Korzystając z naszej strony internetowej, wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies. Więcej informacjiClose
Starszy specjalista w Wydziale Wdrażania Programów Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi
Pompa ciepła aroTHERM Split: cicha, oszczędna i szybka w instalacji firmy Vaillant

Wydawanie publicznych pieniędzy to trudna sztuka

a+a-    Powrót       18 lipca 2019       Management   

NFOŚiGW obchodzi w tym roku swoje 30-lecie. Czy status prawny i formuła działania tej instytucji obronią się przez następne dekady? Jakie są główne problemy związane z wydawaniem publicznych pieniędzy? Rozmawiamy z byłym prezesem Funduszu dr. Janem Rączką.

dr Jan Rączka
Prezes Zarządu Alternator sp z o.o. , prezes Zarządu NFOŚiGW od 01.28.2008 do 31.12.2012

Teraz Środowisko: Jak z Pana perspektywy, wieloletniego prezesa NFOŚiGW, wygląda proces wydawania publicznych pieniędzy? Łatwo czy trudno podejmować te decyzje?

Jan Rączka: Mądre wydawanie publicznych pieniędzy i przyznawanie dotacji jest procesem trudnym. W mojej opinii główna trudność polega na tym, żeby dobrze zidentyfikować te obszary, które rzeczywiście najbardziej potrzebują dofinansowania. Powinny one jednocześnie pozwalać realizować projekty, których kierunek działań jest zgodny zarówno z wymogami środowiska, gospodarki, jak i oczekiwaniami beneficjentów. Dlatego, w przypadku Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej i wojewódzkich funduszy, niezmiernie ważne jest, żeby być w bliskim kontakcie z potencjalnymi beneficjentami i lepiej rozumieć ich potrzeby i ograniczenia. Dodatkowo sektor publiczny ma trudność w sformułowaniu umów o dofinansowanie w sposób prosty i przejrzysty. Wynika to z tego, że jest związany szeregiem wymogów ustawowych i kontrolnych. Liczne zapisy, które z punktu widzenia beneficjentów stanowią dodatkowe wymagania i zwiększają koszty obsługi takiego finansowania, są po prostu nie do uniknięcia. Nie mówiąc już o tym, że zawsze działamy w obszarze zamówień publicznych, które przez swój formalizm znacznie ograniczają elastyczność, która byłaby bardzo oczekiwana w wielu obszarach, jak np. w ochronie przyrody czy we współpracy z przedsiębiorstwami komercyjnymi.

TŚ: Czy widzi Pan potrzebę, by proces decyzyjny przyznawania wsparcia finansowego przez Fundusz podlegał kontroli sądowo-administracyjnej? Pytam głównie z perspektywy tych osób, które aplikowały, ale nie przeszły procedury, otrzymały decyzje odmowne i nie mają żadnej drogi odwoławczej. Rzecznik Praw Obywatelskich wskazywał to w swym wystąpieniu do ministra środowiska Henryka Kowalczyka.

JR: Uważam, że rzeczywiście finansowanie udzielane przez fundusze ochrony środowiska powinno mieć formę decyzji administracyjnej, a wtedy droga odwoławcza byłaby jasna i przede wszystkim możliwa – na zasadach określonych w Kodeksie Postępowania Administracyjnego.

TŚ: Przy dyskusji dotyczącej wdrażania pakietu odpadowego, można było usłyszeć głosy, że lepiej byłoby, żeby środki z opłat uiszczanych np. przez producentów opakowań trafiały do NFOŚiGW, a nie budżetu państwa, bo wtedy nie ma żadnej pewności, że zostaną wydane na cele środowiskowe. Co Pan o tym sądzi?

JR: Szczerze mówiąc, z coraz większą rezerwą podchodzę do tworzenia takich dedykowanych, znaczonych źródeł finansowania. To bardzo ogranicza elastyczność zarządzania finansami publicznymi. Myślę tu o racjonalności budżetowej, którą rozumiem jako pewien rachunek finansowo-społeczny, gdzie różne ważne cele społeczne konkurują ze sobą o środki z budżetu państwa. W momencie, kiedy wyodrębnia się jakąś dziedzinę, można doprowadzić do tego, że pieniądze nie są wykorzystywane efektywnie. Raczej skłaniałbym się do opinii, że w przypadku NFOŚiGW tak jest. Proszę zauważyć, że w kolejnych latach bardzo rosły pieniądze zgromadzone na kontach, teraz NFOŚiGW ma nadwyżkę aż 7 miliardów złotych, podobny problem dotyczy Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON).

TŚ: To źle czy dobrze, że jest nadwyżka i co jest jej przyczyną? W przypadku budżetu państwa zawsze mamy do czynienia raczej z deficytem...

JR: Przyczyną tego zjawiska jest to, że stosunkowo łatwo jest podpisać umowę z beneficjentem, natomiast potem okazuje się, że harmonogramy nie są dotrzymywane, a umowy podlegają wielokrotnemu aneksowaniu. Niemal wszystkie projekty infrastrukturalne związane z ochroną środowiska opóźniają się, często o parę lat. W związku z tym te pieniądze, które są na koncie Narodowego Funduszu, są przypisane do pewnych wydatków potwierdzonych umowami, które są we wdrażaniu. Kiedy więc wypłaty się opóźniają, to i środki się kumulują. Postrzegam to nie tyle w kategorii gospodarności, co raczej objawu pewnej patologii, do której zresztą sam się przyczyniłem. Po mojej kadencji też była nadwyżka, ale nie tak wysoka. Rozwiązaniem tego problemu byłoby przygotowywanie harmonogramów, które od samego początku byłyby przewidywalne.

TŚ: Konkludując zatem, jaka Pana zdaniem powinna być formuła funkcjonowania tej instytucji, która obchodzi w tym roku swoje 30-lecie?

JR: Popatrzmy na Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, która jest odpowiedzialna za udzielanie potężnych kwot dofinansowania, ale robi to w oparciu o rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Myślę, że warto byłoby przemyśleć, czy NFOŚiGW nie powinien iść w tym kierunku, tzn. być operatorem działań, które są strukturyzowane - oczywiście, we współpracy z Funduszem, a które byłyby jednoznacznie definiowane w rozporządzeniach odpowiedniego ministra lub ministrów. Wtedy automatycznie miałaby zastosowanie procedura administracyjna i uniknęlibyśmy ryzyka, że pewne środki uzyskują autonomię i nie są ściśle powiązane z realizacją polityki rządowej. Myślę, że to powinno być lepiej skorelowane.

Spójrzmy chociażby na słynny ostatnio program Czyste powietrze. Moim zdaniem zostały tu źle zdiagnozowane kanały dystrybucji, co powoduje długi czas oczekiwania na decyzję. W przypadku tak masowego programu, dotyczącego stosunkowo drobnych inwestycji, ani NFOŚiGW, ani fundusze wojewódzkie nie mają odpowiednich narzędzi, kadr ani procedur, żeby taki program sprawnie przeprowadzić – powinien to robić sektor bankowy. W związku z tym odczytuję decyzję o tym, żeby te środki przepływały jednak przez wojewódzkie fundusze, jako wyraz troski o dobro własne, tzn. żeby mieć pewien obszar w sferze publicznej zarezerwowany dla siebie, co pozwoli trwać tym instytucjom kolejne dekady. W moim odczuciu nie o to chodzi, żeby środki pochodzące z różnego rodzaju opłat ekologicznych i kar środowiskowych służyły trwaniu systemu, tylko raczej o to, żeby rozwiązywać dotkliwe dla społeczeństwa problemy środowiskowe. Temat smogu jest niewątpliwie problemem, który natychmiast i wszystkimi dostępnymi środkami powinien być przez państwo rozwiązany.

Katarzyna Zamorowska: Dziennikarz, prawnik

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Można zgłaszać uwagi do programu Czyste Powietrze (17 października 2019)2 mln zł na badania nad innowacyjną metodą usuwania farmaceutyków ze ścieków (16 października 2019)Podlaskie: 54 mln zł z UE z programu regionalnego na termomodernizację (16 października 2019)W Siemianowicach Śląskich rozpoczęto usuwanie niebezpiecznych odpadów (15 października 2019)Samodzielny montaż mikroinstalacji fotowoltaicznej w programie Mój Prąd (15 października 2019)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony