Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
09.02.2023 09 lutego 2023

Co będzie się liczyć w 2023 r.? Zieleń

Kilka wypełnionych okienek i wartość „pracy” drzew zostanie rozszyfrowana. Do 31 stycznia samorządy mogą zgłaszać potrzeby związane z tworzonym kalkulatorem usług ekosystemowych drzew. Czym są te usługi? Jak się je liczy? Rozmawiamy z dr. Zbigniewem Szkopem z Uniwersytetu Warszawskiego.

   Powrót       04 stycznia 2023       Planowanie przestrzenne   
dr Zbigniew Szkop
Wydział Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawski Ośrodek Ekonomii Ekologicznej, autor 1. w Polsce analizy wyceniającej usługi ekosystemowe drzew miejskich oraz twórca portalu ekonomiadlasrodowiska.pl.

TŚ: Minął niespełna miesiąc od przełomowego COP15 ws. bioróżnorodności, zapytam zatem, czy bioróżnorodność może być przeliczona na pieniądze?

ZSz: Zdecydowanie. Przykładem takiego podejścia jest słynna analiza amerykańskiego ekonomisty – Roberta Costanzy, który w 1997 r. opublikował w „Nature” informacje o korzyściach, jakie świadczą wszystkie ekosystemy na Ziemi. To były przełomowe wyniki, początek badań usług ekosystemowych. Pokazały one, że korzyści, jakie ludzkość czerpie dzięki zróżnicowanym ekosystemom znacząco przekraczają sumę PKB wszystkich gospodarek krajowych. Co ciekawe, ten sam badacz – z zespołem – kilkanaście lat później wykazał, że mająca miejsce w latach 1997-2011 utrata części ekosystemów (i bioróżnorodności) i korzyści z nich płynących wyniosła kilkadziesiąt bilionów dolarów. To ogromne koszty wprost związane z antropopresją, które wszyscy ponosimy.

TŚ: W swoich badaniach skupia się Pan na wycenie wartości miejskich usług ekosystemowych. Po co ją liczyć?

ZSz: Zacznijmy od pytania, po co nam znajomość wartości jakiejkolwiek usługi? Zakładając, że chcemy iść do fryzjera, dużo lepiej wiedzieć zawczasu, ile zapłacimy. Jeżeli uznamy, że korzyść z usługi - zmiana fryzury, przewyższa jej koszt, to udamy się do danego fryzjera. Jeśli jednak koszt przewyższyłby korzyść – zapewne zrezygnujemy. Tego typu decyzje ekonomiczne podejmujemy intuicyjnie każdego dnia, choć czasem nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Analogiczne wybory są podejmowane przez zarządzających dobrami wspólnymi, np. władze miasta, decydujące o utworzeniu nowych terenów zieleni miejskiej. Dobrze, by racjonalnie gospodarowali publicznymi środkami - wybierali te inwestycje, których korzyści przewyższają koszty wdrożenia.
I tak np. koszty budowy parku miejskiego są znane, ale inaczej wygląda strona rachunku ekonomicznego dotycząca korzyści. Często profity te nie są w pełni znane, a przez to bywają niedoceniane.

Analiza NIK sprzed kilku lat wykazała(1), że w polskich miastach często sadzi się mniej drzew niż się wycina. Eksperci wiążą to między innymi z postrzeganiem drzew, jako wydatku, na który nie każde miasto stać. Dzięki wycenie usług ekosystemowych, ekonomista jest w stanie wykazać, że sytuacja wygląda odwrotnie - działania prośrodowiskowe cechują się wysoką efektywnością ekonomiczną, a zatem powinny być realizowane, jako przynoszące wymierne korzyści netto mieszkańcom miasta. Mówimy zatem nie o niepotrzebnym koszcie, a o inwestycji o wysokiej stopie zwrotu.

TŚ: Jakie to korzyści i na czym polega proces ich szacowania?

ZSz: Koszty usług istniejących na rynku są znane. Tak jest chociażby z cenami wspomnianych usług strzyżenia. Inaczej jest w przypadku usług, które nie są wymieniane na rynku, a są dostarczane nieodpłatnie przez różnego rodzaju ekosystemy. A tak właśnie definiujemy usługi ekosystemowe. Brak ceny nie oznacza jednak braku wartości tych usług, stąd ekonomiści wypracowali szereg metod, pozwalających tę wartość ujawnić.

Metody stosowne do wyceny usług ekosystemowych opierają się zazwyczaj o tzw. rynki zastępcze. Patrząc przez pryzmat miejskich usług ekosystemowych, wiemy na przykład, że zieleń miejska korzystnie wpływa na jakość powietrza. Nie kupujemy jednak w sklepie 2 l czystego powietrza. Wiemy za to, że zła jakość powietrza powoduje koszty społeczne – wyższe wydatki na służbę zdrowia, mniejszą produktywność w pracy, szybsze niszczenie elewacji budynków itp. Te koszty możemy już z powodzeniem badać. Wykorzystując modele ekonometryczne, ekonomiści wyliczają o ile te koszty mogłyby zmaleć, gdyby wzrosła ilość zieleni w mieście. Nazywamy to metodą kosztów unikniętych, a te można utożsamiać z wartością „pracy” drzew, jaką wykonują oczyszczając powietrze ze szkodliwych substancji.

Kolejny przykład: nie istnieje rynek ładnego widoku z okna, możliwego do kupienia na minuty. Istnieje jednak rynek powiązany – mieszkaniowy. Niektóre nieruchomości sąsiadują z zielenią, inne są tego luksusu pozbawione. Ekonomiści wykazują, jak ludzie cenią sobie sąsiedztwo przyrody w mieście (ile więcej są w stanie za takie mieszkania zapłacić). Metoda ta nosi nazwę wyceny hedonicznej.

Oczywiście, korzyści świadczonych przez zieleń miejską, ale także inne ekosystemy, jest bardzo dużo. W zależności jaką korzyść ekonomiści badają, mogą wykorzystać inną metodę. Niemniej ogólna zasada jest zwykle podobna – najczęściej szuka się rynku zastępczego.

TŚ: Jakimi danymi miasto powinno dysponować, by móc podejść do obliczeń?

ZSz: Pozyskanie danych jest wyzwaniem. Wspomniana bliskość terenów zieleni – jak uchwycić dokładnie ten efekt? Nie jest ona przecież jedynym czynnikiem cenotwórczym nieruchomości (metraż, numer piętra, lokalizacja, komunikacja itp.). Przynajmniej kilkadziesiąt atrybutów mieszkania wpływa na jego wartość. Tylko analizując je wszystkie, dla wielu nieruchomości, jesteśmy w stanie zbadać interesujący nas wpływ bliskości zieleni.

Analogicznie jest z korzyścią dotyczącą oczyszczania powietrza. Potrzeba szeregu danych – kosztów nieobecności w pracy, leczenia chorób układu oddechowego czy krążenia, czyszczenia elewacji w danym mieście, ale także informacje o stężeniu zanieczyszczeń powietrza, warunkach meteorologicznych (przy opadach - korzyść z oczyszczania przez drzewa jest mniej istotna)… Te dane częściowo mogą być dostarczone przez miasto, ale w dużej mierze są pozyskiwane z innych źródeł (GUS, stacje meteorologiczne). Zależnie od metody i usługi, będą to inne informacje.

Czytaj też: O smogu z medycznego punktu widzenia, czyli dlaczego rak płuc zabija Polaków

Rzetelne przeprowadzenie wyceny wymaga dużej ilości danych oraz zaawansowanej wiedzy z zakresu ekonomii, która pozwala badać efektywność ekonomiczną inwestycji środowiskowych. Potrzebne jest zatem dogłębne zrozumienie, co i jak się bada (analizy wrażliwości, stopy dyskontowe itp.). Najczęściej więc analizy są wykonywane przez doświadczonych ekonomistów środowiska, a nie samych decydentów.

TŚ: Czy samorządowcy będą mogli sami wkrótce liczyć wartość usług miejskich ekosystemowych?

ZSz: Stawiamy pierwsze kroki w tym kierunku. Obecnie kieruję projektem „Kalkulator usług świadczonych przez drzewa miejskie”. Jego celem jest utworzenie narzędzia, które na podstawie kilku podstawowych danych na temat drzewa (np. gatunku, kondycji, obwodu, lokalizacji) pozwoli przeprowadzić profesjonalną wycenę ekonomiczną, ukazującą korzyści, jakie ono świadczy. Pozostałe dane wejściowe, niezbędne do wykonania analizy, będą automatycznie zaciągane z odpowiednich baz danych. Takie przynajmniej jest wstępne założenie.

Do końca stycznia odbywam konsultacje z potencjalnymi użytkownikami kalkulatora, z ramienia Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego oraz Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Chcę poznać oczekiwania co do pożądanej funkcjonalności tego narzędzia. W proces konsultacji zaangażowało się już kilkanaście miast. Zgłaszają się też organizacje pozarządowe, które kalkulator chciałyby wykorzystywać do celów edukacyjnych.

TŚ: Czy trend liczenia usług ekosystemowych drzew nomen omen będzie się liczył w 2023 roku?

ZSz: Trend ten od lat jest rosnący, a moim zdaniem, kolejne lata mogą go jeszcze wzmocnić. Badania nad wyceną usług drzew miejskich rozpoczęli amerykanie, jeszcze w latach 90-tych. Stworzyli stosowne modele i narzędzia, które jednak bazowały na lokalnych, amerykańskich założeniach i przez to nie nadawały się do przeprowadzenia wiarygodnej analizy ekonomicznej na polskim podwórku. Jeszcze podczas moich studiów doktoranckich odbyłem staż badawczy w Stanach Zjednoczonych, gdzie współpracując z tamtejszymi naukowcami dostosowałem ich modele do polskich warunków. Było to w 2016 roku. Wtedy też wraz z moimi współpracownikami z Uniwersytetu Warszawskiego przeprowadziliśmy pierwsze analizy tego typu w Polsce.

Odkąd powstały modele dostosowane do warunków polskich, widać wyraźny wzrost zainteresowania wyceną usług ekosystemowych świadczonych przez drzewa miejskie. Gros z nich to inicjatywy oddolne – realizowane przez nas na prośbę najbardziej dalekowzrocznych samorządów, NGO's lub instytucji. Koncepcja wyceny miejskich usług ekosystemowych nie została bowiem jeszcze formalnie wdrożona do krajowego systemu legislacyjnego. To jednak może się niedługo zmienić.

TŚ: To znaczy, że analiza usług ekosystemowych będzie wymagana prawnie?

ZSz: Być może. W czerwcu 2022 powstała Krajowa Polityka Miejska do 2030 r., uznająca niwelowanie skutków zmian klimatu za jedno z głównych wyzwań, przed jakimi stoją polskie miasta. W dokumencie wprost zaleca się „wprowadzenie zmian legislacyjnych, które zapewnią konieczność kwotowego szacowania poziomu strat w zakresie usług ekosystemowych, w realizowanym przedsięwzięciu. Straty powinny być rekompensowane przez nowo tworzone elementy błękitno-zielonej infrastruktury, o wartości usług ekosystemowych, nie mniejszej niż utrata wartości wynikającej z usunięcia zieleni na potrzeby realizacji inwestycji”.

Widzimy zatem, że koncepcja wyceny miejskich usług ekosystemowych powoli zaczyna być postrzegana jako niezbędny element efektywnego zarządzania zielenią miejską. Moim zdaniem jest to bardzo dobra wiadomość. Mam też nadzieję, że kalkulator, nad którym pracuję, okaże się narzędziem, który dodatkowo wesprze polskie miasta w tym działaniu.

TŚ: Które polskie miasta mają już doświadczenia na tym polu?

ZSz: Od 2016 roku nasz zespół z UW wykonał kilkadziesiąt analiz dotyczących wyceny miejskich usług ekosystemowych dla różnych podmiotów, w tym miast. Przykładowo, dla m.st. Warszawy wyceniliśmy korzyść generowaną przez drzewa przyuliczne w zakresie oczyszczania powietrza. Szacowaliśmy też wartość usług warszawskich drzew parkowych w zakresie sekwestracji dwutlenku węgla. Wyniki tego typu analiz pomagają wspierać miasta w kształtowaniu ich polityk miejskich, w tym Miejskich Planów Adaptacji do zmian klimatu.

Ponadto współpracowaliśmy z miastami pośrednio, dzięki zaangażowaniu NGO's, realizując projekty mające na celu podnoszenie świadomości ekologicznej mieszkańców polskich miast. W ramach flagowego w tym temacie projektu – „Od drzewa do miasta” – realizowanego przez Centrum UNEP/GRID-Warszawa, wraz z prof. Tomaszem Żyliczem dokonaliśmy wyceny różnych korzyści, świadczonych przez tereny zieleni miejskiej w pięciu miastach w Polsce. Miastami tymi były: Rzeszów, Miasteczko Śląskie, Przasnysz, Szczytno i Lidzbark Warmiński. Dane z naszej analizy posłużyły kampanii edukacyjnej.

Marta Wierzbowska-Kujda: Redaktor naczelna, sozolog Teraz SamorządWięcej treści dotyczących samorządów w zakładce Teraz Samorząd.

Przypisy

1/ NIK przeprowadziła też analizę w 2022 r., o jej wynikach pisaliśmy tutaj:
https://www.teraz-srodowisko.pl/aktualnosci/nik-zielen-miejska-kontrola-11780.html

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Wrocław rusza z pionierskim projektem. Dowie się, jakie inwestycje w zieleń są najbardziej opłacalne (13 stycznia 2023)Betonoza czy zieleń? Zrównoważona urbanistyka z Polskimi Normami. Nabór zgłoszeń do konkursu (20 grudnia 2022)Zielony Kraków, czyli adaptacja do zmian klimatu w praktyce (18 listopada 2022)Praktyczne rozwiązania problemu wyspy ciepła (08 listopada 2022)Po dwóch latach zyskała kształt. Trwają konsultacje Zielonej Wizji Warszawy (14 października 2022)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony