Korzystając z naszej strony internetowej, wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies. Więcej informacjiClose
Białe certyfikaty: audyt, pozyskanie, opracowanie optymalnej strategii Veolia Polska
Kompleksowa realizacja instalacji PV – od produktu, po ubezpieczenie i opiekę rachunków Columbus Energy

Elektrownia jądrowa w Polsce. Czy jest nam potrzebna?

a+a-    Powrót       30 września 2020       Energia   

Choć debata na temat budowy pierwszej w Polsce elektrowni jądrowej toczy się już od 50 lat, nadal nie dysponujemy tego typu rozwiązaniami. Wkrótce ma się to zmienić. O tym w rozmowie z prof. Henrykiem Anglartem z Królewskiego Instytutu Technologicznego w Sztokholmie.

prof. Henryk Anglart
Profesor Królewskiego Instytutu Technologicznego w Sztokholmie

Teraz Środowisko: Do końca 2040 r. w naszym kraju ma działać sześć bloków jądrowych. Czy to realny plan?

Henryk Anglart: Czysto technicznie, budowa elektrowni jądrowych w Polsce jest jak najbardziej możliwa. 12 reaktorów w Szwecji powstało w niewiele ponad dekadę (lata 70.-80. XX w.). Patrząc jednak na dotychczasowe doświadczenia – to raczej mało realne. O budowie elektrowni jądrowych w Polsce mówi się od ponad 50 lat. Zagadnienie stało się ściśle polityczne, co skutecznie blokuje rozwój tej technologii.

TŚ: Czy elektrownia jądrowa jest potrzebna polskiej energetyce?

HA: Sektor ten potrzebuje inwestycji, w tym, moim zdaniem, właśnie technologii jądrowych. Główny powód? Bezpieczeństwo energetyczne. Na milion mieszkańców przypada u nas nieco ponad 1 GW mocy elektrycznej zainstalowanej. To jeden z najniższych wyników w Europie. Gorzej jest tylko na Węgrzech, Ukrainie i w Rumunii. Natomiast inne państwa, jak np. Czechy, Szwecja, Niemcy czy Francja, mają ten wskaźnik na poziomie 1,5 do ponad 2 GW. Dodatkowo, elektrownie, którymi dysponujemy, bliskie są wieku emerytalnego i ze względu na stan techniczny powinny być niebawem zamykane. Potrzebujemy alternatywy.

TŚ: Co w takim razie przemawia za budową elektrowni jądrowej oraz jakie wiąże się z tym ryzyko?

HA: Osobiście uważam, że elektrownia jądrowa nie tylko postawiłaby na nogi polską energetykę, ale pociągnęłaby za sobą też rozwój nauki i techniki. Kwestie bezpieczeństwa zaś nie stanowią istotnej bariery. W opinii publicznej często poruszany jest temat awaryjności reaktorów. Jeżeli jednak porównać, ile osób ucierpiało z powodu awarii reaktorów jądrowych i wskutek gospodarki węglowej, to statystyki zdecydowanie przechylą szalę na korzyść atomu.

TŚ: A zagospodarowanie odpadów radioaktywnych?

HA: Polska jest częściowo do tego przygotowana. Już teraz wytwarzamy odpady radioaktywne – w sektorze medycyny czy badań naukowych. Dysponujemy zakładem unieszkodliwiania odpadów radioaktywnych i składowiskiem. Kwestią do rozwiązania pozostaje miejsce ostatecznego składowania odpadów radioaktywnych i wypalonego paliwa jądrowego.

TŚ: Mówi się, że przemysł jądrowy rozkwit ma już za sobą. Niemcy zamierzają zrezygnować z atomu, tymczasem Polska podejmuje decyzję o budowie reaktora…

HA: Obecnie w 19 krajach realizowane są 54 inwestycje jądrowe. Patrząc na naszych najbliższych sąsiadów, reaktory budowane są choćby na Ukrainie, Białorusi czy Słowacji, a tylko Niemcy wycofują się z przemysłu jądrowego. Tam decyzja nie została podjęta ze względów technicznych, ale właśnie politycznych. Nasi zachodni sąsiedzi mają w znacznie większym stopniu rozwinięte odnawialne źródła energii, a po planowanym odejściu od atomu i węgla - zapewnione zabezpieczenie w elektrowniach gazowych. Nie grozi im też uzależnienie od zagranicznych dostaw surowców energetycznych. Polska na takie rozwiązanie nie może sobie pozwolić.

TŚ: Czy jest więc realna alternatywa?

HA: Nie możemy w pełni polegać na odnawialnych źródłach energii, ponieważ w pewnych sytuacjach nie mielibyśmy prądu. Potrzebujemy zabezpieczenia. W Niemczech czy Danii zabezpieczenie mają dawać elektrownie gazowe. Ich emisyjność jednak jest dość duża - na każdą kilowatogodzinę energii elektrycznej przypada kilkaset gramów wyemitowanego dwutlenku węgla. Natomiast w Szwecji czy Francji „backup” stanowią właśnie elektrownie jądrowe. Pracują one w obciążeniu podstawowym, a instalacje OZE zapewniają dodatkowy dopływ energii. Emisje osiągają wówczas poziom kilkunastu do kilkudziesięciu gramów CO2 na każdą wyprodukowaną kilowatogodzinę.

Joanna Spiller: Dziennikarz, inżynier środowiska Publikacja: Ochrona środowiska w PolsceTekst został opublikowany w jubileuszowej publikacji Ochrona środowiska w Polsce. Perspektywy najbliższych lat.
Zachęcamy do zapoznania się z jej pełną treścią!

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Powołanie wiceprezesa Państwowej Agencji Atomistyki (11 września 2020)Kolejny konieczny etap dla PEP2040 to transparentne konsultacje (09 września 2020)Polska energetyka jądrowa. Trwają konsultacje publiczne aktualizacji programu (10 sierpnia 2020)Konsultacje planu postępowania z odpadami promieniotwórczymi do 7 sierpnia (24 lipca 2020)Miks energetyczny coraz bardziej zależny od gry rynkowej (26 maja 2020)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony