Korzystając z naszej strony internetowej, wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies. Więcej informacjiClose
Młodszy specjalista ds. komunikacji Eneris Surowce S.A.
Maszyna kompostująca Oklin GG02 firmy Interseroh Polska

Tworzywo sztuczne królem wszystkich opakowań

a+a-    Powrót       23 grudnia 2015       Odpady   

Czy opakowania stosowane do pakowania żywności są bezpieczne? Jak ich odpowiednio używać? Jakie niepożądane substancje wykrywa się w jedzeniu? - na te i inne pytania odpowiada Adam Fotek, specjalista ds. badań opakowań z firmy J. S. Hamilton.

Adam Fotek
pecjalista ds. badań opakowań z firmy J. S. Hamilton Poland SA

Teraz Środowisko: Czy do żywności często przedostają się z opakowań substancje chemiczne?

Adam Fotek: To, co przedostaje się do żywności z opakowań - jeśli są produkowane zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami prawa - jest kwestią marginalną w stosunku do ogólnego składu żywności. Żywność bada się zresztą pod kątem obecności tych substancji, które zostały zadeklarowane przez producenta opakowań. To on ma obowiązek je wypunktować. Później podlegają one standardowej kontroli.

Producent opakowań ma też obowiązek wystawić tzw. deklarację zgodności dla materiałów przeznaczonych do kontaktu z żywnością. Elementem deklaracji powinno być przeprowadzenie badań, choć nie ma tutaj formalnego przymusu. Kontrola może zostać najwyżej nakazana przez sanepid. Producent zaś sam odpowiada za deklarację i bezpieczeństwo chemiczne sprzedawanych opakowań.

TŚ: Skoro badania opakowań nie są przymusowe, jakieś zagrożenie jednak istnieje...

AF: Zagrożeniem są tylko te opakowania, wykonane z metalu, tworzyw sztucznych, papieru, które nie są badane, a np. zawierają duże stężenie metali ciężkich. Różne substancje zdarza się identyfikować na zasadzie kontrolnego monitoringu próbek pobieranych z rynku. W ten właśnie sposób wykryto w żywności po raz pierwszy 10 lat temu oleje mineralne.

Znajdowano je na początku w suchych produktach żywnościowych sprzedawanych w papierowych opakowaniach wykonanych z przetworzonej makulatury. Zawarte w farbie drukarskiej oleje przenikały do kaszy, ryżu czy mąki. Później natomiast zupełnie przypadkiem zaczęto je wykrywać także w innych produktach, np. w mięsie czy rybach. Trzeba pamiętać, że olej mineralny to frakcja ropy naftowej, więc pewne jej ilości mogą się znajdować wszędzie, m.in. w środowisku wodnym. Ostatnio szuka się natomiast olejów mineralnych w foliach (poliolefinach składających się z węglowodorów nasyconych – POSH) i często okazuje się, że tam też występują. Niestety na razie prawo nie przewiduje żadnych limitów odnośnie olejów mineralnych. Niemcy pracują nad unormowaniem tego zagadnienia - ale tylko na rynek niemiecki. Generalnie jednak brak jest wytycznych czy uregulowań prawnych w kwestii olejów mineralnych na poziomie Unii Europejskiej, co stawia producentów opakowań i żywności w trudnej sytuacji. Przyczyną braku tych regulacji może być ogromny stopień skomplikowania składu papieru.

TŚ: Jak można się zabezpieczyć przed olejami mineralnymi?

AF: Robią to za nas duzi producenci spożywczy, sieci handlowe, stosując dodatkowe warstwy opakowań. Z kolei np. sieci fastfoodowe serwujące żywność na papierowych podkładkach czy w papierowych pudełkach (np. pizzerie) stosują podkładki aluminiowe, które chronią przed przenikaniem olejów mineralnych do żywności. Stosują również opakowania z materiału pierwotnego.

TŚ: Czy folia aluminiowa jest całkowicie bezpieczna dla zdrowia?

AF: Tak. Nie należy jej stosować jedynie do żywności kwaśnej, bo wówczas folia koroduje, rozpuszcza się i uwalnia duże ilości jonów glinu, czyli aluminium, które jest szkodliwe.

TŚ: Czy lepiej wybierać żywność sprzedawaną luzem, czy zapakowaną w specjalną folię do żywności?

AF: Jedzenie sprzedawane w folii – np. sery na tackach, podobnie jak zafoliowane mięso czy wędliny – jest po prostu trwalsze. W środku zastosowano atmosferę ochronną (zmniejszenie zawartości tlenu wokół produktu), która wydłuża okres przydatności do spożycia – i nie ma to nic wspólnego z konserwantami. Kupowanie tak zapakowanej żywności jest na pewno bardziej wskazane ze względów sanitarnych niż np. nabywanie mięsa transportowanego luzem i dopiero potem paczkowanego na stoiskach handlowych.

TŚ: Czy jest coś, czego nie powinniśmy robić z opakowaniami z tworzyw sztucznych, np. podgrzewać ich, zgniatać, myć w zmywarkach, używać wielokrotnie?

AF: Generalnie należy przestrzegać wskazań i ewentualnych ograniczeń producenta. Jeśli na jakimś opakowaniu jest napisane, żeby go nie podgrzewać albo przed pierwszym użyciem umyć, to należy zastosować się do instrukcji. Niektóre pudełka plastikowe wielokrotnego użytku (wykonane z polipropylenu) można podgrzewać w mikrofalówce, ale już w piekarniku tego robić nie wolno. Również wielokrotne używanie opakowań z tworzyw sztucznych czy intensywne ich zgniatanie nie ma wpływu na bezpieczeństwo żywności.

TŚ: Które opakowania uznaje Pan więc za najbezpieczniejsze?

AF: Z punktu widzenia chemizmu opakowań najbezpieczniejsze jest szkło i ceramika, ale za bezpieczne należy uznać także tworzywa sztuczne, bo są bardzo dobrze uregulowane na poziomie unijnym. Pozostają one najpowszechniejszym materiałem opakowaniowym, ponieważ są lekkie, wytrzymałe i łatwe do zadruku. Ze względów użytkowych, logistycznych i technicznych to właśnie tworzywo sztuczne będzie zawsze bardziej popularne niż szkło, które jest jednak materiałem dość uciążliwym.

TŚ: Tyle że np. butelki PET nie są używane ponownie do pakowania żywności... a szkło owszem.

AF: Generalnie do artykułów żywnościowych praktycznie nie używa się opakowań ponownie – w przypadku butelek PET wcale, a w przypadku opakowań szklanych – rzadko. Obecnie panuje tendencja, by ze względów sanitarnych najwyżej przetapiać materiał, lub, częściej, używać do produkcji opakowań materiału pierwotnego. Zwłaszcza duże zakłady dążą do coraz większego reżimu mikrobiologicznego, ochrony przed przypadkowym zanieczyszczeniem. Przetapianie – czy to szkła, czy tworzywa – zupełnie załatwia kwestię czystości.

TŚ: Czy widzi Pan jakąś przyszłość dla opakowań biodegradowalnych?

AF: Tworzywa biodegrawodalne są wykonane z naturalnych monomerów, np. skrobi kukurydzianej, przy czym wytrzymałością chemiczną i mechaniczną zwykle ustępują zwykłym tworzywom sztucznym. Są one kompostowalne, ale trzeba pamiętać, że tylko przy zachowaniu ścisłych warunków, czyli w instalacjach przemysłowych. W lesie na pewno wielkiego pożytku z nich nie będzie. Tworzywa te nadal pozostają ciekawostką, nie produkuje się ich na skalę przemysłową.

Ewa Szekalska: Dziennikarz

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Niezbędne wsparcie finansowe. To nie jedyny postulat branży recyklingu (14 października 2019)Jak segregują Polacy? Najnowsze statystyki (11 października 2019)Rząd chce sięgnąć do kieszeni producentów odpadów (09 października 2019)Konsultacje nowych przepisów ws. wpływu produktów z tworzyw sztucznych na środowisko. Zgłoszenia do piątku (07 października 2019)System kaucyjny w Polsce? Polacy są na tak! (30 września 2019)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony