Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
16.08.2022 16 sierpnia 2022

Obywatele chcą, by ich państwo mogło zabronić upraw GMO

Parlamentarna Komisja ds. ochrony środowiska UE przyjęła projekt dyrektywy zezwalającej państwom członkowskim wprowadzenia na ich terytorium zakazu upraw GMO. Szczegóły wyjaśnia Patrice Audibert, rzecznik belgijskiej eurodeputowanej Frédérique Ries.

   Powrót       28 listopada 2014       Zrównoważony rozwój   
Patrice Audibert
Rzecznik belgijskiej eurodeputowanej Frédérique Ries (ALDE)

Teraz Środowisko: Dlaczego wprowadzamy nowe europejskie prawodawstwo dotyczące GMO?

Patrice Audibert: To więcej niż uaktualnienie dyrektywy w sprawie zamierzonego uwalniania do środowiska organizmów zmodyfikowanych genetycznie z 2001 roku. Projekt zakłada, że państwa członkowskie oraz regiony powinny mieć prawo wprowadzenia zakazu lub ograniczenia upraw GMO na ich terytorium. Ma on w pewien sposób rekompensować brak solidnych podstaw prawnych, odrzucanych przez niektóre trybunały państwowe i europejski. Zakres wprowadzania w życie dyrektywy jest ograniczony, gdyż nie wchodzi w grę stworzenie prawodawstwa dotyczącego całej problematyki GMO, która obejmuje także m.in. kwestię importu paszy dla zwierząt czy obowiązkowe oznakowanie produktów spożywczych po przekroczeniu poziomu 0,9 proc.

Pierwsza wersja zmian do dyrektywy z 2001 roku została zaproponowana przez Komisję Europejską w lipcu 2010 roku. Dodatkowej wagi nadał jej raport francuskiej eurodeputowanej Corinne Lepage (ALDE, Cap 21), ogłoszony w Parlamencie w lipcu 2011 roku. Postulowano wprowadzenie procedury narodowych zakazów opartych na szczegółowej liście argumentów. Zgodę osiągnięto w lipcu 2014 roku na posiedzeniu ministrów środowiska UE, kiedy to do procedury autoryzacji upraw GMO wprowadzono dodatkowy etap: negocjacje między ubiegającym się o pozwolenie przedsiębiorstwem a państwem członkowskim.

Co to jest GMO?

Organizmy modyfikowane genetycznie, w skrócie GMO (ang. Genetically Modified Organisms) to organizmy, których genom został zmieniony metodami inżynierii genetycznej w celu uzyskania nowych cech fizjologicznych (lub zmiany istniejących). Pierwsze GMO zostało stworzone w 1973 roku, a pierwsze próby polowe miały miejsce w 1986 roku i dotyczyły tytoniu. Pierwsze komercyjne GMO zaczęto sprzedawać w USA – w pomidorach FlavrSavr zmniejszono aktywność genu odpowiadającego za proces dojrzewania i mięknięcia pomidora.

Modyfikacje roślin uprawnych polegają przede wszystkim na wprowadzeniu lub usunięciu z nich określonych genów. Modyfikacje mają przede wszystkim na celu:
- zwiększenie odporności na herbicydy i szkodniki,
- zwiększenie odporności na infekcje wirusowe, bakteryjne i grzybowe,
- zwiększenie tolerancji na stres abiotyczny (głównie zmiany klimatyczne),
- przedłużenie trwałości owoców,
- poprawę składu kwasów tłuszczowych oraz aminokwasów białek,
- unormowanie stężenia fitoestrogenów,
- zwiększenie zawartości suchej masy,
- zmianę zawartości węglowodanów, karotenoidów i witamin,
- usunięcie składników antyżywieniowych – toksyn, związków utrudniających przyswajanie składników odżywczych oraz związków które podczas obróbki kulinarnej ulegają reakcjom chemicznym wytwarzając toksyny. Modyfikacje te zwiększają np. zawartość nutraceutyków, czyli substancji niezbędnych dla zdrowia.

Na świecie najczęściej modyfikowanymi roślinami są: kukurydza, pomidory, soja zwyczajna, ziemniaki, bawełna, melony, tytoń. W Europie najczęściej modyfikuje się: kukurydzę, rzepak, buraki cukrowe, ziemniaki.
(Wikipedia)

TŚ: Jak duży wpływ na ten proces mają przedsiębiorstwa biotechnologiczne?

PA: Według tekstu Państw członkowskich przyjętego w pierwszym czytaniu(1) – duży. Według propozycji przegłosowanej przez eurodeputowanych 11 listopada – żaden. W tekście Rady, pierwsza faza zakłada negocjacje państw członkowskich z producentami nasion, za pośrednictwem Komisji Europejskiej, mające na celu zwolnienie z zakazu upraw GMO. Komisja miałaby rozmowy ułatwiać, jednak sposób jej interwencji nie został w żaden sposób określony. Jeśli natomiast przedsiębiorstwa nie wyrażą zgody, państwo mogłoby – w drugiej fazie negocjacji – zakazać upraw GMO, uzasadniając to argumentami społeczno-ekonomicznymi lub rolniczymi, a nie tylko naukową opinią określającą wpływ GMO na zdrowie i środowisko.

Liberalna belgijska eurodeputowana Frédérique Ries jest osobą odpowiedzialną za tekst przed Parlamentem. Drugie czytanie tekstu, które odbyło się 11 listopada, zostało uwieńczone głosowaniem: było 57 głosów za, 5 przeciw. W ten sposób Komisja przychyliła się do postulowanej konieczności zrównoważenia pierwotnego tekstu. Deputowani zgodzili się na mniejsze zło i wykluczyli przedsiębiorstwo – ocenione jako element stronniczy – z procedury autoryzacji.

TŚ: Jakie zmiany proponuje pani Ries?

PA: Parlamentowi udało się odegrać rolę pudła rezonansowego wobec obywateli europejskich. Dał on pierwszeństwo krajom członkowskim, tak jak tego żądała opinia publiczna. Wiadomo natomiast, że ta jest w większości przeciwna uprawom GMO.Tak więc głosowanie w europejskiej Komisji ds. środowiska potwierdziło prawo władz lokalnych do wprowadzenia zakazu GMO, a równocześnie wzmocniło rolę Komisji Europejskiej jako arbitra.

Tym sposobem, każde państwo członkowskie ma dwie możliwości. Najpierw, podczas fazy wprowadzania pozwolenia na genetycznie modyfikowane ziarna, państwo będzie mogło zawiadomić Komisję, iż życzy sobie, żeby jego terytorium zostało wykluczone z pozwolenia. Jeśli natomiast tego nie zrobi, będzie mogło mimo wszystko ograniczyć lub zakazać upraw GMO, powołując się na otwartą, nową listę kryteriów, niekoniecznie związanych ze zdrowiem czy środowiskiem.

TŚ: Jakie powody mógłby podać kraj członkowski pragnący zakazać upraw GMO na swoim terytorium?

PA: Posłowie przygotowali dość rozległą listę kryteriów, na które może się powołać państwo lub region chcący zakazać upraw, tak by maksymalnie ograniczyć liczbę sporów. Są to między innymi: wpływ na środowisko, niszczenie gruntów, zagrożenia rolnicze, takie jak np. zanik różnorodności upraw, skutki społeczno-ekonomiczne dla rolników konwencjonalnych i ekologicznych, których uprawy mogłyby zostać „skażone”. Obok tych argumentów, posłowie wspominają także na przykład wytrwałość i dominację genetycznie modyfikowanych odmian w środowisku czy ewentualny negatywny wpływ danej odmiany. Posłowie przychylili się także wnioskowi, na mocy którego państwo członkowskie ma możliwość wprowadzenia zakazu danej uprawy GMO w ciągu 10 lat po uzyskaniu pozwolenia. Rada chce ograniczyć to prawo do dwóch lat.

Niezbędną dla Frédérique Ries sprawą jest wprowadzenie dla państw członkowskich obowiązku stworzenia planu współistnienia upraw bez GMO oraz GMO, biorąc pod uwagę regiony sąsiadujące. Raport wprowadza także system finansowej odpowiedzialności w przypadku zanieczyszczenia upraw tradycyjnych przez organizmy modyfikowane.

Obecnie pięć krajów europejskich zezwala na uprawy GMO: Hiszpania, Portugalia, Rumunia, Czechy oraz Słowacja. W UE zezwala się na uprawę zmodyfikowanej kukurydzy MON810 [Polska, podobnie jak Austria, Bułgaria, Grecja, Niemcy, Węgry, Włochy i Luksemburg, zakazała wpradzenia jej do swojego ekosystemu – przyp. red.], a siedem innych modyfikowanych ziaren – sześć odmian kukurydzy i jedna soi – czekają na decyzję.

TŚ: Czy nowa dyrektywa będzie miała wpływ na procesy ewaluacji ryzyka związanego z genetycznie modyfikowanymi organizmami?

PA: Parlament chce wzmocnić metody naukowego określania ryzyka, którym zajmuje się Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA), badając każdy przypadek oddzielnie. Komisja ds. środowiska uważa, że EFSA powinna wziąć pod uwagę bezpośredni, pośredni, opóźniony oraz skumulowany wpływ GMO na zdrowie ludzkie oraz środowisko, a także zastosować zasadę przezorności. Natomiast zarządzanie ryzykiem płynącym z upraw GMO na terytoriach danych państw pozostaje w gestii ich rządów.

TŚ: Czy mają Państwo nadzieję przeforsować tekst na sesji plenarnej Parlamentu?

PA: Parlament wyznaczył przedstawicielstwo składające się z sześciu parlamentarzystów, w tym pani Ries oraz Giovanniego La Via (EPP) – włoskiego przewodniczącego parlamentarnej Komisji ds. środowiska. Prowadzą oni negocjacje, celem wprowadzenia w życie zmian podczas sesji plenarnej w styczniu 2015 r. Negocjacje z włoskimi przewodniczącymi Rady oraz Komisją Europejską rozpoczęły się 11 listopada. Wyzwanie polega na dojściu do kompromisu, zapewniając z jednej strony bezpieczeństwo prawne państw członkowskich, z drugiej zaś biorąc pod uwagę zdanie i interesy obywateli. Dyrektywa zostanie wprowadzona w życie w państwach członkowskich 20 dni po jej ogłoszeniu w Dzienniku Urzędowym UE.

Rozmawiała Rachida Boughriet

Przypisy

1/ Stanowisko Rady w pierwszym czytaniu w sprawie przyjęcia DYREKTYWY PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY w sprawie zmiany dyrektywy 2001/18/WE w zakresie umożliwienia państwom członkowskim ograniczenia lub zakazu uprawy organizmów zmodyfikowanych genetycznie (GMO) na swoim terytorium
https://www.teraz-srodowisko.pl/media/pdf/aktualnosci/211-Stanowisko-Rady-w-sprawie-GMO.pdf

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Ostrzejsze kary za przestępstwa przeciw środowisku. Co zatwierdził Sejm? (25 lipca 2022)PE podzielony w ocenie strategii dla bioróżnorodności i rolnictwa zaprezentowanych przez KE (21 maja 2020)Do 22 maja trwają konsultacje programu współpracy Ministerstwa Klimatu z organizacjami pozarządowymi (21 kwietnia 2020)Od Nowego Roku nowe znaki graficzne dla produktów bez GMO (07 listopada 2019)Znamy przedstawicieli NGO-sów w Komisji ds. GMO (26 sierpnia 2019)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony