Korzystając z naszej strony internetowej, wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies. Więcej informacjiClose
Planista przestrzenny ds. OZE wpd Polska sp.zo.o.
QS1: Jednofazowy mikroinwerter dedykowany dla 4 modułów PV o łącznej mocy 1200W APsystems

Pracy w OZE nie zabraknie

a+a-    Powrót       11 grudnia 2017       Rynek pracy   

Praca będzie w najbliższych latach w sektorze fotowoltaiki, pomp ciepła, geotermii i przy produkcji turbin wiatrowych lądowych i morskich. Szansą zawodową dla górników mogłoby być przekształcanie byłych kopalń w elektrownie pompowo-szczytowe - mówi Christian Schnell, wiceprezes ZPP Sektora Energii.

dr Christian Schnell
Wiceprezes Związku Pracodawców i Przedsiębiorców Sektora Energii

Zużycie węgla energetycznego w Polsce począwszy od 2021 r. będzie spadać, nawet przy założeniu scenariusza business-as-usual. Nie będzie się także opłacało produkować energii z elektrowni jądrowych trzeciej generacji ze względu na bardzo wysokie i niekontrolowalne koszty tego rozwiązania. Polsce pozostaje więc, obok produkcji prądu z węgla, produkcja energii elektrycznej i ciepła z gazu naturalnego i ze słońca, wiatru i biomasy, co będzie kreować nowe miejsca pracy w sektorze energetyki odnawialnej.

Rynek wiatrowy skonsoliduje się, ale nie upadnie

Najbardziej konkurencyjną technologią OZE w naszej szerokości geograficznej pozostanie technologia wiatrowa. W Polsce już dziś działa wielu producentów podzespołów dla turbin wiatrowych, ale ten sektor będzie się rozbudowywał. Należy się spodziewać, że system aukcyjny doprowadzi jednak do konsolidacji rynku produkcji turbin wiatrowych na lądzie, na którym pozostanie jedynie kilku największych graczy, takich jak Siemens, GE, Vestas i być może także mniejsi (Enercon lub Nordex). Bariery wstępu na ten rynek na pewno będą bardzo wysokie. Takie rozłożenie podmiotów na rynku to szansa dla osób pragnących pracować przy produkcji turbin. Na rynku energetyki wiatrowej było w 2016 r. około 5 tys. miejsc pracy.

Lepiej wygląda sytuacja w morskiej energetyce wiatrowej. Z raportu McKinsey'a z 2016 r. wynika, że potencjał tego rynku to 70 tys. bezpośrednich i pośrednich miejsc pracy do 2030 r., co można uznać za realne. Potencjał rozwoju off-shore jest szacowany na 6 GW do 2030 r., a do roku 2040 może to być nawet 12 GW. Będzie się to oczywiście wiązało z produkcją różnego rodzaju sprzętu. Już teraz krajowi gracze, tacy jak Telefonika Kable i GSG Towers, to firmy wiodące w Europie. Fundamenty i wieże wiatraków produkuje się na północy Polski, natomiast sprzęt skomplikowany pod względem technicznym może być produkowany np. na Śląsku - podobnie jak w przypadku podzespołów dla branży motoryzacyjnej. Techniczne know-how dla branży wiatrowej i motoryzacyjnej jest bowiem zbliżone.

Branża PV będzie zatrudniać instalatorów

W branży fotowoltaicznej Polska raczej nie będzie konkurować z Chinami pod kątem produkcji paneli. Rynek pracy w tym obszarze jednak wykazuje tendencję rosnącą ze względu na rynek instalatorów urządzeń PV. W 2016 r. było na tym rynku około 6,5 tys. miejsc pracy. Również jeśli chodzi o pompy ciepła, należy się spodziewać rozwoju rynku instalacyjnego, a nawet i produkcji, bo to nie są urządzenia, które muszą być importowane z Chin. W 2016 r. na rynku pomp ciepła było 500 miejsc pracy. Pomp ciepła będzie przybywać nie tylko w Polsce, ponieważ nadają się one doskonale do tworzenia magazynów energii.

Kogeneracja oparta o biomasę może się moim zdaniem szczególnie rozwijać na wschodzie Polski ze względu na wsparcie rządu. Na zachodzie kraju z kolei należy oczekiwać rozwoju kogeneracji gazowej. Z drugiej strony polski system wsparcia biogazowni jest kwestionowany przez Unię Europejską i nie wiadomo, czy w przyszłości to wsparcie zostanie utrzymane.

Byłe kopalnie węgla w roli elektrowni wodnych

Obszarem, który można ożywić i częściowo także przebranżowić jest także górnictwo – pozostaje tylko kwestia przekonania do tego rządu. W zamykanych kopalniach można by było budować elektrownie pompowo-szczytowe. W głębokich na 800-1000 m szybach kopalnianych, tam, gdzie dziś są windy, można by było instalować rury, którymi spadałaby woda, wytwarzając energię elektryczną. Takie elektrownie mogą produkować spore ilości energii, 200 MW mocy zainstalowanej dla każdej instalacji. Jest to energia dostępna właściwie na zawołanie, zeroemisyjna i mogąca dać kilka tysięcy miejsc pracy.

Polska mogłaby mieć w tym zakresie bardzo duży udział w rynku, bo ma w tej chwili czynnych dużo kopalń, które z czasem będą zamykane i musi coś z tym problemem zrobić.

Co więcej, pomysł budowy elektrowni w kopalniach mógłby znaleźć wsparcie finansowe, dlatego że „Program dla Śląska”, który ma zostać zaprezentowany przez rząd przed świętami, zbiega się w czasie z programem dla regionów górniczych, który ma w grudniu przedstawić Komisja Europejska (jego głównym beneficjentem będzie oczywiście Górny Śląsk).

Elektrownie w kopalniach to ciekawa nisza rynkowa, dla której właściwie nie ma alternatywy w centralnej Europie. W Norwegii jest sporo dużych elektrowni pompowo-szczytowych, ale w Europie centralnej są to pojedyncze sztuki. Dla tego rodzaju programów powinno się znaleźć ze strony Unii duże wsparcie.

Christian Schnell

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Pandemia a sektor ochrony środowiska (05 sierpnia 2020)Myślenie, że nowy ROP da „furę nowego pieniądza” to pułapka. I tak zapłaci konsument (24 lipca 2020)Kierunek? Woda! (16 lipca 2020)Strategia „od pola do stołu” to też GOZ, etykiety i lokalna produkcja (14 lipca 2020)Cyfryzacja sposobem na usprawnienie gospodarki odpadami (03 lipca 2020)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony