Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
06.05.2021 06 maja 2021

Wolna amerykanka w branży zagospodarowywania odpadów kompozytowych

Recykling materiałów kompozytowych to ekskluzywna działka, gdzie w grę wchodzą rozwiązania chronione patentami. Ile odpadów kompozytowych w Polsce jest przetwarzanych i jakie pokrętne praktyki w tym obszarze funkcjonują, wyjaśnia Piotr Widuch z Thornmann Recycling.

   Powrót       16 kwietnia 2021       Odpady   
Piotr Widuch
Prezes zarządu Thornmann Recycling Sp. z o.o.

Teraz Środowisko (TŚ): Materiały kompozytowe, z których wytwarza się np. wiatraki, łodzie, autobusy, nie są łatwym materiałem do recyklingu. Dlaczego warto podjąć się tego wyzwania?

Piotr Widuch (PW): Ponieważ gdy się to uda, to może przynieść wiele korzyści, nie tylko środowiskowych.

Odpowiednio wytworzony recyklat z materiałów kompozytowych może mieć szerokie spektrum zastosowań, dzięki takim parametrom jak: trwałość, antykorozyjność, odporność na UV oraz brak przewodzenia prądu. Patrząc jednak nie z punktu widzenia recyklera, a osób, które mają obowiązek zagospodarowania odpadów kompozytowych, najistotniejsze jest to, że ta technologia jest potwierdzona symbolem R3 i R5(1). To więcej niż wystawienie Karty Przekazania Odpadu.

Jako ciekawostkę dodam, że mnie do zajęcia się tym obszarem zainspirowało zdarzenie, o którym nadawano w radio, jakim była kradzież 80 żeliwnych pokryw ze studzienek kanalizacyjnych. Wtedy pomyślałem, że antidotum na takie sytuacje, niestety dość powszechne w skali kraju, byłoby wyprodukowanie takiego substytutu, którym nie interesowaliby się złomiarze… I wykonalne okazało się wyprodukowanie z recyklatu właśnie takich pokryw, a także osłon do kabli.

Czytaj: Co można zrobić ze zużytych łopat wiatraków? Więcej, niż się na pozór wydaje

TŚ: Skoro odpady kompozytowe mają taki duży potencjał, to dlaczego zainteresowanie recyklerów w tym temacie jest takie małe?

PW: Trudność polega na tym, że kompozyty składają się przeważnie z dwóch lub więcej materiałów, które są ze sobą spojone żywicą, co powoduje utwardzanie materiału. Dzięki temu materiały są bardzo trwałe, jednak już w końcówce cyklu życia produktu ten atut staje się problemem, bo są bardzo trudne do przeróbki. Wchodzą tu w grę prozaiczne powody, np. oprzyrządowanie wykorzystywane w procesie przetwarzania mocniej się zużywa, np. noże od kruszarek bardzo szybko się tępią. Z kolei proces ich ostrzenia i demontażu, skutkuje przestojami w pracy, co liczy się w naprawdę wysokich stawkach. Szczególnie problematyczne są śmigła od wiatraków, które są długie, a ich twardość, ze względu na występowanie włókien węglowych i hybrydowych (mieszanych) powoduje, że ich odporność przy rotorze jest większa od wytrzymałości stali.

Inna kwestia to nikłe zainteresowanie producentów i przemysłu tym tematem, generalnie obowiązuje zasada pozbywania się problemu „na skróty”. Przykład pierwszy z brzegu. Powypadkowe pojazdy - wszystkie uszkodzone elementy samochodu, które są wykonane z włókien węglowych, powinny trafić do odpowiedniego recyklera. Czy trafiają? Z doświadczenia powiem, że nie. Może to bardzo dziwić, bo w pojazdach wszelkiego typu powszechne jest stosowanie elementów kompozytowych w takich elementach, jak deski rozdzielcze, błotniki, zderzaki. Co więcej, u producentów samochodów widać trend zamiany płaszczy metalowych na kompozytowe ze względu na emisje CO2 i zużycie paliwa (materiały kompozytowe są 6-krotnie lżejsze). Problem będzie więc tylko narastał.

TŚ: Dlaczego tak się dzieje, jeśli mamy całą listę obowiązujących aktów prawnych dotyczących gospodarki odpadami, które wskazują, jaka jest hierarchia postępowania z odpadami i jak je zagospodarowywać?

PW: Rzeczywiście, ale co z tego, że przepisy są, skoro ich przestrzeganie nie jest dostatecznie dobrze egzekwowane. Muszę przyznać, że od czasu wprowadzenia elektronicznego rejestru Bazy danych o produktach, opakowaniach oraz o gospodarce odpadami (BDO) rynek się odrobinę ucywilizował, ale i tak daleki jest od ideału. W mojej opinii kluczowe jest odpowiednie przyporządkowanie kodu odpadów. W całej UE kompozyty przyjmowane są w kodzie 07 02 13 albo np. jako pyły 10 11 03 - i tego powinniśmy się trzymać. Tymczasem w Polsce nikt się tym nie przejmuje i odpady kompozytowe są często kwalifikowane jako inne odpady z tworzyw sztucznych. Prowadzi to do takich absurdów, że obudowy komputerów oraz bańki na oleje czy pojemnik po soku pomarańczowym traktowane są na równi. W Polsce, w zależności od regionu, wojewódzkie inspektoraty ochrony środowiska często prezentują odmienne stanowiska interpretacyjne w tej kwestii. Dość powiedzieć, że z moich doświadczeń z Austriacko-Niemiecko-Szwajcarskiego Klastra Kompozytowego, wynika, że na Zachodzie Europy prezentuje się zupełnie inne podejście do kwestii recyklingu kompozytów.

TŚ: Jakie?

PW: Bardzo rzetelne. Np. w Niemczech obowiązują bardzo restrykcyjne przepisy, które reglamentują składowanie materiałów kompozytowych, a zamienianie kodów w ogóle nie wchodzi w grę. Zanim jeszcze przedsiębiorca w Niemczech rozpocznie produkcję wyrobów z kompozytów, to po pierwsze musi przedstawić zaświadczenie, kto będzie od niego odbierał odpady. I jest to weryfikowane u recyklera, czy taka umowa rzeczywiście została zawarta.

Spójrzmy na Polskę. Nikt nie przejmuje się, z jakiego materiału coś jest wykonane. Trafia to często do jednego kontenera. Złomuje się wycofane z eksploatacji tramwaje, autobusy, wagony metra, w których jest mnóstwo elementów kompozytowych, ale… nie trafiają one do wyspecjalizowanych recyklerów. Nie ma w ogóle świadomości, że te elementy powinny być traktowane w sposób szczególny.

Podobnie jest z branżą szkutniczą. Polska jest czołowym producentem jachtów średniej wielkości na świecie. Na pytanie, czy ktoś chciałby nawiązać współpracę, czy ma problem z zagospodarowaniem odpadów kompozytowych, nie uzyskaliśmy ani jednej pozytywnej odpowiedzi. Nikt nie ma problemu z odpadami, nie wiadomo, co się z nimi dzieje. Na pewno nie trafiają do cementowni, bo nie mają żadnej wartości energetycznej, więc logika podpowiada, że pod przykrywką innych kodów trafiają na składowiska. A trzeba pamiętać, że te odpady absolutnie się nie utylizują.

TŚ: A propos, był jeszcze całkiem niedawno pomysł, by Stocznia Gryfia stała się zapleczem dla recyklingu starych wraków statków…

PW: I był to naprawdę doskonały projekt, który mógłby przynieść Polsce wiele korzyści, zarówno ekonomicznych, środowiskowych, jak i wizerunkowych. Miałem tam być odpowiedzialny właśnie za przetwarzanie elementów kompozytowych i naprawdę nie wiem, co stoi na przeszkodzie, żeby ten projekt wcielić w życie.

Wracając jeszcze na chwilę do nieprawidłowości, z jakimi się spotykam, to np. casus oczyszczalni ścieków. Otóż oczyszczalnie zgłaszają przetargi na odbiór i utylizację zużytych pokryw i często zgłasza się firma, która w ogóle nie ma zamiaru recyklować, ale za niską cenę zgarnia towar i wystawia Kartę Przekazania Odpadu. Oczyszczalnia jest zadowolona, bo się nie wykosztowała i ma problem z głowy, a recykler, który rzeczywiście chciałby taką pokrywę przetworzyć, przegrywa przetarg, bo ma tyle składowych kosztów, że nie jest w stanie konkurować z tym pseudorecyklerem.

TŚ: Jak Pan zatem ocenia, jaki procent odpadów kompozytowych różnego typu jest dziś w Polsce rzeczywiście poddawany odzyskowi/recyklingowi?

PW: Nie jest to więcej niż 3 proc. i póki co, nie zanosi się na więcej.

Odnoszę wrażenie, że przez Polskę przetacza się ogromna dyskusja na temat problemów z uzyskaniem poziomów recyklingu, koncentrujemy się na odpadach komunalnych i butelkach PET, podczas gdy ogromna ilość odpadów pochodzących z przemysłu, w tym branży automotiv, wymyka się tej optyce. Producenci przerzucają koszty zagospodarowania odpadów na tych, którzy przetwarzają. 20 lat temu recyklerzy telewizorów pobierali opłatę 1 zł za kg, dziś stawka wynosi … 40 groszy. To jasno pokazuje, że organizacje odzysku proponują obecnie recyklerom takie stawki, za które recykerzy zza naszej zachodniej granicy nigdy nie zgodziliby się pracować. Nie tak powinno to wyglądać.

Czytaj: Międzynarodowy Dzień Recyklingu – czy polscy recyklerzy mają co świętować?

Katarzyna Zamorowska: Dziennikarz, prawnik

Przypisy

1/ R3 oznacza recykling/odzysk substancji organicznych nie używanych jako rozpuszczalniki, a R5 – recykling/odzysk innych materiałów nieorganicznych.

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Szacunek kosztów netto zagospodarowania odpadów komunalnych a efektywny model ROP (27 kwietnia 2021)Strategia GOZ dla trzech polskich miast (21 kwietnia 2021)Raport: wyższa wartość kaucji zachęca do zwrotu butelek (15 kwietnia 2021)Czy będą zmiany unijnych przepisów dot. trwałych zanieczyszczeń organicznych? (09 kwietnia 2021)Jest projekt rozporządzenia ws. kosztów cyklu życia budynków (08 kwietnia 2021)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony