Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
24.09.2021 24 września 2021

Nowelizacja ustawy stawia bursztyn obok ropy i gazu

Mam nadzieję, że w toku dyskusji ustawodawca zrozumie specyfikę branży bursztynniczej, tak innej od klasycznego górnictwa - mówi Michał Kosior, dyrektor biura Międzynarodowego Stowarzyszenia Bursztynników.

   Powrót       29 maja 2017       Zrównoważony rozwój   
Michał Kosior
dyrektor biura Międzynarodowego Stowarzyszenia Bursztynników

Teraz Środowisko: Czym zajmuje się Międzynarodowe Stowarzyszenie Bursztynników?

Michał Kosior: Zadaniami Stowarzyszenia są m.in. promocja bursztynu oraz umożliwienie kontaktu między przedsiębiorcami będącymi członkami Stowarzyszenia. Prowadzimy także działalność wydawniczą - wydajemy dwujęzyczny biuletyn informacyjny „Bursztynisko”, a także laboratoryjną – prowadzimy badania nad bursztynem i jego falsyfikatami. Jako Stowarzyszenie organizujemy także wystawy o charakterze edukacyjnym oraz artystycznym.

TŚ: Na ile można wycenić branżę bursztynniczą? Ile osób pracuje przy produkcji biżuterii z bursztynu?

MK: Trudno jest wycenić branżę z dwóch przyczyn. Pierwsza przyczyna tkwi w tym, że prawie wszystkie firmy to przedsiębiorstwa mikro i małe, które wymykają się statystykom Głównego Urzędu Statystycznego. Dlatego państwo nie wie, jak duża jest ta branża. Drugi problem polega na tym, że wyroby z bursztynu są produkowane na eksport. Firmy kurierskie nie ubezpieczają biżuterii, więc nasze wyroby są inaczej opisywane. Według zebranych przez nas danych w województwie pomorskim znajduje się około 1200-1500 firm, w których jest zatrudnionych około 10 tysięcy osób. Wartość branży to kilkaset milionów złotych.

TŚ: Jakie są największe zarzuty do ostatnio opublikowanego projektu nowelizacji ustawy przygotowanego przez Ministerstwo Środowiska, w którym pojawiły się nowe regulacje dotyczące przedsiębiorców z tej branży?

MK: Nowelizacja prawa miała być przygotowana i procedowana - jeszcze przez poprzedni rząd - pod kątem wydobycia węglowodorów na morzu. Nowy rząd umieścił w niej także bursztyn, metale ziem rzadkich i gazy szlachetne. Podejrzewamy, że do dokumentu, który był konsultowany w branży ropy i gazu, bursztyn został włożony na siłę. Z nowelizacji wynika, że wydobycie bursztynu to głównie szara strefa, a to nieprawda.

TŚ: Wątpliwości budzą przede wszystkim opłaty związane z wydobyciem bursztynu i karami za wydobycie bez koncesji...

MK: Ministerstwo ustaliło średnią cenę bursztynu na podstawie danych uzyskanych od służb celnych. Nie ma czegoś takiego, jak średnia cena bursztynu. Według statystyk ledwie 20-25 proc. wydobytego bursztynu nadaje się do wyrobów jubilerskich, a reszta albo się nie nadaje, albo jest bardzo drobnej frakcji. Większość złoża to kawałki o wartości 50-100 złotych za kilogram. Mamy wrażenie, że ktoś zapomniał o tej frakcji, która dominuje w złożach. Wrzucenie wszystkiego do jednej ceny jest karkołomne. Zgadzamy się, że opłata koncesyjna może zwyżkować. Ale nie tak drastycznie. Mam nadzieję, że w toku dyskusji ustawodawca zrozumie specyfikę tej branży, tak innej od klasycznego górnictwa.

Odnośnie sankcji za wydobycie bursztynu bez koncesji, to kwota za naruszenie granic wydobycia w przypadku większości kopalin wynosi 50 tysięcy złotych, podczas gdy tylko dla bursztynu kary te stanowią 400 tysięcy złotych. Kary są potrzebne, ale dlaczego jest taka dysproporcja?

TŚ: Apelujecie także o wprowadzenie koncesji łączącej koncesję poszukiwawczą i wydobywczą.

MK: Łączona koncesja jak najbardziej tak. Jeśli ktoś patrzy na wydobycie z punktu widzenia ropy i węgla, to wydobycie w ich przypadku trwa latami. Bursztyn na płytkich, holoceńskich złożach jest wydobywany przy okazji prac poszukiwawczych. Potem następuje przebadanie terenu, podczas którego wydobyty urobek zgodnie z prawem trzeba zagospodarować, opłacenie podatków i rekultywacja terenu. Inaczej może to wyglądać na złożach głębszych, paleogeńskich, których na razie w Polsce nie eksploatujemy.

TŚ: Znane są skutki środowiskowe wydobycia węgla i innych kopalin. Jak wygląda sytuacja z bursztynem?

MK: Jeśli mówimy o złożach wzdłuż wybrzeża Bałtyku czy na Żuławach, to procedura poszukiwania i wydobycia polega na tym, że odsuwa się grunt, a następnie bursztyn jest wypłukiwany na zewnątrz. Po rekultywacji grunt jest nasypywany i w kolejnym roku można sadzić tam rośliny. Miejsca po wydobyciu bursztynu nie pozostają wyrobiskami, jak w przypadku węgla, lecz są przykryte z powrotem. Mamy co prawda do czynienia z zaburzoną równowagą wód gruntowych, ale w ciągu kilku lat większość poziomów się stabilizuje.

Natalia Rytelewska-Chilczuk: Dziennikarz, specjalista ds. ochrony środowiska

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Konferencja REMEDy już 29 września. W tym roku udział wolny od opłat dla wszystkich uczestników (09 sierpnia 2021)Nowi pełnomocnicy w strukturach MKiŚ (02 kwietnia 2021)Państwowa Rada Ochrony Środowiska będzie mogła obradować on-line (23 marca 2021)Nowy wiceprezes Wód Polskich (18 stycznia 2021)Ekoinfonet to system informatyczny Inspekcji Ochrony Środowiska. Dane udostępniane na wniosek (07 grudnia 2020)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony