Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
09.02.2023 09 lutego 2023

Co przemawia za skracaniem łańcucha dostaw? Trzy kluczowe czynniki

Europejski przemysł, w tym energetyka odnawialna, od 2-3 lat doświadcza potężnych problemów. Krótkie łańcuchy dostaw to poza bezpieczeństwem także ograniczenie wpływu na środowisko i obniżenie kosztów – wynika z rozmowy z Grzegorzem Siarką, prezesem GPO Generator Produkcja Opole sp. z o.o.

   Powrót       15 grudnia 2022       Energia   
Grzegorz Siarka
Prezese GPO Generator Produkcja Opole sp. z o.o.

Teraz Środowisko: Polityka unijna dąży do reindustrializacji i wzmacniania lokalnych łańcuchów dostaw. Jakie są wąskie gardła w przejściu na całkowicie europejską produkcję w branży wiatrowej?

Grzegorz Siarka: Istnieją komponenty używane przy produkcji, które nie są dostępne na rynku europejskim. Mam na myśli magnesy stałe, wykorzystywane w wytwarzaniu generatorów prądu w turbinach wiatrowych. Produkuje się je tylko w Azji, głównie w Chinach i na Tajwanie, a konkurencja na świecie jest znikoma.

TŚ: Z czego wynika monopol?

GS: Z bardzo konkretnej taktyki Chińczyków. Jeśli tylko ktoś otwiera nową fabrykę, subsydiują dany obszar sprzedaży, wprowadzając dumpingowe ceny. Taka fabryka staje się nieopłacalna, a Kraj Środka pozostaje monopolistą. To jedno z większych wyzwań, z którym obecnie się mierzymy.

Branża wiatrowa poszukuje partnerów w Europie (poza Indiami i Tajwanem), którzy będą w stanie np. takie magnesy dostarczyć. Przygotowanie inwestycji wymaga kilku lat, udało się nam znaleźć jeden podmiot gotów podjąć się takiej działalności. Nigdy jednak nie będzie to taka skala, żeby pokryć zapotrzebowanie całego europejskiego rynku. Trzeba się pogodzić, że w tym obszarze zawsze będzie udział azjatycki.

Jest jednak sporo materiałów, które sprowadzane są z Azji tylko dlatego, że były tańsze. Z naciskiem na czas przeszły.

TŚ: Co się zmieniło?

GS: Po pierwsze, mamy politykę zero-COVID w Chinach, przez którą nie mamy pewności, czy zamówiony element zostanie w ogóle wyprodukowany. Z drugiej strony widzimy logistykę, gdzie ceny transportu zmieniają się sinusoidalnie. Pieniądze to jedno, ale dochodzi do tego brak terminowości. Wyzwaniem są porty, zablokowane z powodu braku rąk do przeładowywania kontenerów. Nawet jeśli dany komponent dopłynie, to trzeba czekać np. trzy tygodnie aż ruszy dalej w drogę. Logistyka portowa zawodzi zarówno po azjatyckiej, jak i europejskiej stronie.

Jest jeszcze trzeci, nie mniej ważny element - kwestia ograniczenia wpływu biznesu na klimat. Jeśli popatrzymy na łańcuchy dostaw, transport morski zostawia największy ślad węglowy (transport lotniczy go przegania, ale jest rzadziej brany pod uwagę ze względu na koszty). Ten zaś ma niebagatelne znaczenie dla współczesnego biznesu. Przykładowo, kilka tygodni temu mieliśmy audyt klienta, obejmujący m.in. sprawdzenie śladu węglowego komponentów do produkcji generatorów, jako bardzo istotnego kryterium. Kolejni klienci także zapowiedzieli, że będzie to znaczący punkt w ich audytach. Jest to dla nas jako producenta generatorów szczególnie mocna motywacja, aby dobierać pod tym kątem również naszych dostawców.

Te trzy czynniki prowadzą nas do wniosku: skracanie łańcuchów dostaw jest konieczne. Tylko to przekłada się na pewność, że komponenty (a zatem i nasz produkt) będą dostarczone na czas i zgodnie z oczekiwaniami zamawiających.

Właściwie producenci wiatrowi mierzą się z tym samym wyzwaniem, co inne branże. Samochód składający się z setek części, przy braku jednej nie może zostać wyprodukowany (i sprzedany), kapitał jest zamrożony, a rosną koszty magazynowania pozostałych komponentów.

TŚ: To znaczy, że azjatycka przewaga stopniała?

GS: Zaczęliśmy porównywać ceny. Okazało się, że dostawcy europejscy potrafią proponować korzystniejsze stawki, niż te, które jeszcze 1-2 lata temu były oferowane w Azji. Nawet Turcja, która słynie z taniej siły roboczej, wypada blado. Ostatnio robiliśmy w GPO analizę dla top 20 komponentów jednej z zamawianych przez nas grup materiałowych. Okazało się, że w 19 przypadkach dostawcy polscy byli tańsi niż wszyscy pozostali, co daje nam 95% produktów polskich tańszych niż zagraniczne. Niepodparte analizami przekonanie, że zagranicą musi być taniej, może być zgubne.

Wracając do terminowości. O ile czas produkcji w Azji i Europie jest podobny, to czas reakcji już stanowi wielką różnicę. Transport statkiem to 6-8 tygodni, które trzeba skalkulować. Jeśli dostawca jest w odległości 200 km od nas, to dostawa ciężarówką zamyka się w jednym dniu. Dodatkowo, w przypadku jakichkolwiek wątpliwości, zmian w specyfikacjach, dostawca może szybko zareagować. Powrót do dostawców lokalnych jest zatem bardzo korzystny z ekonomicznego punktu widzenia.

Czytaj wywiad z Michałem Kurtyką: Wiatr to potężny impuls dla gospodarki

Trzeba brać też pod uwagę niestabilną sytuację geopolityczną. Widzimy, co się dzieje w Ukrainie, w Chinach. Umiejscawianie wszystkich dostawców dla jednego komponentu w jednym regionie świata – jeśli spojrzymy na to globalnie – jest niebezpieczne. Globalni gracze muszą stawiać na strategię dywersyfikacji łańcucha dostaw.

TŚ: Europejskie firmy będą stanowić „backup” czy głównych dostawców?

GS: W zależności od branży, niektórzy producenci będą stawiali na redukcję komponentu azjatyckiego. Ci, którzy bardziej bazują na cenie i są gotowi na większe ryzyko lub mają mniej skomplikowane produkty, będą tylko tworzyli sobie zabezpieczenie na rynku europejskim. Są branże, w których nie ma już w Europie technologii do produkcji niektórych komponentów.

Jeżeli spojrzymy na branżę wiatrową, to dobrym przykładem są komponenty elektroniczne. Nawet jeżeli sam komponent montowany w turbinie jest produkowany w Europie, to najczęściej polega to jedynie na złożeniu komponentów pochodzących z Azji.

TŚ: Będziemy uczyć się na nowo?

GS: Musielibyśmy sobie te technologie  jako gospodarka przypomnieć i je w pewien sposób odzyskać. Przykładem mogą być chipy, produkowane głównie w Tajwanie. Z ich powodu branża samochodowa stoi. Są fabryki w Europie i Stanach Zjednoczonych, budowane w tym kierunku, jednak to potrwa. Z tego co obserwuję na rynku, zaczął się ogromny proces odbudowy niektórych europejskich gałęzi przemysłu takich jak półprzewodniki, chipy, komponenty dla branży samochodowej. Powracają do Europy również procesy formowania i tłoczenia. Generalizując, można powiedzieć, że do Europy wracają procesy dodające wartość do produktu. Pojawiają się również plany i deklaracje powrotu produkcji komponentów do turbin wiatrowych. Plus jest taki, że jeśli wkroczymy na tę ścieżkę, ewentualny odwrót nie będzie zbyt prosty i będzie rozciągnięty w czasie.

Obrazu dopełniają kwestie etyczne. W pewnym momencie kończą się pieniądze, a trzeba myśleć o przyszłości i wartościach. Czy Chiny, to partner, z którym naprawdę chcemy współpracować?

Marta Wierzbowska-Kujda: Redaktor naczelna, sozolog

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Rynek recyklingu z problemami - i w Polsce, i w Europie (31 stycznia 2023)Około 86% portów na świecie jest narażonych na więcej niż trzy zagrożenia naturalne (30 stycznia 2023)Wieże wiatrowe na Bałtyk powstaną w Gdańsku (20 stycznia 2023)Budowanie strategii konkurencyjności klimatycznej (28 grudnia 2022)Fotowoltaika „made in Europe”. Nowy sojusz wzmocni lokalny przemysł i stwarza szansę dla Polski (13 grudnia 2022)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony