Korzystając z naszej strony internetowej, wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies. Więcej informacjiClose
Specjalista w Wydziale Ochrony Środowiska Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad
Systemy kogeneracyjne na biogaz i gaz ziemny Centrum Elektroniki Stosowanej CES

Jak wygląda transformacja energetyczna w stolicy Norwegii?

a+a-    Powrót       10 lutego 2020       Zrównoważony rozwój   

Wychwyt dwutlenku węgla ze spalarni odpadów i bezprzewodowe ładowanie elektrycznych taksówek na postojach to następne kroki, planowane przez Oslo na drodze transformacji energetycznej i walki z zanieczyszczeniami powietrza.

Od początku 2020 r. w całej Norwegii obowiązuje zakaz używania paliw kopalnych do ogrzewania. Z danych norweskiego rządu wynika, że głównym źródłem ogrzewania stała się energia elektryczna i jest to źródło pierwszego wyboru dla domów i mieszkań. Niemal całość prądu powstaje w elektrowniach wodnych, bez emisji CO2, a ceny energii są bardzo niskie.

Rząd Norwegii przewiduje, że zużycie energii elektrycznej będzie rosnąć, chociażby ze względu na plany elektryfikacji transportu drogowego. Od 2025 r. wszystkie noworejestrowane samochody powinny być już elektryczne. W 2019 r. wskaźnik ten wyniósł 46 proc. Ogółem w kraju 10 proc. samochodów jest już na prąd, w samym Oslo wskaźnik ten to 16 proc.

Opłaty za wjazd samochodem do miasta

W ramach walki z zanieczyszczeniami powietrza władze Oslo wprowadziły opłaty za wjazd samochodami do miasta, płacą też kierowcy aut na prąd, chociaż o połowę mniej. Płacić trzeba również za używanie w mieście popularnych w kraju opon z kolcami, a to dlatego, że kolce powodują dodatkowe ścieranie asfaltu i emisję zanieczyszczeń.

Pomysłem na ograniczenie emisji mają być też szersze wykorzystanie elektrycznych taksówek, a to dzięki pierwszemu na świecie systemowi bezprzewodowego ładowania na postojach taksówek. Technologia ma pozwalać na ładowanie czekającej taksówki z mocą 75 kW.

Większe zapotrzebowanie na energię - rozwiązaniem morskie elektrownie wiatrowe

Rząd wskazuje jednak, że zwiększone zapotrzebowanie na energię elektryczną będzie pewnym problemem. Nie da się go w prosty sposób uzupełnić z dodatkowych mocy OZE, takich jak elektrownie wiatrowe. Budowa turbin na lądzie budzi bowiem silne opory społeczne. A mimo, że państwowy koncern Equinor inwestuje w morskie elektrownie wiatrowe, to robi to głównie na granicą. Ma takie plany chociażby w Polsce - razem z Polenergią. Przybrzeżne wody Norwegii są bardzo głębokie, a technologia pływających wiatraków jest dopiero rozwijana. Wyjściem z tej sytuacji ma być rozpowszechnienie ciepła sieciowego, które stopniowo ma wypierać prąd z ciepłownictwa.

Sieć ciepłownicza w Oslo obejmuje ok. 5 tys. budynków i dostarcza 20 proc. energii, zużywanej do ogrzewania. 60 proc. ciepła w niej pochodzi z dwóch spalarni odpadów. Składowanie odpadów od 2009 r. jest w Norwegii zabronione, a część odpadów - mimo segregacji - jest tak zanieczyszczona, że nadaje się tylko do spalenia - tłumaczy Stian Mathisen z firmy Fortum, która we współpracy z władzami Oslo obsługuje sieć ciepłowniczą w norweskiej stolicy.

- Drugim co do wielkości źródłem ciepła w cieci jest energia elektryczna, ale ponad 5 proc. pochodzi już ze ścieków. Ścieki, które trafiają do sieci kanalizacyjnej mają temperaturę ok. 10 stopni Celsjusza, system pomp ciepła odzyskuje z nich energię i przekazuje ją do sieci ciepłowniczej - wyjaśnia Mathisen.

Odzysk ciepła z centrów przetwarzania danych

Jak podkreśla, w przyszłości system ciepłowniczy będzie jeszcze bardziej przyjazny środowisku. W pierwszej kolejności Fortum planuje wykorzystać ciepło odpadowe z centrów przetwarzania danych, w których pracują potężne serwery. Na razie przygotowywany jest pierwszy projekt odzysku ciepła z centrum danych, ale w przyszłości takich źródeł może być nawet kilka.

- Spalarnie w przyszłości mają być natomiast zupełnie zeroemisyjne dzięki systemowi wychwytu dwutlenku węgla CCS. Czekamy na decyzję rządu co do współfinansowania tego projektu - mówi Mathisen. Norweski rząd - w narodowym planie na rzecz klimatu - wskazuje, że instalacja taka może być uznana jako źródło "negatywnej emisji", czyli sposób na usuwanie CO2 z atmosfery.

Rząd Norwegii ma zresztą szersze plany wychwytywania CO2 z przemysłu - zakładów chemicznych i cementowni. Dwutlenek węgla miałby być przewożony tankowcami na pola naftowe na szelfie i zatłaczany w zczerpane złoża węglowodorów. (PAP)

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

W perspektywie dekady miks energetyczny będzie znacznie bardziej zróżnicowany (18 września 2020)Kolejny konieczny etap dla PEP2040 to transparentne konsultacje (09 września 2020)Powołano pełnomocnika rządu ds. transformacji spółek energetycznych i górnictwa węglowego (07 września 2020)VI Kongres Energetyczny DISE - 6. zmysł polskiej ścieżki transformacji energetycznej (26 sierpnia 2020)Raport IJ: inwestycje w energetyce mogą zasilić polski PKB o 200-300 mld zł (20 lipca 2020)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony