Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
28.09.2021 28 września 2021

Spór o rezerwę pozwoleń na emisję CO2: KE przekonuje, przemysł krytykuje

   Powrót       19 listopada 2014       Energia   

Rezerwa dla unijnego rynku emisji CO2 przyczyni się do jego regulacji - argumentują przedstawiciele Komisji Europejskiej. Rezerwa zakłóci mechanizmy rynkowe - odpowiada przemysł podczas warszawskiej konferencji o handlu emisjami CO2, III Emission Trading Summit.

Komisja Europejska chce stworzyć po 2020 r. rezerwę stabilizacji na unijnym rynku handlu pozwoleniami na emisję CO2 (Market Stability Reserve, MSR). Ma ona na celu podniesienie cen uprawnień do emisji CO2, aby zmobilizować przemysł do realizacji założeń unijnej polityki klimatyczno-energetycznej i inwestycji w zielone technologie. Rezerwa powstanie ze ściąganych z rynku pozwoleń na emisję gazów cieplarnianych.

Przedstawiciele Komisji wskazali na środowej konferencji, że celem mechanizmu stabilizacji rynku nie jest interwencja w unijny system handlu emisjami (UE ETS), lecz uregulowanie go i zabezpieczenie przed wstrząsami. Z tą tezą nie zgadzali się jednak przedstawiciele polskiego przemysłu energetycznego, dla których MSR to próba zakłócenia przez KE zasad rynkowych obowiązujących w handlu emisjami.

Walka z destabilizacją

Spotkaliśmy się z dużą destabilizacją rynku emisji – mówiła Polona Grigorin z dyrekcji głównej KE ds. działań klimatycznych. Celem MSR jest zapobieganie zbyt dużym nadwyżkom i destabilizacji rynku emisji, i uczynienie UE ETS bardziej odpornym na szok rynkowy – tłumaczyła. Wskazała, że MSR będzie uruchamiany tylko wówczas, gdy liczba emisji na rynku osiągnie zbyt niski lub zbyt wysoki poziom.

Według niej MSR w ramach obecnego systemu ETS sprawdzi się i Unia Europejska nie potrzebuje do jego obsługi żadnych nowych instytucji. Nie ma jednak konkretnej decyzji, kiedy dokładnie wejdzie w życie.

Z regulowaniem rynku emisji za pomocą MSR nie zgadzał się Piotr Zaremba z departamentu innowacji i przemysłu w Ministerstwie Gospodarki. Nie wierzymy, że to rozwiązanie przyniesie skutek – powiedział. Przestajemy mieć do czynienia z mechanizmem rynkowym, nie ma analiz, jakie będą skutki regulowania ceny uprawnień do emisji CO2 - dodał.

Zwrócił również uwagę, że jeśli MSR wejdzie w życie po 2020 roku, będzie to miało sens. Jednak jeśli mechanizm zacznie funkcjonować wcześniej, w ramach obowiązującej polityki klimatyczno-energetycznej, nastąpi zmiana reguł, wpływająca na wyznaczone na lata 2013-2020 cele redukcyjne.

Brak prognoz

Jan Kłoczko z PGNiG Termika ocenił, że po wprowadzeniu MSR cena energii na pewno wzrośnie w średnim okresie. Pytał jednak, co będzie dalej. Mechanizm stabilizacji rynku UE ETS uznał za działanie sztuczne i polityczne. Również zdaniem Jana Drabowicza z Grupy Lotos SA., należy liczyć się ze wzrostem cen. Nie wiemy jaki będzie ten wzrost, nie wiemy, co dalej, nikt nie przedstawił żadnych prognoz cenowych – zauważył.

Przeciwnicy MSR podkreślali też, że unijna polityka klimatyczno-energetyczna prowadzi do ucieczki przemysłu poza granice UE, a w skali globalnej działania Unii mają niewielki wpływ na redukcję emisji CO2 w świecie. Polona Gregorin z KE przytoczyła jednak dane, które temu zaprzeczyły. Jak powiedziała, Unia Europejska wciąż obniża emisje gazów cieplarnianych, jednocześnie ma dużą nadwyżkę eksportową.

Mobilizowanie do zielonych inwestycji

Nadwyżki pozwoleń na emisje na unijnym rynku wystąpiły od 2009 roku, m.in. w następstwie kryzysu gospodarczego. Ich duża liczba znacząco wpłynęła na cenę i zdemotywowała przemysł do inwestowania w nowoczesne niskoemisyjne technologie, co było głównym założeniem systemu ETS. Uprawnienia w ETS od dłuższego czasu kosztują na rynku zaledwie kilka euro, a zdaniem specjalistów, by mogły spełnić swój główny cel powinny kosztować co najmniej 15 euro.

Aby podnieść cenę uprawnień KE w tym roku zmniejszyła liczbę pozwoleń na emisje o 400 mln. Ograniczenie to jest efektem tzw. backloadingu, czyli zamrożenia aukcji 900 mln pozwoleń na emisję CO2 w latach 2014-2016 i przesunięcia ich na lata 2019-2020. Działanie KE, określane jako doraźne i krótkoterminowe, ma podnieść cenę uprawnień, aby w obecnym okresie rozliczeniowym rynku ETS (2008-2020) zmobilizować firmy do zielonych inwestycji.

Backloading spotkał się to z ostrym sprzeciwem niektórych państw członkowskich, m.in. Polski, gdyż – jak argumentowały – przyczyni się do wzrostu cen energii oraz ograniczy wpływy do budżetu, wynikające ze sprzedaży nadwyżek pozwoleń.

Z początku UE planowała wdrożenie MSR w ramach kolejnego okresu rozliczeniowego ETS, a więc po roku 2020. Pojawiły się jednak sugestie, by uruchomić go wcześniej, nawet już w 2017 roku.

UE w ramach pakietu klimatyczno-energetycznego na lata 2013-2020 zobowiązała się do 20-proc. redukcji gazów cieplarnianych w stosunku do 1990 roku. W ramach ustaleń październikowego szczytu Unii Europejskiej postanowiono, że w latach 2020-2030 redukcje CO2 wyniosą 40 proc. (PAP)

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

KE przyjmuje zmienione wytyczne ws. pomocy państwa w ramach unijnego systemu handlu emisjami (22 września 2020)Nowe rekomendacje dla podmiotów z branży odpadowej zarejestrowanych w EMAS (15 kwietnia 2020)Ministerstwo Klimatu przewiduje dwa scenariusze związane z rynkiem ETS (19 marca 2020)Wiceminister MAP: reforma systemu EU ETS jest konieczna (17 marca 2020)Jednolity tekst ustawy o systemie handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych w Dzienniku Ustaw (30 stycznia 2020)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony