Korzystając z naszej strony internetowej, wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies. Więcej informacjiClose
Specjalista ds. opłat za usługi wodne PGW Wody Polskie
Certyfikacja dla miast ISO 37120 – Smart City firmy Arcadis

Szanujmy wodę na co dzień, nie od święta

a+a-    Powrót       22 marca 2019       Woda   

O tym, że woda konieczna jest do życia, wie każde dziecko. Gorzej z dorosłymi, którzy gospodarować wodą nie potrafią. Najlepszym przykładem jest marnotrawienie jej zasobów, o czym mówi dr Maciej Zathey, dyrektor Instytutu Rozwoju Terytorialnego.

dr Maciej Zathey
Dyrektor Instytutu Rozwoju Terytorialnego

Teraz Środowisko: Obchodzimy dziś Międzynarodowy Dzień Wody (22 marca), a w takim dniu szczególnie uzasadnione jest pytanie o to, jaki jest stosunek człowieka do wody. Czy rzeczywiście szanujemy wodę i traktujemy ją w taki sposób, jak powinno się traktować bezcenny zasób?

Maciej Zathey: Uważam, że niestety nie. Generalizując, postawiłbym także tezę, że ludzkość na świecie nie szanuje wody, a Polska wcale nie jest tutaj wyjątkiem. Wodę postrzegamy często z antropocentrycznego punktu widzenia jako surowiec lub zasób, który wykorzystujemy, lub który pełni jakieś funkcje wspierające działalność człowieka. Woda postrzegana jest też jako bariera lub zagrożenie. Dopiero od niedawana przejmujemy się jakością wód. W dalszym ciągu woda jest miejscem odprowadzania nieoczyszczonych ścieków i odpadów, co jest szczególnie niepokojącą perspektywą w obliczu faktu, że obszar, w którym istnieje woda bezpośrednio zdatna do picia, znacząco się zawęził.

Spójrzmy na oceany – w wyniku nieodpowiedzialnej działalności człowieka stały się pływającymi składowiskami odpadów. W momencie kiedy zaczynamy zdawać sobie sprawę ze zmian klimatycznych, które sami w dużej części wywołaliśmy, włączamy jakiś guzik alarmowy i mówimy, że trzeba zainteresować się wodą, bo staje się dobrem deficytowym. Niby wiemy, że jest konieczna do życia, produkcji żywności, procesów technologicznych, funkcjonowania miast, ale traktujemy to jak banał. Jeśli jednak zauważymy, że coraz więcej miast na świecie boryka się z poważnym problem dostępu do wody pitnej, przestaje to być już takie banalne. Szczególnie, że współczynnik urbanizacji w Europie to już powyżej 70 proc., a jest to stała światowa tendencja. Czy kiedykolwiek zastanawialiśmy się, co zrobić jak zabraknie wody w mieście? Wykopać studnię? Łapać deszczówkę?

TŚ: W Polsce co prawda susze nie są tak dotkliwe, jak w innych regionach świata, ale mamy za to bardzo zabetonowaną przestrzeń i wielki problem z retencjonowaniem wody. Ze statystyk Wód Polskich wynika, że obecnie zatrzymujemy jedynie 6,5 proc. odpływających wód, czyli około 4 mld m sześc. wody rocznie, podczas gdy moglibyśmy zatrzymywać 15 proc. z niemal 62 mld m sześc. wody rocznie. Jak Pan to skomentuje?

MZ: No cóż, ta statystyka mówi sama za siebie. Myślę jednak, że powoli pojawia się większa świadomość w tym obszarze, która budzi optymizm. Wrażliwość inżynierów, którzy zajmują się kwestiami retencjonowania wody czy w ogóle zasobami wodnymi, ale też planistów, którzy zajmują się zagospodarowaniem przestrzennym, jest już inna, iż jeszcze kilka lat temu. Staramy się wpływać na zwiększenie retencji poprzez rezerwowanie w planach zagospodarowania przestrzennego obszarów biologicznie czynnych. Staramy się implementować rozwiązania techniczne bilansujące odpływ wody z obszarów zabudowanych. W dalszym ciągu dominuje jednak przewaga uszczelniania powierzchni ziemi i zmniejszanie retencyjności. Wpływamy tym negatywnie na lokalny klimat, kondycję zieleni, krótko mówiąc jakość środowiska, od którego zależymy. Z punktu widzenia historycznego można powiedzieć, że od momentu kiedy zaczęliśmy retencjonować wodę dominowało podejście ilościowe (trzeba było zarządzić jakąś dużą porcją wody, której mieliśmy albo w nadmiarze, albo w niedomiarze). Dopiero pod koniec XX w. zauważyliśmy, że oprócz kwestii ilościowych, trzeba jeszcze zwrócić uwagę na kwestie jakości wody. Ale to wciąż za mało, potrzebujemy kompleksowego podejścia, czyli postrzegania wody w powiązaniu z innymi zasobami, zjawiskami i procesami, w oparciu o które funkcjonuje cały ekosystem w tym także człowiek i jego gospodarka.

TŚ: Czy nasza legislacja jest gotowa, by wyznaczyć kierunki optymalnego planowania? Czy dobra wola urbanistów i planistów musi wystarczyć?

MZ: Trzeba dążyć do tego, aby rozwiązać niektóre problemy zarządzania obiegiem wody poprzez wprowadzanie standardów urbanistycznych. Kwestią otwartą jest to,czy powinny być to sztywne regulacje prawne, czy raczej miękkie rekomendacje planistyczne np.: standardy zarządzania wodą przy realizacji inwestycji. Zresztą znane są dobre praktyki na świecie, a także w Polsce (np. w Bydgoszczy w sposób kompleksowy podchodzi się do infrastruktury zielonej i niebieskiej). Jedno jest pewne, potrzebujemy zintegrowanego podejścia do zarządzania zasobami wodnymi. Zintegrowanego, tzn. w powiązaniu i z dostrzeganiem relacji wzajemnych. Szczególnie zarządzanie wodami opadowymi powinno być postrzegane szeroko w kontekście polityki rozwoju. Przestrzeń jest takim elementem, który integruje wiele różnych zjawisk: społecznych, gospodarczych i przyrodniczych. Myślę więc, że zarządzanie przestrzenią jest areną globalnej polityki rozwoju z uwzględnieniem interesów środowiskowych i dostrzeganiem roli wody a także rosnącym wyzwaniem czasowego nadmiaru lub deficytu wody.

TŚ: Ale co zrobić z nieprzewidywalnymi reżimami odpadowymi, z jakimi coraz częściej mamy do czynienia?

MZ: Ekstremalne zjawiska pogodowe, z którymi coraz częściej mamy do czynienia, zwracają uwagę dlatego, że nie wynikają z dotychczas rozpoznanego rytmu przyrody. Stopień prognozowania i przewidywania tych zjawisk jest wprawdzie, dzięki nowoczesnym technologiom i metodom analitycznym, coraz lepszy, ale nie pozwala nam to na zupełne wyeliminowanie zaskoczenia. Należy odnaleźć respekt dla zjawisk przyrodniczych i dopasować się do nich. Adaptować naszą strukturę osadniczą do zmian klimatycznych. Ignorancja doprowadzi tylko do katastrofy.

TŚ: W ramowej dyrektywie wodnej mówi się np. o powodziach, ale o retencji nie wspomina się w ogóle…

MZ: Tak, implementacja ramowej dyrektywy wodnej w Polsce odwołuje się do wskazania zasięgu wód powodziowych. Na poziomie planowania regionalnego mamy obowiązek uzgodnienia z Wodami Polskimi (jako organem zarządzającym zasobem wodnym) kształt planu zagospodarowania przestrzennego, ale są to działania ograniczone do zagrożenia powodziowego. W kwestii retencjonowania takich uzgodnień się nie prowadzi, bo nie ma zapisu, który wprowadzałby obowiązek zatrzymania odpowiedniej ilości wody z danego terenu i stworzenia pewnej rekompensaty po jej utracie. Jeżeli z obszaru, który jest zajęty domami jednorodzinnymi wraz z rowami melioracyjnymi, tracimy ok. 35 metrów sześc. wody z hektara w ciągu jednego roku, a z obszaru który jest zabudowany w formie np. sklepu wielkopowierzchniowego wraz z parkingiem, to ta utrata z hektara wzrasta w ciągu roku do przeszło 400 metrów sześc.! To nie są fakty powszechnie znane, a powinny być, bo skala marnotrawstwa jest ogromna i prawnie usankcjonowana. W efekcie ta ogromna ilość wody, której nie zatrzymujemy, staje się po prostu ściekiem. Nie możemy ograniczać się do myślenia o gospodarowaniu wodą tylko na obszarze swojej gminy, to za mało, bo woda nie zna granic, a problem retencji i wykorzystania potencjału wód opadowych dotyczy każdego wymiaru - od skali mikro do makro. Czyli poszerzajmy horyzonty, przechodząc kolejno od skali osiedla - miasta – kraju - aż po kontynent i wreszcie Ziemię, planetę ludzi.

Katarzyna Zamorowska: Dziennikarz, prawnik

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Ścieki w Wiśle. Jakie naprawdę jest zagrożenie? (30 sierpnia 2019)Śmiały plan wiedeńskiego portu lotniczego: zero emisji CO2 w 2030 r. (27 sierpnia 2019)GOZ w pralniach przemysłowych - polscy naukowcy pracują nad ponownym wykorzystaniem wody i detergentów (19 sierpnia 2019)Gminy mogą przyjmować wnioski o dofinansowanie w programie „Czyste powietrze" (30 lipca 2019)Prokuratura wszczęła śledztwo ws. odpadów poprzemysłowych w Nowej Hucie (19 lipca 2019)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony