Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
20.06.2021 20 czerwca 2021

Polska w tyle za (nie)rozpędzoną transformacją energetyczną UE

Po raz pierwszy udział OZE w produkcji energii elektrycznej w UE przewyższył udział paliw kopalnych. To jednak nie oznacza, że transformacja energetyczna nabrała dużego rozpędu – ostrzegają eksperci. Szczególnie dużo pracy przed Polską.

   Powrót       26 stycznia 2021       Energia   

W 2020 r. w Unii Europejskiej po raz pierwszy większy udział w produkcji energii elektrycznej miały źródła odnawialne niż paliwa kopalne. Jak wynika z analizy przeprowadzonej przez think-tank Ember, wspomniany udział OZE wyniósł 38,2 proc., a paliw kopalnych - 36,97 proc. - To ważny kamień milowy w transformacji Europy – podaje Ember. Jak jednak dodano, tempo zmian jest nadal zbyt wolne, aby osiągnąć 55 proc. redukcji gazów cieplarnianych do 2030 r. i neutralność klimatyczną do 2050 r.

Co raport mówi o transformacji Europy?

Energetyka wiatrowa i słoneczna dostarczyły łącznie jedną piątą energii elektrycznej w UE. W 2020 r. udział energii wiatrowej wyniósł 14 proc (przy czym jeszcze w 2015 r. wartość ta wynosiła 9 proc.), a energii słonecznej 5 proc. (w 2015 r. 3 proc.). Najwięcej energii elektrycznej z wiatru i słońca wyprodukowała Dania – 62 proc. krajowej produkcji energii. To prawie dwa razy większy udział niż w zajmującej drugą pozycję Irlandii. Na trzecim miejscu znalazły się Niemcy, a na czwartym Hiszpania, która wyprzedziła swojego sąsiada – Portugalię. Największy wzrost z kolei odnotowano w Holandii (40 proc.), Szwecji (36 proc.) i Belgii (28 proc.). W Polsce natomiast, energia wiatrowa i słoneczna odpowiadają za około 11 proc. produkcji.

Jak wynika z analizy, w 2020 r. odnotowano znaczny spadek energii elektrycznej produkowanej za pomocą elektrowni jądrowych (o 10 proc). Jak dodano, wartość ta jest większa niż odnotowany spadek w 2011 r., kiedy to w Niemczech podjęto decyzję o zamknięciu elektrowni jądrowych po katastrofie w japońskiej Fukushimie.

Czytaj też: Elektrownia jądrowa w Polsce. Czy jest nam potrzebna?

Odnotowano także znaczny spadek wytwarzania paliw kopalnych. - Produkcja węgla, zarówno kamiennego jak i brunatnego - spadła do 365 terawatogodzin w 2020 r., co oznacza spadek o 48 proc. od 2015 r. To niezwykłe osiągnięcie i odpowiada za około 320 mln ton mniej CO2 rocznie, co stanowi około 7 proc. emisji w Europie – czytamy w raporcie. Jak dodano, krajami o największym udziale wytwarzania paliw kopalnych w 2020 r. były Polska, Holandia, Grecja, Irlandia i Włochy.

- Po raz pierwszy polska energia elektryczna jest „najbrudniejsza” w Europie, przewyższając intensywność emisji Estonii, która była pod tym względem liderem od 2000 r. – dodano. Obecnie emisje CO2 na każdą kilowatogodzinę wyprodukowaną w Polsce wynoszą średnio 724 gramy, czyli trzy razy więcej niż unijna średnia.

Czy osiągniemy wyznaczone cele?

Spadek udziału węgla w produkcji energii elektrycznej oznacza, że intensywność emisji dwutlenku węgla w skali UE spadła z 317 gramów CO2 na kilowatogodzinę w 2015 r. do 226 gramów w 2020 r. Aby jednak spełnić unijne cele klimatyczne wyznaczone na 2030 r., wzrost produkcji energii z wiatru i słońca musiałby niemalże zostać potrojony w stosunku do średniej z ostatniej dekady. Oznacza to, że roczne wzrosty powinny wynosić blisko 100 TWh, podczas gdy w 2020 r. osiągnięty w tym zakresie wzrost był równy jedynie 51 TWh, a obecne Krajowe Plany na rzecz Energii i Klimatu przewidują 72 TWh.

- Nadchodząca dekada będzie decydująca w kwestii dekarbonizacji europejskiego systemu elektrycznego. Jak pokazuje nasz raport, Polska ma przed sobą ogromne wyzwanie jako producent najbrudniejszej energii elektrycznej pośród krajów UE-27. Najszybszym sposobem na osiągnięcie znaczących redukcji zużycia paliw kopalnych w tej perspektywie czasowej jest postawienie na energię słoneczną i wiatrową. Offshore niestety nie wystarczy - polski rząd musi zabrać się wreszcie za ustawę 10H, która od lat blokuje rozwój farm wiatrowych na lądzie – komentuje wyniki analizy Małgorzata Kasprzak z Ember.

Joanna Spiller: Dziennikarz, inżynier środowiska

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Energetyka wiatrowa w centrum uwagi – doniesienia z różnych frontów (18 czerwca 2021)Wyniki aukcji OZE w 2020 r. pokłosiem zasady 10H. Co będzie dalej? (18 czerwca 2021)Megatrendy w energetyce i niekonwencjonalne myślenie – niecodzienna konferencja Innowatorzy PGNiG (17 czerwca 2021)Skok na głęboką wodę, czyli perspektywy rozwoju polskich farm na morzu (16 czerwca 2021)Nowy rozdział w polskim onshore (15 czerwca 2021)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony