Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
22.10.2021 22 października 2021

Kolejna odsłona sporu o KWB Turów. Fala komentarzy po postanowieniu Trybunału Sprawiedliwości UE

Za niezaprzestanie wydobycia w kopalni węgla brunatnego Turów, Polska będzie płacić 500 tys. euro dziennie – tak orzekł TSUE. Rząd tymczasem zapowiada, że nie zamknie kopalni. Co na ten temat sądzą eksperci?

   Powrót       22 września 2021       Energia   

Polska zostaje zobowiązana do zapłaty na rzecz Komisji Europejskiej okresowej kary pieniężnej w wysokości 500 000 EUR dziennie – tak brzmi postanowienie(1) wiceprezes Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). Zasądzona kwota stanowić ma karę za niewykonanie środka tymczasowego wskazanego przez TSUE w maju br., jakim miało być natychmiastowe wstrzymanie wydobycia w kopalni węgla brunatnego Turów (KWB Turów). Kara ma być naliczana od dnia doręczenia polskim władzom niniejszego postanowienia. Jak wskazują eksperci, to pierwsza w historii kara finansowa nałożona za brak wykonania środków tymczasowych TSUE. Rozprawa w sprawie pozwu przeciwko Polsce rozpocząć ma się 9 listopada br., ostateczny wyrok spodziewany jest na wiosnę 2022 r. Po wyroku kary finansowe mają zostać wycofane. 

O co tyle hałasu? Przypominamy

Chodzi dokładnie o sprawę C‑121/21 R, jaką rząd Czech wytoczył przeciwko Polsce ws. negatywnego oddziaływania na regiony przygraniczne odkrywki Turów i uchybień związanych z udzieleniem koncesji na prowadzenie działalności wydobywczej w tej kopalni.

W dniu 30 września 2020 r., rząd Czech wniósł skargę do Komisji Europejskiej, która w dniu 17 grudnia 2020 r. wydała uzasadnioną opinię, w której zarzuciła Polsce szereg naruszeń prawa Unii. Uznawszy, że Polska dopuściła się naruszenia prawa Unii, Czechy wniosły, w dniu 26 lutego 2021 r., skargę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. W orzeczeniu z 21 maja 2021 r. TSUE zobowiązało Polskę do natychmiastowego zaprzestania wydobycia do czasu ogłoszenia ostatecznego wyroku. Polska jednak nie dostosowała się do orzeczenia TSUE, w związku z czym rząd w Pradze wniósł w dniu 7 czerwca 2021 r. o zasądzenie od Polski na rzecz budżetu UE okresowej kary pieniężnej w wysokości 5 mln euro dziennie za uchybienie wyznaczonym przez TSUE zobowiązaniom.

W wydanym natomiast wczoraj postanowieniu wiceprezes Trybunału Rosario Silva de Lapuerta zobowiązała Polskę do zapłaty 500 tys. euro dziennie (10 proc. kwoty żądanej przez stronę skarżącą), aż do chwili, w której Polska dostosuje się do treści wcześniejszego orzeczenia.

Po ogłoszeniu postanowienia zawrzało. W sieci pojawiło się wiele głosów, w tym stanowisko Polskiego rządu, komentarze czołowych polityków, przedstawicieli organizacji pozarządowych i ekspertów.

Więcej na temat sprawy pisaliśmy w artykułach:

Stanowisko polskiego rządu

Redakcja Teraz Środowisko wystosowała do Ministerstwa Klimatu i Środowiska zapytanie w sprawie KWB Turów. W odpowiedzi otrzymaliśmy opublikowane już wcześniej w Centrum Informacyjnym Rządu stanowisko(2), w którym napisano, że, Polski rząd nie zamknie kopalni KWB Turów. - Od początku stoimy na stanowisku, że wstrzymanie prac kopalni zagrozi stabilności polskiego systemu elektroenergetycznego. Miałoby to negatywne skutki dla bezpieczeństwa energetycznego dla milionów Polaków oraz dla całej Unii Europejskiej – czytamy. Dodano, że „żadne decyzje Trybunału Sprawiedliwości UE nie mogą naruszać obszarów związanych z podstawowym bezpieczeństwem krajów członkowskich. Bezpieczeństwo energetyczne należy właśnie do tego obszaru”.

W komunikacie wskazano ponadto, że zarządzona kara finansowa „jest nieproporcjonalna do sytuacji i nie znajduje uzasadnienia w stanie faktycznym”, a także „podważa trwający proces polubownego załatwienia sprawy”.

Co mówią politycy?

Przedstawiciele koalicji rządzącej w swoich wypowiedziach podkreślają, że orzeczenie jest „bezprawne”, w związku z czym Polska nie powinna uiszczać zasądzonej kary. – Solidarna Polska jednoznacznie mówi: nie płacić, bo to orzeczenie jest po prostu bezprawne - mówił w Polskim Radiu były minister środowiska, a obecny wiceminister sprawiedliwości Michał Woś. Zwrócił jednak uwagę, że znalezienie odpowiedniego rozwiązania znajduje się w gestii ministra Konrada Szymańskiego, który w rządzie odpowiada za sprawy Unii Europejskiej.

Samorządowcy z regionów przygranicznych, które znajdują się w samym środku konfliktu, wysłali natomiast do przedstawicieli rządów w Pradze i Warszawie list, w którym apelują o zawarcie polsko-czeskiej umowy gwarantującej zakończenie sporu. - Naszym zdaniem do porozumienia w sprawie Kopalni Turów należy dojść drogą konsensusu, w duchu dobrosąsiedzkich relacji, mając na uwadze dobro mieszkańców. Jak najszybsze zawarcie czesko-polskiej umowy międzyrządowej zagwarantuje zakończenie sporu i zapewni przestrzeganie wszystkich norm prawnych po czeskiej i polskiej stronie granicy – cytuje treść listu Polska Agencja Prasowa(3).

Jak sprawę komentują eksperci?

Kuba Gogolewski, koordynator projektów i kampanier finansowy w Fundacji "Rozwój TAK - Odkrywki NIE", w komentarzu dla redakcji Teraz Środowisko zauważa, że decyzję o wstrzymaniu pracy kopalni i zasądzeniu kar pieniężnych można było przewidzieć – i co ważniejsze - przygotować się. - Zakładano optymistyczny scenariusz, że do nakazu wstrzymania kopalni nie dojdzie. Z pewnością można było nieznacznie zwiększyć wydobycie i przygotować się na najmniej korzystny wariant, do którego obecnie doszło. Wtedy moglibyśmy wykonać wyrok TSUE i wstrzymać wydobycie po zasądzeniu kar przynajmniej na czas, na który starczyłoby rezerwy węgla. Co więcej, byłby to scenariusz, w którym to PGE i rząd Polski przynajmniej częściowo kontrolowałyby sytuację i mogłyby na nią reagować – wskazuje.

Gogolewski zwrócił ponadto uwagę, że problemy związane z działalnością odkrywki Turów nie skończą się przez odmowę ich zaakceptowania przez Polskę i PGE. - Obecna skarga czeska nie obejmuje wszystkich zastrzeżeń społeczeństwa czeskiego wobec działalności odkrywki Turów i dotyczy tylko naruszenia prawa europejskiego w momencie wydawania decyzji środowiskowej na dalsze wydobycie do 2044 roku. Prawnicy czescy - zarówno ci rządowi, jak i reprezentujący Liberecky Kraj czy poszczególne rodziny - w razie ignorowania wyroku TSUE będą dochodzić swoich praw korzystając z innych narzędzi prawnych – podał.

W swojej wypowiedzi zwrócił uwagę, że Polsce brak analiz pokazujących scenariusze wcześniejszego zakończenia życia elektrowni w Turowie, a jedynym publicznie komunikowanym planem utrzymania stabilności polskiego sektora elektroenergetycznego w kolejnych latach jest utrzymanie pracy części bloków węglowych w ramach Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego (NABE). - Jako, że nie będą one [bloki węglowe – przyp. red.] w stanie funkcjonować w sposób rynkowy, niezbędna będzie pomoc państwa, a na taką pomoc zgodę będzie musiała wyrazić Komisja Europejska. Oznacza to, że zaostrzanie sporu o Turów paradoksalnie może doprowadzić do konieczności wcześniejszego zamknięcia odkrywki i elektrowni w Turowie oraz innych elektrowni węglowych w Polsce, które KE może postawić jako warunek zgody na utworzenie NABE. Rachunek polityczny na krótką metę, który skłania rząd do eskalacji konfliktu z KE, zmniejsza szanse na przychylność do pomysłów dłuższego niż to jest absolutnie konieczne funkcjonowania elektrowni węglowych, w tym elektrowni i odkrywki Turów – dodał.

Czy możemy po prostu nie płacić? Nie, nie możemy

Dr hab. Beata Gessel-Kalinowska vel Kalisz, senior partner w Kancelarii Gessel, zwraca z kolei uwagę, że sprawa ta wywołuje kilka refleksji natury prawnej i okołoprawnej. - Po pierwsze, na uwagę zasługuje ten fragment uzasadnienia, w którym sąd waży kwestie środowiska i zdrowia ludzkiego z jednej strony, i ważnych interesów gospodarczych oraz zatrudnienia z drugiej. Sąd uznał wyższość tych pierwszych, ze względu na nieodwracalność szkód, jakie mogą zostać wyrządzone środowisku naturalnemu. Inne szkody o charakterze majątkowym mogą zostać zrekompensowane finansowo. Temu zresztą, należy dodać, ma służyć Fundusz na rzecz Sprawiedliwej Transformacji – wskazuje w komentarzu dla redakcji.

Zauważa ponadto, że czas na polubowne rozwiązanie sporu i wypracowanie rozwiązań, które w długofalowej perspektywie zapewniłyby bezpieczeństwo lokalnej społeczności, nie został odpowiednio wykorzystany. - Nadal jest jednak pole do działania dla związków zawodowych, władz i samorządów, które powinny wziąć sprawy w swoje ręce. Lokalnym społecznościom zależy na dobrych stosunkach sąsiedzkich. W ich najlepszym interesie jest wymuszenie na rządzących działania perspektywicznego w celu przygotowania optymalnego scenariusza transformacji, za pieniądze unijne, uwzgledniającego interesy energetyczne kraju, prawa mieszkańców do klimatu, przeorientowanie zawodowe pracowników kopalni i elektrowni - wskazuje.

Jak dodała, jeśli Polska zgodnie z deklaracjami rządu odmówi zapłacenia kar, będziemy mieć do czynienia z sytuacją bezprecedensową. - Sugerowanie wystąpienia Polski z grupy wyszehradzkiej czy próba eskalacji nastrojów społecznych nie spowodują, że TSUE się cofnie. Bez wątpienia wyrok TSUE jest wiążący i jest tytułem wykonawczym, Polska więc będzie musiała zapłacić nałożone na nią kary. Jak się wydaje, UE potrąci należną kwotę np. ze środków unijnych wypłacanych Polsce albo nałoży kolejne kary finansowe – komentuje dr hab. Beata Gessel-Kalinowska vel Kalisz.

Joanna Spiller: Dziennikarz, inżynier środowiska Teraz SamorządWięcej treści dotyczących samorządów w zakładce Teraz Samorząd.

Przypisy

1/ Postanowienie wiceprezes TSUE z dnia 20 września 2021 r.:
https://curia.europa.eu/juris/document/document.jsf;jsessionid=1AF95832B121DC0CE2FAE9894A9AA760?text=&docid=246301&pageIndex=0&doclang=PL&mode=req&dir=&occ=first&part=1&cid=783138
2/ Pełna treść stanowiska dostępna tutaj:
https://www.gov.pl/web/premier/polski-rzad-zabezpiecza-interesy-energetyczne-milionow-polakow
3/ Jak podaje PAP, pod listem podpisali się marszałek województwa dolnośląskiego Cezary Przybylski, hetman Kraju Libereckiego Martin Puta, burmistrz Bogatyni Wojciech Dobrołowicz, senator Republiki Czeskiej, burmistrz Chrastavy Michael Canov, burmistrz Hradka nad Nysą Josef Horinka, burmistrz Frydlantu Jiri Stodulka oraz burmistrz Hermanic, przewodniczący Mikroregionu Frydlantskiego Vladimir Stribrny.

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Polska i Czechy nie uzgodniły treści porozumienia ws. Turowa (01 października 2021)GDOŚ uchylił decyzję środowiskową dla złoża węgla brunatnego Złoczew (28 września 2021)Polskie Terytorialne Plany Sprawiedliwej Transformacji pod lupą obywatelską (03 września 2021)Ochrona złóż węgla brunatnego bólem głowy dla samorządów (30 lipca 2021)BCC: konieczne zmiany w zarządzaniu jakością środowiska przez administrację rządową i samorządową (30 czerwca 2021)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony