Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
28.02.2024 28 lutego 2024

Obligacje z zielonym stempelkiem. PE stawia na weryfikację inwestycji

Parlament Europejski przyjął pierwszy na świecie dobrowolny standard zielonych obligacji przeznaczonych na wsparcie inwestycji i projektów, które rozwiązują problemy klimatyczne oraz środowiskowe. Ma to zapobiec greenwashingowi.

   Powrót       06 października 2023       Zrównoważony rozwój   

Wypracowanie standardu wieńczy proces legislacyjny, którego poprzednim ważnym etapem było przyjęcie wstępnego porozumienia między Radą UE a Parlamentem w marcu tego roku. Aby posługiwać się nową etykietą i zdobywać środki, firmy będą musiały wykazać zgodność swoich działań z unijną taksonomią, czyli klasyfikacją określającą kryteria działalności gospodarczej zgodnej z celem osiągnięcia zerowej emisji netto gazów cieplarnianych do 2050 r. „Zazielenienie rynku obligacji”, którego dokonuje Europarlament, to kolejny krok w trwających już od pewnego czasu na szczeblu unijnym działaniach zwalczających lub ograniczających greenwashing.

Walka z greenwashingiem

Do ważnych inicjatyw na tym polu należy dyrektywa o sprawozdawczości przedsiębiorstw w zakresie zrównoważonego rozwoju (Dyrektywa CSRD), która zobowiązuje biznes do informowania m.in o wpływie jego aktywności na środowisko. W marcu br. Komisja Europejska przedstawiła projekt tzw. dyrektywy Green Claims ws. uzasadniania i przekazywania informacji dotyczących oświadczeń środowiskowych. Proponowane przepisy obligują firmy reklamujące swoje produkty lub usługi „ekologicznymi” hasłami i etykietami do realnego wykazania, czy rzeczywiście takie są. Przykładowo, stwierdzenia o neutralności klimatycznej lub pochodzeniu z recyklingu danego produktu będzie wymagało przedstawienia niezależnie zweryfikowanych danych. We wrześniu natomiast wstępne porozumienie osiągnęły Parlament oraz Rada UE, zgadzając się na projekt kolejnego aktu, który zmodyfikuje dyrektywę o nieuczciwych praktykach handlowych oraz dyrektywę o prawach konsumentów, wzmacniając ich pozycję w procesie zielonej transformacji. Jak pisaliśmy chwilę po ogłoszeniu porozumienia, przedsiębiorcy nie będą mogli informować o pozytywnym lub neutralnym wpływie produktów na środowisko w oparciu o niezweryfikowane wyliczenia. Nowa dyrektywa ma również rozszerzyć wykaz praktyk zakazanych oraz utrudnić przedwczesne skracanie cyklu życia produktów.

Nowy standard zielonych obligacji ma stanowić wskazówkę dla inwestorów, którzy chcą inwestować w zrównoważone i przyjazne klimatowi przedsięwzięcia. Globalny i unijny rynek zielonych obligacji rozwija się w szybkim tempie. Jak informuje Parlament Europejski, w latach 2015-2020 rósł on średnio o 50% rocznie. Mimo to jego udział w całkowitej emisji obligacji pozostaje niewielki i sięga zaledwie 3,5%, dlatego też – na drodze do osiągnięcia celów Porozumienia Paryskiego oraz Europejskiego Zielonego Ładu należy go wzmocnić(1). W przekazanym mediom komunikacie PE stwierdza, że standard zwiększy poczucie pewności również po stronie emitentów, zdolnych przewidzieć, że ich obligacje będą atrakcyjne dla konkretnych inwestorów. „Podniesie to zainteresowanie omawianymi produktami finansowymi, wspierając europejską transformację w kierunku klimatycznej neutralności” – czytamy w informacji Parlamentu(2). „Zieloność” obligacji EuGB (European Green Bond) będzie wymagała potwierdzeń i zostanie poddana dokładnej kontroli. Spółki i podmioty publiczne używające standardu będą musiały informować o sposobach wykorzystania pozyskanych środków, a także wskazywać jak inwestycje wpisują się w całościowe plany zielonej transformacji. Oceną obligacji i decydowaniem, czy rzeczywiście zasługują na miano zielonych zajmą się niezależni recenzenci. Rozporządzenie ustanawia także ramy rejestracji dla emitowanych papierów. 85% zgromadzonych środków finansowych będzie musiało trafiać na cele zgodne z zapisami taksonomii, przy jasnym wytłumaczeniu, na co przeznaczono pozostałe 15%.

Co ma szansę zadziałać?

Za przyjęciem rozporządzenia w czwartek 5 października głosowało 418 europosłów, przy sprzeciwie 79 i nieobecności 72. Przyjęte regulacje wyraźnie wpisują się w intencję przeciwdziałania greenwashingowi, o czym bezpośrednio świadczy komunikat Parlamentu. Ustawodawca ma nadzieję, że udoskonalony nadzór nad „eko” inwestycjami biznesu zmniejszy albo wyeliminuje przypadki oszustw lub wizerunkowych nadużyć. O walkę z nieuczciwymi praktykami i okłamywaniem konsumentów zapytaliśmy Jana Ruszkowskiego, eksperta Konfederacji Lewiatan. Jak wyjaśnia, zdania na temat skuteczności unijnych przepisów w tej materii są podzielone. – Spotykam się z opiniami pełnymi optymizmu i wiary w skuteczność europejskiej polityki w obszarze greenwashingu – mówi nam Ruszkowski – ma on się stać dla dużego biznesu na tyle ryzykowny, że po prostu nieopłacalny. Przykładowo, dyrektywa CSRD narzuca dosyć restrykcyjne ramy raportowania niefinansowego, które rzeczywiście będą poważnym mechanizmem zarówno prawnej jak i rynkowej weryfikacji europejskich łańcuchów wartości. Polska gospodarka w ogromnym stopniu wisi na tych łańcuchach, więc zmiany te siłą rzeczy mocno na nas wpłyną – tłumaczy. Ekspert dodaje, że głos w sprawie zabierają również pesymiści. - Uważają, że greenwashing poradzi sobie z regulacjami – po prostu wyewoluuje w nową postać i stanie się jeszcze bardziej perfidny oraz trudniejszy do udowodnienia. Faktycznie definicje prawne nie są w stanie uchwycić wszystkiego. Trudno np. uregulować dokładny wygląd etykietek na produktach, które samym kolorem mogą subtelnie sugerować konsumentowi, że są przyjazne dla środowiska – przewiduje Ruszkowski. Nadziei na skuteczną zmianę można jednak upatrywać w zmieniających się postawach społecznych. Taki pogląd prezentuje nasz rozmówca. – Ludzie mają coraz lepszy dostęp do informacji i dokładniej patrzą firmom na ręce – mówi – kiedy choćby część konsumentów pozostaje aktywna, rośnie ryzyko nagłaśniających przypadki greenwashingu afer. Tego rodzaju presja poprzez kontrolę społeczną może uczynić proceder nadmiernie ryzykownym, również poprzez rozwój narzędzi i kultury komunikacyjnej. Niektóre znane greenwashingowe skandale, które „upiekły się” winnym jeszcze dekadę temu, dziś doprowadziły do upadku marki – puentuje. Tymczasem, pora na sprawdzian skuteczności dla europejskich zielonych obligacji.

Źródło: PE



Szymon Majewski: Dziennikarz

Przypisy

1/ https://www.europarl.europa.eu/news/pl/headlines/society/20230928STO06003/zielone-obligacje-wieksza-przejrzystosc-i-koniec-greenwashingu
https://www.europarl.europa.eu/news/pl/headlines/society/20230928STO06003/zielone-obligacje-wieksza-przejrzystosc-i-koniec-greenwashingu
2/ https://www.europarl.europa.eu/news/pl/press-room/20230929IPR06139/greening-the-bond-markets-meps-approve-new-standard-to-fight-greenwashing
https://www.europarl.europa.eu/news/pl/press-room/20230929IPR06139/greening-the-bond-markets-meps-approve-new-standard-to-fight-greenwashing

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Komunikat ekspertów PAN ws. edukacji klimatycznej w Polsce (28 lutego 2024)Odlot Orlenu (06 lutego 2024)Naprawianie się opłaci. Z Brukseli płynie silne wsparcie dla GOZ (02 lutego 2024)53% „eko” oświadczeń nie miało podstaw. Zmagania z greenwashingiem wreszcie będą skuteczne? (26 stycznia 2024)Bez zasłaniania się ogólnikami. PE z porozumieniem ws. dyrektywy o etykietach produktów (17 stycznia 2024)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony