Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
17.06.2024 17 czerwca 2024

Jak wygląda handel zielonym wodorem?

W 2023 r. powołano Europejski Bank Wodorowy, instrument wspierający rozwój projektów wodorowych. Kto i jak może korzystać z finansowania, wyjaśnia Grzegorz Pawelec z Hydrogen Europe.

   Powrót       27 maja 2024       Energia   
Grzegorz Pawelec
Dyrektor ds. regulacji i wywiadu rynkowego w Hydrogen Europe

Teraz Środowisko: Czym jest zielony wodór i dlaczego jego produkcja wymaga dofinansowania?

Grzegorz Pawelec: Zielony wodór to – w największym uproszczeniu – wodór produkowany z energii odnawialnej. Wyróżniamy zielony wodór pochodzenia niebiologicznego, wytwarzany z energii słońca i wiatru oraz zielony wodór pochodzenia biologicznego, z biomasy i biogazu. Produkcja tego wodoru na wielką skalę wciąż raczkuje. Nie ma infrastruktury, rurociągów, trailerów, mało jest przemysłowych elektrolizerów. Bez efektu skali produkcja zielonego wodoru nie jest dzisiaj opłacalna. Dlatego, żeby ten rynek rozruszać, trzeba weń włożyć pieniądze publiczne. Co jednak ważniejsze – po tym, jak ten rynek osiągnie pewną masę krytyczną, nie trzeba będzie do zielonego wodoru dopłacać. To znany schemat – kiedyś energia z OZE była droga, teraz jest to najtańsze źródło energii elektrycznej. Główną przeszkodą dla zielonego wodoru jest mała skala i to można naprawić dofinansowaniem lub dobrze przemyślaną polityką zachęt.

Czytaj też: Temat Miesiąca. Biogaz i biometan w Polsce 2024

TŚ: Ile mniej więcej trzeba dopłacać do 1 kg zielonego wodoru, żeby wyrównać cenę rynkową?

GP: Wodór zielony jest nawet cztery razy droższy niż wodór szary, chociaż w miesiącach następujących po inwazji Rosji na Ukrainę ceny się chwilowo zrównały. Wodór szary kosztuje obecnie 2-3 euro za 1 kg, wodór zielony ciężko kupić poniżej 6-8 euro, do czego trzeba jeszcze dodać koszty transportu. Wodór szary ma tę zaletę, że można go wytwarzać na miejscu, tam, gdzie jest konsumpcja, przy rafinerii lub zakładach azotowych. Infrastruktura do transportu gazu ziemnego już istnieje i można z niej korzystać. Zielony wodór najlepiej wytwarzać tam, gdzie mamy obfitość zielonej energii, ale potem trzeba go jeszcze do odbiorcy dostarczyć.

TŚ: Skąd pozyskać europejskie finansowanie dla projektów związanych z wodorem?

GP: Zależy co chcemy dofinansować. Jeśli chcemy pozyskać środki na działalność badawczo-rozwojową, może nam pomóc partnerstwo The Clean Hydrogen Joint Undertaking. W jego ramach co roku organizowanych jest 10-12 konkursów z łącznym budżetem 100-200 mln euro. Jeśli chcemy budować stacje tankowania wodorem, środki możemy pozyskać z CEF-T, czyli Connecting Europe Facility for Transport. Niedawno Orlen pozyskał w ten sposób całkiem pokaźną dotację. Jeśli chcemy budować gazociągi wodorowe, pomoże nam CEF-E, czyli Connecting Europe Facility for Energy. Wreszcie, jeśli chcemy produkować zielony wodór, mamy Europejski Bank Wodorowy, który niedawno zakończył swoją pierwszą aukcję. Instrumentów europejskich jest naprawdę sporo. Do tego dochodzą programy polskie – niedawno NFOŚiGW zakończył konkurs na dotację stacji tankowania wodorem. Każdy inwestor znajdzie coś dla siebie.

TŚ: Czym różnią się aukcje Banku Wodorowego od innych programów dofinansowania?

GP: Większość programów dotuje inwestycje, z kolei aukcje Banku Wodorowego działają podobnie jak aukcje OZE. Bank Wodorowy dopłaca konkretną sumę do każdego wyprodukowanego kilograma zielonego wodoru przez 10 lat działalności. Nie skupiamy się w tym wypadku na inwestycji początkowej, tylko wychodzimy naprzeciw rzeczywistym potrzebom inwestora, żeby jego produkt był konkurencyjny na rynku.

TŚ: Czy – podobnie jak w aukcjach OZE – tu też wygrywa kilka najlepszych ofert?

GP: Tak. Ten sposób jest najkorzystniejszy dla podatnika, bo zapewnia, że dofinansowanie z publicznych pieniędzy nie jest większe, niż to konieczne. Wygrywają inwestorzy, którzy mają najlepszy pomysł na biznes.

TŚ: A jakie pomysły na biznes wygrywają?

GP: Wszystkie projekty mają elektrolizery i źródło OZE, ale poza tym cechuje je pewna różnorodność. Czasami elektrolizer połączony jest fizycznie ze źródłami OZE, a wodór jest dostarczany do odbiorcy gazociągiem. W innych przypadkach elektrolizery zlokalizowane są bezpośrednio przy odbiorcy, a energia z OZE dostarczana jest przez sieć elektroenergetyczną. Niektóre projekty wytwarzają wodór zupełnie off-grid. Różne są też miksy energii wiatru i słońca. Niektóre projekty uzupełniają zieloną energię z OZE zwykłą szarą energią pobieraną z sieci, co nieco ten wodór „brudzi” i ten wodór nie będzie objęty dopłatą, ale za to zapewnia ciągłość dostaw.

TŚ: Jakie branże najchętniej będą kupować zielony wodór?

GP: Jak różni są producenci, tak samo różni są odbiorcy. To, czy odbiorca chce produkować amoniak, metanol, czy może jest to rafineria - to rzutuje na jego elastyczność i zdolność do czasowego zmniejszenia zapotrzebowania na to paliwo. Inne są też wypłacane premie za to, że wodór jest odnawialny. W niektórych branżach przerzucenie kosztów na klienta jest ograniczane, w innych – będzie to pole do większego zysku. Przykładem jest żywność. Nawet jeśli klient szuka żywności BIO, to czy szuka żywności uprawianej na polach nawożonych amoniakiem wytworzonym z udziałem zielonego wodoru? Czy klient będzie tak zaangażowany, żeby to docenić? To jedna z przeszkód na drodze do dekarbonizacji tej branży. Przy okazji, koszt żywności w ten sposób zdekarbonizowanej wzrósłby nieznacznie, może o kilka groszy. Problem polega na tym, że łańcuch dostaw jest długi, a marże małe. Na każdym etapie trzeba by kogoś przekonać, żeby zapłacił więcej – rolnika, skup, młyn, piekarnię – i dla tych ludzi koszt może być spory.

Drugie ekstremum to produkcja stali z wykorzystaniem zielonego wodoru zamiast koksu. Ceny stali wzrosłyby wprawdzie o 20-30%, ale mamy firmy samochodowe, takie jak Volvo, które są gotowe zapłacić więcej, ponieważ w przełożeniu na cenę samochodu wzrost byłby na nieznacznym poziomie, a samochód jest już wyprodukowany z „zielonej stali”. Na pewno znajdą się na zainteresowani tym klienci. Krótki łańcuch wartości jest tu korzystny.

Z zielonego wodoru można produkować też paliwo lotnicze. Istnieją nawet przepisy, które wymagają, żeby sprzedawcy paliw lotniczych zwiększali udział zielonych paliw w miksie. Ta wielkość ma powoli wzrastać, do 2030 roku ma wynosić zaledwie 1,2%. Tego klient nie odczuje, ale w skali Unii Europejskiej to już spory rynek, który może pobudzić inwestorów.

TŚ: Jak działają platformy handlu wodorem?

GP: Powoli tworzy się taka platforma na EEX (European Energy Exchange), jednak, póki co, handel wodorem wygląda jak zakupy na eBayu. Dostawcy składają oferty, informują, że mają do sprzedania ciekły wodór w porcie w Hamburgu w ilości np. 100 ton dziennie albo zielony amoniak w innej części Europy, a odbiorcy mogą te oferty przeglądać. Odbiorcy mogą też wystawiać ogłoszenia ze swoim zapotrzebowaniem. Całość jest bardzo indywidualna, co pasuje do rozwijającego się rynku. Do giełdy towarowej z prawdziwego zdarzenia jeszcze dużo brakuje, przede wszystkim infrastruktury.

TŚ: Jak ocenia Pan cele i możliwości Polski?

GP: To trudne pytanie. Fotowoltaika nie jest tym źródłem, które w polskich warunkach pozwoli najtaniej produkować zielony wodór, ale mamy spory potencjał wiatrowy. Być może nawet moglibyśmy być drobnym eksporterem zielonego wodoru, na przykład do Niemiec. Problemem jest to, że Polska ma dużo do zrobienia, jeśli chodzi o dekarbonizację sektora energetycznego i odejście od węgla. Trudno powiedzieć czy powinna już teraz skupić się na zielonym wodorze i spowolnić transformację energetyczną. Wydaje się, że bardziej efektywnie będzie najpierw zdekarbonizować elektroenergetykę, a wodór produkować z nadwyżek energii. Oczywiście mamy dyrektywy RED, więc ten zielony wodór będzie produkowany, ale póki nie zdekarbonizujemy energetyki, nie można oczekiwać, że Polska stanie się jakimś potentatem zielonego wodoru. Priorytety muszą być inne.

TŚ: Jakie są główne wyzwania związane z wytwarzaniem zielonego wodoru?

GP: Cena i brak infrastruktury, słowem skala. Do pokrycia zapotrzebowania rafinerii czy zakładów azotowych na wodór należałoby wybudować gigawat turbin wiatrowych. Tak gigantyczna farma wiatrowa nie powstanie blisko żadnego dużego odbiorcy. Produkcja zielonego wodoru musi się zatem odbywać w sposób rozproszony, w miejscach obfitujących w OZE. Taki zielony wodór trzeba potem transportować i jedyną sensowną opcją są tu gazociągi, o ciężarówkach czy pociągach nie są realną alternatywą. Póki nie ma gazociągów, nie ma zielonego wodoru w dużej skali, a brak dużej skali oznacza wysokie koszty.

Ważną przeszkodą są też przepisy. Komisja Europejska wprowadziła pewne warunki, które wodór musi spełnić, żeby był uznany za zielony. Nie wystarczy produkcja wodoru z energii elektrycznej z OZE, gdyż musi to być energia dodatkowa. Przykładowo, jeśli turbiny wiatrowe eksportują energię do sieci, a my tę energię pobieramy, by wyprodukować wodór, to on nie jest zielony, bo zabraliśmy energię z sieci, która może być zasilana źródłem węglowym lub gazowym. Do generowania zielonego wodoru trzeba stawiać dodatkowe instalacje.

Problemem technicznym jest fakt, że zielony wodór trzeba produkować wtedy, kiedy są dostępne źródła OZE, a niektórzy odbiorcy potrzebują ciągłości dostaw. Wymaga to magazynowania, czy to energii, czy też wodoru.

Dawid Kaczmarczyk: Dziennikarz współpracujący Energetyka wiatrowa w Polsce 2024. Odpowiedź na unijny zwrotTekst jest częścią publikacji „Energetyka wiatrowa w Polsce 2024. Odpowiedź na unijny zwrot”. Kliknij i czytaj online!

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Stan gry na Bałtyku (17 czerwca 2024)Dziś rusza program „Moja Elektrownia Wiatrowa” (17 czerwca 2024)Wzrost mocy fotowoltaiki o 4,6 GW, spadek wartości inwestycji o 17%. IEO z podsumowaniem rynku (13 czerwca 2024)Przygotowane kadry mogą być fundamentem rynku offshore w Polsce (13 czerwca 2024)OZE bez barier. Jak przyspieszyć rozwój tego sektora w Polsce? (13 czerwca 2024)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony