Korzystając z naszej strony internetowej, wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies. Więcej informacjiClose
ECOPanel: nowoczesny system do zbierania i analizowania danych nt. zużycia energii firmy Engie
GoBloo firmy Columbus Energy

Na co spożytkować środki ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2?

a+a-    Powrót       19 listopada 2018       Energia   

Ceny uprawnień do emisji CO2 osiągnęły kilkukrotny wzrost. Na co warto przeznaczyć środki, które wpłyną do budżetu państwa z tego tytułu, a także o tym dlaczego powinien powstać Krajowy Plan Niskiej Emisji rozmawiamy ze Stanisławem Tokarskim z AGH.

Stanisław Tokarski
Pełnomocnik dyrektora Centrum Energetyki Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie

Teraz Środowisko: Projekt rozporządzenia w sprawie wewnętrznego rynku energii Unii Europejkiej niesie wiele wyzwań. Podczas VIII Europejskiego Meetingu Gospodarczego [przyp. red. – relacja z wydarzenia tutaj] stwierdził Pan, że propozycja wprowadzenia wymogu emisyjności dla rynku mocy na poziomie 550kg/MWh z pięcioletnim okresem przejściowym (2025) jest dla Polski nieakceptowalna. Dlaczego?

Stanisław Tokarski: Elektrownie węglowe ciągle stanowią podstawowe źródło wytwarzania energii elektrycznej w Polsce. Niemniej 8200 MW mocy zainstalowanych w źródłach odnawialnych, głównie wiatrowych, powoduje, że w wietrzne dni możemy mieć ok. 8000 MWh energii odnawialnej produkowanej w każdej godzinie. Jeżeli takie wietrzne dni wypadają w godzinach niskiego zapotrzebowania na energię, np. w weekend, kiedy system elektroenergetyczny potrzebuje mniej niż 14000 MW, aby zaspokoić popyt, to większość elektrowni węglowych oczekuje w gotowości do uruchomienia, rezerwując źródła odnawialne. Elektrownie węglowe pracują więc coraz krócej i nie zarabiają na siebie. Jednocześnie nie można ich definitywnie zlikwidować.

Taka sytuacja spowodowała, że od 2021 r. wprowadzony zostanie rynek mocy, czyli system płatności za gotowość do produkcji. Wspomniane Rozporządzenie rynkowe warunkuje jednakże możliwość uczestniczenia w rynku mocy od jednostkowej emisji dwutlenku węgla na MWh poniżej 550 kg, a uzyskanie takiego poziomu nawet w najnowszych, budowanych blokach węglowych klasy 1000 MW jest niemożliwe. To oznacza wyeliminowanie rezerwujących system elektroenergetyczny bloków węglowych z rynku mocy i czyni je trwale nierentownymi.

TŚ: Eksperci mówią, że kilkukrotny wzrost cen uprawnień do emisji CO2 wskazuje na spekulacyjny charakter mechanizmów sterujących ceną. W ostatecznym rozrachunku dla budżetu naszego państwa będzie oznaczało to jednak wpływ rzędu 15,6 mld złotych. Na co powinny zostać przeznaczone, Pana zdaniem, te fundusze?

ST: Uprawnienia do emisji dwutlenku węgla otrzymują w ramach unijnego, zmniejszającego się w kolejnych okresach limitu, poszczególne państwa członkowskie. Zgodnie z dyrektywą ETS uprawnienia te są przydzielane częściowo nieodpłatnie dla sektorów przemysłu i energetyki objętych dyrektywą, a częściowo sprzedawane. W trzecim okresie, tj. po 2020 r., energetyka zawodowa prawdopodobnie nie otrzyma darmowych uprawnień. Stąd zakładając emisję na poziomie 140 mln ton średniorocznie i cenę za uprawnienie w wysokości 25 euro, otrzymuje się prawdopodobną kwotę wpływów do budżetu w wysokości 15,6 mld zł. Dyrektywa nakazuje przeznaczyć połowę środków z handlu uprawnieniami na modernizację i odbudowę energetyki nieemisyjnej i inne cele polityki klimatycznej. Druga połowa może być wydana na inne cele, a więc także zupełnie niezwiązane ze środowiskiem. Ponadto nie określa się sankcji za wydanie środków niezgodnie z wytycznymi dyrektywy.

Traktując poważnie problemy środowiskowe, należy stwierdzić jednak, że najważniejszym obszarem, na które powinny być przeznaczone te środki, jest walka ze smogiem. Wymienić tu można cały wachlarz przedsięwzięć takich jak: termomodernizacja, zastępowanie pieców węglowych małoemisyjnymi źródłami gazowymi, ciepłem systemowym i energią elektryczną. Równie ważne jest zbudowanie systemów wsparcia dla osób zagrożonych ubóstwem energetycznym. Nie można też zapomnieć, że energetyka węglowa w kraju wymaga gruntownej przebudowy w kierunku nowych mocy odnawialnych, a w okresie przejściowym niezbędnego minimum jednostek konwencjonalnych węglowych i gazowych; stąd potrzebna jest alokacja części środków w tym kierunku.

TŚ: Na czym powinien polegać Program modernizacji jednostek wytwórczych w związku z wymogami konkluzji BAT i regulacyjności systemu?

ST: Konkluzje BAT określają wymogi minimalne. w zakresie emisji do środowiska związków powstających w procesie spalania w kotłach energetycznych. Ostatnio energetyka zawodowa musiała dokonać modernizacji urządzeń, aby spełnić na dzień 1.01.2016 r. wymogi dyrektywy IED. Nowe wymogi zaczną obowiązywać od 2021 r., a kolejnych należy się spodziewać jeszcze przed 2030 r. Grupy energetyczne przygotowały programy modernizacji swoich jednostek w zakresie odpylania, odsiarczania i odazotowania spalin, a także „zarządzania” emisją rtęci, chlorków i fluorków i innych związków określonych w konkluzjach. Szacuje się, że wydanych musi być na ten cel ok. 12 mld zł. Dodatkowo zmniejszająca się ilość godzin pracy bloków węglowych, ich regulacyjny charakter w systemie, nakazuje zwiększenie elastyczności pracy, obniżenie minimum technicznego, zwiększenie szybkości naboru mocy i polepszenie sprawności. Te dwie składowe programów modernizacji znalazły wyraz m.in. w Programie Bloki 200+, ogłoszonym przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju.

TŚ: Jakie widzi Pan perspektywy dla ewentualnego ustanowienia Krajowego Planu Likwidacji Niskiej Emisji? Na czym konkretnie miałby on polegać?

ST: Przyjęcie przez rząd jednolitego Krajowego Programu Likwidacji Niskiej Emisji jest warunkiem niezbędnym dla powodzenia ogłoszonego programu walki z niską emisją. Spowoduje ono stworzenie jednolitych ram prawnych, skoordynuje działania na poziomie centralnym i samorządowym, a także zoptymalizuje wydatki. Proponuje się, aby Krajowy Program Likwidacji Niskiej Emisji obejmował co najmniej pięć priorytetów. Mianowicie:

  1. Poprawę efektywności energetycznej budynków i urządzeń,
  2. Jakość paliw stałych i standardy emisyjne dla urządzeń grzewczych,
  3. Niskoemisyjne ciepłownictwo,
  4. OZE w rozproszonej energetyce i ciepłownictwie,
  5. Systemy monitorowania i zarządzania jakością powietrza.

W każdym priorytecie natomiast należy zdefiniować działania oraz cele które realizują, budżet, osoby/instytucje odpowiedzialne, a także monitorowanie realizacji i działania korygujące.

W ramach prac prowadzonych w Głównym Instytucie Górnictwa w Katowicach i Centrum Energetyki Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie zaproponowano w ramach Programu wdrożenie idei przesunięcia miejsca spalania paliwa węglowego z nieefektywnych pieców domowych do elektrociepłowni i elektrowni. A tym samym dostarczenie ciepła sieciowego wszędzie tam, gdzie to możliwe i energii elektrycznej do celów grzewczych po specjalnej taryfie antysmogowej.

Katarzyna Zamorowska: Dziennikarz, prawnik

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Przemysł to wciąż niedoceniany gracz w klimatycznym rozdaniu (22 marca 2019)Inwestycje w usprawnienie współpracy energetyki konwencjonalnej z OZE (21 marca 2019)Polityka klimatyczna to nie idée fixe, ale konkret finansowy i gospodarczy (20 marca 2019)Hiszpania zamyka elektrownie jądrowe i inwestuje w wiatraki i fotowoltaikę (20 marca 2019)KE pozwana za zgodę na polski rynek mocy (18 marca 2019)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony