Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
12.05.2021 12 maja 2021

Bezkompromisowa deklaracja Chin

Powszechny entuzjazm, jaki wywołała chińska deklaracja dotycząca planów redukcji CO2 znika, kiedy wczytamy się w jej treść. Zobowiązanie jest nieprecyzyjne i mało ambitne, a z dokumentu bije niechęć do krajów rozwiniętych i brak poczucia odpowiedzialności za stan środowiska.

   Powrót       02 lipca 2015       Powietrze i klimat   

We wtorek 30 czerwca Chiny ogłosiły oficjalną deklarację w ramach negocjacji klimatycznych. Wysłany do UNFCCC (United Nations Framework Convention on Climate Change) dokument wzbogaca o elementy polityczne zobowiązanie, którego Państwo Środka podjęło się już w listopadzie 2014 roku przy okazji porozumienia chińsko-amerykańskiego. Potwierdzono, że Chiny proponują osiągnąć szczyt emisji CO2 około roku 2030 oraz dołożą wszelkich starań, by stało się to wcześniej.

Chiny, w przeciwieństwie do krajów rozwiniętych, nie są odpowiedzialne za akumulację gazów cieplarnianych w atmosferze, ale są gotowe do działania celem zapewnienia sobie pomyślnego i zrównoważonego rozwoju oraz dla dobra ludzkości – tak przedstawiają swoje zobowiązanie chińscy przywódcy. Z przedstawionego dokumentu bije też duża niechęć wobec zacierania się granicy między z jednej strony krajami uprzemysłowionymi, które z powodu historycznej odpowiedzialności za stan środowiska powinny działać teraz szybko i skutecznie, z drugiej zaś krajami rozwijającymi się, które cierpią z powodu konsekwencji nieodpowiedzialnych działań innych. Z powodu ograniczonej odpowiedzialności historycznej, kraje te nie muszą czuć się zobowiązane podejmować działania tak szybko, jak kraje bogate.

W tym samym dniu, także Serbia, Islandia i Korea Południowa przedstawiły UNFCCC swoje zobowiązania. Razem z Chinami, zrobiły to do tej pory 44 państwa lub grupy państw, odpowiedzialne w sumie za 59,22 proc. światowych emisji. Deklaracje INDC (Intended Nationally Determined Contribution) są odpowiedzią na wezwanie światowych przywódców po grudniowej konferencji w Limie, zachęcające wszystkie kraje do zaprezentowania „odpowiednio wcześnie” swoich oficjalnych zobowiązań, celem ułatwienia negocjacji podczas COP21 W Paryżu.

Chiny pozostają krajem rozwijającym się

Chińska INDC nie pozostawia cienia wątpliwości: Chiny cierpią za grzechy popełnione przez bogate kraje, na których spoczywa cała historyczna odpowiedzialność za obecny stan środowiska. W dokumencie czytamy więc, że zmiany klimatu spowodowane są intensywną konsumpcją energii z paliw kopalnych w krajach rozwiniętych. Chiny przedstawiają siebie jako liczący 1,3 mld mieszkańców kraj rozwijający się, będący jednym z krajów najbardziej dotkniętych negatywnymi skutkami zmian klimatycznych.

Chińskie władze precyzują, że owszem, industrializacja Chin postępuje szybko, jednak nie są one pasywne w walce ze zmianą klimatu. Oszczędność surowców i ochrona środowiska stały się kluczową osią polityki państwowej – czytamy w dokumencie. Proponowane obniżenie emisji nie wynika z odpowiedzialności, tylko z narodowej polityki rozwoju, której celem jest zapewnienie bezpieczeństwa ekonomicznego, energetycznego, ekologicznej i żywnościowego. Deklaracja jest odbiciem wysiłków, jakie podejmują Chiny w dążeniu doświatowego przywództwa, którego celem jest zapewnienie ludzkości wspólnej przyszłości oraz równy rozwój wszystkich ludzi.

Pekin ostrzega także, że wyniki negocjacji powinny być zgodne z zasadą słuszności i wspólnej odpowiedzialności, ale zróżnicowane. Podział ról jest dla Chińczyków bardzo jasny: kraje rozwinięte (…) mają obowiązek w ambitny sposób zredukować emisje wszystkich sektorów swoich gospodarek do 2030 roku, [natomiast] kraje rozwijające się muszą (…) zobowiązać się wprowadzić w życie różne sposoby na ograniczenie emisji. Podkreśla się też, że wysiłki wschodzących gospodarek uwarunkowane są finansowym i technologicznym wsparciem krajów uprzemysłowionych.

Nie należy zapominać, że przy 10,75 miliardach ton CO2, które Chiny emitowały w 2010 roku (czyli 23,84 proc. globalnych emisji, wg danych Banku Światowego), Chiny są największym „producentem” emisji CO2. Plasujące się na drugim miejscu Stany Zjednoczone emitują 6,6 miliardów ton rocznie, co stanowi 14,69 proc. ich światowej emisji.

Nieprecyzyjne zobowiązanie

Zgodnie z założeniami porozumienia zawartego z USA w listopadzie 2014, władze chińskie zaproponowały redukcję emisji CO2 dopiero od 2030 roku - na kiedy przewidziany jest ich szczyt - lub wcześniej, jeśli będzie to możliwe. Ich ambicją jest także osiągnięcie „około 20-procentowego” udziału niekopalnych źródeł energii w krajowym miksie energetycznym. Chiny zadeklarowały też chęć zredukowania intensywności emisji gazów cieplarnianych na jednostkę PKB o 60-65 proc. między 2005 a 2030 rokiem.

Ponadto, Chińczycy proponują zwiększenie o około 4,5 miliardy metrów sześciennych swoich zasobów leśnych między 2005 a 2030.

Mało konkretów, mało precyzyjnych obliczeń: dokument jest jedynie listą pobożnych życzeń. Wyznaczenie na rok 2030 szczytu emisji nie jest poparte żadnymi wyliczeniami, nie ma więc sposobu na ocenienie, czy jest to zobowiązanie ambitne – czy wręcz przeciwnie, nie wymagające żadnych wysiłków. Nie znamy też wartości bezwzględnej redukcji emisji (tak jak w przypadku UE czy USA), choć możemy wierzyć, że taka wartość powstanie po 2030 roku.

Entuzjazm, jaki wywołała chińska deklaracja, maleje podczas jej szczegółowej lektury. Warto też zastanowić się, jaka motywacja stoi za tak nieprecyzyjnym i politycznym tekstem.

Philippe Collet
Tłumaczenie: Marta Wojtkiewicz

Actu-EnvironnementMateriał został przygotowany we współpracy z francuską redakcją Actu-Environnement.com

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Odbył się XII Klimatyczny Dialog Petersberski (11 maja 2021)Podpisano list intencyjny ws. Akademii Transformacji Energetyczno-Klimatycznej (05 maja 2021)Czy szczyt Joe Bidena spełnił pokładane w nim oczekiwania? (26 kwietnia 2021)Odejście od węgla w Polsce do 2049 r. potwierdzone – czyli świat sobie, a Polska sobie (23 kwietnia 2021)Szczyt klimatyczny Joe Bidena rozpoczyna się dziś, czyli w Światowy Dzień Ziemi. Czy przywódcy uratują Ziemię? (22 kwietnia 2021)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony