Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
24.10.2021 24 października 2021

Prosumentyzm to oszczędności dla niewielkich gospodarstw rolnych

O tym, dlaczego warto zmienić sprzedawcę prądu i o tym, komu najbardziej opłaca się bycie prosumentem.

   Powrót       03 grudnia 2014       Energia   
Piotr Ostaszewski
Prezes Energii dla firm

Teraz Środowisko: Do wytworzenia energii elektrycznej sprzedanej w 2013 r. przez Energię dla firm wykorzystane zostało 7,6 proc. energii z odnawialnych źródeł. Które odnawialne źródła mają tu największy udział?

Piotr Ostaszewski: My kupujemy ponad 75 proc. energii z giełdy, więc trudno mi dokładnie określić źródła pierwotne tej energii. Obecnie przygotowujemy projekt polegający na tym, że chcemy nawiązać współpracę ze stowarzyszeniem skupiającym małych wytwórców energii wodnej. Mam nadzieję, że docelowo będziemy mogli kupować energię bezpośrednio od nich, by móc tę, moim zdaniem najbardziej zieloną energię, zaoferować klientom.

TŚ: Energia dla firm sprzyja zatem zielonym rozwiązaniom. Ale czy będziecie mogli Państwo zaproponować konkurencyjną cenę za tę zieloną energię?

P.O.: Produkt, który obecnie przygotowujemy, będzie produktem całkowicie zielonym, ale nie tylko dlatego, że energia ma pochodzić od zielonych dostawców. Zakładamy, że wymiana informacji z naszymi klientami będzie się odbywać tylko drogą elektroniczną, poza tym chcemy się obyć bez faktur papierowych w takim stopniu, jak to tylko możliwe. Z jednej strony wiemy, że zwłaszcza mniejsi klienci są wyczuleni na tym punkcie, z drugiej - chociaż sami nie wytwarzamy zielonej energii - to czujemy potrzebę wspierania tego segmentu.

Staramy się, żeby cena energii w tym przypadku nie odbiegała od ceny naszego standardowego produktu. Oferta będzie konkurencyjna zwłaszcza pod względem kosztów obsługi klienta. Myślę, że klienci będą tutaj nawet wychodzić na plus. Tę ofertę zamierzamy przygotować do końca roku.

TŚ: Jakimi sposobami staracie się Państwo konkurować z największymi sprzedawcami energii w Polsce?

P.O.: Działamy na rynku na zasadzie TPA, czyli korzystamy z dostępu do infrastruktury monopoli naturalnych. Oprócz pięciu dużych koncernów energetycznych, występuje tu ponad 400 podmiotów, które mają koncesję na obrót energią, a wśród nich my jesteśmy najwięksi. Rynek odbiorców jest tylko formalnie zliberalizowany. Istnieje na nim 1,5 mln różnych firm, które mogą zmienić sprzedawcę prądu, ale znakomita większość, która ma łącznie 22-proc. udział w rynku, o tym nie wie. Płaci za brak wiedzy dość wysoką cenę na różnych poziomach. Jest to zarówno poziom energii czynnej, z którą docieramy do klienta, jak i poziom tzw. opłat dystrybucyjnych. A my przychodzimy do klienta nie tylko po to, aby obniżyć jedną cząstkową część rachunku za energię, czyli energię czynną.

TŚ: Co takiego proponujecie Państwo klientom, czego nie robią inni?

P.O.: Występujemy z pozycji prywatnego doradcy, eksperta od energii dla małych i średnich przedsiębiorstw. Przeprowadzamy u klienta audyt, sprawdzamy i analizujemy, jak działa jego przedsiębiorstwo. Pytamy na przykład, w jaki sposób pracownicy postępują w zakładzie, kiedy włączają maszyny. Potem proponujemy rozwiązanie, które pozwala obniżyć zarówno cenę na energię czynną, na energię bierną, jak i na przesył. Duże firmy, które zużywają np. 10 GWh energii, mają zatrudnionych na etacie inżynierów, którzy optymalizują składniki opłat za energię w sposób ciągły. W małych firmach nie ma takiej potrzeby, ale nie oznacza to, że mogą one działać w całkowitym oderwaniu od doradztwa. A tak kompleksowej usługi jak nasza na rynku nie ma. Przedsiębiorstwo może nas wykorzystać bezpłatnie, ponosimy to ryzyko. Ale pokazując swój profesjonalizm, wiemy, że klient nam zaufa.

TŚ: Czy energia elektryczna w Polsce musi drożeć? Dlaczego energiom odnawialnym tak trudno się przebić?

P.O.: W naszym kraju pewne rzeczy są narzucone. Gdybyśmy pozyskiwali energię z samego węgla, byłaby ona na pewno tańsza, tymczasem musi być droższa, bo co roku zwiększa się udział opłat zastępczych, które finansują rozwój OZE (odnawialnych źródeł energii) w Polsce. Z drugiej strony powiększa się infrastruktura i zielonej energii jest coraz więcej, jest też zainteresowanie inwestorów tym tematem. Coraz popularniejsze staje się wytwarzanie energii ze źródeł odnawialnych na własne potrzeby przez małego/średniego klienta.

TŚ: Tylko czy będzie mu się to opłacało?

P.O.: Wbrew pozorom tak - jeśli tylko weźmiemy pod uwagę klienta indywidualnego rozumianego jako małe lub średnie gospodarstwo rolne. Takie gospodarstwo zużywa energię 24 h na dobę przez siedem dni w tygodniu, bo ma chłodnie i inne urządzenia na stałe podłączone do prądu. Nie potrzebuje więc wcale odprzedawać energii tanio do sieci. Tam same opłaty dystrybucyjne są bardzo wysokie, więc klient oszczędza na nich, na energii czynnej i opłatach abonamentowych. Według różnych ocen oszczędność na 1 MWh wyprodukowanej energii może wynieść nawet 700 zł brutto, więc bardzo dużo. Oczywiście prosumentyzm, czyli wytwarzanie energii na własne potrzeby, nie jest dla każdego - na pewno może o produkcji energii zapomnieć mieszkaniec kilkunastopiętrowego wieżowca w Warszawie. Czekamy, aż ta inicjatywa ruszy na dobre i dla prosumentów też szykujemy ofertę – chcemy im zaoferować rozwiązanie, dzięki któremu będą mogli dodatkowo oszczędzić energię, a nawet na niej zarabiać.

Ewa Szekalska: Dziennikarz
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony