Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
31.07.2021 31 lipca 2021

Były prezes zatrzymany ws. nielegalnego składowania i usuwania odpadów

   Powrót       23 stycznia 2015       Ryzyko   

Centralne Biuro Śledcze Policji zatrzymało b. prezesa firmy Eko-Szop, pod zarzutem nielegalnego składowania i usuwania odpadów niebezpiecznych – podała katowicka prokuratura. Chodzi o co najmniej kilkanaście tysięcy ton takich substancji, składowanych w kilku miastach.

Według ustaleń śledztwa niektóre z nich trafiały do gleby lub kanalizacji.

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Katowicach Marta Zawada-Dybek powiedziała w piątek PAP, że Markowi K. przedstawiono dwa zarzuty. Pierwszy dotyczy kierowania w okresie od maja 2010 do sierpnia 2013 r. zorganizowaną grupą przestępczą zajmującą się nielegalnym składowaniem i usuwaniem odpadów niebezpiecznych, w sposób zagrażający życiu lub zdrowiu ludzi.

Niebezpieczne ciecze prosto do gleby

Drugi zarzut dotyczy nielegalnego składowania i usuwania odpadów niebezpiecznych w Katowicach, Mysłowicach i innych miastach woj. śląskiego - między innymi poprzez przyjmowanie odpadów ciekłych i wylewanie ich bezpośrednio do gleby, do urządzeń kanalizacyjnych przeznaczonych do odprowadzania wód opadowych, mieszania odpadów ciekłych ze stałymi i wywożenia ich w nielegalne miejsca - powiedziała prok. Zawada-Dybek.

Podejrzany nie przyznał się do udziału w grupie przestępczej, przyznał się natomiast do drugiego z zarzucanych mu przestępstw. Na wniosek prokuratora sąd aresztował mężczyznę na trzy miesiące. Może mu grozić kara do 12 lat pozbawienia wolności.

Śledztwo w tej sprawie prowadzone jest od lutego 2014 roku. Obok Marka K. zarzuty związane z udziałem w grupie przestępczej i nielegalnym składowaniem i usuwaniem odpadów przedstawiono 11 osobom.

Zalegające tysiąc ton niebezpiecznych odpadów

Firma, wcześniej działająca jako Rewital i Eko-Harpoon zlokalizowała swoją instalację na terenach po byłej Hucie Metali Nieżelaznych w Katowicach-Szopienicach. Po tym jak we wrześniu ubiegłego roku marszałek woj. śląskiego cofnął firmie pozwolenie na dalszą działalność, teren zakładu został opuszczony. Dziś tylko w tym miejscu zalega ponad tysiąc ton niebezpiecznych substancji zgromadzonych przez Eko-Szop.

Sprawa jest bardzo poważna, a skala nieprawidłowości ogromna. Te substancje nie są właściwie zabezpieczone - powiedziała PAP śląska wojewódzka inspektor ochrony środowiska Anna Wrześniak. W Szopienicach jest mnóstwo kwasów, alkaliów, substancji olejowych i innych związków o właściwościach toksycznych i łatwopalnych, zgromadzonych w kilkuset paletopojemnikach oraz beczkach – wylicza.

W ocenie WIOŚ, tak pozostawiona instalacja stwarza niebezpieczeństwo dla ludzi i środowiska, niesie zagrożenie zatrucia, pożaru, czy ryzyka niekontrolowanych wycieków płynnych odpadów do gleby.

Kryzysowa sytuacja

Kiedy w 2008 r. firma rozpoczęła działalność, służby ochrony środowiska cieszyły się, że pojawił się nowy podmiot, który zajmie się odbieraniem i unieszkodliwianiem niebezpiecznych odpadów. Wkrótce okazało się, że firma zaczęła działać niezgodnie z prawem. Zdaniem WIOŚ, to jej pracownicy odpowiadają m.in. za skażenie przed kilkoma laty potoku Bolina, przepływającego przez Katowice i Mysłowice. Firma była wielokrotnie karana. W styczniu br. WIOŚ wymierzył jej maksymalną karę, w wysokości miliona złotych.

Wojewoda śląski Piotr Litwa uznał, że sytuacja jest kryzysowa. Pod koniec roku w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim zorganizowano posiedzenie poświęcone zagrożeniu, a wojewoda wystąpił do władz Katowic o podjęcie stosownych działań.

Kilkanaście milionów złotych ze skarbu państwa

Przedstawiciele wojewody podkreślali, że w myśl obowiązującego prawa gmina, na terenie której spółka prowadziła działalność, musi skutecznie zabezpieczyć teren zakładu i znajdujące się w nim odpady, a następnie – po ich zinwentaryzowaniu i określeniu kosztów ich utylizacji – dokonać tzw. wykonania zastępczego zmierzającego do likwidacji tego groźnego dla ludzi i środowiska składowiska.

Szef Biura Prasowego Urzędu Miasta w Katowicach Jakub Jarząbek przekazał PAP, że choć odpowiedzialność za odpady powinni w pierwszej kolejności wziąć właściciele firmy Eko-Szop, magistrat wyda 200 tys. zł na zabezpieczenie terenu. Dotychczas uzupełniono i oznaczono tablicami informacyjnymi ogrodzenie wokół działki. Na miejscu zintensyfikowano działania Straży Miejskiej, która patroluje teren. Planowany jest również monitoring - wskazał Jarząbek.

Najnowsze doniesienia o pierwszych zatrzymaniach są z pewnością dobrą wiadomością. Jednocześnie cały czas pracujemy nad tym, by znaleźć najlepsze wyjście z tej sytuacji. O kolejnych krokach miasta w tej sprawie będziemy na bieżąco informowali opinię publiczną. Najważniejsze jest dla nas bezpieczeństwo mieszkańców - podkreślił.

Koszty utylizacji są szacowane na kilkanaście milionów złotych. Gmina będzie chciała na ten cel pozyskać dofinansowanie ze środków Narodowego lub Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. (PAP)

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Strach przed powstającymi odpadami poremediacyjnymi (28 lipca 2021)Akt oskarżenia wobec dwóch podejrzanych o podpalenie odpadów w Nowinach (05 lipca 2021)Gospodarka odpadami w polskich szpitalach daleka od praktyk innych państw (25 czerwca 2021)Przez stronę GIOŚ można zgłosić informację o porzuconych odpadach (23 czerwca 2021)Odpady niebezpieczne w Nowinach uprzątnięte (17 czerwca 2021)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony