Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
29.07.2021 29 lipca 2021

Repowering, czyli dlaczego Zachód pozbywa się wiatraków

Rozwój techniki pozwala inwestorom na całym świecie modernizować farmy wiatrowe i skłania rządzących do myślenia o nowych sposobach zarządzania systemem energetycznym. Czy polskie prawo, zamiast wpisać się w te trendy, nie idzie jednak „pod prąd”?

   Powrót       02 września 2016       Energia   

Obserwowane w Europie Zachodniej demontaże instalacji OZE i ich sprowadzanie do naszego kraju są czasem niesłusznie określane jako pozbywanie się „złomu” przez odchodzący od OZE Zachód. Oba stwierdzenia są nieprawdziwe: Zachód nie odchodzi od OZE, a jedynie modernizuje swoje instalacje. Z kolei trafiające w ten sposób do Polski urządzenia to nie złom, ale mogące z powodzeniem pracować jeszcze przez kilka lub kilkanaście lat serwisowane maszyny.

13 wiatraków bardziej wydajne niż 77

Proces zastępowania starszych elektrowni przez nowe, które mają większą moc zainstalowaną lub większą wydajność to tzw. repowering. Dlatego kraje takie jak Niemcy czy Dania już rozpoczęły modernizację farm wiatrowych lub fotowoltaicznych zastępując starsze urządzenia nowymi. Jednym z bardziej znanych przypadków jest wymiana 77 turbin duńskiej farmy wiatrowej Nørrekær Enge. Ustawione w tym samym miejscu 13 jednostek wytwórczych pozwoliło Duńczykom podwoić dotychczasową produkcję energii. Co warto podkreślić, trafiające w ten sposób na rynek wtórny urządzenia są nadal sprawne i nie stanowią zagrożenia. Jedynym powodem, dla którego są wymieniane, jest postęp technologiczny umożliwiający produkowanie więcej, taniej i dłużej. Starsze, przywiezione do Polski urządzenia poddawane są niezbędnym przeglądom i serwisowi.

Ustawa odległościowa promuje mało wydajne maszyny

Największym wyzwaniem dla ambitnych inwestorów nie jest technologia, ale konieczność uzyskiwania nowych pozwoleń i decyzji. Nowe urządzenia, nawet postawione na miejscu poprzednich, oddziałują na otoczenie na swój własny sposób, co wymaga zbadania w odrębnym postępowaniu. Uchwalona w maju br. ustawa o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych w praktyce uniemożliwia rozwój istniejących farm wiatrowych, gdyż nie tylko całkowicie nowe, ale także zmodernizowane obiekty musiałyby spełniać wymóg odległościowy. Przeprowadzona przez firmę Ambiens analiza potwierdza, że ustawa praktycznie uniemożliwia nie tylko budowę nowych farm wiatrowych, ale również repowering obiektów pracujących. - Przy tak restrykcyjnych założeniach możliwa będzie jedynie realizacja kilku pojedynczych turbin oraz kilkudziesięciu MW posiadających już rozpoczęte procedury uzyskania pozwolenia na budowę – mówi Michał Kaczerowski, twórca i właściciel Ambiens.

Zdaniem Kaczerowskiego, odległość uzależniona od wielkości maszyny promuje w praktyce turbiny mniejsze, mniej efektywne i często oparte na starszych technologiach. Problem mogłoby rozwiązać stworzenie przepisów umożliwiających większy udział społeczeństwa w procesach inwestycyjnych. - Dotychczasowy system ocen oddziaływania na środowisko uzupełniony o dające decyzyjność gminom obowiązkowe plany miejscowe i angażującą lokalne społeczności partycypację społeczną wydaje się być najrozsądniejszym kierunkiem koniecznych zmian – dodaje. Mieszkańcy mogą zresztą być zainteresowani wymianą turbin, gdyż nowe urządzenia pracują zwykle ciszej. Poza tym, zwiększenie efektywności uzyskuje się głównie dzięki nowym rozwiązaniom w poszczególnych elementach technicznych wiatraków, nie musi więc oznaczać stawiania wyższych turbin.

Nowy sposób myślenia o energetyce

Wydajniejsze mogą być nie tylko same urządzenia, ale także systemy zarządzania energetyką. Proces doskonalenia rynku w tym zakresie również określany jest mianem repoweringu. Zestaw najlepszych praktyk w zakresie systemowego repoweringu zawiera opublikowany ostatnio przez Międzynarodową Agencję Energii (IEA) raport(1). Jednym z kluczowych elementów budowania nowoczesnego rynku jest zapewnienie faktycznej konkurencji między dostawcami energii. Częste zmiany dostawców przez odbiorców końcowych świadczą bowiem nie tylko o różnorodnej ofercie, ale także wysokim stopniu świadomości w zakresie cen i jakości usług. Podczas gdy liderami są Nowa Zelandia i Australia, gdzie dostawców energii regularnie zmienia nawet 20 proc. odbiorców, kraje Unii Europejskiej pozostają daleko w tyle. Europejskie wskaźniki wahają się od 14 proc. w Norwegii i Belgii do nawet mniej niż 1 proc. na Łotwie, Litwie i Islandii.

Rozwój technologii wymaga także przemyślanego zarządzania popytem i podażą energii. Na uwagę zasługuje Hiszpania, która – jak podaje raport – w 2015 r. całkowicie pozbyła się taryf dla odbiorców końcowych. Wysokość rachunków uzależniona jest tam ściśle od rynkowej ceny energii w danej godzinie. Odbiorcy posiadający tzw. inteligentne liczniki rozliczają się więc na podstawie wskazań godzinowych, zaś pozostali - według standardowych profili zużycia określanych przez operatorów.

Kamil Szydłowski: Dziennikarz, prawnik

Przypisy

1/ http://www.iea.org/publications/freepublications/publication/re-powering-markets-market-design-and-regulation-during-the-transition-to-low-carbon-power-systems.html

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Zmiany w Zarządzie Nexity Global (29 lipca 2021)Sektorowa rama kwalifikacji dla sektora gospodarki wodno-ściekowej i rekultywacji (26 lipca 2021)Kiedy będzie można ubiegać się o środki z Funduszu Modernizacyjnego? (22 lipca 2021)Koleje Śląskie przystąpiły do programu Zielona Kolej (22 lipca 2021)Projekty noweli tzw. specustawy jądrowej i Strategii bezpieczeństwa jądrowego w konsultacjach publicznych (21 lipca 2021)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony