Korzystając z naszej strony internetowej, wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies. Więcej informacjiClose
Kierownik zakładu Eneris Surowce S.A.
Systemy kogeneracyjne na biogaz i gaz ziemny firmy Centrum Elektroniki Stosowanej CES

Spalarnie odpadów przeszkodą w rozwoju gospodarki o obiegu zamkniętym

a+a-    Powrót       10 sierpnia 2015       Odpady   

Unia Europejska wielkimi krokami zmierza w stronę gospodarki o obiegu zamkniętym. O wyzwaniach stojących przez Europą w kwestii gospodarki odpadami oraz niezbędnej zmianie sposobu produkowania i konsumowania opowiada Piotr Barczak, koordynator polityki ds. odpadów w EEB.

Piotr Barczak
Koordynator polityki ds. odpadów w Europejskim Biurze Ochrony Środowiska

Teraz Środowisko: Parlament Europejski (PE) zatwierdził ostatnio raport, w którym stwierdza, że Europa potrzebuje zmian systemowych, aby jak najszybciej wejść na ścieżkę gospodarki o obiegu zamkniętym. Jak argumentuje się taką strategię i jakie są najważniejsze postulaty takiej polityki?

Piotr Barczak: Parlament Europejski dał silne polityczne przesłanie do Komisji Europejskiej (KE) o tym, że pamięta obietnicę wiceprezydenta KE Fransa Timmermansa o „przedstawieniu ambitnego i całościowego pakietu propozycji jeszcze w tym roku”. Parlament wzywa do przyjęcia strategii zero odpadów, proponując wiążące cele dotyczące zapobiegania ich powstawania. Zakładają one recykling 70 proc. odpadów komunalnych oraz 80 proc. opakowaniowych do 2030 roku. Ponadto, PE proponuje redukcję o 50 proc. odpadów morskich oraz o 30 proc. odpadów żywnościowych do 2025 roku. Wzywa się także do konieczności ustalenia i egzekwowania pomiaru wskaźników efektywności zasobowej dla dwutlenku węgla, wody, gruntów i materiałów.

Co bardzo ważne z punktu widzenia planowania w Polsce, PE optuje za zniesieniem dotacji dla spalania i współspalania odpadów. Wzywa także do ścisłego ograniczenia spalania wyłącznie do odpadów nienadających się do recyklingu i kompostowania przed rokiem 2020.

PE zauważa też, że pełna i solidna gospodarka o obiegu zamkniętym nie powinna się skupiać tylko na recyklingu. Koncept ten zaczyna się już od stołu kreślarskiego projektanta produktu, który musi być prawnie zobligowany do tego, aby produkty były trwalsze, łatwiejsze do naprawy i nadające się do recyklingu. Ponadto, materiały potrzebne do wykonania produktów muszą być za wszelką cenę pozbawione substancji i dodatków toksycznych, także tych pochodzących z recyklingu. Obiegi, o których mowa w recyklingu, muszą być czyste i bezpieczne dla zdrowia ludzi, środowiska oraz procesów odzysku.

Posłowie poparli pomysł utworzenia tzw. paszportu produktów, który dostarczałby informacji o wszystkich materiałach i komponentach, z których dany produkt jest wykonany. Dzięki temu recyklerzy i dalsi użytkownicy będą mogli bez problemu ustalić, które części nadają się do recyklingu, naprawy lub ponownego użytku i znaleźć dla nich zastosowanie.

Warto także podkreślić, że taka ścieżka zapewni Europie miliony nowych miejsc pracy, co zostało wykazane w wielu ostatnio publikowanych raportach (m.in Ellen MacArthur Foundation, The Green Alliance czy Europejskiego Biura Ochrony Środowiska).

TŚ: Jak wygląda dalszy proces legislacyjny prowadzący do wprowadzenia raportu w życie?

PB: Aktualnie Komisja Europejska zbiera informacje na temat oczekiwań interesariuszy w kwestii gospodarki o obiegu zamkniętym. Interesariuszem może być każdy z nas oraz każda z naszych organizacji: administracja samorządowa, organizacja pozarządowa czy biznes.

Bardzo serdecznie namawiam do wzięcia udziału w konsultacjach, gdyż teraz ważą się losy przyszłości gospodarki europejskiej. Opinie można składać na stronach KE do 20 sierpnia. Na stronach naszej kampanii można zasięgnąć pomocy w odpowiedziach na niektóre pytania.

Po przeanalizowaniu tych opinii, KE przygotuje nowy projekt legislacyjny i przedstawi go, miejmy nadzieję, w grudniu tego roku. W międzyczasie Prezydencja luksemburska w Radzie UE ma zacząć pracę na poziomie grup roboczych, po to, aby Prezydencja holenderska, która zacznie swoją kadencję w styczniu 2016, mogła zwinnie dojść do konkluzji w sprawie pozycji krajów członkowskich wobec propozycji KE o zmianach w dyrektywach odpadowych oraz pakiecie gospodarki o obiegu zamkniętym.

Jednocześnie PE rozpocznie prace nad własną pozycją. Podobnie jak rok temu, przy wycofanej propozycji KE, i tym razem praca nad raportem PE przypadnie prawdopodobnie socjalistom. Gdy wszystkie instytucje będą miały swoje stanowisko i będą gotowe do negocjacji, rozpocznie się tzw. trilog (posiedzenie trójstronne), który może trwać kilka miesięcy, biorąc pod uwagę tak duży zakres propozycji. Oceniam, że proces legislacyjny w tej sprawie skończy się w połowie 2017 roku.

TŚ: Jak postulowane cele mają się do obowiązującego dziś w Europie prawodawstwa?

PB: Postulowane cele są odzwierciedleniem możliwości technologicznych. Te natomiast dokonały wielkiego postępu od czasów, w których tworzono obowiązujące dziś cele. Niektóre z nich są już dawno nieaktualne, jak na przykład wymagania dotyczące opakowań, ustalone w 1994 roku.

Ale rozwiązania to nie tylko technologia. Dzięki rozwinięciu się konceptu circular economy, specjaliści zorientowali się, że niektóre dawne rozwiązania, zamiast przybliżać, oddalają nas od prawdziwej gospodarki o obiegu zamkniętym. Dlatego też zarówno KE, jak i PE, będą dążyć do surowego ograniczenia metody spalania odpadów, czy to z odzyskiem energii czy bez.

W całej UE widzimy już wyróżniające się jednostki terytorialne, które osiągają ambitne cele dotyczące ograniczenia ilości wytwarzanych odpadów, wprowadzają kompleksowe systemy nadania produktom drugiego i trzeciego życia oraz radzą sobie z osiągnięciem nawet 80-procentowych poziomów recyklingu. Nie są one prawnie zobligowane do tego, ale ponieważ widzą w tym korzyść ekonomiczną dla całej społeczności lokalnej, osiągają sukces. Co oczywiście nie oznacza, że prawo nie powinno zostać zmienione. Musimy pomóc gminom robić postępy, a jednocześnie pociągnąć te regiony, w których mobilizacja jest mniej dynamiczna.

TŚ: Czy raport jest wystarczająco ambitny?

PB: Jest zbalansowany. Zawiera bardzo dobre elementy i raczej żadnych, które rażąco hamowałyby rozwój gospodarki o obiegu zamkniętym. Jednym z naszych postulatów, który nie został przegłosowany, było ustanowienie odrębnych wiążących celów dla poziomów przygotowania do ponownego użycia. KE i PE proponują w zamian wspólny cel dla recyklingu i reuse. W naszej ocenie będzie to faworyzowało recykling, a to właśnie ponowne wykorzystanie jest wyżej w hierarchii postępowania z odpadami.

Dodatkowo, w naszym mniemaniu, zbyt entuzjastycznie promowane są bio-polimery. Owszem, często są one znacznie lepszym rozwiązaniem niż klasyczne polimery. Nie powinniśmy jednak zapomnieć o konieczności zapewnienia bezpiecznych dla środowiska metod pozyskiwania materiałów do produkcji bio-polimerów, ustalenia wysokich standardów jakościowych tych produktów oraz zapewnienia ich bezpiecznego recyklingu.

TŚ: Za pomocą jakich środków UE chce walczyć z planowanym starzeniem się produktów?

PB: Koncept planowanego starzenia się produktów (tzw. planned obsolecence) służy tylko i wyłącznie napędzeniu większej konsumpcji, a przez to zwiększaniu ilości odpadów. Prawdziwa gospodarka o obiegu zamkniętym praktycznie całkowicie eliminuje ten zły koncept.

Proponowane narzędzia są kompleksowe. Najważniejszy z nich to dyrektywa Ecodesign, czyli eko-projektowanie. Daje ona możliwości rozszerzenia odpowiedzialności producenta do wymagania długotrwałości produktu, lepszej naprawialności i możliwości „update'owania”. Ważne jest też wspomniany „paszport produktu”. Ponadto, nałożony zostanie obowiązek lepszego etykietowania produktów, z uwzględnieniem danych dotyczących czasu przewidywanego działania produktu, a nie tylko długości gwarancji. Powinien także zostać nałożony obowiązek zapewnienia części zamiennych przez następne 10 lat.

Generalnie rzecz ujmując „circular economy” musi stopniowo wyeliminować elementy jednorazowe, krótkotrwałe i nie nadające się do naprawy ani recyklingu. Aby to osiągnąć, potrzebna jest współpraca między recycklerami, warsztatami naprawczymi a producentami, aby ci pierwsi mogli zgłosić „co jest nie tak”, dlaczego nie mogą sobie poradzić ze źle zaprojektowanym produktem. Oprócz poprawienia tych relacji, ważne będzie też inwestowanie w badania i rozwój – w tym celu Unia Europejska uruchamia ogromne pieniądze z funduszy H-2020.

Oczywiście, nasuwa się myśl, że „to pieniądze rządzą światem”. Trudno temu zaprzeczyć, ale na szczęście i tutaj mamy dobre narzędzia. Zrównoważone modele biznesowe, takie jak leasing, wypożyczalnie czy zdalny upgrade produktów, dają ogromne szanse dla rozwoju nowych gałęzi usług wokół już istniejących produktów.

TŚ: Jakie są, Pana zdaniem, najważniejsze przeszkody we wprowadzaniu w życie gospodarki obiegowej?

PB: Przeszkód nie brakuje. Niektóre z nich są oczywiste, jak np. brak rzetelnego i otwartego konsultowania ze społeczeństwem obywatelskim (NGOsy) i z progresywnym biznesem. Nie pomaga też pewien marazm i unikanie jakichkolwiek zobowiązań ze strony władz. A polityczna wola jest niezbędna dla rozwoju konceptu na wielką skalę.

Chciałbym zwrócić uwagę na dwie mniej ewidentne przeszkody.

Pierwszą jest istnienie i dalsza ekspansja przestarzałych technologii termicznego unieszkodliwiania odpadów (spalarni). Jest to technologia, która celem niszczenia zasobów, zużywa zasoby. Szaleństwo. Jest ona elementem ekonomii linearnej, w której elementem podtrzymującym system jest ciągłe zwiększanie ilości wytwarzanych odpadów. Instalacje spalania to drogie inwestycje, zakontraktowane na wiele lat z danymi jednostkami terytorialnymi, które są zobligowane do przesyłania określonej ilości odpadów do spalenia. Spalając odpady, nie idziemy w kierunku bardziej ekologicznej Europy. Przeciwnie, zostawiamy kolejnym pokoleniom problemowe popioły ze spalarni oraz przesuwamy ekologiczne i ambitne inicjatywy o 25-30 lat dalej. Jednocześnie, tracimy możliwości zatrudnienia w sektorach naprawy i recyklingu, nie mówiąc już o stratach środowiskowych i marnowaniu zasobów naturalnych.

Drugą z przeszkód jest używanie w produktach substancji i komponentów toksycznych. Nazywam to brudnym recyklingiem. Gospodarka obiegowa musi unikać substancji niebezpiecznych, zagrażających jej samej. Oznacza to, że nie powinno poddawać się recyklingowi materiałów, które zanieczyszczają kolejny produkt substancjami znajdującymi się na liście substancji niebezpiecznych, objętych restrykcyjnym rozporządzeniem REACH. Takie działanie znacznie zuboży jakość recyklatu, a co najważniejsze podda w wątpliwość nadrzędność zasobu wtórnego nad pierwotnym. Przykładem jest tutaj PCV, którego tak wiele w naszych domach. Już teraz ten materiał czeka na utylizację. Nadaje się do recyklingu, ale ze względu na powyższe, nie powinno się go ponownie wprowadzać na rynek, gdyż zawiera niebezpieczne substancje z grupy DEHP, które okazały się być rakotwórczymi. Przetworzenie PCV na inne produkty całkowicie zaburzy cały koncept gospodarki o obiegu zamkniętym.

TŚ: Gospodarka odpadami jest na różnych poziomach zaawansowania w poszczególnych krajach Unii. Jak zniwelować te różnice?

PB: Rzeczywiście, nie maleje ilość głosów sprzeciwu wobec gospodarki o obiegu zamkniętym. Ich głównym elementem jest argument, że kraje wschodniej UE, które wciąż składują większość odpadów (w tym Polska), nie są gotowe do ustanowienia ambitniejszych celów oraz pełnego zaangażowania w gospodarkę o obiegu zamkniętym. Uważam, że jest to opinia wyłącznie spalarniowych lobbystów oraz osób niedoinformowanych.

Już dzisiaj, wiele gmin w Europie (patrz: www.zerowasteeurope.eu) osiąga 60-70, a nawet 85 procentowy poziom recyklingu odpadów komunalnych. Co ważne, niektóre z nich znajdują się nie w Skandynawii czy Belgii, ale właśnie w krajach, o których panuje przekonanie, że należą do tej „wolniejszej UE”. Co więcej, na całym świecie widzi się dobre praktyki w dziedzinie gospodarki odpadami. Filipiny całkowicie zakazały termicznego przekształcania odpadów, Kalifornia zakazała sprzedaży jednorazowych butelek PET oraz styropianu, wiele krajów afrykańskich rozwija skuteczną selektywną zbiórkę u źródła.

Nie ma podstaw, aby sądzić, że kraje „nowej UE” nie sprostają zadaniu. Ba, mają przewagę, bo nie mają jeszcze w pełni zakorzenionej infrastruktury gospodarki odpadami. Dzięki temu mogą uniknąć błędów „bogatszych”sąsiadów z zachodu i wypracować bardzo dobre systemy oparte na Zero Waste. Parafrazując pana Komisarza Janeza Potocnika, to właśnie te kraje będą zbierały największe owoce rozwijającej się gospodarki o obiegu zamkniętym, poprzez aktywowanie większego zatrudnienia oraz wzrostu gospodarczego.

Piotr Barczak, geograf, posiada liczne dyplomy ukończenia szkoleń dot. ochrony środowiska i przystosowania do zmian klimatu. Pracował w Ministerstwie Środowiska, następnie w wydziale ochrony środowiska Stałym Przedstawicielstwie RP przy UE w Brukseli.
Po odejściu z służby dyplomatycznej dołączył do świata organizacji pozarządowych, gdzie pracował w tematach gazu łupkowego w Europie i USA oraz landgrabbingu w Afryce. Brał również udział w kilku misjach w Kongo i Sudanie Południowym współpracując z Caritasem i misjami ONZ.
Od 2013 na nowo w Brukseli, Piotr Barczak dołączył do zespołu Europejskiego Biura Ochrony Środowiska (EEB, w którym jest odpowiedzialny za politykę odpadów. Ściśle współpracuje z Zero Waste Europe oraz innymi organizacjami pozarządowymi, jak również z gminami, miastami i progresywnym przemysłem w temacie bardziej ambitnego podejścia do gospodarki odpadami.

TŚ: Jak ocenia Pan polski stosunek do tej kwestii?

PB: W związku z powyższym nie ma usprawiedliwienia dla negatywnego stanowiska Polski wobec bardziej ambitnej gospodarki odpadami, a niestety takie stanowisko jest często wygłaszane. Jest to szalenie frustrujące dla polskiego społeczeństwa oraz polskich przedsiębiorców, którzy potencjałem i chęciami znacznie przewyższają kraje zachodnie, jednak nie mogą kontynuować swoich inicjatyw, blokowani przez niesprzyjające środowisko prawne w Polsce.

Inną kwestią jest to, że w polskiej gospodarce odpadami od jakiegoś czasu wiodącą rolę lobbystyczną odgrywają firmy spalarniowe i wielkie MBT, odbierając tak naprawdę prawo rozwoju mniejszym, bardziej ambitnym inicjatywom. Firmy te dysponują ogromnymi pieniędzmi na ułatwienie sobie dojścia do mediów i władz. Dowód – dziś buduje się w Polsce 6 wielkich spalarni, do których, już wiadomo, będzie brakowało wkładu na starcie, nie mówiąc o niedalekiej przyszłości (perspektywa 2025-2030), kiedy Polska będzie musiała spełnić zobowiązania ustalanych właśnie nowelizacji w dyrektywach odpadowych (patrz pyt 1).

Korzystam z okazji i już teraz zapraszam Państwa do dalszej dyskusji na ten szczególnie mi bliski temat. Wraz z ekspertami z sieci EEB będziemy w dniach 27-28 października organizować w Poznaniu spotkania i dyskusje na ten temat. Więcej informacji: http://www.tnz.most.org.pl/segregujmynaserio/

Marta Wojtkiewicz: Dyrektor rozwoju

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Unijny certyfikat dla detergentów bez mikroplastiku (23 czerwca 2017)Czy nowa dyrektywa OZE uwolni rynek odpadowy? (14 czerwca 2017)Rola ubocznych produktów spalania w circular economy (07 czerwca 2017)Czas skończyć z produktami „stworzonymi do wyrzucenia” (22 maja 2017)Kto się boi nowego pakietu GOZ? (19 maja 2017)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony