Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
30.11.2021 30 listopada 2021

Dyrektywa SUP w Polsce - na poważnie, czy z przymrużeniem oka? Biznes czeka na ramy prawne

Polska jest jednym z pięciu krajów, które nie transponowały dyrektywy SUP. Im później to nastąpi, tym w gorszej sytuacji będzie biznes, a finalnie też konsumenci. Tymczasem w Europie z dnia na dzień rośnie konkurencja o dostęp do recyklatu, wyjaśnia Anna Grom z Interseroh.

   Powrót       09 listopada 2021       Odpady       Artykuł promocyjny   
Anna Grom
Prezes Zarządu Interseroh w Polsce, a także Head of Interseroh Zero Waste Solutions International

Od 3 lipca 2021 r. jesteśmy w zwłoce w transpozycji do porządku prawnego Dyrektywy w sprawie ograniczenia wpływu niektórych produktów z tworzyw sztucznych na środowisko (znanej jako dyrektywa SUP – z ang. single-use plastics). Jak wygląda to w skali całej Europy?

Anna Grom (AG): Generalnie możemy podzielić kraje na trzy kategorie. Te, które są w tzw. strefie zielonej, czyli już w całości transponowały do swoich porządków prawnych przepisy dyrektywy i są to: Szwecja, Grecja, Wielka Brytania, Francja, Irlandia oraz Estonia. Drugą, nota bene najliczniejszą grupę, stanowią kraje, które częściowo transponowały dyrektywę, przy czym ich stopień zaawansowania jest różny. Ostatnią grupę stanowią natomiast państwa, które jeszcze w ogóle nie rozpoczęły procesu transpozycji. De facto oznacza to stan, w którym jeszcze ani jeden akt prawny nie został przyjęty. Na niechlubnej liście znajduje się niestety Polska, obok Słowacji, Czech, Rumunii i Bułgarii.

Można się zastanawiać, czy dwa lata na transponowanie dyrektywy to dużo, czy mało. Podnosi się argumenty, że w pandemii to czas niewystarczający. Fakty są jednak takie, że pandemia nie ominęła żadnego kraju, a np. Włochy, mimo iż boleśniej niż Polska odczuły jej skutki, są jednak bardziej zaawansowane w procesie transpozycji. Sytuacja jest więc zróżnicowana. Zdecydowanym liderem jest Francja, która wcześniej niż było to wymagane, w pełni wdrożyła wszystkie zapisy. Z drugiej strony mamy np. Rumunię, która jeszcze nie opracowała nawet założeń.

Warto zauważyć, że Rumunia wprowadzi za chwilę system kaucyjny i to obejmujący wszystkie frakcje…

AG: To prawda, i władze Rumunii uruchomienie systemu kaucyjnego traktują jako główne narzędzie do osiągnięcia konkretnych celów środowiskowych. Podobnie ma się sprawa ze Słowacją, która już od dwóch lat przygotowuje swój system kaucyjny. Patrząc z tej perspektywy, Polska jest na szarym końcu stawki.

Przypomnijmy, dyrektywa SUP weszła w życie w lipcu 2019 r., a jej przyjęciu przyświecał cel zmniejszenia zanieczyszczenia środowiska morskiego plastikiem o 70 proc. Wprowadza w UE zakaz używania dziesięciu najbardziej zanieczyszczających środowisko jednorazowych przedmiotów plastikowych, m.in. takich jak plastikowe talerze, styropianowe pojemniki na żywność i napoje, plastikowe słomki i sztućce. Ale także nakłada na państwa członkowskie obowiązek realizacji ambitnych celów w zakresie zmniejszenia zużycia innych produktów, takich jak kubki i pojemniki na żywność; zastosowania rozszerzonej odpowiedzialności producenta za pojemniki na żywność i napoje, wyroby tytoniowe i opakowania; oraz osiągnięcia 90 proc. wskaźnika zbiórki butelek z tworzyw sztucznych jednorazowego użytku.

Czytaj: Szczepionka na plastikofobię?

W Polsce toczy się od kilkunastu miesięcy dyskusja na temat wprowadzenia nowego systemu ROP dla produktów opakowaniowych, ale wciąż bez sukcesu legislacyjnego. O ROP dla wyrobów tytoniowych czy mokrych chusteczek w ogóle jeszcze nie mówimy. Czy da się stworzyć skuteczny system pod najbardziej kłopotliwe odpady?

AG: Zorganizowanie systemu zbiórki pod wyjątkowo problematyczne odpady, jakimi są np. niedopałki papierosów czy pieluchy, nie jest łatwe, ale są kraje, które już organizują takie systemy. Co do zasady, logika działania takiego systemu dla poszczególnych produktów, powinna być taka sama w każdym kraju członkowskim. Tzn. producenci wprowadzający na rynek dany produkt powinni uiszczać określoną stawkę ROP-owską, skalkulowaną per kilogram. To z tych pieniędzy powinien być opłacany system zbiórki, odbioru i transportu danego wolumenu odpadów do ostatecznego miejsca odzysku lub recyklingu, czy też utylizacji, w zależności od tego, z jaką kategorią odpadów mamy do czynienia. Generalnie, system dla zużytych pieluch, mokrych chusteczek czy odpadów tytoniowych powinien wyglądać analogicznie jak przy odpadach opakowaniowych.

Jednak w projekcie Ministerstwa Klimatu i Środowiska dotyczącym rozszerzonej odpowiedzialności producenta w ogóle nie sygnalizuje się możliwości objęcia w przyszłości takim systemem nowych produktów, np. wspomnianych wyrobów tytoniowych. Na podstawie uzasadnienia do projektu można wywnioskować jedynie tyle, że systemem ROP zostaną objęte kolejne kategorie produktów, takie jak sprzęt, baterie, czy opony, ale one mają już swoje systemy zbiórki. Większą przezornością wykazał się projektodawca w przedmiocie obligatoryjnej zawartość recyklatu w butelkach. Tutaj zostawił sobie furtkę, zaznaczając, że może ona zostać rozszerzona na inne produkty. Widać w tym brak konsekwencji.

Czytaj: Czy projektowany ROP wpłynie na rzeczywiste podniesienie poziomów recyklingu?

Anna Grom

Prezes Zarządu Interseroh w Polsce, a także Head of Interseroh Zero Waste Solutions International. Ekspertka w dziedzinie regulacji prawnych dotyczących gospodarki odpadami opakowaniowymi, doradza międzynarodowym firmom jak optymalizować procesy w tym zakresie – zarówno poprzez zrównoważone projektowanie opakowań, jak i innowacyjne systemy zbiórki. Inicjatorka i liderka międzysektorowej platformy do regularnego dialogu „Usprawniony System”, której celem jest wypracowanie praktycznych rozwiązań, zapewniających efektywne wykorzystanie surowców i zarządzanie odpadami. Jako Członkini Zarządu w ramach Interseroh Zero Waste Solutions International na kraje Europy Środkowo-Wschodniej nadzoruje pracę grup roboczych odpowiedzialnych za wymianę wiedzy i doświadczeń w zakresie systemów gospodarki odpadami oraz doradztwa środowiskowego, efektywnie wdrażając najlepsze rozwiązania w Polsce, Austrii, Chorwacji, Słowenii i Włoszech. Autorka eksperckich opracowań i artykułów w prasie branżowej.

Mimo iż dyrektywa nie została transponowana, to jednak da się zauważyć oddolne inicjatywy przedsiębiorców w Polsce, którzy są świadomi wymogów unijnych.

AG: Tak rzeczywiście jest, ale nie tak to powinno wyglądać. To państwo jest odpowiedzialne za przygotowanie legislacji, dochowywanie wymaganych terminów transpozycji dyrektyw etc. Branża producentów wód mineralnych, szczególnie duże koncerny, już myślą o pozyskaniu recyklatu, mimo iż jeszcze nie ma wymogu prawnego. Z niepokojem patrzą na to lokalni przedsiębiorcy, którzy nie mają takiej siły przebicia.  Obserwuję uważnie, co dzieje się na zachodnich rynkach w tej kwestii, otóż np. w Austrii, Słowenii czy Niemczech konkurencja między kupującymi na rynku recyklatu z dnia na dzień rośnie. Daje się też zauważyć inny trend - prężnie działający przedsiębiorcy już myślą o stworzeniu własnego zaplecza do recyklingu na materiał, którego potrzebują. Bo recyklatu brakuje wszędzie, a w Polsce szczególnie.

Brzmi to tak, jakby polscy przedsiębiorcy w zderzeniu z konkurencją na globalnym rynku byli już na straconej pozycji. Jakie są ich nastroje?

AG: Biznes jest pełen obaw, tym bardziej, że proces stanowienia prawa w Polsce ostatnimi czasy pozostawia wiele do życzenia. Pytań jest mnóstwo, przede wszystkim nie wiemy, jakie poziomy zawartości recyklatu w opakowaniach wskaże regulator. Nie wiemy też, czy, kiedy i jaki system kaucyjny zostanie wprowadzony. Kolejna niewiadoma to ROP – jaki będzie jego ostateczny kształt. Każdy dzień zwłoki w transpozycji dyrektywy SUP również działa na naszą niekorzyść. Biznes potrzebuje czasu na dostosowane się, przestawienie linii technologicznych etc. Spójrzmy chociażby na kwestię ekoprojektowania i oznakowania opakowań. Są to kosztotwórcze i czasochłonne procesy.  Tymczasem świat pędzi, np. lada chwila w Niemczech zacznie obowiązywać wymóg, zgodnie z którym w punktach gastronomicznych i restauracjach oferujących żywność na wynos należy zapewnić konsumentowi alternatywę w postaci opakowania wielorazowego użytku – uwaga - nie droższego od opakowania jednorazowego. To jest dopiero wyzwanie! Czy ktoś w Polsce o tym w ogóle myśli?

Czytaj: Organizacja Odpowiedzialności Producentów – Standard 2.0 w świetle projektu ROP

InterserohArtykuł powstał we współpracy z firmą Interseroh

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Reverse Vending w Polsce – jak odpowiedzialnie zainwestować w butelkomaty (24 listopada 2021)Najpierw ROP, potem system kaucyjny (17 listopada 2021)Made2Go – lokal gastronomiczny gotowy na dyrektywę SUP (15 listopada 2021)Szczepionka na plastikofobię? (09 listopada 2021)CircularPlast - tworzywa sztuczne w obliczu zmian w kierunku Gospodarki o Obiegu Zamkniętym (03 listopada 2021)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony