Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
02.12.2021 02 grudnia 2021

ClientEarth wygrywa bitwę w sprawie Ostrołęki C, ale czy wojnę?

   Powrót       02 sierpnia 2019       Energia   

Sąd Okręgowy w Poznaniu stwierdził wczoraj nieważność uchwały Walnego Zebrania Akcjonariuszy spółki Enea, w której zezwalają na budowę nowego bloku węglowego o mocy 1000 MW w Ostrołęce. Sąd wskazuje na poważne wady formalne.

Jak w swoim komunikacie wyjaśnia Fundacja ClientEarth Prawnicy dla Ziemi, w październiku 2018 roku ClientEarth podała do sądu decyzję spółki Enea o budowie nowego bloku węglowego w Ostrołęce (Ostrołęka C). Fundacja, która jest akcjonariuszem Enei, argumentowała, że budowa elektrowni węglowej jest narażaniem firmy i udziałowców na straty. Zresztą polscy eksperci ds. rynku energii i akcjonariusze od dawna kwestionowali opłacalność przedsięwzięcia i brak zapewnienia jego finansowania. Legal & General Investment Management (LGIM), globalna spółka, która posiada akcje zarówno Enei, jak i Energi, wyraziła poważne wątpliwości co do rentowności Ostrołęki C, wskazując głównie na rosnące ceny emisji CO2. Od października 2016 r., kiedy wznowiono plany budowy elektrowni, wzrosły one z 6 do ponad 28 euro za tonę.

Ostrołęka C: będzie, czy nie będzie?

Wyrok Sądu nie oznacza jeszcze, że plany budowy zostały zakazane, albo unieważnione. Jednak z wizerunkowego punktu widzenia tę rozgrywkę wygrali przeciwnicy budowy nowego bloku węlowego. - Za wcześnie, aby mówić o sukcesie, ale ten wyrok i wysiłek zespołu prawników z ClientEarth pokazuje, że aby budować elektrownię węglową w 2019 roku w środku Europy, inwestorzy muszą naginać standardy i przepisy niczym w krajach azjatyckich, o dużo niższej kulturze prawnej i demokratycznej - mówi naszej redakcji Michał Hetmański z think-tanku Instrat.

Wyjaśnia także, że jak wynika z doniesień, sąd przyjrzał się jedynie wątkowi prawno-formalnemu, a nie klimatycznemu czy ekonomicznemu. A w tym projekcie kluczowe są właśnie ekonomiczne przesłanki – rosnące ceny CO2 czynią życie istniejących elektrowni węglowych dużo bardziej trudnym, co dopiero mówić o budowie nowych, które trzeba jeszcze później spłacić. W kwestii klimatu pozostaje pytanie, jak Polska miałaby spełnić zobowiązania wynikające z Porozumienia paryskiego, utrzymując w 2040 i 2050 roku nadal wysoki udział węgla w miksie, między innymi dzięki nowemu blokowi w Ostrołęce.

Rachunek zysków i strat

Przypomnijmy, że koszt budowy Bloku C szacowany jest na 6 mld zł, a jej udziałowcy - Energa i Enea - chcą wspólnie przeznaczyć na tę inwestycję 3 mld zł, więc jeszcze drugie tyle trzeba pozyskać. - Paradoksalnie, niedociągnięcie Enei może być szansą na to, aby rakiem wycofać się z projektu i zminimalizować stratę do wysokości nakładów do tej pory poniesionych, czyli poniżej 1 mld zł przypadającego na obu inwestorów – konkluduje Michał Hetmański.

Katarzyna Zamorowska: Dziennikarz, prawnik

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Elektrownia w Ostrołęce. Bitwa na argumenty (22 października 2021)W Ostrołęce C zamiast elektrowni węglowej powstanie elektrownia gazowa (01 lipca 2021)Wyrok TSUE w sprawie Turowa – dla jednych wielkie zaskoczenie, dla innych spodziewany fakt (24 maja 2021)Polska może poradzić sobie bez węgla szybciej, niż PEP2040 wskazuje (26 marca 2021)Rynek mocy dużo droższy niż szacowano, wizji przyszłości brak (09 marca 2021)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony