Korzystając z naszej strony internetowej, wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies. Więcej informacjiClose
Doradca techniczny w Dziale Serwisu (pompy ciepła) Nibe-Biawar Sp z o.o.
Smart Room Heating - aplikacja, która wspiera wydajność pomp ciepła firmy Glen Dimplex Polska

Jak uniknąć wadliwej instalacji pompy ciepła?

a+a-    Powrót       27 marca 2019       Energia   

Źle zainstalowana pompa ciepła nie zapewni oczekiwanego komfortu, a dodatkowo może generować ogromne koszty eksploatacji. Nawet najlepsza jakość produktu może zostać zniweczona wadliwym montażem – wskazuje Artur Panas, prezes Polskiego Stowarzyszenia Instalatorów Pomp Ciepła.

Artur Panas
Prezes Polskiego Stowarzyszenia Instalatorów Pomp Ciepła

Teraz Środowisko: Osoby decydujące się na pompy ciepła, mimo poniesienia często bardzo wysokich kosztów, nie zawsze są zadowolone z efektów, bo nie dostały tego, czego oczekiwały. Gdzie mógł zostać popełniony błąd?

Artus Panas: Jako osoba znająca rynek niestety muszę potwierdzić, że wadliwe instalacje pomp ciepła nie są odosobnionymi przypadkami. Z mojego doświadczenia wynika jednak, że w przeważającej mierze to nie urządzenie jest winne, ale człowiek, który je montował. Szereg czynników decyduje o tym, jaki rodzaj pompy należy zamontować w danym obiekcie, by pracowała optymalnie. Przestrzegałbym potencjalnych inwestorów przed braniem pod uwagę tylko kryterium ceny, bo w ostatecznym rozrachunku może to bardzo drogo kosztować. Już nie wspomnę o zupełnie patologicznych praktykach na rynku służących zaniżaniu ceny, takich jak używanie mieszanin alkoholu skażonego / etanolu zamiast glikoli!

TŚ: Proszę zatem o wskazówki dla inwestora, na co powinien zwrócić uwagę?

AP: Radziłbym, aby potencjalny inwestor instytucjonalny na początek poszukał wykonawcy, który ma długoletnie doświadczenie w dziedzinie montażu i instalacji pomp ciepła, a dopiero potem udał się do biura projektowego, które często oferuje bardzo teoretyczną usługę. Punktem wyjścia do podjęcia decyzji o montażu pompy ciepła, powinno być rzetelne opracowanie programu funkcjonalno-użytkowego, czy inaczej mówiąc - koncepcji rozwiązania dla danego obiektu. I dopiero na podstawie takiej koncepcji powinien zostać zaprojektowany układ. Czyli najpierw powinien wypowiedzieć się praktyk wykonawca, znaleźć optymalne rozwiązanie dla danej sytuacji, a dopiero na podstawie wypracowanej przez niego koncepcji inżynier - projektant powinien przełożyć myśl ogólną na cyfry i rysunki.

TŚ: Czy to częsta praktyka?

AP: Niestety nie, wręcz przeciwnie! Często pomija się część koncepcyjną, idzie się do projektanta, który z kolei uzgadnia wszystko nie tyle z inwestorem, co z producentem urządzenia. Przynajmniej często odnoszę takie wrażenie. Pracuję teraz z klientem, który prowadzi salon optyczny, a w jego biurze, w którym potrzebuje ciszy i skupienia, wykonano grzanie i chłodzenie przy pomocy klimakonwektów sufitowych, które huczą mu nad głową latem i zimą, co go bardzo denerwuje. Profesjonalny wykonawca powinien pomyśleć o komforcie klienta, zapytać go dokładnie, czego oczekuje, jaki chce uzyskać efekt końcowy i na tej podstawie zdecydować, jakie rozwiązanie wybrać. W omawianym przykładzie lepszą opcją byłoby wykonanie instalacji ogrzewania podłogowego i zastosowanie klimakonwektorów do chłodzenia aniżeli stosowanie ich w podstawowej funkcji ogrzewania. Uważny projektant powinien zwracać uwagę na parametry urządzeń. Mianowicie kliamkonwektor, który wisi na suficie jako produkt firmy A, model B będzie miał moc grzewczą C przy prędkości wentylatora 1. Ale produkt tej samej firmy uzyska taką samą moc grzewczą, przy czym będzie mniejszy i przez to tańszy przy prędkości wentylatora numer 3, co jednak będzie skutkowało większym hałasem. Czy w omawianym przypadku projektant wyjaśnił klientowi te różnice? Wątpię.

TŚ: A klient pewnie nie dopytywał, bo skoro zatrudnił fachowca, to uznał, że tamten wie lepiej…

AP: Niestety często okazuje się, że był to tylko pseudofachowiec. Np. fachowiec inżynier w sposób bardzo dobry zrobi obliczenia, narysuje schemat na kartce papieru, policzy średnicę rur, przepływy ciśnienia itd. Ale często brakuje mu tego czegoś, co moglibyśmy nazwać umiejętnością doradztwa. Nie ma odpowiedniej atencji, czemu nie można się dziwić , bo nie do tego kształci się w naszym systemie inżynierów. Ma być stricte techniczny i tyle.

TŚ: Ale chyba to inżynierowie są właśnie tymi osobami, od których powinniśmy mieć prawo oczekiwać tego fachowego doradztwa?

AP: Kto ma studenta inżyniera tego nauczyć? Teoretyczni wykładowcy, z którymi ma do czynienia na uczelni, też tego nie potrafią. Moje spostrzeżenie jest niestety takie, że projektanci – inżynierowie wykształceni przez szkoły wyższe, często bezrefleksyjnie działają zgodnie z normami i schematami wpojonymi na uczelni, a zupełnie brakuje im praktyki w zawodzie, na budowie. Nie analizują posprzedażnie tych rozwiązań, które zaprojektowali. Osobiście współpracując z nimi, mam problem, ponieważ projektują zbyt duże moce grzewcze urządzeń do obiektów, które tego nie wymagają. Powołują się na normę, tyle tylko że jest ona zupełnie nieżyciowa, a instalacja zaprojektowana zgodnie z normą jest niewspółmiernie droga w zakupie, jak i w eksploatacji w stosunku do tego, co by było, gdyby była zaprojektowana zgodnie ze stanem faktycznym/zapotrzebowaniem klienta i jego obiektu budowlanego. Norma jest punktem wyjścia, nie powinno się jej traktować bezrefleksyjnie i w sposób oderwany od rzeczywistości.

TŚ: Czy często spotyka się Pan z takimi przeszacowanymi instalacjami?

AP: Niestety tak. Po części dlatego, że od 2012 r. uczestniczę w procesach sądowych dotyczących wadliwych instalacji w charakterze biegłego sądowego z zakresu ciepłownictwo-ogrzewnictwo o specjalności odnawialne źródła energii: pompy ciepła z instalacjami towarzyszącymi.

TŚ: O jakiej skali mówimy?

AP: Brałem udział w kilkudziesięciu procesach, co samo w sobie świadczy już o skali wadliwie wykonanych instalacji. Naprawdę należy dobrze zastanowić się, komu powierzamy instalację, bo na rynku funkcjonuje wielu wykonawców, którzy uczą się na klientach, a jeszcze raz to podkreślę, instalacja musi być przemyślana i wykonana w sposób optymalny dla konkretnego budynku, bo tylko wtedy ma sens. Niestety spotykam się z takimi obiektami, gdzie ewidentnie popełniono kardynalne błędy. Np. u jednego z moich klientów 10 lat temu wadliwie zamontowano gruntową pompę ciepła, w efekcie czego w obiekcie o powierzchni 800 mkw. praca pompy generuje koszty w wysokości 70 tys. zł rocznie! Albo teraz wykonuję instalację u inwestora, któremu w obiekcie 1000 mkw., projektant zaprojektował urządzenie grzewcze o mocy 80 kW (tak mu wyszło z obliczeń). Mimo to wykonałem instalację z pompą ciepła o mocy 40 kW, bo z mojego doświadczenia wynika, że 80 kW jest wartością przeszacowaną. Mam doświadczenie z innego obiektu o powierzchni 2500 mkw. z kotłownią 80 kW w pompie ciepła i kotłem gazowym jako szczytowym źródłem o mocy 30 kW, gdzie instalacja działa doskonale. Gdyby szacować według współczynników, które wziął pod uwagę wcześniej wspomniany projektant, to ta kotłownia powinna mieć ok. 200 kW. Ten przykład doskonale obrazuje, że jeżeli inżynierowie projektują zgodnie z normą, ale bez uwzględnienia doświadczenia życiowego, to te kotłownie rzeczywiście są bardzo drogie zarówno w zakupie, jak i eksploatacji.

TŚ: Co Pan w takich wypadkach proponuje?

AP: Uważam, że jeśli norma wskazuje, że dany obiekt potrzebuje 80 kW kotłowni, a wiem, że to za dużo, to proponuję inwestorowi rozwiązanie dwuetapowe. Mianowicie wykonanie 40 kW, i uwzględnienie w projekcie kotłowni oraz planie zagospodarowania terenu możliwości rozbudowy. Jeśli przyjęte rozwiązanie okaże się niewystarczające, to uzupełnienie niedoboru można wykonać tylko o brakującą wartość. Choć szczerze powiem, że w swojej wieloletniej praktyce nie miałem takiego przypadku, ale gdyby okazało się, że trzeba dołożyć, to inwestor nie będzie zaskoczony. Np. zgodnie z normą mój dom ma zapotrzebowanie na ciepło ok. 12 kW, a parametry odczytane z ciepłomierzy za ostatnie 10 lat wskazują na 6,7 kW. Czyli faktyczne zapotrzebowanie na ciepło jest o prawie połowę mniejsze aniżeli to normatywne – teoretyczne.

TŚ: Załóżmy jednak, że szczęśliwie koncepcja i wykonanie były prawidłowe, to w jakim czasie taka inwestycja w pompę ciepła powinna się zwrócić?

AP: Nie mogę jednoznacznie odpowiedzieć, czasami będzie to kilka, a czasami kilkanaście lat, a czasami czas zwrotu w ogóle nie ma dla inwestora znaczenia. Bo np. nie było innej możliwości albo po prostu stać go na komfort posiadania bezobsługowego i zupełnie neutralnego środowiskowo urządzenia. Warto patrzeć w kontekście procentowego udziału w całości przedsięwzięcia. W przemyśle koszt pompy ciepła stanowi jakieś 5 do 10 proc. w całej inwestycji.

Z moich rozmów z dyrektorem wodociągów wągrowieckich, gdzie instalowałem pompę ciepła, wynika, że ta inwestycja zwróciła się w dwa lata. Ale tam dyrektor spojrzał na sprawę finansów kompleksowo: wziął pod uwagę nie tylko nominalny koszt instalacji i montażu, ale i inne wartości dodane. Mianowicie zlikwidował kotłownię węglową i urządzenia grzewcze, dzięki czemu mógł trzech palaczy przesunąć na inne stanowiska pracy. Z hydraulików palaczy stali się hydraulikami w pogotowiu wodno-kanalizacyjnym i zaczęli pełnić funkcje produkcyjne, czyli biorą udział w przynoszeniu zysków dla firmy. Takie postrzeganie spraw rekomendowałbym. Im szersza optyka, tym więcej argumentów przemawia za instalacją pompy ciepła.

Katarzyna Zamorowska: Dziennikarz, prawnik

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Przeworsk: Blisko 10 mln zł dofinansowania na instalacje OZE (29 sierpnia 2019)Powstanie 9 kolejnych Innowacyjnych Dworców Systemowych (27 sierpnia 2019)Duży zastrzyk finansowy dla mikroinstalacji OZE na Śląsku (21 sierpnia 2019)PORT PC: Intensywny rozwój rynku pomp ciepła w Polsce w I połowie 2019 r. (14 sierpnia 2019)Białystok: Dofinansowanie do pomp ciepła i kolektorów słonecznych (08 sierpnia 2019)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony