

TŚ: Czy ta sytuacja będzie się utrzymywać?

CM: Przewiduje się, że nie będzie większych zmian w 2015 roku. Na ewolucję sytuacji mogłaby wpłynąć rewizja kwot OPEC. Wewnątrz organizacji odbywają się obecnie ważne dyskusje, gdyż niektóre kraje wymagają tej rewizji. Wszystko zależy od zdolności państw do zrównoważenia budżetów w oparciu o ceny ropy.

Wiadomo jednak, że Saudyjczycy, których pozycja jest dominująca, nie zgadzają się na zmniejszenie produkcji. Arabia Saudyjska chce utrzymać swój udział w rynku.

Ponadto, spekuluje się o nieenergetycznych przyczynach spadku cen ropy naftowej. Sytuacja ta osłabia bowiem kilka krajów: Rosja pokrywa swoje koszty budżetowe baryłką za 114 USD; cena ta jest jeszcze wyższa w Iranie i Wenezueli. Uważa się więc, że Arabia Saudyjska i Stany Zjednoczone mają interes geopolityczny w takiej sytuacji.

I jeszcze jedno: obecna cena baryłki zaczyna podważać rentowność wydobycia gazu i ropy z łupków w Stanach Zjednoczonych.

TŚ: Czy niska cena może mieć wpływ na strategie energetyczne w krajach konsumenckich, zwłaszcza w Europie?

CM: Dla Unii Europejskiej, spadek ten ma podwójne działanie: pozytywne i negatywne. Z jednej strony, pomoże on zmniejszyć rachunki za energię elektryczną. Mowa tutaj o setkach miliardów euro – we Francji na przykład w 2013 roku było to 66 miliardów euro. Także rachunki za gaz ulegną zmianie, gdyż jego cena indeksowana jest na cenie ropy.

Z drugiej strony, jesteśmy w sytuacji, w której Europa rozwija strategię energii drogiej, mającej za cel dążenie w kierunku energetyki niskoemisyjnej. I tu pojawia się pytanie o trwałość takiej strategii. Bo jeśli spadek cen ropy się utrzyma, to czy nie należałoby zweryfikować rytmu ewolucji miksu energetycznego? Sytuacja ta wymagałaby znacznie silniejszej woli oraz politycznej zdolności wytłumaczenia społeczeństwu, dlaczego koszt energii wzrasta, podczas gdy ceny ropy idą w dół.

TŚ: Niektórzy obserwatorzy uważają, że niskie ceny ropy naftowej mogą ograniczyć ambicje i nadzieje wiązane z przyszłorocznym szczytem klimatycznym…

CM: Oczywiste jest, że część producentów ropy obiektywnie nie ma żadnego interesu w sukcesie negocjacji klimatycznych. Tak jest w przypadku Australii, która niechętnie zgodziła się na włączenie problemu klimatu do końcowego komunikatu niedawnego szczytu G20, a także Rosji, Kanady, monarchii naftowych... Pewne jest, że niskie ceny ropy wpływają ujemnie na dynamikę negocjacji klimatycznych. Ale mamy też pozytywne odczucia z niedawnego porozumienia podpisanego między Chinami a Stanami Zjednoczonymi. Są to dwaj najwięksi emitenci gazów cieplarnianych, mający na swoich terytoriach wielkie pokłady paliw kopalnych. I mimo to, wykazują pewną determinację, chcą iść do przodu. Musimy gratulować takiej woli i starać się, żeby ewoluowała ona w dobrym kierunku.

Chiny nie mają wyboru: nie chodzi tu o zmiany klimatu do roku 2050, ale o niezbędny warunek ich wzrostu i dobrobytu. W chińskich aglomeracjach nie da się dzisiaj żyć. Dla Chińczyków jest to więc problematyka bardzo nagląca.

TŚ: Czy ustanowienie sygnału cenowego dla emisji dwutlenku węgla jest konieczne w warunkach spadku cen paliw kopalnych?

CM: Węgiel rozwija się w Europie nie tylko dlatego, że jest go wiele na rynku, ale przede wszystkim dlatego, że rynek emisji nie działa. Chiny wprowadziły kilka rynków emisji. W Stanach Zjednoczonych, inicjatywy powstają na poziomie stanów i miast. Musi istnieć jasny sygnał cenowy dla inwestujących w technologie niskoemisyjne.

Rozmawiała Sophie Fabrégat

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Zielona odbudowa miast. O czym rozmawiano podczas konferencji Eco-Miasto? (07 października 2021)Wodór będzie miał swoje porozumienie sektorowe. Już w październiku (28 września 2021)Zmiany i dalsze korzyści z fotowoltaiki w firmie (15 września 2021)Jaki wpływ na środowisko ma europejski sektor transportu morskiego? Odpowiedź w raporcie EEA (10 września 2021)W kolejnych latach emisje CO2 z rafinerii ropy naftowej jeszcze wzrosną (23 sierpnia 2021)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony