Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
19.05.2024 19 maja 2024

Płachta na rolnika

Rolnicy wiedzą jak czerwona płachta działa na byka. Wiedzą też jak obchodzić się z traktorem. Ostatnio wyprowadzili te maszyny na ulice, aby protestować przeciw polityce klimatycznej, czyli Europejskiemu Zielonemu Ładowi. Czy to też taka czerwona płachta?

   Powrót       21 lutego 2024       Zrównoważony rozwój   
Wojciech Szymalski
Prezes Fundacji Instytut na rzecz Ekorozwoju

Rolnicy, jak żadna inna grupa zawodowa, wiedzą jak groźne są zmiany klimatu(1). Większy deszcz może dla nich oznaczać zalanie plonów i opóźnienie zbiorów. Susza może oznaczać całkowitą ich utratę. Powodowany zmianą klimatu brak śniegu w zimie potęguje suszę. Gołe pola narażone są na silny wiatr, który może rozwiewać żyzną próchnicę z pola(2). Nikogo innego, tak jak rolników-hodowców nie dotyczą w takim stopniu choroby tupu: afrykański pomór świń(3), zjadliwa grypa ptaków czy zgnilec amerykański pszczół. Ich występowanie w Polsce jest dziś umożliwione m.in. przez zmiany klimatu.

W organizacjach ekologicznych, dzięki badaniom Instytutu Spraw Publicznych(4), wiemy, że większość rolników wcale nie jest przeciwna ochronie środowiska i klimatu. Nawet 60% badanych członków tego środowiska opowiada się za uzależnieniem dopłat unijnych dla rolników od ich dbałości o klimat i środowisko. Zdecydowana większość ankietowanych opowiada się m.in. za wspieraniem rolnictwa ekologicznego (80%) i  stosowaniem płodozmianu, dbałością o różnorodność biologiczną (73%), czy przechodzeniem na odnawialne źródła energii (66%). Prawie połowa jest też za ograniczaniem hodowli przemysłowej. Polityka klimatyczna nie jest więc tą czerwoną płachtą. A zatem co nią jest?

Więcej biurokracji

Dotychczas wsparcie dla rolników było stosunkowo proste i hojne. Tak przynajmniej sądzimy pisząc, że każdy rolnik miał prawo dostać dopłatę do każdego hektara uprawianej przez siebie ziemi. Bardziej wtajemniczeni wiedzą, że ceną za uzyskanie tej dopłaty było jednak dokładne ewidencjonowanie upraw i hodowli, monitorowane satelitarnie przez służby publiczne. Całkiem niezła porcja biurokracji. Dziś, wraz z polityką klimatyczną, dochodzą kolejne obciążenia administracyjne. Aby nie otrzymać niższych niż wcześniej dopłat do swoich hektarów rolnicy muszą sprawozdawać nie tylko swoje uprawy i inwentarz żywy, ale również sposób w jaki uprawiają pola poprzez tzw. ekoschematy(5). To trudna administracyjna orka, od której nie przybywa pieniędzy. W dodatku - dostosowanie gospodarstwa rolnego do jej wdrożenia często może słono kosztować.  Rolnicy mogliby zapytać: „Ale jak to, przecież produkujemy dla Was żywność i potrzebujemy do tego czystego środowiska – czemu po prostu nam nie pomożecie, a tylko dokładacie pracy?”.

Jako prezes Fundacji Instytut na rzecz Ekorozwoju również nie jestem zachwycony ilością administracji, która rośnie m.in. w związku z ochroną środowiska. Wykorzystując fundusze europejskie w naszej działalności już od prawie 15 lat, też zauważamy wzrost obciążeń administracyjnych, za którym wcale nie idzie wzrost wysokości dotacji. Kiedy strumień środków był dla nas wysoki, wszelkie obciążenia sprawozdawcze wydawały się dość śmieszne. Gdy jednak znacząco stopniał, to, co było wcześniej śmieszne, zaczęło wydawać się absurdalne. Dziś w funduszach europejskich pojawiła się taksonomia. Przynosi ona ze sobą nowe obciążenia administracyjne, bowiem trzeba udowodnić, iż proponowane wydatki mieszczą się w granicach tego, co administracja Unii Europejskiej uważa za zrównoważone dla środowiska. „Ale jak to, przecież jesteśmy ekologicznymi organizacjami pozarządowymi, mobilizujemy Was do pracy chcąc czystego środowiska i klimatu – czemu po prostu nam nie pomożecie, a tylko dokładacie pracy?”

Można prościej

Kiedyś śmialiśmy się z zażenowaniem słysząc o tym, że urzędnicy w Brukseli ustalili idealny kształt krzywizny banana(6). Dziś banany można kupić nawet bez tego idealnego kształtu czy mające cętki – aby było ekologicznie, bo nie powinno się marnować tyle żywności. Jednak obciążenia administracyjne związane z obranym w Unii Europejskiej kierunkiem w zakresie ochrony środowiska wciąż rosną. Czy mogłoby być prościej? Pewnie tak. Organizacje ekologiczne postulują ten kierunek reform od lat. Wystarczy odpowiednio opodatkować wykorzystanie zasobów środowiska przy pomocy istniejącej już administracji związanej z poborem podatków, a zanieczyszczenia, emisje, rabunkowa gospodarka złożami(7) kopalin czy drzew wycinancyh na pniu(8) przestaną być tak drastyczne. Może wręcz w ogóle znikną. To tak zwana ekologiczna reforma podatkowa(9).

Jednak z tą reformą, mimo znacząco mniejszych obciążeń biurokratycznych, nie jest wcale tak wesoło. Po pierwsze, administracja państwowa musi z czegoś żyć. Jak wiemy, żyje z naszych podatków. Jednak warunkiem tego życia jest ich stały przypływ, bez którego policja, straż pożarna, szkoły i szpitale nie będą sprawnie działać. Tymczasem wysokość pobranych podatków nałożonych na emisje zanieczyszczeń, wraz z jej ustaniem, maleje do zera. To dobre dla środowiska, bo przecież nie chcemy emisji szkodliwych dla zdrowia pyłów czy powodujących śnięcie ryb ścieków albo zwiększających ocieplenie klimatu gazów cieplarnianych. Jednak to złe dla administracji państwowej – zwłaszcza tej, która utrzymuje tak potrzebne nam usługi publiczne. W Unii Europejskiej z podatkami jest także dodatkowy problem. Unia, jako porozumienie suwerennych państw, nie zaszła jeszcze tak daleko, aby pozwolono jej samodzielnie nakładać podatki.

Dlatego właśnie, nie tylko w sprawach ochrony środowiska, Unia Europejska robi co może, ale nie jest w stanie skorzystać z dość prostej formy ochrony środowiska – opodatkowania. Zamiast tego powstają zatem takie konstrukcje jak mechanizm handlu emisjami gazów cieplarnianych. Mechanizm ten działa prosto. Oto bowiem państwo członkowskie wydaje (kiedyś) lub sprzedaje (dziś) pozwolenia na emisje gazów cieplarnianych w określonej liczbie. Jest jednak dodatkowa struktura pozwalająca na wymianę istniejących pozwoleń pomiędzy ich właścicielami działająca na zasadzie giełdy. Niechybnie wiąże się to z wytworzeniem dodatkowej porcji instytucji administrujących, kontrolujących i monitorujących rynek handlu emisjami.  Prostszą alternatywą mogłoby być opodatkowanie emisji, które mogłaby kontrolować istniejąca już administracja skarbowa państw członkowskich. Niestety – na to zgody brak.

Ku federacji

Być może zatem Unia Europejska mogłaby chronić środowisko i klimat prościej niż poprzez ekoschematy, taksonomie czy systemy handlu emisjami. Nie pozwalają jej jednak na to wciąż zazdrośnie strzeżone przez polityków narodowych prerogatywy suwerennych Państw członkowskich. Proponowana i szeroko dyskutowana (także w Polsce) w 2023 roku reforma funkcjonowania Unii Europejskiej miała między innymi ułatwić wspólne uzgadnianie wysokości podatków czy nakładanie nowych podatków(10) poprzez instytucje Unii Europejskiej. W ramach tej reformy Unia Europejska miałaby także zostać jedynym ośrodkiem decyzyjnym w sprawach środowiska i klimatu(11). To zapewne zmniejszyłoby ryzyko osłabiania unijnych przepisów w zakresie środowiska przez Państwa członkowskie. Często dzieje się tak także poprzez budowanie przez nie dodatkowych struktur biurokratycznych – np. w Polsce poprzez stworzenie dodatkowej decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach realizacji inwestycji(12). Jednak do wejścia w życie tej reformy Unii jeszcze daleko. Czerwona płachta rośnie.

Niechętni reformie politycy, publicyści i przeciętni ludzie, mówią i piszą, że proponowana reforma spowoduje utratę suwerenności państw członkowskich i stworzenie Europy Federalnej (czasem dodając jeszcze „Niemiec”). Och, gdyby tylko ochrona środowiska i klimatu była przyczyną, dla której taką Europę należałoby utworzyć! Są jednak przyczyny bardziej prozaiczne. Zapraszam za tydzień.

Dr Wojciech Szymalski

Poglądy zawarte w materiale są osobistą opinią autora i niekoniecznie muszą odzwierciedlać poglądy Redakcji i Wydawcy.

Teraz SamorządWięcej treści dotyczących samorządów w zakładce Teraz Samorząd.

Przypisy

1/ https://www.vetpol.org.pl/dmdocuments/ZW-10-2023-01.pdf2/ https://ziemianarozdrozu.pl/coraz-czestsze-susze-w-polsce-konsekwencja-zmiany-klimatu-i-dzialan-anty-adaptacyjnych-2/3/ https://publikacje.pan.pl/Content/119783/PDF/15_Zarzynska-Zabielski.pdf4/ https://www.isp.org.pl/pl/aktualnosci/protesty-rolnikow-w-polsce-czy-na-pewno-chodzi-o-polityke-ue5/ https://www.gov.pl/web/rolnictwo/ekoschematy36/ http://zb.eco.pl/zb/209-210/pdf/8-9.pdf7/ https://biznes.interia.pl/gospodarka/news-mamy-rabunkowa-gospodarke-wegla,nId,35453478/ https://samorzad.infor.pl/sektor/zadania/srodowisko/5763250,wycinka-lasow.html9/ https://www.pine.org.pl/wp-content/uploads/pdf/ekologiczna_reforma_podatkowa.pdf10/ https://ksiegowosc.infor.pl/podatki/podatki-osobiste/pit/6374603,centralizacja-ue-oznacza-wzrost-podatkow-w-polsce.html11/ https://europapnews.pap.pl/czy-beda-zmiany-w-traktatach-ue12/ https://zm.org.pl/senat_oos-09c/

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Demokracja energetyczna i oddolne budowanie bezpieczeństwa energetycznego niedostrzeżone w KPEiK. Część 2 (12 czerwca 2020)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony