Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
02.10.2022 02 października 2022

Rzeki są wyjątkowym ekosystemem, w którym znikają dowody przestępstw…

Jak zrozumieć katastrofę ekologiczną na Odrze? „Intuicja i nic więcej” - na niektóre pytania pozostaje tylko taka odpowiedź, pewna jest za to potrzeba monitoringu. Skalę i prawdopodobny przebieg wydarzeń omawia dr hab. Andrzej Mikulski, kierownik Zakładu Hydrobiologii na Uniwersytecie Warszawskim.

   Powrót       25 sierpnia 2022       Ryzyko środowiskowe   
dr hab. Andrzej Mikulski
Kierownik Zakładu Hydrobiologii, Instytut Hydrobiologii, Wydział Biologii Uniwersytetu Warszawskiego

Teraz Środowisko: Od katastrofy ekologicznej na Odrze mijają kolejne tygodnie, a do opinii publicznej nie dotarły informacje o jej bezpośredniej przyczynie. Czy kiedykolwiek ją poznamy?

Andrzej Mikulski: Pełnego obrazu na pewno nie poznamy. Sytuacja jest skomplikowana, minęło sporo czasu i nie ma badań z początku alarmujących wydarzeń. Mimo to, pewne fakty są znane. Cały problem zaczął się w okolicy jazu Lipki, gdzie nie ma szans, żeby dopłynęły jakieś większe ścieki. Z kolegami śledziliśmy na mapach satelitarnych całą okolicę, centymetr po centymetrze i tam po prostu nie ma możliwości, by dostało się do wody coś, co spowodowałoby taką katastrofę.

Odkrycie słynnych już złotych glonów (łac. Prymnesium parvum) pozwoliło natomiast wytłumaczyć dotychczas niewyjaśnione elementy łamigłówki. To, co najbardziej frapowało środowisko naukowe, to przedziwne odczyty: olbrzymia zawartość tlenu przekraczająca kilkukrotnie nasycenie wody w danej temperaturze, przy braku zakwitów. WIOŚ dość konsekwentnie informował, że zakwitu nie ma.

TŚ: Jak to możliwe?

AM: Generalnie, gdyby od początku pojawiła się informacja o zakwicie, wiedzielibyśmy, co jest prawdopodobną przyczyną śnięcia ryb. Strona niemiecka udostępniła kilka dni temu wyniki badań satelitarnych, które wskazują, że niezależnie od obserwacji na miejscu zakwit wystąpił i rozprzestrzeniał się na dalszych odcinkach rzeki.

TŚ:  Dlaczego ocena polskiej strony (brak zakwitów) była inna?

AM: To jest trudne pytanie, choć wyobrażam sobie, że jest możliwa odpowiedź, która nie czyni winnym żadnej z osób odpowiadających za te badania. Złote glony to bardzo specyficzny, słonolubny gatunek, zupełnie inny z wyglądu niż glony wywołujące zakwity w Polsce - bardzo mała komórka, która ma zaledwie kilka mikrometrów. Posiada dwie wici, aktywnie się przemieszcza, doniesienia naukowe mówią, że jest w stanie skutecznie unikać przypowierzchniowych warstw wody. Jeśli próby były pobierane przy powierzchni, mógł nie zostać rejestrowany. Być może osoba badająca próbki była rzetelna, ale szukała np. sinic i nie była przygotowana na tę sytuację.

TŚ: Skąd jednak zakwit słonolubnego glonu w rzece?

AM: Nie wystąpił ot, tak. Zakwit z reguły rozpoczyna się w wodzie stojącej, skąd w pewnym momencie spływa do rzeki. Musiała być to woda zasolona, najpewniej kanał albo osadnik, do którego zrzucano wody pokopalniane – co niestety jest nagminną sytuacją w rejonie Górnego Śląska. Sam glon mógł tam tkwić nawet od kilku lat, tylko wcześniej nie miał specyficznych warunków rozwoju.

Czytaj też: Energetyka konwencjonalna podgrzewa rzeki na potęgę

Stanowisko „Nauki dla Przyrody” w sprawie renaturyzacji Odry i polskich rzek

Wyrażamy nasze głębokie zaniepokojenie katastrofą ekologiczną, która wydarzyła się na Odrze, naszej drugiej co do wielkości rzece, ekosystemie o ogromnym znaczeniu gospodarczym i przyrodniczym. Jesteśmy przekonani, że do tego rodzaju katastrofy musiało w końcu dojść. Większość realistycznych hipotez dotyczących przyczyn tego wydarzenia, łącznie z aktualnie najbardziej prawdopodobną hipotezą dotyczącą uwikłania w nie zakwitu toksycznych glonów Prumnesium parvum, wiąże je z niekontrolowanym zrzutem do Odry dużej ilości zanieczyszczeń i obniżeniem naturalnych zdolności ekosystemu rzeki do kompensacji antropogenicznych zaburzeń. Jeżeli nie nastąpi szybka i zdecydowana zmiana sposobu gospodarowania rzekami w Polsce, przypadki podobne do obserwowanego obserwować będziemy coraz częściej.
Będzie to skutkiem prowadzonych od lat działań osłabiających stabilność ekosystemów rzecznych oraz ich naturalną zdolność do samooczyszczania i regeneracji, a więc: prac regulacyjnych na rzekach, prostowania ich biegu, budowy stopni wodnych, niszczenia starorzeczy, pogłębiania koryta, a także niekontrolowanego odprowadzania do koryta nadmiernej ilości zanieczyszczeń pochodzenia przemysłowego, bytowego i rolniczego. Ważnym czynnikiem, który zwiększy prawdopodobieństwo wystąpienia katastrof ekologicznych na rzekach, jest wzrost globalnej temperatury (w naszym kraju o około 2.5 °C (GUS, 2020) w porównaniu do okresu przedprzemysłowego) nasilający susze oraz niski stan wody w wodach powierzchniowych. Biorąc pod uwagę powyższe, a także konieczność realizacji założeń Ramowej Dyrektywy Wodnej oraz postulatów Unijnej strategii na rzecz bioróżnorodności 2030, w tym założenie renaturyzacji 25 000 km rzek w Unii Europejskiej, apelujemy do polskiego rządu o podjęcie natychmiastowych działań związanych nie tylko z Odrą, ale i innymi rzekami w Polsce, w tym m.in.:
• powołanie niezależnej, apolitycznej grupy eksperckiej, składającej się z naukowców, ekspertów i organizacji pozarządowych (m.in. Koalicji Czas na Odrę, Koalicji Ratujmy Rzeki, Koalicji Klimatyczna, Nauki o Klimacie, Nauki dla Przyrody), która zajęłaby się przygotowaniem planu gospodarowania i renaturyzacji Odry;
• opracowanie i przyjęcie Krajowego Programu Renaturyzacji Odry w możliwie najkrótszym terminie;
• zaprzestanie wszelkich prac regulacyjnych na Odrze, zarówno tych obecnie wykonywanych jak i tych planowanych – środki przeznaczone na ten cel powinny być przekierowanie na renaturyzację;
• porzucenie planów dalszej regulacji Odry i budowy stopni Lubiąż i Ścinawa; zbiorniki zaporowe są miejscem powstawania toksycznych zakwitów na rzekach i miejscem gdzie powodują one najwyższe straty gospodarcze
• odejście od planów żeglugowych na Odrze i próby włączenia Odry do sieci międzynarodowych dróg wodnych TEN-T;
• sfinansowanie programu odbudowy ekosystemów polskich rzek i poprawy ich stanu ekologicznego do co najmniej dobrego, zgodnie z Ramową Dyrektywą Wodną;
• opracowanie i wdrożenie skutecznego i sprawnego systemu kontroli środowiska, monitoringu i zapobiegania katastrofom ekologicznym w polskich rzekach;
Powyższe działania są naszym zdaniem najpilniejsze i niezwykle potrzebne. Musimy zacząć patrzeć na rzeki jako na złożone ekosystemy oferujące liczne usługi ekosystemowe, nasze dziedzictwo narodowe, a nie wyłącznie jako odbiorniki ścieków i zanieczyszczeń, drogi wodne lub zasób wodny dla rolnictwa i przemysłu. Forsowane plany mające na celu przekształcenie dużych polskich rzek w szlaki transportowe są nie do pogodzenia z ich innymi, ważniejszymi funkcjami środowiskowymi, zwłaszcza że doświadczenia z rzek takich jak Ren pokazują, że transport rzeczny staje się ekonomicznie ryzykowny w świetle niepewności jakie niosą zmiany klimatyczne. Ekosystemy rzeczne mają naturalną zdolność do regeneracji, ale im bardziej dany ekosystem jest przekształcony przez działalność człowieka, tym mniejszą ma zdolność do odnowy. Renaturyzacja rzek to nic innego, jak korygowanie błędów popełnionych w przeszłości i jest ona dzisiaj, w obliczu kryzysu bioróżnorodności i zmian klimatu, naszym patriotycznym obowiązkiem. Bez tych działań nie będzie również możliwe zapobieganie suszy, która w naszym kraju od sześciu lat występuje co roku, stanowiąc coraz poważniejsze zagrożenie choćby dla dostaw wody pitnej dla ludności oraz dla wytwarzania żywności.
W imieniu „Nauka dla Przyrody”
dr Piotr Bentkowski (Uniwersytet Warszawski, Centrum Badania Ryzyka Systemowego)
dr hab. Paulina Kramarz, prof. UJ (Uniwersytet Jagielloński, Wydział Biologii)
dr Anna Kujawa (Polskie Towarzystwo Mykologiczne)
dr hab. Krzysztof Kujawa (w latach 1987-2020 pracownik Instytutu Środowiska Rolniczego i Leśnego PAN)
dr hab. Andrzej Mikulski (Uniwersytet Warszawski, Wydział Biologii)
dr Alicja Pawelec (Uniwersytet Warszawski, Wydział Biologii)
dr hab. Zofia Prokop (Uniwersytet Jagielloński, Wydział Biologii)
prof. dr hab. Piotr Skubała (Uniwersytet Śląski w Katowicach, Wydział Nauk Przyrodniczych)
TŚ: Czy samo rozprzestrzenianie zostało spowodowane przez człowieka?

AM: Spodziewam się, że zakwit powstał w takim kanale, a potem został spuszczony do Odry. Czy przez człowieka (zrzut wód), co bardziej prawdopodobne, czy w jakiś sposób naturalny – tego nie wiemy.

Zakwit popłynął prawdopodobnie z Górnego Śląska w stronę jazu Lipki, gdzie doszło do zmiany warunków środowiskowych. Tam uruchomiła się toksyczność dotąd neutralnego zakwitu – wyraźna śmiertelność ryb obserwowana jest poniżej tego miejsca. Z obserwacji kolegów na miejscu wynika, że epicentrum zakwitu znajdowało się pierwotnie w chmurze wody o dużym zasoleniu.

TŚ: Dlaczego glon zaczął być toksyczny?

AM: Złoty glon nabiera toksyczności w warunkach stresowych. Te są szeroko zdefiniowane – czasem oznaczają niedobór substancji biogennych, zbyt dużą konkurencję o zasoby, gwałtowny wzrost lub spadek temperatury. Wydzielanie toksycznych substancji uruchamia nieoczekiwana zmiana środowiska.

Glon jest miksotroficzny, może pobierać energię w wyniku fotosyntezy lub żywić się martwą materią organiczną. Ewolucyjnie sama trucizna być może nie powstała w tym celu, ale mogła wywołać efekt „celowanej zagłady”, dla zwiększenia dostępności pokarmu.

TŚ: Z jakiego powodu zdarzyło się to przy jazie Lipki?

AM: Możemy snuć co najmniej kilka hipotez, ale jaka jest prawda, raczej nigdy się nie dowiemy. Na jazach występuje spiętrzenie wody, a wskutek tego zmiana jej chemizmu. W Meksyku i USA złoty glon jest winien totalnej zagładzie ryb (tysiące ton) i odpowiada za olbrzymie straty gospodarcze, właśnie na rzekach, które mają zbiorniki zaporowe. Mogło wystarczyć zatem samo spiętrzenie. Jest to jednak hipoteza, na której potwierdzenie nie mamy dowodów. Być może same turbulencje spowodowane przejściem wody przez jaz wywołały stres u glonów. Może zakwit uległ tam dostatecznemu zagęszczeniu, co wypadło w tym miejscu przypadkowo. A może jakiś rolnik wpuścił niewielką ilość jakiejś substancji, która, mówiąc obrazowo, rozjuszyła glon i wtedy zaczęła się masowa produkcja toksyn. Możemy tylko snuć przypuszczania.

TŚ: Jak informuje Państwowa Straż Pożarna, wyłowiono dotąd 202 tony martwych ryb. Ale straty to nie tylko ichtiofauna.

AM: Złoty glon wydziela koktajl toksyn, tzw. „prymnezyny” (od nazwy gatunku), a najgroźniejsza z nich powoduje uszkodzenie skrzeli. W związku z tym, usnęły nie tylko ryby, ale i małże, raki (również skrzelodyszne) oraz ślimaki skrzelodyszne (padło ich wiele i zalegają na dnie rzeki). Potencjalnie, z organizmów skrzelodysznych w Odrze mogłyby ucierpieć też larwy płazów, ale o tej porze roku są już one w dojrzałych stadiach (które nie oddychają skrzelami).

TŚ: Jaka jest skala strat?

AM: Na pewno wielka, ale za wcześnie, by mówić o konkretach. Grupa osób z organizacji pozarządowych prowadzi właśnie inwentaryzację przyrodniczą na całej długości Odry począwszy od jazu w Lipkach. Zgrubną ocenę poznamy zapewne za 2-3 tygodnie. Na dziś mam np. informację, że ryby masowo uciekały do bocznych kanałów i dopływów Odry. Części z nich, zwłaszcza dużych, udało się uciec przed falą niosącą wydzielające toksyny glony. Małże, raki, ślimaki - mniej mobilne, nie miały takiej możliwości. Jednak nawet jeśli większe ryby drapieżne przeżyły - nie mają się czym żywić, bo mniejsze osobniki zostały przetrzebione. Tu przyznam, że bardzo dobra była szybka decyzja o zakazie połowu ryb. Dzięki temu jest szansa, że głodne drapieżniki nie staną się łatwym i masowym łupem wędkarzy.

TŚ: Jakie jeszcze interwencje należy podjąć natychmiast?

AM: Należy powstrzymać zrzuty ścieków, zwłaszcza słonych, by dać rzece czas na regenerację. Skoro są doniesienia o ponad 200 nielegalnych wylotach do rzeki - należy je bezzwłocznie zlikwidować.

Konieczny jest program naprawczy, uwzględniający różne aspekty działania rzecznego ekosystemu. Tworzący go sztab kryzysowy powinien zostać zbudowany z interdyscyplinarnego gremium: hydrologów, hydrobiologów, hydrochemików... Najlepiej, jeśli zespół działałby transgranicznie, by wykorzystać dostępny potencjał naukowy. Ogromną wiedzę, popartą stała obecnością w terenie, mają również organizacje pozarządowe, które z powodzeniem mogłyby poprowadzić cały proces badania i przygotowania planu naprawczego.

Przykładowo, nieprzemyślane zarybianie w tym momencie może przeszkodzić rzece powrócić do stanu homeostazy.

Stanowisko „Nauki dla Przyrody(1)” w sprawie renaturyzacji Odry i polskich rzek - patrz ramka po prawej.

TŚ: Pojawiają się informacje, że samooczyszczenie się rzeki może zająć nawet 5 lat..

AM: W Odrze jest aktualnie olbrzymia ilość martwej materii organicznej. W ramach „czkawki", przy jej rozkładzie, pochłaniającym tlen, może powrócić przyducha. Myślę jednak, że w sferze chemicznej, rzeka powinna zacząć normalnie funkcjonować w ciągu kilku miesięcy, o ile nie będziemy tego procesu zaburzać. Ale to intuicja i nic więcej - nie wiemy ile materii organicznej zalega na dnie. Zakładam, że gdyby rzeka była nieuregulowana, samooczyszczanie przebiegłoby nawet 10 razy szybciej.

TŚ: Ile czasu potrzeba, by odbudować biocenozę? Utraciliśmy jakieś cenne gatunki?

AM: Zależy, który fragment biocenozy oceniamy. Jeśli cykl życia danego gatunku wynosi np. 1-2 miesiące, może odbudować się do przyszłego roku. Jeśli chodzi o wieloletnie osobniki, np. 40-letnie sumy - będziemy musieli poczekać na nie 40 lat. Dopiero się okaże, jak ważną pełniły rolę w tej sieci troficznej. Co do gatunków chronionych, nie sądzę byśmy utracili jakieś szczególne, endemiczne gatunki, ale z pewnością populacje się drastycznie zmniejszyły.

TŚ: Minister Anna Moskwa ogłosiła, że rząd zamierza przeznaczyć 250 mln zł m.in. na monitoring jakości wód powierzchniowych na terenie całej Polski. Co zrobić z tymi środkami?

AM: Na początku najlepiej… ich nie wydawać. I poczekać na głos fachowców, bo za te kwoty można zrobić wiele. Zasadne wydają się pytania: czy inwestować najpierw w renaturyzację? W odtwarzanie ekosystemów? W oczyszczanie rzeki? A może monitoring wody na wzór świetnie rozbudowanego monitoringu powietrza? Czy mierzyć przewodnictwo elektrolityczne? Chlorofil? Odgórnie czy w przypadku zgłoszeń? To naukowcy i praktycy powinni udzielać odpowiedzi na pytania o priorytety.

Na miejscu rządu nie wahałbym się scedować decyzji i odpowiedzialności za przygotowanie programu odtworzenia rzeki np. na organizacje pozarządowe, które doskonale znają tematykę i mają kompetentną i zaangażowaną kadrę. Do tego większość zagadnień byłyby w stanie zorganizować i wykonać nisko kosztowo (już teraz nie raz działają na zasadzie wolontariatu). Rząd zyskałby realne rozwiązanie problemu, wyszedłby z sytuacji „na czysto”. Bo problem na Odrze to nie do końca jest wina tej władzy, a w każdym razie w mniejszym stopniu niż się wydawało. To wina systemu ochrony, który nie działa od wielu lat.

TŚ: Czy możemy uniknąć takich katastrof w przyszłości?

AM: Rzeki są wyjątkowym ekosystemem, w którym znikają dowody przestępstw. Liczy się błyskawiczna reakcja. Dlatego moim zdaniem bez skutecznego społecznego monitoringu nie uda się wypełnić obecnej luki. Do 2000 roku działała straż ochrony przyrody – kilkadziesiąt tysięcy osób w terenie. Mieli duże możliwości (wędkarze, kajakarze, użytkownicy wód) mogli bezpośrednio reagować lub wezwać służby. To byłby optymalny system. Dobra, usankcjonowana prawnie współpraca strony społecznej i państwa. Pierwsza wynajduje problemy, a druga reaguje szybko, w określony algorytmem prawnym sposób. Być może warto rozważyć utworzenie nowego pionu w policji - pionu policji przyrodniczej, która znałaby się na ochronie przyrody. Nade wszystko rząd powinien zaprzestać sztucznej regulacji rzek, zwłaszcza celem „retencji”, bo taka jej forma nie ma sensu. Wystarczy zapytać hydrologów i zapoznać się z modelami.

Marta Wierzbowska-Kujda: Redaktor naczelna, sozolog

Przypisy

1/ Nauka dla Przyrody to ruch społeczny, powstały z inicjatywy naukowców z kilkunastu polskich uniwersytetów i instytutów PAN. Jego zawiązanie jest wyrazem troski o ochronę polskiej przyrody, w tym – naturalnych procesów w niej zachodzących.

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Czternaście mln zł na odbudowę ekosystemu Odry (23 września 2022)Eksperci PAN: nie można twierdzić, że katastrofa ekologiczna na Odrze miała przyczynę naturalną (13 września 2022)Jakie działania podjęły Wody Polskie wokół śnięcia ryb w Odrze? MI już wie (06 września 2022)W Odrze zginęły jesiotry, które chciano przywrócić w polskich rzekach. Prace trwały od 30 lat (02 września 2022)MI: Krzysztof Woś szefem Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie (31 sierpnia 2022)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony