Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
16.10.2021 16 października 2021

NIK krytycznie o składowiskach odpadów

Wszystkie niespełniające unijnych wymogów składowiska odpadów powinno się zamknąć do końca 2009 r., tymczasem kilkadziesiąt z nich nadal nie zostało w pełni zamkniętych, a na części powstają dzikie wysypiska - wskazuje w raporcie NIK.

   Powrót       10 września 2015       Odpady   

"Wszystkie składowiska odpadów, które nie spełniają wymogów unijnego prawa, powinny były zostać zamknięte do końca 2009 r. Sześć lat po upływie granicznego terminu kilkadziesiąt z nich nadal nie zostało w pełni zamkniętych. Na części z nich powstają dzikie wysypiska. Najwyższa Izba Kontroli wnioskuje o pilne działania w tej sprawie, tak, aby Polska mogła wypełnić zobowiązania wobec Wspólnoty" - czytamy w czwartkowej informacji Izby.

20 składowisk wciąż do zamknięcia

Jak wskazuje NIK, do końca grudnia 2009 r. nie zamknięto jeszcze ok. 300 składowisk, które nie zostały dostosowane do nowych przepisów. Na początku 2012 r. nadal działało ich 180, a część z nich wciąż przyjmowała odpady. "Tym samym Polska nie wypełniła zobowiązań wobec Unii. Co więcej, jak ustalili kontrolerzy NIK, w 2015 r., czyli sześć lat po upływie granicznego terminu, 20 składowisk nadal formalnie nie zostało zamkniętych. Na części z nich wciąż widoczne są śmieci. Na niektórych powstają wręcz duże dzikie wysypiska" - wylicza Izba.

Jak ustaliła NIK, składowiska zamykane były "z dużym opóźnieniem z powodu bierności w egzekwowaniu prawa". "Dlatego NIK negatywnie ocenia działania organów administracji publicznej odpowiedzialnych za proces dostosowywania składowisk i za zamykanie tych, które wymagań nie spełniały. Do oceny istniejących składowisk i ustalenia potrzebnych działań oraz inwestycji, tak aby mogły one działać zgodnie z prawem, zobowiązani byli przede wszystkim starostowie. Tymczasem ich działania w tym zakresie budziły zastrzeżenia kontrolerów NIK" - uzasadnia Izba.

W opinii NIK starostowie często nie wydawali decyzji określających wymagania, zapewniające dostosowanie składowisk. "Wielu – wydając decyzje – robiło to nierzetelnie: nie uwzględniali wszystkich elementów, w które powinno się wyposażyć składowiska, aby mogły działać zgodnie z prawem. NIK podkreśla dodatkowo, że w większości zbadanych przypadków nawet ci starostowie, którzy decyzje w ogóle wydali - nie egzekwowali ich wykonania. Nie sprawdzali, czy składowiska są dostosowywane i nie karali zarządców tych, które przepisów nadal nie spełniały" - krytykuje NIK.

Izba podkreśla konieczność rekultywacji

Jak wskazuje Izba, na składowiska niespełniające wymagań odpady były przyjmowane długo po upływie granicznego terminu, nawet po 2012 r. "Było to powszechnie akceptowane przez organy ochrony środowiska. Zdarzało się nawet, że starostowie swoimi decyzjami wręcz legalizowali działanie składowisk, które powinny były zostać zamknięte. Zwykle jako przyczyny opóźnień i zaniedbań, zarówno firmy zarządzające składowiskami, jak i władze publiczne, podawały m.in. niski stopień wypełnienia składowisk i obawy przed powstawaniem dzikich wysypisk. Podkreślano także brak środków finansowych niezbędnych do dostosowania składowisk do obowiązujących przepisów oraz wysokie koszty ich zamykania" - czytamy.

Zdaniem kontrolerów, brak funduszy wynikał przede wszystkim z tego, że zarządzający składowiskami, wyliczając opłaty za przyjmowanie odpadów nie uwzględniali kosztów, jakie będą musieli ponieść przy ich zamykaniu. Tymczasem likwidowane składowiska trzeba poddać rekultywacji. Niezbędny jest także wieloletni monitoring takiego obszaru - wskazała Izba.

Niewłaściwy nadzór nad rekultywacją i monitoringiem składowisk

NIK zauważa, że aby przyspieszyć likwidację, w 2010 r. wprowadzono przepis umożliwiający zamykanie „z urzędu” tych składowisk, które nie zostały dostosowane do nowego prawa. Wcześniej organy publiczne np. starostowie nie mogli ich zamknąć, dopóki zarządzający sami nie wystąpili z wnioskiem w tej sprawie. "W 2010 r. na marszałków województw nałożono obowiązek wykonania w ciągu pół roku od wejścia w życie nowego przepisu ekspertyz, na podstawie których składowiska byłyby zamykane. Jednak skontrolowani przez NIK marszałkowie tylko sporadycznie korzystali z tej możliwości, tłumacząc się brakiem pieniędzy na ekspertyzy (administracja rządowa zleciła władzom lokalnym zadanie bez przekazania odpowiednich funduszy)" - podała Izba.

Kontrolerzy zauważyli, że marszałkowie województw, aby pozyskać niezbędne środki, mogli występować do sądu, ale żaden z nich tego nie zrobił, a składowiska – pomimo wprowadzenia nowych przepisów – zamykane były na starych zasadach, czyli na wniosek zarządzających.

NIK oceniła, że organy administracji publicznej niewłaściwie nadzorowały także prowadzenie rekultywacji i monitoring składowisk.

Zdaniem NIK dla poprawy skuteczności realizacji zadań w zakresie zamykania i rekultywacji składowisk niespełniających wymagań prawnych niezbędne jest m.in. "takie znowelizowanie ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego, które pozwoli samorządom na czasowe finansowanie ze środków własnych zadań zleconych przez administrację rządową, w przypadku nieudzielenia lub udzielenia w niewystarczającej wysokości dotacji na realizację zadań, których niewykonanie skutkowałoby naruszeniem prawa wspólnotowego". (PAP)

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Recykling w sektorze surowcowym i wydobywczym (12 października 2021)Recykling: na „GOZowym” podium – z trzecią lokatą (11 października 2021)Samorząd Nowin zapłaci za uprzątnięcie nielegalnych odpadów (07 października 2021)Co dane mówią nam o recyklingu odpadów komunalnych? Infografika (05 października 2021)(Z)użyte ubrania, czyli o recyklingu tekstyliów słów kilka (04 października 2021)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony