Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
13.08.2022 13 sierpnia 2022

Czy System Ograniczenia Kosztów Energii (SOKE) to odpowiedź na bolączki prosumentów?

Instalacja fotowoltaiczna powinna zapewniać prosumentowi samowystarczalność energetyczną, komfort użytkowania i niskie rachunki. Rzeczywistość jest jednak daleka od ideału. Jak to zmienić i czym jest SOKE, wyjaśnia Arkadiusz Musielewicz z Ecological Projects Poland Sp. z o.o.

   Powrót       29 lipca 2022       Energia       Artykuł promocyjny   
Arkadiusz Musielewicz
Wiceprezes Zarządu oraz Dyrektor ds. inwestycji i rozwoju Ecological Projects Poland Sp. z o.o.

Teraz Środowisko (TŚ): Mierzymy się z rekordowo wysokimi cenami za energię elektryczną. Jak powinny kształtować się ceny kupna-sprzedaży, aby fotowoltaika była dalej opłacalna dla prosumentów?

Arkadiusz Musielewicz (AM): Po pierwsze Polskie Sieci Energetyczne (PSE) podały już do publicznej wiadomości cenę odkupu energii elektrycznej od prosumentów. Została wyliczona zgodnie z ustawą w oparciu o średnią ważoną (a nie średnią arytmetyczną), co powoduje, że jest o ok. 200 zł niższa za 1MWh aniżeli cena obowiązująca na Towarowej Giełdzie Energii (TGE). Wciąż jest to cena wyższa niż była np. jeszcze w maju czy czerwcu br., stąd opłacalność net-billingu została utrzymana. Konkretyzując, stawka PSE została wyliczona na poziomie ok. 65 gr/kWh, a cena średnia TGE kształtuje się na poziomie ok. 88 gr/kWh. Wciąż są to kwoty zapewniające opłacalność instalacji, ponieważ wraz ze zwiększeniem autokonsumpcji prosumenci oszczędzają na opłatach dystrybucyjnych za zakupioną energię elektryczną. W systemie net-billingu wszyscy prosumenci ponoszą koszty dystrybucyjne, ale koszt ten jest zróżnicowany w zależności od wykorzystania sieci, przez co jest bardziej sprawiedliwy dla wszystkich. Opłata dystrybucyjna kształtuje się na poziomie ok. 27 gr/kWh, co stanowi znaczny koszt (ok. 40 proc. kosztów w energii). To kolejny argument za tym, by prosumenci świadomie zarządzali energią elektryczną. Równie ważne jest też to, by Urząd Regulacji Energetyki (URE) uwzględniał warunki rynkowe i nie wyrażał zgody na podniesienie taryfy, tak by nie pozbawić prosumentów opłacalności ich inwestycji w energetykę solarną.

TŚ: W zarządzaniu energią może pomóc System Oszczędzania Kosztów Energii (SOKE). Na czym polega?

AM: System ma dwa główne aspekty, po pierwsze zwiększamy autokonsumpcję energii wyprodukowanej przez panele PV do min. 60%. Rachunek jest prosty, im więcej energii wykorzystamy na własne potrzeby, tym mniejsze koszty z tytułu opłaty dystrybucyjnej poniesiemy. Nasz system to nie tylko arbitraż cenowy, ale przede wszystkim zmniejszenie kosztów dystrybucyjnych oraz neutralny wpływ na sieć niskiego napięcia. Druga ważna kwestia to zapewnienie ciągłości pracy instalacji, nawet kiedy nie ma zasilania z sieci. W klasycznej instalacji PV awaria sieci przesyłowej oznacza brak prądu, czyli brak produkcji z paneli fotowoltaicznych. Remedium na te problemy jest montaż odpowiednio sprofilowanego systemu zabezpieczenia: wyspowego albo krytycznego. Zależy nam na zwiększeniu świadomości prosumentów i instalatorów, a pierwszym krokiem przed zainstalowaniem systemu SOKE jest dokładne przeanalizowanie instalacji elektrycznej. Widzimy, że instalatorzy PV często takiej analizy nie robią: przychodzą, montują instalację, włączają ją do sieci i nie przejmują się tym, co będzie dalej. Aby zagwarantować bezawaryjność systemu elektryk powinien sprawdzić ułożenie warstw, równomierny podział mocy, moc zabezpieczoną krytycznie lub wyspowo, etc. Często widzimy przewymiarowane instalacje, tymczasem zamiast dokładać kolejne panele, trzeba skoncentrować się na optymalnie dobranym inwerterze. Niejednokrotnie zdarzało się, że musieliśmy przebudować system, pozmieniać urządzenia i rozłożyć je równomiernie na fazach. Do każdego przypadku podchodzimy indywidualnie.

TŚ: Jaki jest koszt takiego systemu?                                                          

AM: Ceny są zróżnicowane w zależności, czy będzie to zabezpieczenie krytyczne, czy wyspowe. Trwa nabór wniosków w ramach programu "Mój Prąd 4.0", w którym na systemy zarządzania energiąEMS/HEMS wraz z fotowoltaiką i magazynami energii można dostać dofinansowanie do kwoty 15 500 zł, jednak nie więcej niż 50% wartości inwestycji. Dla instalacji już powstałych, w zależności od opcji wybranych przez klienta, cena takiej instalacji zaczyna się od kwoty ok. 14 000 zł brutto. Kwota ta może być pomniejszona o wartość dotacji w ramach programu "Mój Prąd 4.0" oraz poprzez wykorzystanie ulgi termomodernizacyjnej. Koszt takiego systemu zwiększa się wraz z zapotrzebowaniem na energię elektryczną, jednak zwrot z inwestycji możliwy jest już w okresie od 5 do 7 lat. System można rozbudowywać dokładając dodatkowe elementy niczym klocki lego. Nasze pomiary potwierdzają, że optymalnym rozwiązaniem dla osiągnięcia niezależności energetycznej są magazyny energii elektrycznej wraz z systemem EMS.                  

TŚ: Ecological Projects Poland rozpoczął współpracę z Tauron Nowe Technologie. Czy to oznacza, że spółki dystrybucyjne są zainteresowane wdrażanie rozwiązań, które będą odciążały sieć?

AM: Rzeczywiście, podczas czerwcowego Ogólnopolskiego Szczytu Energetycznego w Gdańsku podpisaliśmy list intencyjny z Tauron Nowe Technologie, którego celem jest nawiązanie współpracy przy rozwoju technologii magazynowania energii elektrycznej w celu ograniczenia negatywnego wpływu odnawialnych źródeł energii na sieci przesyłowe średniego i niskiego napięcia.

Musimy pamiętać, że spółki dystrybucyjne swoje zyski opierają na opłatach, jakie klienci ponoszą z tytułu utrzymania sieci. Dzięki temu, że powstało milion instalacji PV, zyski spółek dystrybucyjnych znacząco wzrosły. W sytuacji, kiedy prosument zwiększy autokonsupmcję, do czego dążymy, zyski spółek dystrybucyjnych będą spadać, ale spółka zyska w obszarze gwarancji dostaw prądu. Dlatego też spółki dystrybucyjne są jak najbardziej zainteresowane magazynowaniem energii, lecz na swojej sieci przesyłowej. Czyli w magazynach energii krańcowych lub podśrdokowych, które pracują na średnim i niskim napięciu. Z jednej strony mamy więc swego rodzaju konflikt interesów, polegający na tym, że jeśli pozwolimy prosumentowi w ramach obywatelskiego ruchu na samozarządzanie energią elektryczną, to wtedy OSD utraci część swych przychodów. Z drugiej strony, mając na uwadze nadrzędne kwestie odpowiedzialności spółek dystrybucyjnych za system przesyłowy energii elektrycznej, tego konfliktu interesu nie ma.

TŚ: Jest wiele szumu wokół odmów przyłączania nowych mocy do sieci. Czy Pana zdaniem w najbliższym czasie możemy spodziewać się zmian w tym zakresie?

AM: Okres modernizacji przesyłowych sieci dystrybucyjnych może trwać 20-30 lat. De facto sieci niskiego napięcia wymagają całkowitej przebudowy, tak samo jak system elektroenergetyczny, a to wymaga czasu. W energetyce nic nie dzieje się z dnia na dzień. Milion instalacji PV w tak krótkim okresie czasu jest dla systemu prawdziwym szokiem, stąd mamy wiele problemów, typu przeciążenia sieci, awarie etc. W tej sytuacji uważam, że raczej nie możemy liczyć na szybkie przyłącza dla nowych źródeł OZE, ale możemy przyjrzeć się uważnie wydanym dotąd wnioskom o warunki przyłączenia. Gros z nich od lat nie jest realizowanych, więc jeśli ktoś nie buduje, to ta moc przesyłowa powinna być udostępniona dla innego dewelopera. Pamiętajmy też o tym, że morska energetyka wiatrowa będzie dla systemu również potężnym wyzwaniem. Wprowadzenie energii z północy kraju w celu rozprowadzenia jej na południe, to zmiana kierunku rozpływu energii w sieci. Operatorzy dystrybucyjni i przesyłowi muszą mieć to także na uwadze przy wydawaniu kolejnych warunków przyłączeniowych.

Najszybszym sposobem na uelastycznienia sieci, która z kolei pozwoli na zwiększenia nowych mocy dla odnawialnych źródeł, są magazyny energii elektrycznej odpowiednio umiejscowione na sieci średniego i niskiego napięcia. Warto również przemyśleć powołanie Centrów Dystrybucji Energii OZE, na kształt funkcjonujących Centrów Dystrybucji Energii Konwencjonalnej. Wypracowanie sposobu zarządzania dostawami energii elektrycznej z farm fotowoltaicznych poprzez przesunięcie podaży energii w czasie na wzór prosumencki może rozwiązać wiele problemów z siecią przesyłową.

EPPArtykuł powstał we współpracy z Ecological Projects Poland

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

OZE a bezpieczeństwo. Zamienimy rosyjską siekierkę na chiński kijek? (12 sierpnia 2022)Zimna woda w basenach i prysznicach - duże niemieckie miasta zaczynają oszczędzanie energii (29 lipca 2022)Komu gazu? Unijni ministrowie ds. energii przychylni celowi 15% redukcji gazu (27 lipca 2022)Albo będzie OZE, albo nie będzie żadnej energii. Przesada czy uzasadnione obawy? (20 lipca 2022)Linia bezpośrednia nie zastąpi sieci dystrybucyjnych (01 lipca 2022)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony