Korzystając z naszej strony internetowej, wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies. Więcej informacjiClose
Starszy specjalista w Departamencie Komunikacji Społecznej Urząd Regulacji Energetyki
System C – nowy wymiar efektywności energetycznej. Zarządzenie ogrzewaniem i chłodzeniem obiektów komercyjnych firmy Glen Dimplex Polska

Plany zaopatrzenia w energię. Nie tylko obowiązek, ale i szansa dla samorządów

a+a-    Powrót       18 września 2019       Energia   

Co trzy lata gminy muszą aktualizować założenia lub plany zaopatrzenia w ciepło, energię elektryczną i paliwa gazowe. Jakie korzyści mogłoby przynieść tworzenie tych dokumentów z pomysłem mówi Piotr Budzisz z klastra Żywiecka Energia Przyszłości.

Piotr Budzisz
Członek klastra Żywiecka Energia Przyszłości, Doradca ds. kluczowych klientów w AtSys.pl

Teraz Środowisko: Samorządy są odpowiedzialne za lokalne planowanie energetyczne, jak wygląda ono w praktyce?

Piotr Budzisz: Zacznijmy od tego, że zgodnie z ustawą prawo energetyczne, samorządy przygotowują założenia do planów zaopatrzenia w ciepło, energię elektryczną i paliwa gazowe(1) (dalej – plany zaopatrzenia w ciepło - zPZC). Dokumenty mają otwierać perspektywę rozwoju na co najmniej 15 lat i być aktualizowane co trzy lata. Gminy są podmiotami, które dla swojego obszaru, powinny tworzyć realne plany energetyczne ze wszystkimi podmiotami prowadzącymi działalność w obszarze produkcji i przesyłu/dystrybucji energii (cieplnej i elektrycznej) oraz paliw gazowych oraz odbiorcami energii i paliw. Opiniowaniem dokumentów planistycznych (zPZC) poszczególnych gmin zajmuje się Urząd Marszałkowski danego województwa, który również opiniuje plany rozwoju przedsiębiorstw energetycznych m.in. w celu skoordynowania ich z planami gmin.

Niestety, najczęściej w gminach występuje podejście formalne polegające na przygotowaniu zPZC lub PZC dla spełnienia wymagań ustawowych. Nie przywiązuje się wagi do wykorzystania ich planów do realnej współpracy z szeroko rozumianym sektorem energetycznym. Takie podejście powoduje, że samorządy zamiast być podstawowym partnerem dla energetyki zawodowej w kształtowaniu lokalnego rynku energii stawiają się w roli petenta, a przygotowane dokumenty wypełniają półki urzędów i nie mają wiele wspólnego z wpływem na realne planowanie rozwoju lokalnego rynku energii.

TŚ: Gdzie dokładnie leży trudność?

PB: Przy rozszerzaniu stref aktywności gospodarczej, inwestycjach, np. budowlanych, należy zapewnić dostęp do mediów. Jeżeli chodzi o zapewnienie zaopatrzenia w wodę, odbiór ścieków, czy też gospodarkę odpadami gminy robią to we własnym zakresie, natomiast jeśli chodzi o energię elektryczną, są uzależnione od przedsiębiorstw energetycznych. Te przedsiębiorstwa mają swoje plany rozwoju, opiniowane, jak wspomniałem, przez urzędy marszałkowskie. Jeżeli w planie rozwoju nie ma danej inwestycji, to gmina nie jest w stanie jej zrealizować, nawet mając inwestora. W efekcie prywatni inwestorzy zaczynają wydawać środki np. na stacje transformatorowe, mimo tego, że zaopatrzenie w energię nie jest ich biznesem. Trudno też planować rozwój danego obszaru bez sieci szkieletowych czy Głównych Punktów Zasilających.

Na etapie tworzenia zPZC/PZC powinny wskazywać gdzie zaistnieje potrzeba przyłączenia odbiorców energii. Jeżeli plany rozwoju obecnych na terenie gminy przedsiębiorstw energetycznych nie uwzględniają takich potrzeb, gmina może zaprosić do współpracy inwestorów, którzy do tej pory nie prowadzili działalności energetycznej na jej obszarze, nie czekając na wprowadzenie potrzeb gminy do planów przedsiębiorstw energetycznych już funkcjonujących na jej obszarze inwestycji.

Kolejnym zjawiskiem, które coraz powszechniej występuje jest szybki przyrost rozproszonych, w dużej mierze prosumenckich instalacji OZE, w szczególności fotowoltaicznych. To też stanowi duże wyzwanie.

TŚ: Czym tutaj skutkuje brak planowania?

PB: Obecnie sytuacja wygląda tak, że dofinansowując instalacje PV dla mieszkańców gminy w ogóle nie uwzględniają możliwości technicznych sieci do odbioru energii i coraz powszechniejsze staje się wyłączanie instalacji przez Operatorów Sieci Dystrybucyjnych (OSD) w celu zapewnienia bezpiecznej pracy sieci nN/SN. Taka praktyka to nie tylko mniejsze korzyści dla lokalnych rozproszonych wytwórców, lecz także nieefektywne wykorzystanie kapitału, a w przypadku dofinansowań - kapitału publicznego

PZC/zPZC jest tym dokumentem, w którym można opracować analizy czy mapy optymalnego przyłączania instalacji wytwórczych do sieci we współpracy z OSD. Z analiz takich będzie wynikać konieczność inwestycji w sieci w celu zwiększenia możliwości przyłączania mocy rozproszonych źródeł OZE. Tam, gdzie planuje się dużą liczbę instalacji, trzeba z kolei zaplanować np. inwestycje w magazyny czy też inne rozwiązania techniczne.

Sposobem na zwiększenie swojego realnego wpływu na rozwój lokalnej energetyki jest powiązanie działalności planistycznej np. z lokalnymi klastrami energii, które mogą się wówczas stać partnerami koordynującymi współpracę pomiędzy gminami, przedsiębiorstwami energetycznymi, inwestorami i odbiorcami.

TŚ: Od czego samorząd powinien rozpocząć zmiany?

PB: Od określenia priorytetów, kierunków rozwoju dla gminy. Co ważne: skoro zgodnie z zapisami ustawy Prawo energetyczne wójt, burmistrz czy prezydent odpowiadają za bezpieczeństwo energetyczne, to gmina, jako jedyny podmiot, ma prawo gromadzić dane z całego rynku energetycznego na swoim obszarze. Każdy podmiot może gromadzić tylko dane od własnych klientów/odbiorców. Tymczasem gmina ma możliwość tworzenia publicznego repozytorium danych energetycznych w ramach zPZC/PZC, które byłoby wykorzystywane do inteligentnego zarządzania. To otwiera nowe szanse, przed samorządami, bo chyba nie trzeba przekonywać nikogo, że przyszłością energetyki jest inteligentne zarządzanie.

TŚ: Czy samorządy próbują ze sobą współpracować w tym obszarze?

PB: Na razie taka współpraca przychodzi z trudem. Jeśli chodzi o małe i średnie gminy, potrzebna jest otwartość i zaufanie, jak również zrozumienie konieczności współpracy, by osiągnąć efekty synergii. Piętą achillesową są też kompetencje.

TŚ: Z pewnością, jednak na barkach samorządowców spoczywa wiele tematów, które wymagają specjalistycznej wiedzy. Gdzie mogą szukać pomocy? Może wsparciem okazuje się sieć doradców energetycznych Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) funkcjonujących na poziomie Wojewódzkich Funduszy Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (WFOŚiGW)?

PB: Uważam, że pomysł doradztwa jest bardzo trafiony, ale trudno powiedzieć, czy osiągnie zamierzony efekt w zakresie wsparcia kompetencyjnego - w kwestii energetyki rozproszonej, jak również i energetyki w ogóle. Często doradcy są audytorami energetycznymi, którzy z natury patrzą jednostkowo, a nie kompleksowo na określony obszar. Widać, że jakość i dostępność wsparcia jest uzależniona od WFOŚiGW, w strukturach których doradcy energetyczni funkcjonują na co dzień. Do tego dochodzi proaktywna postawa samej osoby, która determinuje współpracę z gminami, przedsiębiorcami czy też innymi podmiotami.

TŚ: W jaki jeszcze sposób można wesprzeć gminy w tworzeniu planów zaopatrzenia w ciepło?

PB: Pomocne byłyby standardy ich przygotowania, których na razie nie ma. Takie wytyczne towarzyszyły wdrożeniu przez NFOŚiGW Planów gospodarki niskoemisyjnej (tzw. PGN-ów). Gminy musiały je przygotowywać aby pozyskać dofinansowanie, a przedsiębiorcy musieli wykazać się obecnością ich projektu w PGN-ach, by otrzymać dofinansowanie. Co ciekawe, ten dokument nie jest umocowany w prawie tak, jak plany zaopatrzenia w ciepło. Myślę, że te drugie, w założeniu powinny być dokumentem, który obejmie cały obszar energetyki. Jeśli byłyby egzekwowane przy dysponowaniu środków finansowych, motywacja byłaby wystarczająca. Taki ruch wykonało Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii, które przy nowelizacji ustawy o wspieraniu termomodernizacji i remontów programu Stop Smog wprowadziło dokument nazwany Gminnym Programem Niskoemisyjnym (GPN), który ma status dokumentu przyjmowanego jako akt prawa miejscowego. GPN potrzebny jest Gminie do otrzymania dofinansowania na realizację przedsięwzięć niskoemisyjnych (w tym na wymianę tzw. „kopciuchów”) dla osób ubogich energetycznie. Skorelowane GPN i PGN powinny być dokumentami uzupełniającymi zPZC/PZC w kwestiach niskiej emisji i czystego powietrza. Posiadanie komplementarnych planów pozwalałoby wówczas gromadzić dane, pokazując kompleksowy bilans eko-energetyczny danego obszaru i zarządzać gospodarką eko-energetyczną w sposób zintegrowany.

Marta Wierzbowska-Kujda: Redaktor naczelny, specjalista ds. ochrony środowiska Teraz SamorządWięcej treści dotyczących samorządów w zakładce Teraz Samorząd.

Przypisy

1/ Mówi o tym art. 19 Prawa energetycznego (tekst jednolity z dn. 25 kwietnia 2019 r.):
https://www.teraz-srodowisko.pl/media/pdf/prawo-reglamentacja/3276.pdf

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Od Nowego Roku niższe opłaty za prąd dzięki odzyskowi energii z hamowania pociągów (12 grudnia 2019)Poznań: 18 mln zł na wymianę starych pieców (12 grudnia 2019)Kurtyka: mamy "warunki brzegowe" dot. poparcia celu UE dojścia do neutralności klimatycznej (10 grudnia 2019)Debata po exposé premiera. Co posłowie mówią o środowisku? (26 listopada 2019)WindEurope: do 2050 r. w Europie możliwe 450 GW energii z offshore (26 listopada 2019)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony