Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
05.10.2022 05 października 2022

Kto się boi wilka

Wilka trzeba chronić - uznali naukowcy, leśnicy i myśliwi, uczestnicy konferencji "Przyszłość wilka w Polsce" w Senacie. Każda z tych grup ma jednak inną wizję ochrony. W Polsce nie ma jednolitego systemu monitoringu populacji wilka.

   Powrót       10 kwietnia 2015       Zrównoważony rozwój   

- W Polsce żyje obecnie ok. tysiąca wilków - to najwięcej od momentu zakończenia II wojny światowej. Ochroną na terenie całego kraju objęto je w 1998 r. - powiedział na czwartkowej konferencji zorganizowanej przez senacką komisję środowiska dr hab. Krzysztof Schmidt z Instytutu Biologii Ssaków (IBS) PAN w Białowieży. Dodał, że ok. 2005 r. wilki żyły głównie na wschodzie kraju i w Karpatach. Obecnie trwa ich ekspansja na zachodzie i w północnej części Polski.

Zdaniem ekspertów w Polsce jest miejsce dla 1400-1500 wilków.

Aby skutecznie chronić wilka, potrzebny jest jednolity system monitoringu i zbierania danych na temat populacji - podkreślali uczestnicy konferencji: naukowcy, leśnicy i myśliwi.

- Z całą pewnością potrzebny jest nam monitoring, właściwe zasady i sposób jego prowadzenia. Nie jest to coś, czym mógłbym się pochwalić i powiedzieć, że wygląda to jak docelowy model, który pozwoliłby właściwie szacować wielkość populacji i przewidywać jej trendy - przyznał podsekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska i Główny Konserwator Przyrody, Piotr Otawski.

Prof. Henryk Okarma z Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie zaproponował, by informacji nt. wilków, a także rysi czy niedźwiedzi, dostarczały obwody łowieckie z całej Polski. Jeśli się mówi o zarządzaniu gatunkiem, musimy wiedzieć, ile tych zwierząt jest - powiedział. Dodał, że takie dane pozwoliłyby określić zasięg i liczebność gatunku.

Zarządzanie wilkiem

Uczestnicy konferencji byli zgodni, że wilka należy chronić. Różnili się jednak w opiniach, jak to powinno wyglądać.

- Ochrona drapieżników niekoniecznie oznacza ich ścisłą ochronę - mówił prof. Okarma. Zauważył, że jeden etap ochrony wilka skończył się sukcesem, gdyż populacje przetrwały i obecnie są w ekspansji. W ostatnich latach w Polsce przeszliśmy od jednej skrajności: zabijania wilka bez ograniczeń - do drugiej skrajności: ekstremalnej ochrony wilka - ocenił.

Jego zdaniem wilk nie jest "gatunkiem specjalnej troski", natomiast powoduje on konfliky i powinien zostać objęty systemem zarządzania. Źródłem konfliktu są straty, jakie w związku z obecnością wilka ponoszą koła łowieckie. Profesor uznał też, że myśliwi są jedyną siłą w terenie, która jest w stanie coś z tymi wilkami zrobić.

W modelu zarządzania zaproponowanym przez prof. Okarmę myśliwi mieliby "aktywnie gospodarować" populacją wilków żyjących na wschód od Wisły. W zachodniej części kraju obecnie działania takie nie są wskazane - do momentu, aż wilków wyraźnie przybędzie. Wtedy również na zachodzie można by było określić liczbę zwierząt, które należy zachować.

Przeciw takiemu podejściu opowiedziała się dr Sabina Pierużek-Nowak ze Stowarzyszenia dla Natury "Wilk". Kiedy wykonuje się jakieś działanie w środowisku naturalnym - trzeba zrobić rachunek zysków i strat. Bezsensowne jest podchodzenie do zarządzania populacją jakiegoś gatunku dlatego, że jakaś grupa ma ochotę polować. Trzeba się zastanowić, czy z ekonomicznego rachunku wynika, że to polowanie będzie korzystne dla gospodarki, czy nie spowoduje strat ekonomicznych - mówiła.

Jej zdaniem ważne jest nie tylko to, by zachować w Polsce "jakąś" liczbę wilków, ale by mieć populację, która będzie w stanie utrzymać w ryzach populacje dzikich zwierząt kopytnych. Zwłaszcza że te są coraz liczniejsze, co powoduje straty rolnicze. Szkody od dzików idą w miliony złotych. Na odszkodowania dla rolników wydaje się 54 mln zł rocznie. W woj. podlaskim wyasygnowano sporo środków finansowych na to, żeby odstrzeliwać dziki. Za jednego dzika myśliwemu płaci się 400 zł! A wilki robią to samo codziennie bez żadnych opłat - podkreśliła.

Wilk mniej straszny niż bóbr

- Jest wiele innych gatunków, które są palącym problemem, od których odszkodowania są na bardzo wysokim poziomie. Nie słyszałem, byśmy dyskutowali na temat bobra, który występuje w całej Polsce. Nad takimi gatunkami należy się zastanowić, a wilka - póki co - zostawić w spokoju - dodał prof. Rafał Kowalczyk z IBS PAN.

Dr Pierużek-Nowak zaznaczyła, że Polska ma bardzo dobre rozwiązania służące ochronie i zarządzaniu populacją wilka. Np. program zachowania siedlisk w ramach sieci Natura 2000 (siedliska wilka są chronione w ponad 70 obszarach z tej sieci), projekt korytarzy ekologicznych czy zapewnienie łączności ekologicznej (poprzez budowę przejść nad drogami i autostradami).

Są też metody ochrony gospodarstw przed atakami wilków, jak np. programy pomocy hodowcom realizowane przez Regionalne Dyrekcje Ochrony Środowiska, w ramach których hodowcom przekazuje się pastuchy elektryczne i fladry - długie cienkie sznurki z naszytymi wstążkami. Taki zestaw dobrze zabezpiecza stada.

- Myśląc o zarządzaniu, powinniśmy zacząć od dyskusji na temat konstruowania instrumentów, które dadzą nam racjonalną możliwość gospodarowania zasobem zwierzyny, która nie jest jeszcze - albo nie chcemy, żeby była - zwierzyną łowną - zaznaczył Piotr Otawski z resortu środowiska. Jak podkreślił, w Polsce nie ma na razie narzędzi prawnych, pozwalających zarządzać populacjami gatunków innymi niż łowne. I choć ustawa o ochronie przyrody teoretycznie przewiduje odstrzały redukcyjne, to nie zawiera ona zasad ani metod, w jaki sposób odstrzały te miałyby być wykonywane - zauważył.

Wilki w Polsce polują głównie na jelenie, sarny i dziki. Przy mniejszym udziale innych gatunków zwierzęta te stanowią 97-98 proc. ich diety. Zdarzają się również przypadki napadania przez wilki na zwierzęta gospodarskie, stanowiące w ich diecie 2-3 proc. Wielkość szkód powodowanych przez wilki w skali kraju jest jednak nieduża. Wysokość odszkodowań, wypłacanych co roku hodowcom, wynosi ok. 500 tys. zł. Dla porównania, odszkodowania za straty wyrządzone przez bobry w 2014 r. zapłacono ponad 17 mln zł. (PAP)

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Raport: populacja orłów bielików, niedźwiedzi i wilków w Europie wzrasta dzięki skutecznej ochronie prawnej (28 września 2022)Nowe obowiązki gmin ws. gatunków inwazyjnych. Jest projekt rozporządzenia (26 września 2022)KE wzywa do lepszego stosowania unijnych przepisów ochrony środowiska (09 września 2022)Modyfikacje Planu Strategicznego WPR na lata 2023-2027 (19 lipca 2022)MKiŚ: Przywożąc pamiątki z wakacji chroń przyrodę (08 lipca 2022)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony