Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
27.09.2021 27 września 2021

Trudna sytuacja małych elektrowni wodnych

Małe elektrownie wodne są uznawane bezpieczniejsze dla środowiska niż duże. Niemniej każda taka inwestycja ingeruje w ekosystem i zapewne dlatego przedsiębiorcy staną wkrótce przed bardziej rygorystycznymi niż dotąd wymogami korzystania z wód.

   Powrót       20 lutego 2015       Energia   

Do małych elektrowni wodnych zalicza się w Polsce te o mocy do 5 MW, dlatego mogą one powstawać nawet na niewielkich ciekach wodnych. W naszym kraju jest ponad 700 obiektów hydroenergetycznych, w tym znaczna część to małe elektrownie o mocy do 1 MW, często będące obiektami historycznymi. Wiele z nich zlokalizowanych jest w południowo-zachodniej Polsce.

Funkcja retencyjna i przeciwpowodziowa

Z jednej strony małe elektrownie są uznawane za przyjazne środowisku, ponieważ mogą być szansą na poprawę współczynnika odpływu, zwłaszcza na mniejszych rzekach. Uważa się, że spiętrzenia wód związane z tymi elektrowniami mogą pełnić funkcję retencyjną oraz przeciwpowodziową. Zwolennicy tego źródła energii podkreślają też, że elektrownie wodne są generalnie czystą i bezodpadową technologią, nie powodującą żadnych emisji. Woda ze zbiorników przy elektrowniach może być też wykorzystywana np. do nawadniania terenów rolniczych.

Ingerencja w ekosystem

Co mówią przeciwnicy tego typu obiektów energetycznych? Że zawsze, niezależnie od rozmiaru, ingerują one w ekosystemy rzeczne, mając wpływ na życie flory i fauny zamieszkującej rzekę. Gdy powstaje elektrownia, migracja ryb zostaje utrudniona, a niektóre z nich są ranione lub mogą ginąć, próbując przedostać się przez turbiny. Poza tym może dojść do obniżenia dna rzeki i poziomu wód gruntowych oraz do zwiększenia erozji dennej, praca turbin prowadzi do ponadto do zamulenia koryta i zanieczyszczenia wody. Woda może się także łatwiej przegrzewać i gorzej natleniać, a kumulacja glonów pobierających tlen prowadzi w skrajnych przypadkach do masowego śnięcia ryb. Jak mówią specjaliści, należy pamiętać, że jest to przegroda na rzece i że w każdym przypadku przedsięwzięcie takie wpływa na zmianę stosunków wodnych. To poważna i nieodwracalna ingerencja w ekosystem. Dlatego, mimo że największe negatywne oddziaływanie na środowisko ma budowa dużych elektrowni typu zbiornikowego, to jednak nawet niedużym inwestycjom powinny towarzyszyć sztuczne korytarze migracji dla ryb, tzw. przepławki.

Piętrzenia szkodliwe dla rzek

Organizacja ekologiczna WWF od dawna opowiada się przeciwko budowaniu zapór na rzekach, argumentując, że w razie awarii takiego piętrzenia, może stać się ono zagrożeniem dla środowiska i to nie tylko w wymiarze lokalnym: ze względu na znaczną ilość zmagazynowanej materii organicznej i emisję metanu stanowi istotne źródło emisji gazów cieplarnianych. W krajach Europy Zachodniej (...) zamiast budowy stopni i piętrzeń, przywraca się rzekom ich naturalne tereny zalewowe w miejscach, gdzie jest to możliwe – czytamy w jednej z publikacji WWF Polska.

W 2012 r. prowadzone były testy prototypu bezspadowej nabrzeżnej elektrowni, która nie wymaga budowy piętrzeń. Elektrownię testową uruchomiła na rzece Krasowa w województwie łódzkim firma Bluetail. Od tamtej pory jednak brak jest w mediach informacji o inwestycjach tego rodzaju – z firmą także nie udało nam się skontaktować.

3 lata na same działania administracyjne

W Polsce powstaje w ciągu roku tylko kilka małych elektrowni wodnych, ponieważ proces inwestycyjny jest w tym przypadku dość skomplikowany. Gdy inwestor znajdzie już miejsce o odpowiednim spadku pod budowę elektrowni (oczywiście poza obszarami chronionymi i przyrodniczo cennymi czy szlakami kajakowymi o międzynarodowym i krajowym znaczeniu), czekają go żmudne procedury. Zdaniem Tomasza Surowieckiego z Wydziału Monitoringu Środowiska i Zagrożeń NFOŚiGW, na same działania administracyjne przedsiębiorca powinien przeznaczyć około trzech lat. Obejmują one m.in. uzyskanie decyzji środowiskowej, wykonanie wielu kosztownych badań środowiskowych związanych z gospodarką wodną, zdobycie pozwolenia na budowę i wodnoprawnego czy koncesji na wytwarzanie energii elektrycznej. Mimo że koszty eksploatacyjne MEW są wielokrotnie niższe niż w przypadku elektrowni wykorzystujących źródła konwencjonalne, to jednak koszty budowy bez dofinansowania są stosunkowo wysokie.

Nowe prawo nie będzie sprzyjać MEW

Przygotowana reforma gospodarki wodnej, w tym wprowadzenie nowej ustawy Prawo wodne wywołuje niepokój wśród użytkowników wód. Zdaniem Towarzystwa Rozwoju Małych Elektrowni Wodnych reforma nie uwzględnia żadnych planów rozwoju w obszarze gospodarczego wykorzystania wód, a skonstruowana jest wyłącznie w celu osiągnięcia celów środowiskowych. Nie pomoże przedsiębiorcom m.in. planowane wprowadzenie opłat za wodę w hydroenergetyce, jak również zapowiadana w ustawie o OZE stopniowa redukcja instrumentów wsparcia dla istniejących elektrowni wodnych. Wiele z nich będzie wówczas musiało ulec likwidacji – ocenia organizacja.

Ewa Szekalska: Dziennikarz

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

System aukcyjny przeszedł audyt PAN. Jakie wnioski? (20 sierpnia 2021)Senat przyjął nowelizację Prawa wodnego z uwzględnieniem poprawki branży, ale sejmowa komisja już nie (09 sierpnia 2021)Realizacja gospodarki wodno-ściekowej w Polsce - optyka Komisji Nadzwyczajnej ds. Klimatu Senatu RP (04 sierpnia 2021)Senacka Komisja Środowiska przyjęła nowelizację Prawa wodnego dot. ścieków przemysłowych (22 lipca 2021)Rewolucji nie będzie, czyli kontynuacja strategicznych kierunków działania IGWP (20 lipca 2021)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony