Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
16.08.2022 16 sierpnia 2022

Albo będzie OZE, albo nie będzie żadnej energii. Przesada czy uzasadnione obawy?

Dotąd mówiło się, że zielona energia to tania energia. Teraz mówimy też o suwerenności i bezpieczeństwie energetycznym. O perspektywach na przyszłość w czasach wielkiego kryzysu mówi Sebastian Jabłoński, prezes Respect Energy.

   Powrót       20 lipca 2022       Energia       Artykuł promocyjny   
Sebastian Jabłoński
Prezes Respect Energy

Teraz Środowisko (TŚ): Jaka jest przyszłość energetyki w Polsce, Europie i na świecie?

Sebastian Jabłoński (SJ): Przyszłość energetyki jest zeroemisyjna – stało się to już jasne dla większości ludzi, a przynajmniej dla tych, którzy są zaznajomieni ze specyfiką branży OZE.

Przede wszystkim jest to spowodowane względami środowiskowymi, czyli troską o Ziemię - jedyną planetę, na której możemy żyć. Ponadto rośnie świadomość, że podaż paliw kopalnych jest niewystraczająca i w perspektywie następnych kilku lat znajdziemy się w sytuacji ogromnego niedoboru ropy, gazu i węgla. Mam na myśli perspektywę globalną, która dotyczy też oczywiście Polski. Do tego wszystkiego dochodzi kontekst konfliktu na Ukrainie i bezpieczeństwa energetycznego.

TŚ: Czyli nie możemy spodziewać się spadków cen energii w najbliższym czasie?

SJ: Jakieś ograniczone, okresowe spadki cen mogą wystąpić, ale może to być wynikiem nie ożywienia gospodarczego, a recesji. Dzisiejsze ceny są ekstremalnie wysokie, a powrót do cen gazu sprzed dwóch lat, czyli ok. 15 euro, czy za energię do ok. 250 zł za MWha, wydaje się być skrajnie mało prawdopodobny. Globalny kontekst energetyczny w tej chwili wygląda właściwie najgorzej od lat 70. XX wieku. Od 2015 r. inwestycje w nowe odwierty do wydobycia gazu i ropy są o 35 proc. poniżej poziomu, który gwarantuje utrzymanie produkcji na niezmienionym poziomie. Kraje będące największymi producentami ropy, które zawsze miały nadwyżkę mocy produkcyjnych względem zapotrzebowania, w tej chwili pracują na 0,5 proc. rezerwie. Nic też nie zapowiada wzrostu liczby odwiertów, a utrzymanie ich na dotychczasowym poziomie powoduje spadek podaży ropy naftowej o 4 proc. rocznie. To zaś oznacza utratę mocy produkcyjnych świata w ropie o tyle, ile produkuje Rosja w dwa i pół roku. Globalnym paradygmatem jest odejście od paliw kopalnych, więc gotowość finansowania nowych projektów wydobywczych gazu, ropy i węgla jest znikoma.

Wracamy więc do punktu wyjścia – pilnie potrzebujemy nowych mocy OZE.

TŚ: Póki co energii odnawialnej jest wciąż za mało, a i węglowodorów zaczyna brakować. Jak ocenia Pan inicjatywę Komisji Europejskiej, której celem jest stworzenie wspólnej platformy zakupowej gazu i wodoru w Unii Europejskiej?

SJ: Jest to bardzo dobry kierunek. Na pewno koncentracja popytu ułatwi uzyskanie lepszych warunków handlowych. Głównym problemem w skali europejskiej jest brak dostatecznej liczby gazoportów LNG, które pozwoliłyby na dostawy tankowcami. Przy czym musimy sobie zdawać sprawę, że na morzu nie czekają statki pełne gazu, gotowe dostarczyć go do Europy. Zarówno popyt, jak i podaż są skończonymi wartościami. Jeśli nie mamy gazoportów, to nie możemy przyjąć więcej, niż pozwalają możliwości technicznie. Jeśli mielibyśmy dwa razy więcej gazoportów, to automatycznie musiałoby być dwa razy tyle tankowców. Przede wszystkim jednak musiałyby funkcjonować wielkie gazoporty ukierunkowane na to, żeby wypełniać tankowce, które mogłyby do nas przypłynąć. A takia infrastruktura nie istnieje, więc Europa konkuruje o gaz z Azją - Japonią, Koreą czy Chinami.

TŚ: Załóżmy, że Pan decyduje o polityce energetycznej Polski. Czy inwestowałby Pan w nowe gazoporty?

SJ: Myślę, że Polsce przydałby się jeszcze jeden gazoport,jednak w dłuższym horyzoncie czasowym, zastępowanie jednego paliwa kopalnego innym (np. węgla gazem), to jak leczenie jednej choroby, inną. Najlepszym rozwiązaniem jest OZE i atom, przy czym atom jest realny w Polsce za ok. 10 lat. Dlatego w krótkim i średnim terminie zostaje nam tylko OZE i na tym koncentrujemy się w Respect Energy. Patrząc z perspektywy kraju, jeśli w długim okresie do 2030 r. zrealizujemy plany inwestycyjne w obszarze morskiej energetyki wiatrowej, uwolnimy moce w energetyce wiatrowej na lądzie, a fotowoltaika będzie się rozwijać w sposób niezakłócony, to nasze ceny za energię powinny być niższe niż w krajach ościennych. Im więcej zielonej energii w systemie, tym taniej.

Najważniejsze na dziś jest to, byśmy w średnim i długim okresie pozostali konkurencyjną gospodarką, a to będzie możliwe tylko przy maksymalnej akceleracji inwestycji i usuwaniu wszystkich możliwych barier w rozwoju projektów odnawialnych.

TŚ: Uelastycznienie reguły 10 H wydaje się być już na ostatniej prostej…

SJ: O liberalizacji ustawy 10 H mówimy od lat. Pamiętajmy jednak, że jeśli przepisy prawa zostaną rzeczywiście niebawem zmienione, to nie daje jeszcze gwarancji szybkiego przyrostu nowych mocy. To, czy w perspektywie najbliższych 3-8 lat nowe inwestycje powstaną, będzie zależało od tempa, w jakim będą toczyły się procesy administracyjne. Niestety standardem jest dzisiaj, że czas liczony od momentu uzyskania pozwolenia na budowę elektrowni słonecznej czy wiatrowej do oddania jej do użytku jest znacznie krótszy niż czas, jaki zabrało uzyskanie wszystkich potrzebnych zgód i pozwoleń.

Jako branża potrzebujemy niezakłóconego wydawania nowych mocy przyłączeniowych i możliwie odbiurokratyzowanej ścieżki wydawania stosownych pozwoleń. Jest to jedyna droga do tego, byśmy jako kraj nie cierpieli z powodu ubóstwa energetycznego. I nie tylko rozumianego jako brak możliwości opłacenia rachunków za prąd czy gaz przez Kowalskiego, ale byśmy uniknęli całkiem realnej sytuacji, w której przemysł na skutek ograniczeń w dostawie energii nie będzie mógł produkować tyle, ile powinien.

Reasumując, branża OZE ma przed sobą dużo większy wzrost, niż ktokolwiek dotychczas planował. Twierdzenie, że albo będzie OZE, albo nie będzie żadnej energii, wcale nie wydaje się być w dzisiejszych okolicznościach przesadzone.

Czytaj: Firmy będą zmuszone do inwestowania w OZE?

Artykuł powstał we współpracy z Respect Energy.

Teraz SamorządWięcej treści dotyczących samorządów w zakładce Teraz Samorząd.

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

OZE a bezpieczeństwo. Zamienimy rosyjską siekierkę na chiński kijek? (12 sierpnia 2022)NGO: Dodatek energetyczny nie może zastąpić działań w zakresie efektywności energetycznej (10 sierpnia 2022)Jak ratować spółki ciepłownicze? BGK oferuje gwarancję płynnościową i na inwestycje (05 sierpnia 2022)Local Trends Europejskie Forum Samorządowe w październiku (04 sierpnia 2022)Związkowcy i pracodawcy: konieczne mechanizmy wsparcia energochłonnych firm (04 sierpnia 2022)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony