Korzystając z naszej strony internetowej, wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies. Więcej informacjiClose
Specjalista ds.pozyskiwania energii / Key Account Manager Talent Place
Termiczne przekształcanie odpadów - kompleksowa obsługa Veolia Polska

Samorządy potrafią być samorządne i z inicjatywą. Ale to droga ciągle pod górę

a+a-    Powrót       17 września 2020       Energia   

Samorządy są żywo zainteresowane rozwojem energetyki odnawialnej. Potrzebują autonomii i regulacji, które zamiast blokować, będą sprzyjać inwestycjom. O swoich doświadczeniach z OZE mówi pionier w tym obszarze - Leszek Kuliński, wójt Gminy Kobylnica, sprawujący urząd nieprzerwanie od 1998 r.

Leszek Kuliński
Wójt Gminy Kobylnica, Prezes Stowarzyszenia Gmin Przyjaznych Energetyce Odnawialnej

Teraz Środowisko (TŚ): Projekt zaktualizowanej Polityki Energetycznej Państwa do 2040 r. wskazuje jasny kierunek w skali kraju: odchodzimy od węgla na rzecz OZE. A jak wygląda to w ujęciu lokalnym? Czy polityka państwa sprzyja samorządowcom w obszarze OZE?

Leszek Kuliński (LK): Polityka państwa nie jest zbyt atrakcyjna z tego względu, że jest niestabilna. Samorządy od lat podkreślają, że aby móc ukierunkować działania, potrzebują przede wszystkim stabilizacji prawa.

Przykładem niestabilności – ustawa odległościowa. W 2016 r. spotkało nas wiele zawodu, bo wprowadzona wtedy reguła 10 H spowodowała duże straty dla samorządów. Naprawdę zasadne jest pytanie: komu to było potrzebne? Mało tego, wprowadzono także przepisy prawa podatkowego działające wstecz, które wpędziły wiele samorządów w kłopoty. W skali kraju była to kwota ok. 350 milionów złotych do zwrotu przez samorządy dla inwestorów. Po tym doświadczeniu wielu samorządowców boi się inwestycji w energetykę wiatrową, co jest szkodą i dla samorządów, ale też państwa. Mało tego, reguła 10 H de facto zabroniła jakiegokolwiek budownictwa, nie tylko wiatraków, co zahamowało samorządy w inwestowanie w inne dziedziny życia. Nie możemy na tych terenach lokować ani gospodarstw rolnych, ani budownictwa mieszkaniowego, usługowego czy przemysłowego. Ustawodawca nałożył obowiązek na samorządy, żeby dostosowały swoje Miejscowe Plany Zagospodarowania Przestrzennego (MPZP) do tych wymogów. W jakim jednak celu i po co samorządy miałyby wydawać pieniądze ze swych budżetów na taki nielogiczny cel? Przecież byłoby to działanie na szkodę gminy. Mam nadzieję, że zapowiadane przez Ministerstwo Rozwoju złagodzenie reguły 10 H przywróci autonomię planistyczną samorządów. Samorządowcy w tym temacie są zgodni, to my sami powinniśmy decydować, co się dzieje na naszym terenie, oczywiście w oparciu o konsensus społeczny.

A dodam, że jedne z pierwszych wiatraków w Polsce stanęły właśnie w Gminie Kobylnica.

TŚ: Czy popiera Pan kierunek, by inwestorzy partycypowali w kosztach sporządzania MPZP?

LK: Oczywiście, szczególnie, że poprawiłoby to przejrzystość przepływów środków finansowych między samorządami a inwestorami. Czasem odbywało się to w różny sposób, pojawiały się zarzuty oponentów inwestycji, a klarowne rozwiązanie co do udziału inwestora przy sporządzaniu MPZP zapewniłoby wreszcie pełną transparentność.

Ale warto też przypomnieć, że podczas XV Konferencji Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej w Serocku, przedstawiciele Ministerstwa Rozwoju wskazywali także, że w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej znajdą się środki na zmiany planów miejscowych, które przewidują duże przedsięwzięcia w zakresie OZE. Liczymy, że to stanie się faktem.

TŚ: Co trzy lata gminy muszą aktualizować założenia lub plany zaopatrzenia w ciepło, energię elektryczną i paliwa gazowe. Eksperci twierdzą, że samorządy nie wykorzystują możliwości, jakie mają, by nie być dla spółek energetycznych petentem, a równoprawnym partnerem. Czy zgadza się Pan z tym twierdzeniem?

Czytaj: Plany zaopatrzenia w energię. Nie tylko obowiązek, ale i szansa dla samorządów

LK: Rzeczywiście jest tak, że gminy tworzą te obowiązkowe dokumenty planistyczne, ale jest to raczej sztuka dla sztuki niż strategiczne planowanie. Nie dzieje się tak tylko z winy samorządów, bo by stworzyć naprawdę wartościowe Plany zaopatrzenia w ciepło (PZC), plany gospodarki niskoemisyjnej i gminne programy niskoemisyjne, to trzeba do tego współpracy zakładów energetycznych i spółek gazowniczych, samorządu, ale też mieszkańców i przedsiębiorców. Ze swojego doświadczenia powiem, że przy konstruowaniu pierwszego PZC wysłaliśmy ankiety do mieszkańców i przedsiębiorców, z pytaniem o plany inwestycyjne na terenie prywatnych nieruchomości i przewidywane zapotrzebowanie na energię itp. Niestety odzew był znikomy. Myślę, że na dziś najważniejsze dla samorządów jest to, by zostało im zwrócone władztwo planistyczne i by mogły działać w autonomiczny sposób. Kiedy przepisy prawne będą jasne i klarowne, to wtedy i konstruowanie strategicznych planów w zaopatrzenie energii stanie się łatwiejsze. Im więcej mamy energii odnawialnej na swoim terenie, tym jesteśmy w lepszej sytuacji wobec zakładów energetycznych.

Konkludując, samorządy naprawdę na poważnie interesują się rozwojem energii odnawialnej.

TŚ: Jaki nastrój inwestycyjny panuje w Stowarzyszeniu Gmin Przyjaznych Energetyce Odnawialnej?

LK: Jesteśmy dosłownie w przededniu walnego zgromadzenia Stowarzyszenia w Chojnicach, podczas którego będą obecni przedstawiciele Ministerstwa Rozwoju, dużego biznesu i samorządowcy z całej Polski. Będziemy gościć m.in. przedstawicieli firmy Engie, która jest zainteresowana współpracą z samorządami. Jestem przekonany, że uda nam się skojarzyć potrzeby obu stron tak, by uzyskać efekt gospodarczy. Zapowiedziało swój udział około 100 samorządów. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że OZE to przyszłość, ale punktem wyjścia są regulacje prawne, które albo umożliwiają inwestycje albo nie.

TŚ: Czy mógłby Pan podać przykłady projektów zrealizowanych w Gminie Kobylnica?

LK: W powiecie słupskim, w którym położona jest Gmina Kobylnica, mimo tych niesprzyjających warunków udało się zrealizować kilka dużych projektów energetycznych. Koncentrujemy się na efektywności energetycznej i we współpracy z gminami ościennymi udało nam się pozyskać na ten cel sporo środków z Unii Europejskiej. I tak, w ostatnich latach w ramach programu Prosument zaopatrzyliśmy mieszkańców w PV i pompy ciepła, ale także wspólnie z Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej realizowaliśmy program Stop Smog, który nosił wtedy nazwę „Czyste Powietrze dla Pomorza” i opierał się na trójstronnym montażu finansowym: środki Gminy Kobylnica, WFOŚiGW oraz budżecie samych mieszkańców. Celem była wymiana ogrzewania węglowego na gazowe bądź olejowe, a 500 obiektów z 3500 zostało wyposażone w solary. Wspólnie z sąsiednimi gminami realizujemy projekt dot. fotowoltaiki, w samej gminie Kobylnica zainstalowaliśmy 300 kW mocy energii solarnej na obiektach użyteczności, wcześniej poddanych termomodernizacji.

Przy okazji mam taką refleksję, że Program Czyste Powietrze dla Pomorza miał tę przewagę nad obecnym krajowym, że z operacyjnego punktu widzenia łatwiej było złożyć wniosek – bo zajmowała się tym gmina i to gmina rozliczała się z WFOŚiGW. Tymczasem Program Czyste Powietrze w swej pierwszej fazie okazał się zupełnie niewydolny, a i dziś, po jego reorganizacji, są problemy z jego realizacją.

Katarzyna Zamorowska: Dziennikarz, prawnik Teraz SamorządWięcej treści dotyczących samorządów w zakładce Teraz Samorząd.

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Poleco, Eco-Trends i GreenPower przełożone na październik 2021 r. (19 października 2020)Prosumenci rosną w siłę, rynek mocy na zakręcie (08 października 2020)Energia z wiatru na lądzie i morzu to nie tylko tani prąd (05 października 2020)Wpływ zmian na rynku energii na źródła OZE – webinarium 8 października (01 października 2020)Deklaracja Bałtycka na rzecz Morskiej Energetyki Wiatrowej podpisana (01 października 2020)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony