Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
25.07.2021 25 lipca 2021

Rozsądek i ekonomiczne podejście zamiast polityki

96 proc. polskiego rynku wod-kan jest w rękach komunalnych. Coraz bardziej wyraźną i mającą wiele zalet alternatywą są umowy o partnerstwie publiczno-prywatnym (PPP). O perspektywach ich rozwoju opowiada Tomasz Strzelecki z SUEZ Woda.

   Powrót       20 czerwca 2018       Woda       Artykuł promocyjny   
Tomasz Strzelecki
Członek Zarządu - Dyrektor ds. Rozwoju SUEZ Woda

Teraz Środowisko: Grupa SUEZ patrzy na ochronę środowiska całościowo, zajmujecie się Państwo zarówno gospodarką wodną, jak i odpadami czy remediacją gleb. Przy tak szerokich kompetencjach, jaką rolę pełnią usługi wod-kan?

Tomasz Strzelecki: Korzenie SUEZ-u leżą w wodzie. Spółka została stworzona w XIX wieku do budowy Kanału Sueskiego, który można uznać za pierwszą w historii umowę o partnerstwie publiczno-prywatnym. Od tego czasu nasze nasi eksperci obecni są na wszystkich kontynentach, realizując z powodzeniem setki umów PPP. Przykładem może tu być współpraca z Barceloną, Bordeaux, Ostrawą czy Karlowymi Warami – jednym z wielu czeskich miast, z którymi mamy partnerstwo.

TŚ: Czy rozrzucone po całym świecie inwestycje mocno się od siebie różnią?

TS: Każdy rynek ma swoją specyfikę, dlatego zawsze działamy lokalnie, ze specjalistami i osobami znającymi teren w każdym kraju. Ale równocześnie widzimy, że na całym świecie potrzeba jest bardzo prosta: chcemy mieć dobrą, czystą wodę i równocześnie płacić za nią jak najmniej.

TŚ: Jaka jest więc specyfika polskiego rynku wod-kan?

TS: Mamy zupełnie inną historię niż kraje Europy Zachodniej. Np. do końca lat 80. nie było w Polsce wodomierzy, płaciło się ryczałt za wodę. Od tego czasu niesamowicie wzrosła świadomość tego, że woda jest dobrem, które należy oszczędzać. I którego jakość może być bardzo wysoka – bo to, że wodę można pić prosto z kranu, też jest nowością.

Ponadto, Polskę wyróżnia fakt, że 96 proc. rynku jest w rękach komunalnych. Czyli gospodarka wodna została powierzona podmiotom publicznym, a obecność prywatnych firm jest rzadkością. Istnieje u nas około 1800 podmiotów świadczących usługi wod-kan. Niestety, nie wszystkie mają wystarczający dostęp do wiedzy i środki na inwestycje.

TŚ: Jak w takiej sytuacji można przekonać do partnerstwa publiczno-prywatnego?

TS: Argumentów za jest wiele. Po pierwsze istotą PPP jest podział ryzyka w wykonywaniu zadania własnego gminy pomiędzy dwa podmioty – publiczny i prywatny. W przypadku wodociągów, gmina ceduje na Partnera Prywatnego obowiązki, a zarazem ryzyka związane z budową infrastruktury i jej eksploatacją - lub jedno i drugie. To na barkach partnera prywatnego leży odpowiedzialność za budowę, projekt technologiczny, pozyskanie finansowania czy też prawidłowe funkcjonowanie.

Po drugie Partner Publiczny zawsze kontroluje poziom taryf – firma prywatna, tak samo jak podmiot publiczny, podlega tym samym obostrzeniom dotyczącym zatwierdzania taryf. Ważną zmianą na rynku wodociągowym jest wprowadzenie nowego Prawa wodnego oraz stworzenie centralnego regulatora cen -  Wód Polskich. Jesteśmy w sektorze regulowanym, który prawnie gwarantuje bezpieczeństwo.

Po trzecia, Gmina, decydując się na PPP, odciąża swój budżet, pozyskując zewnętrzne źródło finansowania, otwierając przy okazji możliwości do stosowania najnowszych technologii, do których spółka miejska może nie mieć dostępu. Zawsze powtarzam Decydentom, iż lepiej jest lokować środki publiczne w rzeczy, które widać - takie jak parki, szkoły, ulice. Większość mieszkańców nie wie, gdzie znajduje się oczyszczalnia ścieków w ich mieście…. Więc śmiało można zlecić jej budowę i eksploatację firmie branżowej.

TŚ: Głośno mówiono ostatnio o zrzucie ścieków do Motławy i karach, które będzie musiała ponieść odpowiedzialna za gospodarkę kanalizacyjną w Gdańsku spółka. Czy gdyby usługi pełniła spółka miejska, sytuacja wyglądałaby inaczej?

TS: Nie znamy jeszcze dokładnie powodów tej awarii. Na pewno mówimy tu o wydarzeniu, w którego definicji jest jego wyjątkowość i konieczność szybkiego reagowania w kryzysowej sytuacji. Odpowiedzialna spółka zawsze zastosuje się do instrukcji eksploatacji infrastruktury, posiadanych procedur kryzysowych, wszystkich wymogów bezpieczeństwa i wybierze najlepsze z możliwych rozwiązań. Nie ma tu znaczenia, czy jest to spółka prywatna, czy miejska – każda postąpiłaby podobnie.

TŚ: Sektor wod-kan czeka jeszcze wiele inwestycji. W jaki sposób będzie można je finansować?

TS: Przez ostatnie kilkanaście lat, modernizacje istniejącej czy budowa nowej infrastruktury były finansowane z pieniędzy unijnych oraz bezzwrotnych środków krajowych. Pozwoliło to oczywiście na dokonanie wielkiego postępu, ale równocześnie nie wszędzie wykształciło się ekonomiczne podejście do inwestycji. Można powiedzieć, że darmowy pieniądz nie był motorem do nauczenia zarządzających niezbędnej gospodarności.

Pieniądze europejskie powoli się kończą. Mamy środki krajowe, ale ze względu na ogrom koniecznych inwestycji – co najmniej kilkadziesiąt mld zł – nie ma możliwości, by pokryły one całe zapotrzebowanie. Kolejnym problemem jest bardzo wysokie zadłużenie samorządów oraz inne potrzeby inwestycyjne. Rozwiązaniem jest sięganie po nowe sposoby na pozyskanie finansowania, jakim jest  partnerstwo publiczno-prywatne. Wydaje mi się ono optymalne w dzisiejszym czasach, a miasta, które się na nie już zdecydowały – jak na przykład Mława – stają się gorącymi orędownikami tej formy modernizacji gmin.

TŚ: Czy praca w firmie, która zajmuje się ochroną środowiska bardzo całościowo, zmienia sposób postrzegania gospodarki wodno-kanalizacyjnej?

TS: Jesteśmy jedną z nielicznych na świecie firm oferujących tak szeroki wachlarz usług z zakresu ochrony środowiska. Znajomość wyzwań i technologii związanych z gospodarką odpadami, wod-kan czy remediacją gleb pozwala nam na konsolidowanie wiedzy i rynku, na skuteczniejsze wprowadzanie w życie zasad gospodarki o obiegu zamkniętym, przenoszenie doświadczeń z jednej dziedziny do drugiej, duże oszczędności, a także podnoszenie poziomu eksperckości. Uważam, że zrównoważony rozwój naszych miast powinien być mniej zależny od polityki, a bardziej od rozsądku włodarzy, którzy powierzą niektóre zadania gminy podmiotom branżowym, posiadającym ogromne doświadczenie oraz wiedzę. A tak jako anegdotę podam przykład – często prezentowano krzywdzącą opinię, iż PPP ma zawsze czwarte P. Może to „P” to Powszechność?

Marta Wojtkiewicz: Dyrektor francuskiego Actu-Environnement i założycielka Teraz Środowisko SUEZ PolskaTekst powstał przy współpracy z grupą SUEZ.

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Budowanie entuzjazmu biznesowego – to też misja dla lokalnych władz i planistów (07 lipca 2021)Forum Liderów PPP w czerwcu (18 maja 2021)Krakowska linia tramwajowa będzie jedną z największych inwestycji PPP w Polsce (22 grudnia 2020)Surowce z odpadów, partnerstwa strategiczne i Strażnicy Planety (16 grudnia 2020)Kolejne gminy będą naliczały opłaty śmieciowe od zużycia wody (04 grudnia 2020)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony