Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
29.06.2022 29 czerwca 2022

Bezpłatna komunikacja miejska – kiedy ma rację bytu w polskich miastach?

Dbałość o jakość powietrza i względy społeczne wywierają na miastach presję tworzenia odpowiedniego systemu transportowego. Jego przejawem może być bezpłatna komunikacja miejska, która obecnie funkcjonuje w 15 miastach w Polsce.

   Powrót       17 lutego 2022       Transport   
Autobus

Czy wizja całkowicie bezpłatnej komunikacji miejskiej w Polsce jest realna? Na gruncie europejskim tego typu plan wcielono w życie m.in. w Luksemburgu czy estońskim Tallinie. Jak pokazują dane zawarte w raporcie “Transport i mobilność miejska. Raport o stanie polskich miast(1)” wydanym w 2019 r. przez Obserwatorium Polityki Miejskiej Instytutu Rozwoju Miast i Regionów, na terenie Polski całkowicie bezpłatna komunikacja miejska funkcjonuje w piętnastu miastach (patrz mapa w ramce). Warto przy tym zaznaczyć, że na terenie kraju funkcjonują również ośrodki, w których zniesiono opłaty w sposób częściowy, np. okresowo, na kilku wybranych liniach autobusowych lub dla określonych grup społecznych.

Bezpłatna komunikacja miejska w świetle finansów

Komunikacja miejska jest działalnością, która z racji swoich kosztów musi być dotowana. W tej chwili ocenia się, że ok. 30 proc. kosztów jest zwracanych przez pasażerów przez zakup biletów – poinformował Marcin Żabicki, dyrektor ds. rozwoju Izby Gospodarczej Komunikacji Miejskiej. – Ekonomiści mówią, że bezpłatna komunikacja miejska ma sens wtedy, kiedy wysokość przychodów ze sprzedaży biletów jest poniżej 20 proc. kosztów funkcjonowania komunikacji. Jest to wartość niedaleka od 10 proc., czyli poziomu kosztów obsługi systemu biletowego. Mówimy tu o druku biletów, prowizjach dla sprzedawców, honorariach dla kontrolerów biletów, o działaniach windykatorów itd. Miasto, w którym przychody z biletów pokrywają np. 16,5 proc. wszystkich kosztów, jest bliskie wspomnianych 10 proc., co stanowi przesłankę do wprowadzenia bezpłatnej komunikacji. Nie miałoby to sensu, gdyby pokrycie kosztów wynosiło około 40 proc. – wyjaśnił.

Aktualnie największym wyzwaniem dla miast, które zdecydowały się na wprowadzenie bezpłatnej komunikacji miejskiej, jest kryzys gospodarczy wywołany pandemią koronawirusa.

Dzięki dużym budżetom metropolie takie jak Warszawa, Kraków, Poznań i Gdańsk poradzą sobie w trudnym okresie finansowym. Małe miasta o ograniczonych dochodach będą z kolei postawione przed potężnym wyzwaniem – przyznał Marcin Żabicki. – Jeżeli komunikacja staje się bezpłatna, wzrasta liczba pasażerów. Zdarzało się, że małe autobusy, które wystarczały w miastach z płatną komunikacją, przestały mieścić wszystkich chętnych pasażerów, gdy komunikacja stawała się bezpłatna. Taki scenariusz generuje kolejne koszty, np. w postaci kupna większych autobusów – wyjaśnił.

Czy lokalne samorządy mogą w sytuacjach kryzysowych liczyć na wsparcie z zewnątrz? Jak przekazał nasz rozmówca, wszystkie koszty finansowania bezpłatnej komunikacji miejskiej ponoszone są przez lokalne samorządy. Fundusze z Unii Europejskiej mogą wspomóc jedynie inwestycje w tabor, które nie są zaliczane do kosztów eksploatacyjnych komunikacji miejskiej.

Duże miasta. Zamiast bezpłatnej komunikacji - optymalizacja systemu

Czy w świetle opisywanych faktów mieszkańcy dużych ośrodków miejskich nie powinni liczyć na możliwość korzystania z bezpłatnej komunikacji miejskiej?

Koszty komunikacji miejskiej są ogromne. Nie wyobrażam sobie sytuacji, by w miastach takich jak Warszawa zniesiono opłaty za bilety – stwierdził Marcin Żabicki. – Duże miasta idą w kierunku optymalizacji systemów komunikacyjnych. Przykładem może być tutaj Kraków, gdzie wprowadzono stosunkowo tanie bilety miesięczne, których ceny zaczynają się już od nieco ponad 50 zł i są postrzegane przez mieszkańców jako bardzo atrakcyjna oferta – wyjaśnił.

Innym przykładem wspomnianej optymalizacji systemu komunikacyjnego jest czasowe zniesienie opłat za przejazdy transportem publicznym w dniach, w których przekroczone są normy zanieczyszczenia powietrza.

W Polsce opłaty za bilety komunikacji miejskiej zniesiono dotychczas jedynie w miastach o charakterze lokalnym i subregionalnym jak np. Ostrołęka, Żory, Lubin i Kozienice. Dla zarysowania różnic między rozmiarami systemu komunikacyjnego między największymi metropoliami a mniejszymi ośrodkami miejskimi warto dodać, że w Warszawie obsługiwanych jest 150 linii dziennych, a w Ostrołęce – 19.

Magdalena Więckowska: Dziennikarz Teraz SamorządWięcej treści dotyczących samorządów w zakładce Teraz Samorząd.

Przypisy

1/ Treść raportu dostępna pod linkiem:
https://obserwatorium.miasta.pl/wp-content/uploads/2019/04/Transport-i-mobilno%C5%9B%C4%87-miejska_raport_o_stanie_polskich_miast_Gadzi%C5%84ski_Goras_OPM-IRMiR.pdf

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Autobusy wodorowe w polskich miastach. Gdzie trwają testy? (28 czerwca 2022)Zakrzew: Zakup autobusów elektrycznych i uruchomienie komunikacji publicznej w gminie (20 czerwca 2022)Sieradz: 9 mln zł na zakup autobusów elektrycznych (15 czerwca 2022)Przyszłość transportu w smart city (30 maja 2022)PSPA: do połowy roku autobusy elektryczne w 64 przedsiębiorstwach komunikacji miejskiej (11 kwietnia 2022)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony