Robots
Korzystając z naszej strony internetowej, wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies. Więcej informacjiClose
02.03.2021 02 marca 2021

Właściciele działek w Łebie winni zniszczeń w świecie roślinnym i zwierzęcym w znacznych rozmiarach

   Powrót       16 lutego 2021       Planowanie przestrzenne   

Sąd Rejonowy w Lęborku uznał Jerzego R. i Marię van E. za winnych spowodowania zniszczeń w świecie roślinnym i zwierzęcym w znacznych rozmiarach. Za zlecenie wycinki drzew na swoich działkach w Łebie, gdy obowiązywało tzw. lex Szyszko, skazał oboje na sześć miesięcy więzienia w zawieszeniu na rok.

Przed Sądem Rejonowym w Lęborku zapadł w poniedziałek wyrok wobec 65-letniego Jerzego R. i 50-letniej Marii van E. oskarżonych o spowodowanie zniszczenia w świecie roślinnym i zwierzęcym w znacznych rozmiarach. Oboje oskarżeni, zlecając wycinkę drzew na swoich działkach w Łebie, mieli doprowadzić do zniszczenia runa leśnego, warstwy glebowej, lasu bażynowego, roślin podlegających ochronie całkowitej i częściowej oraz okresowych siedlisk ptaków i owadów. Las został wykarczowany między 23 a 25 lutego 2017 r., w czasie, gdy obowiązywały zliberalizowane przepisy dotyczące wycinki drzew na prywatnych działkach, tzw. lex Szyszko.

Oskarżeni uznani za winnych popełnienia czynu z art. 181 par. 1 Kodeksu karnego

Sędzia Katarzyna Wesołowska, ogłaszając wyrok, uznała oboje oskarżonych za winnych popełnienia czynu z art. 181 par. 1 Kodeksu karnego i skazała Jerzego R. i Marię van E. na sześć miesięcy więzienia w zawieszeniu na rok. O przebiegu próby mają informować kuratora. Obojgu sąd wymierzył także karę grzywny. Jerzemu R. w wysokości 15 tys. zł, a Maria van E. ma zapłacić 6 tys. zł. Mają również zapłacić nawiązkę na rzecz Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, odpowiednio po 8 tys. zł i 5 tys. zł. Ponadto Jerzy R. został obciążony kosztami sądowymi w kwocie 8 tys. zł, a Maria van E. w kwocie ponad 7 tys. zł.

Sędzia Wesołowska podkreśliła, że sąd wziął pod uwagę to, iż oskarżeni nie byli dotychczas karani i mają nieposzlakowaną opinię. Maksymalny wymiar kary za przestępstwo, za które odpowiadali przed sądem, to 5 lat pozbawienia wolności.

Uzasadniając wyrok, sędzia podkreśliła, że zebrany materiał dowodowy nie pozwala budzić wątpliwości co do winy oskarżonych, którzy w procesie nie przyznali się do popełnienia czynu. Zaznaczyła, że bezspornie do wycinki doszło. Potwierdzili to w swoich zeznaniach pracownicy firmy, której ją zlecono. Ponadto zarówno urzędnicy, jak i leśnik nadleśnictwa Łeba zeznali, że nie dali kategorycznych odpowiedzi właścicielom działek, którzy pytali, czy mogą wycinać na nich drzewa. Sędzia dodała, że z transkrypcji nagrania z rozmowy z urzędnikiem, która była dowodem w sprawie, wynika, że oskarżeni próbowali wymóc na nim zgodę na wycinkę.

Na działce rósł bór bażynowy

Ponadto przepisy prawa miejscowego z 2010 r. bezwzględnie wykluczały przekształcenie tego terenu, wyłączały go z inwestowania i założyły ochronę walorów przyrodniczych na nich występujących. - Te zapisy planu były doskonale znane oskarżonym. Podkreślić należy, że z tych zapisów wynika, iż na tych terenach (…) znajduje się bór bażynowy, rośliny podlegające ochronie gatunkowej. Oskarżeni doskonale o tym wiedzieli (…). Świadczy o tym złożenie przez obojga zastrzeżeń do planu. Te zastrzeżenia nie zostały uwzględnione – mówiła w uzasadnieniu wyroku sędzia Wesołowska.

Czytaj: Czy polska gospodarka leśna jest zgodna z prawem UE? Rozstrzygnie TSUE

Sędzia wskazała, że do sprawy sporządzona została pierwotna opinia, która była następnie uzupełniana i wskazywała na to, że na działkach doszło do zniszczeń w znacznych rozmiarach w świecie roślinnym i zwierzęcym. Druga była odmienna, stąd udział w sprawie trzeciego biegłego, który ostatecznie przychylił się do wniosków z pierwotnej opinii. Sąd nie podzielił zdania biegłego sporządzającego drugą opinię. Nie zgodził się z twierdzeniem, że zniszczenia są, ale gatunki zaczęły się już odradzać. W opinii sądu to odradzanie boru bażynowego "będzie wiązało się ze znacznym upływem czasu".

Sąd, wydając wyrok, przyznał, że w sąsiedztwie działek oskarżonych powstaje duży obiekt hotelowy. Zdaniem sądu "ta kwestia powinna zostać wyjaśniona".

Wyrok nie jest prawomocny.

Według obrony oskarżeni byli przekonani, że działali zgodnie z "lex Szyszko"

Obrońca Marii van E. zapowiedział, że będzie wnosić apelację. Jerzy R. wraz ze swoim pełnomocnikiem decyzję o odwołaniu podejmą po uzyskaniu pisemnego uzasadnienia wyroku. - W ocenie obrony moja mocodawczyni wycięła drzewa na swojej działce. Była przeświadczona, że działa zgodnie z prawem, z tzw. Ustawą „lex Szyszko”. Nadto w naszej ocenie nie doszło do zniszczenia roślinności znacznych rozmiarach, o czym zresztą jeden z biegłych się wypowiedział. I jakby na ironię, co podkreślał sąd, obok działki oskarżonej jest kompleks hotelowy. Roślinność na działce mojej mocodawczyni się odtwarza i rośnie, a tam leje się setki ton betony – skomentował obrońca Marii van E. mec. Janusz Kaczmarek.

Prokurator rejonowy w Lęborku Patryk Wegner skazanie oskarżonych określił jako "sukces Prokuratury Okręgowej w Słupsku" i poinformował, że to ona zdecyduje o ewentualnym odwołaniu się od wyroku.

Proces 65-letniego Jerzego R. i 50-letniej Marii van E. rozpoczął się przed Sądem Rejonowym w Lęborku 15 listopada 2018 r. Oboje, składając wyjaśnienia, nie przyznali się do winy. Na rozprawie wyjaśniali, że na swoje działania mieli ustną zgodę urzędnika miejskiego. Nie mieli wiedzy o tym, że na ich gruntach rosną i bytują gatunki chronione prawem. Jerzy R. tłumaczył wówczas, że kupił działki oznaczone w studium jako tereny "różne", dla których miał powstać miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Przyznał, że burmistrz Łeby bez jego zgody zmienił później tę klasyfikację na "las". I tak też było w przypadku działki Marii van E. Oboje wystąpili wówczas o unieważnienie tej klasyfikacji i doprowadzili do pozytywnego dla siebie rozstrzygnięcia. Jerzy R. i Maria van E. prokuratorskie zarzuty usłyszeli w marcu 2018 r. (PAP)

Teraz SamorządWięcej treści dotyczących samorządów w zakładce Teraz Samorząd.

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Czy polska gospodarka leśna jest zgodna z prawem UE? Rozstrzygnie TSUE (04 grudnia 2020)EEA: bioróżnorodność w Europie zagrożona mimo wysiłków, by ją chronić (20 października 2020)Brazylia wycofuje się z decyzji o zaniechaniu walki z deforestacją Amazonii (14 września 2020)Nie mamy dobrych wieści, patogeny czają się też w topniejących lodowcach i wiecznej zmarzlinie (10 kwietnia 2020)Blisko 7 mln zł kary dla gminy Namysłów za wycinkę drzew (17 lutego 2020)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony