Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
24.09.2021 24 września 2021

Odór z oczyszczalni ścieków to nie problem

Czym właściwie jest odór i co można zrobić, aby się go skutecznie pozbyć? Czy powstał już sztuczny nos? - na te i inne pytania odpowiada Jan Czyżyk, członek rady nadzorczej Instal Warszawa SA.

   Powrót       19 maja 2016       Powietrze i klimat   
Jan Czyżyk
członek rady nadzorczej Instal Warszawa SA.

Teraz Środowisko: Które zakłady najbardziej „śmierdzą”? Czy wszystkie złe zapachy można wyeliminować?

Jan Czyżyk: Problem jest zazwyczaj z obiektami związanymi z oczyszczaniem ścieków (tu najbardziej śmierdzą pompownie ścieków i suszarnie osadów) i z zakładami przetwarzania odpadów, ale też z celulozowniami czy zakładami przetwórstwa mięsa. Największe doświadczenie w usuwaniu zapachów mamy z oczyszczalniami ścieków i tutaj zasadniczo potrafimy całkowicie wyeliminować problem, ale pod warunkiem, że zakłady te są dobrze zhermetyzowane. Najłatwiej poradzić sobie z zapachami w budynkach oczyszczalni, np. w budynku krat czy budynku pompowni. Przy otwartych zbiornikach wodnych niewiele możemy zrobić, jednak gdy są one przykryte pokrywami, też jesteśmy w stanie odciągnąć „złe” powietrze - dzięki utrzymywaniu w środku podciśnienia zapach nie wydostaje się na zewnątrz.

„Zły” zapach składa się z kilkuset elementów, ale najważniejsze to te powodujące największą uciążliwość, które są łatwe do zidentyfikowania i usunięcia. Najczęściej spotykane są wyziewy amoniaku, siarkowodoru (popularnie kojarzony z zapachem „zgniłych jaj”) czy merkaptanów. Jeśli te podstawowe składniki zapachu uda się zneutralizować, to cała reszta już nie jest drażniąca dla ludzi.

TŚ: Czy nieprzyjemne zapachy często bywają niebezpieczne dla zdrowia?

JC: Jak najbardziej. Odory mogą być niebezpieczne, zwłaszcza siarkowodór czy amoniak, jeśli występują w dużych stężeniach. Normalnie każdy zakład, żeby nie stwarzać zagrożenia dla ludzi, musi przestrzegać obowiązujących przepisów. Niemniej nie można wykluczyć ryzyka zaistnienia awarii przemysłowych (np. niedawny wyciek amoniaku w Indykpolu).

TŚ: Zagrożenie dla zdrowia to jedno, jednak złe wyziewy potrafią zatruć życie mieszkańcom miast i wsi...

JC: Kiedyś zakłady budowano z dala od siedzib ludzkich, a teraz wiele z nich, np. oczyszczalnie ścieków, powstają w obrębie miast. Poza tym czasem zapach jest rzeczywiście nie do zniesienia i utrzymuje się nawet w dużej odległości od źródła – np. obecnie realizujemy wyzwanie polegające na neutralizacji zapachów wydostających się z zakładu wytwarzania podłoża do produkcji pieczarek. Podłoże takie tworzy się w wyniku szybkiej fermentacji nawozu naturalnego i słomy, w dodatku powstaje ono w dużych ilościach (rocznie są to setki tysięcy ton) - dlatego odory są tak uciążliwe, że kierowcy jadący położoną kilometr od zakładu drogą krajową nieustannie się skarżą.

TŚ: Czy prawo nie reguluje tego problemu?

JC: W Unii Europejskiej chciano wprowadzić przepisy, które miałyby regulować dopuszczalny poziom odorów, podobne plany ma również Ministerstwo Środowiska, ale obowiązujące prawo nie precyzuje sposobu postępowania w przypadku wystąpienia określonej uciążliwości zapachowej.

Nos ludzki jest w zasadzie najlepszym czujnikiem. Podobnie jak kiperzy do wina czy testerzy perfum, niektórzy ludzie o szczególnie czułym węchu – częściej są to kobiety – są w stanie precyzyjnie rozpoznawać zapachy. Dużo lepszy w zastosowaniu przemysłowym byłby jednak sztuczny, elektroniczny nos. Nie kierowałby się np. prywatnymi uprzedzeniami, a pomiar byłby stabilny, niezależny od indywidualnej wrażliwości; taki nos oceniałby uciążliwość zapachu np. w skali od 1 do 10.

TŚ: Były już próby stworzenia elektronicznego nosa?

JC: Sztuczny nos już istnieje. Wymyślili go Japończycy, ale na razie jest on bardzo drogi, kosztuje ponad 40 tys. euro. Mają też podobne urządzenia politechniki, ale nie wychwytują one wszystkich zapachów i też kosztują po parę tysięcy euro.

W naszej firmie prowadzone były badania na potrzeby technologii dezodoryzacji – wykonane zostały przy udziale członków koła naukowego Politechniki Warszawskiej. Wokół obiektu, w którym znajdowało się urządzenie neutralizujące zapach, ustaliliśmy kilka obszarów, a członkowie zespołu maszerowali wokół i podawali swoje odczucia zapachowe o różnych godzinach, przy różnych temperaturach i wietrze. Uzyskaliśmy z tego badania kilkaset wyników i dzięki nim mogliśmy zoptymalizować pracę instalacji.

Wracając do pytania o przepisy, to w Polsce wymagają one jedynie instalowania biofiltrów, które na dzisiaj w zasadzie zdominowały rynek.

TŚ: Czy biofiltry są w stanie usunąć wszystkie złe wyziewy?

JC: Filtry biologiczne są skuteczne, ale wtedy, gdy występuje równomierny przepływ powietrza zawierającego odory przez złoże. Biofiltr to specjalne złoże posiadające optymalne warunki do rozwoju mikroorganizmów przyswajających złowonne substancje występujące w powietrzu. Przy równomiernym przepływie biofiltr funkcjonuje odpowiednio, ale jeśli jakiś zakład pracuje z przerwami, to skuteczność działania złoża może się znacząco zmniejszyć.

Zmienne przepływy występują właśnie w oczyszczalni ścieków. W godzinach porannych, gdy mieszkańcy wychodzą do pracy, przepływy są bardzo duże, podobnie jak między 17 a 20. Złoże biologiczne sprawdzi się w zakładach pracujących stabilnie 24 godziny na dobę, a także w przypadku niektórych obiektów oczyszczalni (np. zbiorniki ścieków).

TŚ: Co w pozostałych przypadkach?

JC: Wówczas mogą się sprawdzić skrubery, czyli urządzenia, które neutralizują zapachy przy użyciu metody mechaniczno-chemicznej. Nasza firma bada, jakie dokładnie odory powstają w danym obiekcie, analizuje ich skład i pod tym kątem projektuje odpowiedni proces, dobierając jego parametry do określonych potrzeb. Powietrze doprowadzane jest do urządzenia, które pracuje z wykorzystaniem złoża fluidalnego, do którego doprowadzane są reagenty. Urządzenie pochłania w ten sposób substancje szkodliwe i uciążliwe zapachowo, dodatkowo można je zastosować na instalacjach, gdzie już funkcjonują biofiltry - jeśli te niedostatecznie rozwiązują problem „złych” zapachów.

TŚ: Czy wspomniane reagenty są bezpieczne?

JC: Roztwór procesowy projektowany jest dla określonej instalacji po przeanalizowaniu składu powietrza do oczyszczenia. Neutralizacja substancji szkodliwych następuje na drodze występujących naturalnie w przyrodzie reakcji chemicznych. Reagenty wprowadzane są do roztworu roboczego i w nim następuje transformacja do produktów całkowicie bezpiecznych dla człowieka. Powietrze po przejściu przez proces z wykorzystaniem skrubera nie zwiera substancji uciążliwych zapachowo ani szkodliwych. Roztwór roboczy natomiast zostaje zaprojektowany tak, aby możliwe było jego odprowadzenie do sieci kanalizacyjnej zgodnie z obowiązującymi przepisami. Cały proces jest w pełni bezpieczny.

Ewa Szekalska: Dziennikarz

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Bogatynia: Otwarto punkt konsultacyjno-informacyjny programu „Czyste Powietrze” (22 września 2021)Resort klimatu chce, aby sprzedawcy węgla nie stosowali przedrostków "eko" (21 września 2021)MF: za 2020 r. podatnicy odliczyli 7,5 mld zł ulgi termomodernizacyjnej (15 września 2021)Druga odsłona Akademii Czystego Powietrza od 16 września (14 września 2021)Zanieczyszczenie powietrza w New Delhi przyczyną otyłości i astmy wśród dzieci (14 września 2021)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony