Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
20.06.2021 20 czerwca 2021

Sumisławski: w Polsce bagatelizujemy zjawisko suszy

W Polsce prawie nie dostrzegamy zjawiska suszy i bagatelizujemy je - ocenia prezes Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej Witold Sumisławski. Tymczasem, jak podkreślił, susza może być znacznie niebezpieczniejsza od powodzi, bo jej skutki są kilkuletnie.

   Powrót       26 stycznia 2015       Woda   

Z powodziami jest tak, że są one gwałtowne, szybko przychodzą i szybko odchodzą. Są też spektakularne, ponieważ niosą ogromne straty i zniszczone domy. Mimo to susza jest znacznie niebezpieczniejsza od powodzi, ponieważ jej skutki mogą trwać wiele lat - podkreślił Sumisławski.

Zwrócił uwagę, że powstająca w Polsce infrastruktura hydrotechniczna jest bardziej ukierunkowana na przeciwdziałanie powodziom, a niekoniecznie suszom. Istotne są nie tylko suche zbiorniki czy poldery, nie możemy zapominać o alimentacji wody na cele socjalno-bytowe czy bezpieczeństwo rolnictwa - dodał. Wskazał, że zapewnić to mogą tzw. wielofunkcyjne mokre zbiorniki (magazynujące wodę), z których w trakcie suszy można zasilać wodą np. kanały melioracyjne.

Polska nie jest zasobna w wodę

Wyjaśnił, że w Polsce mamy kilkanaście zbiorników suchych i polderów, ponad 50 zbiorników mokrych o znacznej pojemności powodziowej (w tym 35 zbiorników administrowanych jest przez regionalne zarządy gospodarki wodnej). Prowadzone są również inwestycje związane z budową zbiorników, takich jak Świnna Poręba czy też Racibórz. Planuje się też budowę kolejnych, zarówno tych o dużych pojemnościach, jak i mniejszych, stanowiących tzw. małą retencję.

Prezes KZGW zwrócił uwagę, że zabezpieczenie się przed suszą jest tym istotniejsze, że Polska nie jest krajem zbyt zasobnym w wodę. Wskazał, że mamy duże zapasy wód podziemnych, ale ich eksploatowanie wymaga odwiertów i pompowań.

Zasoby wodne w Polsce przypadające na jednego mieszkańca są mniejsze niż w krajach sąsiednich i znacznie niższe niż średnia europejska. Z danych KZGW wynika, że na jednego mieszkańca Polski przypada średnio ok. 1580 m sześc. wody na rok, a średnie zasoby na jednego mieszkańca Europy to 4560 m sześc. na rok.

Polska to nie pustynia, czy Malta, ale nie mamy np. lodowców, które mogą być uzupełniającym źródłem wody. Dlatego powinniśmy łączyć kwestie bezpieczeństwa powodziowego z kwestią bezpieczeństwa przeciw suszy. Jest to związane np. z bezpieczeństwem w produkcji rolniczej. Mamy coraz wyższe temperatury, coraz słabsze zimy. Opady są nawalne i zamiast wsiąkać w ziemię szybko spływają do rzek. To są zjawiska, na które powinniśmy być przygotowani i w związku ze zmianami klimatycznymi brać je pod uwagę - mówił Sumisławski.

Konieczne postępy w retencji

Poinformował, że regionalne zarządy gospodarki wodnej przygotowują obecnie analizy, które mają wskazywać jak bardzo jesteśmy narażeni na suszę i jak jej skutecznie przeciwdziałać. Docelowo zostaną przygotowane plany przeciwdziałania skutkom suszy na obszarach dorzeczy i w regionach wodnych. Mam nadzieję, że kiedy wykażemy istotne zagrożenia wrócimy do budowy wielofunkcyjnych zbiorników retencyjnych i przywrócimy rangę małej retencji - zaznaczył.

Według Sumisławskiego, powinniśmy się nauczyć lepiej retencjonować wodę, czyli zatrzymywać ją w środowisku. Chodzi np. o tzw. małą retencję, czyli sadzenie lasów czy tworzenie oczek wodnych, które przeciwdziałają stepowieniu terenów, obniżaniu się wód gruntowych. Lasy wspomagają też ewentualne spowolnienie spływu powierzchniowego i tym samym przyczyniają się w pewnym stopniu do redukcji zasięgu powodzi.

Ciekawe rozwiązanie we Wrocławiu

Prezes KZGW przekonuje, że wodę możemy zatrzymać również w miastach, ale w tym przypadku zmianie musi ulec polityka przestrzenna. Najgorszą rzeczą, jaką robimy, jest uszczelnianie powierzchni w miastach. Tworzymy rynnę, którą woda trafia bezpośrednio do rzek, powodując problemy dla mieszkańców w niższym jej biegu - powiedział. W konsekwencji opady nie mogą przeniknąć do gleby i zasilić zasoby wód gruntowych.

Wskazał, że np. we Wrocławiu deszczówka z ulic i placów miejskich kierowana jest specjalnym przepustem na pola irygacyjne. Zaznaczył, że rozwiązanie to, nie dość iż poprawia bezpieczeństwo powodziowe, powoduje, że w tym miejscu powstał teren rekreacyjny z ciekawym ekosystemem.

Sumisławski dodał, że jednym z rozwiązań, jakie można też wykorzystać w miastach, jest odpowiednie projektowanie terenów przy domach jednorodzinnych czy osiedlach mieszkaniowych. Chodzi np. o stosowanie specjalnych mat o strukturze plastra miodu, które zatrzymują wodę na miejscu. W miastach kluczową rolę w zatrzymywaniu wody opadowej odgrywa także zieleń. Prezes KZGW podkreślił, że takie tereny tworzą przyjemne dla mieszkańców przestrzenie miejskie, poprawiają wilgotność, a także obniżają lokalnie temperaturę, co można szczególnie docenić w trakcie upałów. (PAP)

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Stop Powodzi: Od 22 grudnia konsultacje planów zarządzania ryzykiem powodziowym (10 grudnia 2020)Stop powodzi. Lista celów i działań w projekcie aktualizacji planów zarządzania ryzykiem powodziowym (19 listopada 2020)Będzie aktualizacja planów zarządzania ryzykiem powodziowym (27 marca 2020)Od dziś konsultacje społeczne w sprawie planów inwestycyjnych na Nysie Kłodzkiej i jej dopływach (05 listopada 2019)Można zgłaszać uwagi w sprawie skuteczności unijnych dyrektyw wodnych (06 marca 2019)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony