Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
16.09.2021 16 września 2021

Naukowcy na tropie klucza do zdrowego stylu życia

O tym, w których miastach choruje się rzadziej i oddycha lżej, co ma palenie tytoniu do zanieczyszczeń powietrza oraz czy „opłaca się” uprawiać sport w przestrzeni miejskiej – mówi Artur Badyda z Politechniki Warszawskiej.

   Powrót       28 września 2016       Powietrze i klimat   
dr hab. inż. Artur Badyda
adiunkt na Wydziale Instalacji Budowlanych, Hydrotechniki i Inżynierii Środowiska Politechniki Warszawskiej

Teraz Środowisko: Opublikował Pan wspólnie z dr Jamesem Grellierem z Centrum Badań nad Epidemiologią Środowiskową w Barcelonie(1) badania(2), które potwierdzają związek zanieczyszczeń powietrza z zachorowalnością na nowotwory i inne choroby w największych miastach Polski. Jak udowodniliście Państwo ten związek?

Artur Badyda: Skupiliśmy się na aglomeracjach miejskich, czyli miastach powyżej 250 tys. mieszkańców - do badania wzięliśmy zatem 11 największych polskich miast, czyli Warszawę, Kraków, Łódź, Wrocław, Poznań, Gdańsk, Szczecin, Bydgoszcz, Lublin, Katowice i Białystok. Przeanalizowaliśmy dane GUS dotyczące umieralności w tych miastach z powodu nowotworu płuca, choroby niedokrwiennej serca i łącznie z powodu chorób krążeniowo-oddechowych, uwzględniliśmy też umieralność ogólną. Porównaliśmy te dane z informacjami na temat stężeń zanieczyszczeń powietrza (w tym akurat przypadku pyłu zawieszonego PM2,5) otrzymanymi z Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska (dane godzinowe ze wszystkich stacji monitoringu, na podstawie których obliczyliśmy średnią roczną). Ostatecznie nałożyliśmy na to wskaźniki ryzyka, które wypracowano w toku badań epidemiologicznych prowadzonych od 50 lat na całym świecie (głównie w USA).

TŚ: Które miasta są najczystsze? W których ludzie chorują najmniej?

AB: Z badania wynika, że jeśli chodzi o jakość powietrza, najczystsze aglomeracje w Polsce to Białystok i Lublin, tym samym liczba nowotworów przypisywanych zanieczyszczeniu powietrza jest w tych miastach najmniejsza. Przykładowo, jeśli chodzi o nowotwór płuca, w Białymstoku średnia liczba zachorowań (dla lat 2006-2011) wynosi 28, w Lublinie zaś 45. Dla porównania w Warszawie liczba takich przypadków to aż 310, choć w dużej mierze dlatego, że Warszawę zamieszkuje znacząco więcej ludzi – 1,7 mln). Niestety w Krakowie, z ponad dwukrotnie mniej liczną populacją, notuje się średnio 172 przypadki zachorowań na nowotwór płuca rocznie. Generalnie każde kolejne mikrogramy stężenia pyłów PM2,5 na metr sześcienny powodują, że ryzyko wystąpienia nowotworów rośnie.

Znamienne jest, że słabo jeśli chodzi o nowotwory wypada Łódź. W poprzedniej epoce gospodarczej było to bowiem miasto zanieczyszczone wskutek obecności przemysłu włókienniczego – istnieje więc podejrzenie, że ówczesne narażenie na różne substancje skutkuje dzisiejszą zwiększoną zachorowalnością na raka. Wynika to z wpływu tzw. okresu latencji, który trwa od kilku do kilkunastu lat (jest to uwarunkowane m.in. cechami osobowymi) i nie został w naszych badaniach uwzględniony. 

TŚ: A co z innymi czynnikami ryzyka? Przecież nie za wszystkie choroby odpowiada jakość powietrza...

AB: Zawsze przy tego typu badaniach czyni się pewne założenia, uproszczenia, bo dostęp do danych jest ograniczony. Między innymi nie uwzględniamy tego, że w niektórych miastach jest tylko jedna stacja monitoringu (Białystok), a w niektórych nawet dziewięć (Trójmiasto).

Nie potrafimy też dokładnie ocenić, na co każdy z mieszkańców jest dokładnie narażony. Na przykład ludzie nie spędzają 24 godzin na powietrzu – wręcz przeciwnie: przebywają na zewnątrz przez stosunkowo niewielką część doby. W supernowoczesnych budynkach jakość powietrza jest kształtowana przez systemy wentylacyjno-klimatyzacyjne i może nie mieć nic wspólnego z tym, co dzieje się na zewnątrz. Mimo to zanieczyszczenia powietrza zewnętrznego kształtują w pewnym stopniu to, co się dzieje wewnątrz budynków. Zakładamy więc (podobnie, jak czyni się to w innych podobnych analizach), że cała populacja w danym mieście jest narażona na uśrednione stężenie pyłów w danym roku.

Inna sprawa, że zagraniczne badania, z których my korzystamy, były prowadzone w większości w stężeniach zanieczyszczeń zauważalnie niższych niż te w Polsce. W przypadku badań amerykańskich stężenia pyłu PM10 nie dochodziły do 40 mikrogramów na metr sześcienny w skali roku. A u nas takie stężenia są powszechne, a nawet znacznie wyższe. Są miejscowości, gdzie w przypadku PM10 dochodzą one nawet do kilkudziesięciu mikrogramów. Oczywiście należy je odróżniać od jednorazowych, krótkotrwałych stężeń sięgających horrendalnych wartości – np. 700 – 900 μg/m3, jakie notowano np. w Krakowie.

TŚ: A co z paleniem tytoniu? Czy w badaniu dokonano rozróżnienia na palących i niepalących?

AB: Niestety w tym badaniu nie możemy stwierdzić, które z przypadków zachorowań miały miejsce wśród osób, które nie paliły tytoniu, a które - wśród nałogowych palaczy.

Ten czynnik uwzględnia się za to w innych badaniach. Złożyliśmy np. ofertę szczegółowych badań dla jednego z samorządów w Polsce, który ma zauważalny problem z nowotworami płuca na swoim terenie. Władze chcą dojść, jaka jest tego przyczyna. Tam zostanie zrobione bardzo dokładne rozpoznanie sytuacji pod kątem palenia tytoniu, jak również przeanalizowane będą ewentualne rodzinne przypadki nowotworów.

TŚ: Krakowski Alarm Smogowy używa na swojej stronie porównania, gdzie czyni znak równości pomiędzy narażeniem na zanieczyszczenie powietrza a liczbą wypalonych papierosów. Co Pan sądzi o tym porównaniu?

Taki kalkulator ma pewne ułomności, bo mieszanina zanieczyszczeń wdychanych wraz z dymem tytoniowym jest znacznie bogatsza, jeśli chodzi o substancje chemiczne i zawiera jeszcze więcej związków kancerogennych niż zanieczyszczone powietrze.

Z wielu badań wynika jednak, że np. ryzyko chorób obturacyjnych (POChP i astma oskrzelowa) jest u palaczy i osób narażonych na zewnętrzne zanieczyszczenia zbliżone. Potwierdzają to przeprowadzone przez nas w latach 2005-2006, a potem uzupełnione w latach 2008-2012 badania wpływu zanieczyszczeń pochodzących z transportuna zdrowie. Wzięło w nich udział łącznie niemal 6,5 tys. osób, wśród których kluczową grupę stanowiły osoby niepalące, ale mieszkające w pobliżu ruchliwych ulic. Grupę kontrolną natomiast stanowiły osoby zamieszkujące okolice Puszczy Augustowskiej i Roztocza na Zamojszczyźnie, gdzie praktycznie nie dochodzi do przekroczeń. Porównaliśmy niepalących z Warszawy i niepalących z grupy kontrolnej i co się okazało? Ryzyko wystąpienia chorób obturacyjnych u osób niepalących zamieszkujących Warszawę versus niepalący z grupy kontrolnej było ponad sześciokrotnie wyższe!

Osoby palące również porównywaliśmy. Wnioski wyciągnęliśmy z badania następujące: osoba niepaląca z pewnością naraża się bardziej mieszkając przy ruchliwej ulicy niż osoba paląca, natomiast w przypadku palacza jest właściwie niemal wszystko jedno, czy mieszka w mieście, czy na wsi - ryzyko jest dla niego zbliżone. Poza tym wywnioskowaliśmy, że sprawność oddychania jest generalnie niższa w miastach niż na terenach wiejskich.

TŚ: Czyli uprawianie sportu coraz bardziej popularne w centrach miast (jogging, rower) właściwie nie ma sensu?

AB: Też wydawało nam się, że skoro te osoby mają zwiększoną wymianę powietrza z otoczeniem, powinny być bardziej narażone na zanieczyszczenia niż te które, po prostu chodzą ulicami.

Okazało się, że nie: osoby aktywne fizyczne, które tę aktywność realizują nawet w zanieczyszczonym mieście, mają wyższą sprawność oddychania niż te mało aktywne. Jak się okazuje, negatywny wpływ zanieczyszczeń jest rekompensowany przez sam fakt ćwiczenia własnego organizmu. Mam tu jednak pewną wątpliwość dotyczącą wspomnianego już okresu latencji w odniesieniu do nowotworów: mimo wszystko jakieś zanieczyszczenia się w organizmie gromadzą w czasie uprawiania sportu w mieście, więc czy za 10-15 lat te osoby nie znajdą się w grupie ryzyka, jeśli chodzi o zachorowania na nowotwór płuca – tego na dziś nie wiemy...

Dlatego też organizowane w tym roku już po raz czwarty w Polsce Światowe Dni Spirometrii (a łącznie siódme, uwzględniając również polskie edycje tego wydarzenia) odbywają się pod hasłem „Take the active option”, ale z dopiskiem „in green areas”.

Ewa Szekalska: Dziennikarz

Przypisy

1/ Centre for Research in Environmental Epidemiology, Parc de Recerca Biomèdica de Barcelona2/ Pełną treść pracy można znaleźć w czasopiśmie Advances in Experimental Medicine and Biology: Badyda A., Grellier J., Dąbrowiecki P.:
http://link.springer.com/chapter/10.1007%2F5584_2016_137

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Kryzys środowiskowy zagraża podstawowym prawom człowieka (15 września 2021)Druga odsłona Akademii Czystego Powietrza od 16 września (14 września 2021)Zanieczyszczenie powietrza w New Delhi przyczyną otyłości i astmy wśród dzieci (14 września 2021)Pełnomocnik G. Wolszczak: wyrok za niewystarczającą walkę ze smogiem - prawomocny (13 września 2021)Wymiana kopciuchów w budynkach wielorodzinnych na Dolnym Śląsku od października (08 września 2021)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony