Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
01.02.2023 01 lutego 2023

Dlaczego w Polsce nie ma jeszcze elektrolizerów?

Wodór jest jednym z kluczowych paliw transformacji energetycznej. Polska ma do zagospodarowania występujące pierwsze nadwyżki OZE, które mogłyby przejąć sezonowe magazyny energii. Potrzebne są w tym celu elektrolizery. Kiedy się pojawią?

   Powrót       19 stycznia 2023       Energia   
Wodór

W grudniu 2021 r. w Monitorze Polskim pojawiła się Polska Strategia Wodorowa do 2030 r. z perspektywą do 2040 r. (PSW). Jest to swojego rodzaju mapa drogowa rozwoju gospodarki wodorowej nad Wisłą. Polska może pochwalić się już znaczącymi osiągnięciami w zakresie produkcji wodoru, bowiem nasz kraj znajduje się w czołówce europejskich producentów wodoru, tuż za Niemcami i Holandią, tyle że głównie wytwarzanego z paliw kopalnych.

Wodór jako magazyn energii ma odegrać istotną rolę w procesie dekarbonizacji przemysłu i energetyki oraz jako ważny element wspierający rozwój instalacji OZE, gdzie produkcja energii elektrycznej jest pogodozależna i niestabilna. Aby produkować zielony wodór potrzebne są nie tylko nowe moce wytwórcze OZE, ale też sieć elektrolizerów, odpowiednia infrastruktura przesyłowa i transportowa oraz magazyny wodorowe.

Potrzebne są sezonowe magazyny energii

W ostatnich tygodniach, w szczególności w okresie świąteczno-noworocznym, polski operator systemu przesyłowego PSE w celu bilansowania systemu musiał zastosować redukcję mocy wiatraków ze względu na wysoką produkcje energii przy niższym zapotrzebowani na energię, po zastosowaniu innych rozwiązań jak m.in. międzyoperatorski eksport nadwyżek energii elektrycznej.

Czytaj: Polska powinna efektywniej wykorzystywać nadwyżki energii z OZE

Eksperci przekonują, że o ile działania PSE są w pełni zrozumiałe, to szkoda nie wykorzystywać pełnego potencjału zainstalowanych wiatraków w superwietrzne dni, których moc sięga ok. 9 GW. Polski system energetyczny nie jest obecnie gotowy na te sytuacje.

Włodzimierz Mucha, wiceprezes PSE, mówił podczas konferencji w Senacie oraz w rozmowach z mediami branżowymi, że zdolność do bilansowania mocy w systemie elektroenergetycznym wymaga budowy znacznej pojemności magazynów energii elektrycznej.

- Magazyny energii wydają się najbardziej racjonalnym i najlepszym, najbardziej skutecznym rozwiązaniem, jeszcze pewnie niedostępnym technologicznie na rynku. Ale to magazyny energii sezonowe, które będą w stanie np. z okresu lata skonsumować energię, zmagazynować i oddać ją w okresie suszy klimatycznej, kiedy nie będzie wiatru lub słońca w okresie jesieni lub zimy - powiedział Mucha.

Podkreślił, że trzeba dobrze zintegrować OZE z systemem i nie wolno zapominać o magazynach, nie tylko tych pracujących w cyklu dobowym, gdyż nie osiągnie się nimi znacznych efektów zagospodarowania nadwyżek energii.

Cele UE i Polski

Na terenie UE działają już pierwsze elektrolizery. Jak czytamy w PSW, według stanu na 2020 r. funkcjonowało w sumie 300 elektrolizerów, które pokryły 4 proc. całkowitej produkcji wodoru. Strategia wodorowa UE wyznaczyła cele dla zielonego wodoru. Do 2024 r. założono instalację elektrolizerów o łącznej mocy 6 GW (roczna produkcja na poziomie 1 mln ton wodoru z OZE), natomiast w perspektywie 2030 r. powinny funkcjonować elektrolizery o łącznej mocy 40 GW (10 mln ton wodoru).

Jakie cele wyznaczyła w tym zakresie Polska? Zainstalowana moc instalacji do produkcji niskoemisyjnego wodoru ma wynieść 50 MW do 2025 r. i 2 GW do 2030 r. Polska jak na razie może pochwalić się jedynie instalacjami prototypowymi, powstałymi w ramach prowadzonych projektów badawczo-rozwojowych.

Marek Foltynowicz, ekspert Klastra Technologii Wodorowych (Regionalna Izba Gospodarcza Pomorza), podkreśla, że gospodarka wodorowa jest na początkowym etapie rozwoju i dopiero wdrażane są projekty demonstracyjne.

- Takich mamy już kilka. Jest to np. projekt Taurona dotyczący metanizacji CO2, projekt VETNI (Grupa Lotos) dotyczący wykorzystania elektrolizerów stałotlenkowych czy projekt ZE PAK w zakresie produkcji zielonego wodoru - powiedział.

Jak wyjaśnia, nie ma więcej instalacji, bo nie ma jeszcze zapotrzebowania na zielony wodór i właściwie rynku wodoru w Polsce. W powstałych ostatnio w Polsce Dolinach Wodorowych będą prowadzone badania oraz uruchamiana produkcja tego paliwa.

Zacznijmy od OZE

Paweł Trojanowski, Coutry & Expansion Manager w Comgy oraz współautor podcastu „Uwaga Wodór!”, podkreśla, że do wielkoskalowej produkcji zielonego wodoru, oprócz elektrolizerów i zasobów wody, potrzebne są przede wszystkim znaczne moce zainstalowane w OZE.

- Dzisiaj niestety nie możemy się pochwalić większym nadmiarem energii z zielonych źródeł. Nie działamy też zbyt mocno w ich rozwoju. Warto wspomnieć chociażby blokady w rozwoju farm wiatrowych na lądzie czy problemy z uzyskaniem warunków przyłączenia dla farm PV. Tylko budowa morskich farm wiatrowych idzie do przodu, ale to projekt rozłożony na lata – wyjaśnia.

Dodaje, że kolejnym z problemów jest brak pieniędzy z KPO. Brakuje środków m.in. na projekty, które mogą przyspieszyć modernizację krajowej energetyki. Potencjalne fundusze zostały zablokowane przez polityczne spory.

- Strategia Wodorowa UE zakłada, że do 2024 r. głównym motorem inwestycji w zielony wodór będą duże zakłady przemysłowe, takie jak rafinerie czy zakłady chemiczne. Już dobrych kilka lat temu spółki Lotos i Energa opracowały projekty zakładające rozwój technologii wodorowych na ich obszarach, jednak jak podejrzewam - zostały one okrojone lub wstrzymane przez proces przejęcia tych spółek przez PKN Orlen. Można tylko liczyć, że niebawem projekty te wrócą do realizacji – przekonuje.

Problem z terminami. Polska już przespała pogoń technologiczną

Trojanowski na końcu wymienia prozaiczny powód. Obecne terminy dostaw elektrolizerów wydłużyły się z miesięcy na lata.

- Kto nie zakontraktował dostaw przed wielkim "boomem" na Zachodzie. musi teraz czekać na swoją kolej. A to niestety oznacza, że już w Polsce przespaliśmy swoją szansę, aby stać się liderem w tej branży i -  co najwyżej - możemy gonić czołówkę – powiedział Trojanowski.

Z kolei Foltynowicz dodaje, że barierą są też wysokie koszty inwestycyjne i eksploatacyjne. Dotychczas nie były też prowadzone badania nad konstrukcją elektrolizerów. Jedynym przykładem może być opracowany elektrolizer alkaliczny firmy SESCOM. Utrudniony jest też dostęp do materiałów konstrukcyjnych.

- W konstrukcji elektrolizerów typu PEM stosowane są specjalne membrany polimerowe i katalizatory w postaci metali ziem rzadkich jak platyna, iryd, cyrkon. Konstrukcja zawiera stopy metali z dodatkiem platyny i tytanu – wyjaśnia.

Nie bez znaczenia są też przepisy, które ułatwią powstawanie takich instalacji i zmniejszą ryzyka inwestycyjne.

- Część prawa została już uchwalona, ale czekamy jeszcze ciągle na całość tzw. konstytucji dla wodoru – podsumowuje.

Patrycja Rapacka: Redaktor

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Ciepło odpadowe ze ścieków, serwerowni i innych procesów technologicznych to przyszłość ciepłownictwa (30 stycznia 2023)Warszawa: Dofinansowanie z NFOŚiGW na 12 kolejnych autobusów elektrycznych (23 stycznia 2023)Europa dominuje w światowej produkcji patentów wodorowych (13 stycznia 2023)Polska powinna efektywniej wykorzystywać nadwyżki energii z OZE (05 stycznia 2023)Regulacje mają odblokować rynek biometanu w Polsce. Przełom w 2023 roku? (04 stycznia 2023)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony