Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
17.06.2021 17 czerwca 2021

Rośnie zainteresowanie spółdzielniami energetycznymi

Czy powszechny rozwój spółdzielni energetycznych jest w Polsce możliwy i dlaczego w formule spółdzielczej najlepiej sprawdzają się biogazownie – m.in. o tym mówi w wywiadzie Arnold Rabiega, prezes zarządu KIER i założyciel spółdzielni Nasza Energia.

   Powrót       06 kwietnia 2016       Energia   
Arnold Rabiega
Prezes Krajowego Instytutu Energetyki Rozproszonej, założyciel spółdzielni Nasza Energia

Teraz Środowisko: Spółdzielnie energetyczne to stosunkowo nowy temat w Polsce. Czy ktoś interesuje się takim modelem działalności?

Arnold Rabiega: Jako Krajowy Instytut Energetyki Rozproszonej (KIER) zajmujemy się pomocą prawną dla sektora energetycznego. Prowadzimy teraz m.in. parę projektów związanych ze spółdzielczością energetyczną i widzimy ogólnie duże zainteresowanie tego typu inicjatywami. Niestety polskie prawo nie uznaje czegoś takiego, jak lokalny system zasilania. Istnieje co prawda pewna luka prawna do wykorzystania, ale wymaga to znajomości prawa, rynku i odwagi, więc na ten moment spółdzielczość energetyczna to raczej partyzancka branża.

TŚ: Co musi się stać, żeby to się zmieniło?

AR: Jak wspomniałem, nie mamy na razie instrumentów prawnych, które by nam pozwalały na rozwijanie takiej spółdzielczości w stopniu powszechnym. Nie dostaliśmy od państwa narzędzi i jasnego komunikatu, że można i warto to robić. Gdyby taki komunikat wyszedł, dużo łatwiej byłoby zorganizować akcję szkoleniową dla samorządów i lokalnych społeczności, można by było także wdrożyć dotacje dedykowane tym przedsięwzięciom.

TŚ: Czy nie wydaje się Panu, że polski rząd, zapowiadając wsparcie dla mikroklastrów energetycznych, zrobił właśnie pierwszy krok ku zmianom w dobrym kierunku?

AR: Wszystko zależy od tego, co pan minister rozumie przez klastry, bo z tego, co udało mi się dowiedzieć, resort nie ma jeszcze ostatecznej wizji klastra. Pojęcie to na pewno obejmuje lokalne systemy zasilania w różnych formach, budowane przez lokalne podmioty. Jak na razie ten pomysł ministerstwa oceniam pozytywnie, ale pamiętajmy, że od słów do czynów jest jeszcze daleko.

Uważam, że o spółdzielczości energetycznej warto mówić – i mówi się, a to już coś. Już choćby seminarium takie jak dzisiejsze stanowi ważny głos, który przemawia do decydentów, skłania do działania. Rewolucyjne zmiany – a model, o którym mowa, jest zmianą rewolucyjną dla energetyki – zawsze wychodzą od dołu. Prawo nigdy za tym nie nadąża, a to, jak bardzo będzie opóźnione względem zmian technicznych i mentalnych, zależy już od rządzących. W nich cała nadzieja.

TŚ: Czy widzi Pan jeszcze jakieś inne przeszkody dla rozwoju spółdzielni energetycznych w Polsce?

AR: Zarówno bariery dot. spółdzielczości energetycznej jako takiej, jak i bariery dotyczące odnawialnych źródeł energii wynikają wprost z prawa. Wśród pozostałych barier można wymienić słabo rozwinięte w Polsce społeczeństwo obywatelskie oraz słaby poziom zamożności obywateli. Trudno mi sobie wyobrazić taką sytuację, jaka miała miejsce w wiosce Feldheim pod Berlinem, gdzie mieszkańcy wsi zrzucili się na własną spółdzielnię energetyczną i łącząc siły zbudowali sobie infrastrukturę. Wymagało to znacznych nakładów finansowych. W polskiej wsi byłoby to niemożliwe, by każdy wyłożył np. po 10 tys. zł. Dlatego w takim modelu to się w Polsce nie rozwinie nigdy, trzeba by się raczej oprzeć o firmy prywatne i w jakimś zakresie o jednostki samorządu terytorialnego. Nie spodziewam się jednak, że samorządy będą w stanie samodzielnie prowadzić takie spółdzielnie pod względem merytorycznym.

TŚ: Czy przy zaistnieniu sprzyjających okoliczności, możliwe jest w Polsce, by pewnego dnia połowa mocy zainstalowanych znalazła się w rękach obywateli, tak jak ma to miejsce w Niemczech?

AR: Ostatnie 10 lat funkcjonowania OZE w Polsce nie napawa specjalnie optymizmem, ale jestem przekonany, że model energetyki opartej o paliwa kopalne, model scentralizowany, gdzie mamy kilka źródeł, które najczęściej należą do Skarbu Państwa, to model przebrzmiały. Wymyślony został 50 lat temu, a mamy rok 2016. Zmienia się technika, sposób postrzegania energetyki, sektor się urynkawia. Pewną fikcję można utrzymywać długo - zależy to od woli politycznej – ale energetyka scentralizowana nie wytrzyma naporu energetyki rozproszonej. Pytanie tylko, kiedy to nastąpi.

TŚ: Sam jest Pan założycielem spółdzielni Nasza Energia, która ma budować biogazownie w woj. lubelskim. Na jakim etapie są te projekty?

AR: Nasza spółdzielnia została założona przez cztery gminy, kilka firm prywatnych oraz osoby prywatne związane z energetyką i nie tylko. Docelowo chcemy zbudować kilkanaście biogazowni, przy czym w dwóch lokalizacjach prace już się rozpoczęły. Pozostałe biogazownie powstaną w obrębie naszych gmin partnerskich (Skierbieszów, Sitno, Komarów-Osada i Łabunie).

TŚ: Dlaczego właśnie biogazownie, a nie inne odnawialne źródła?

AR: Choćby dlatego, że wiatraki i fotowoltaika produkują energię niestabilnie, a nie mamy jeszcze wydajnych systemów magazynowania tej energii. Uważam, że w Polsce powinno się przede wszystkim rozwijać biogazownie, ponieważ kraj nasz nie jest ani specjalnie wietrzny jak Dania czy Wielka Brytania, ani specjalnie słoneczny jak Hiszpania. Jesteśmy za to potentatem, jeśli chodzi o rolnictwo - areał obszarów rolniczych w odniesieniu do powierzchni kraju mamy w Polsce jeden z największych w Europie.

TŚ: Jakie korzyści mogą odnieść lokalne społeczności z budowy własnych biogazowni?

AR: Biogazownie rolnicze jako stabilne źródło energii mogą znacząco stymulować rolnictwo. Energia przez nie produkowana może być tańsza niż energia pobierana z sieci, a to przyciąga kolejnych inwestorów, sprzyja promocji regionu. Jeśli np. właściciel chłodni ma do wyboru energię o 30 proc. tańszą, to na pewno z takiej opcji skorzysta, bo jest to u niego podstawowa pozycja w strukturze kosztów. Im więcej biogazowni będzie powstawać, tym większe będzie bezpieczeństwo energetyczne w skali całego kraju. Dodatkową korzyścią będzie zmniejszenie emisji z lokalnych kotłowni.

Ewa Szekalska: Dziennikarz

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Skala zmian zaproponowanych w projekcie ustawy prawo energetyczne dużym zaskoczeniem (14 czerwca 2021)Debata po exposé premiera. Co posłowie mówią o środowisku? (26 listopada 2019)Pierwsza w historii zielona kampania wyborcza za nami. Do czego zobowiązali się zwycięzcy? (14 października 2019)Powstał manifest „Zielona przyszłość Śląska” (11 grudnia 2018)Województwo Śląskie przystąpiło do koalicji "Więcej niż Energia" (01 czerwca 2018)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony