Robots
Korzystając z naszej strony internetowej, wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies. Więcej informacjiClose
23.01.2021 23 stycznia 2021

Zbiórka popiołu z palenisk domowych szansą na poprawienie poziomów recyklingu

Spalarnie należy traktować jako ostatni element systemu gospodarowania odpadami, czyli domknięcie tego systemu. U podstaw powinny leżeć: selektywna zbiórka, doczyszczanie w sortowniach i instalacje do recyklingu - przekonuje prof. Grzegorz Wielgosiński z Politechniki Łódzkiej.

   Powrót       30 listopada 2020       Odpady   
dr hab. inż. Grzegorz Wielgosiński
Dziekan Wydziału Inżynierii Procesowej i Ochrony Środowiska Politechniki Łódzkiej, prof. PŁ

Teraz Środowisko (TŚ): Według Pańskich wyliczeń 9 spalarni odpadów komunalnych w Polsce to za mało do potrzeb rynku. Ile zatem w Pana opinii powinno takich zakładów jeszcze powstać?

Grzegorz Wielgosiński (GW): Trudno określić precyzyjnie, ile takich zakładów powinno powstać, bo to będzie zależało od ich wielkości. Wstępnie szacuję, że ich liczba powinna się podwoić. W każdym razie, według moich obliczeń, potrzebujemy w Polsce w sumie mocy przerobowych spalarni między 3 a 3,5 mln ton, podczas gdy na dziś jest to ok 1,3 mln ton.

Oprócz tych 9 istniejących instalacji termicznego przekształcania odpadów powstaną instalacje w Gdańsku na 160 tys. ton i Olsztynie na 200 tys. ton. Ponadto Warszawa planuje rozbudowę do 260 tys. ton. Jeśli powstanie spalarnia w Łodzi czy Wrocławiu, a przypuszczam, że będą to duże spalarnie z mocami przerobowymi ponad 100 tys. ton, a może nawet bliżej 200 tys. jak spalarnia poznańska czy krakowska, to sumarycznie będzie ich mniej. Trzeba jednak uwzględnić i to, że trwają starania, żeby powstały spalarnie np. w Zamościu, Krośnie czy Tarnowie o mocy przerobowej rzędu 30 tys. ton i mniejszej.

Czytaj: Liczba spalarni w Polsce. Wystarczająca czy nie?

TŚ: Jak te założenia pogodzić z wytycznymi Taksonomii UE (więcej tutaj) i założeniami gospodarki obiegu zamkniętego?

GW: Nawet jeżeli wdrożymy w pełni zasady gospodarki o obiegu zamkniętym i osiągniemy poziomy recyklingu rzędu 60-70 proc., co na dziś wydaje się wręcz niemożliwe, to i tak pozostanie jeszcze te 30 proc. odpadów resztkowych, które nie będą nadawały się do niczego innego, jak tylko spalenia z odzyskiem energetycznym. Zakładam, że realnie do recyklingu będzie nadawała się jedynie frakcja zebrana selektywnie, czyli pozostanie jeszcze ok. 5 mln ton frakcji resztkowej do zagospodarowania. Z tych 5 mln ton część możemy spalić bezpośrednio, szczególnie frakcji pochodzącej z dużych miast, bo tam jest wyższa kaloryczność, a w mniejszych miastach wykorzystać to, co zostanie przepuszczone przez instalacje mechaniczno-biologicznego przetwarzania (MBP), co w efekcie da w sumie jakieś 3 mln ton mocy przerobowej.

TŚ: Cały czas jednak pozostaje nierozstrzygnięty problem osiągnięcia przez Polskę ambitnych poziomów recyklingu, nałożonych przez UE, w której wyraźnie widać nacisk na wzmocnienie właśnie selektywnej zbiórki.

GW: Selektywna zbiórka nie jest niczym nowym, wszystkie kraje w UE ją prowadzą. I my nie uciekniemy od tego.

TŚ: Tak, ale z różnymi efektami. Polska ma akurat jeden ze słabszych wyników w Europie.

GW: Nie zgodziłbym się z takim twierdzeniem, bo patrząc w skali całej Polski recykling jest na poziomie ok. 32 proc., choć rzeczywiście uwzględniając nowe zasady liczenia tych poziomów, to ten współczynnik będzie niższy. Pewne jest to, że przy takiej a nie innej morfologii odpadów komunalnych w Polsce, na osiągnięcie poziomu 65 proc. nie mamy żadnych szans… chyba, że uda nam się zebrać selektywnie i wyłączyć ze strumienia odpadów komunalnych popiół z palenisk domowych. W Polsce rocznie spalamy ponad 11 mln ton węgla w piecach domowych, co daje ponad 1 mln ton popiołu. Dlatego też uważam, że w regionach, gdzie dominuje zabudowa jednorodzinna z piecami opałowymi na węgiel, należałoby niezwłocznie wprowadzić selektywną zbiórkę (aż do czasu zupełnej likwidacji takich palenisk). Co to nam da? Otóż istotnie zmniejszy wolumen odpadów, czyli pozwoli uzyskać wyższe poziomy recyklingu.

TŚ: Co można by zrobić z popiołami zebranymi jako oddzielna frakcja?

GW: Najprostszym sposobem ich zagospodarowania byłoby składowanie i nie miałoby to żadnych ujemnych skutków środowiskowych, ale oczywiście można próbować wykorzystać je tak jak inne uboczne produkty spalania, np. jako podsypkę do betonów. Z przygotowanych przez mnie wariantów poziomów recyklingu do 2025 r. wynika, że selektywna zbiórka popiołu da nawet lepszy efekt niż wprowadzenie kaucjonowania szkła i opakowań plastikowych (bo to poprawiłoby wskaźniki o 1-1,5 proc.).

TŚ: W debacie publicznej podnosi się argumenty dotyczące kosztów. Czy teza, że wybudowanie spalarni da efekt w postaci obniżki kosztów dla mieszkańców, jest prawdziwa?

GW: Nie dysponuję szczegółowymi danymi z całej Polski, ale na 24. Międzynarodowym Kongresie Ochrony Środowiska ENVICON w październiku br. prezentowano wyniki, które potwierdzały tę tezę. Np. w Łodzi, która spalarni nie ma, stawki dla mieszkańców wzrosły miesięcznie o 10 zł, a już w Krakowie, gdzie działa zakład termicznego przekształcania odpadów, ta podwyżka wynosiła 7 zł. Ponadto rządzi prawo popytu i podaży. Teraz instalacje dyktują warunki i dlatego jest tak drogo.

TŚ: To jednak wskazuje, że im więcej udałoby się zebrać selektywnie, tym mniej byłoby tych odpadów resztkowych do spalenia. Czy nie powinniśmy zatem inwestować raczej w kompostownie, miniPSZOKI i biogazownie?

GW: Kompostowni jest w Polsce dużo, bo każdy MBP (a jest ich ponad 170) ma kompostownię, choć oczywiście o różnym standardzie, często niestety mizernym. Dlatego raczej rekomendowałbym pójść wzorem Austriaków i Niemców i postawić na fermentację, czyli biogazownie. To co trzeba zrobić przede wszystkim, to usprawnić sposób selektywnej zbiórki, udoskonalić proces doczyszczania odpadów w sortowniach, a następnie ich zagospodarowanie. Zagospodarowanie tworzyw sztucznych w Polsce jest w dramatycznym stanie, jedyne co potrafimy, to zrobić z nich paliwo.

TŚ: Biorąc pod uwagę dramatyczną sytuację finansową samorządów pojawia się obawa, że inwestując w jedno, nie uda się już zainwestować w coś innego, co może sprowadzać się do wyboru: spalarnia albo inwestycja w technologie do recyklingu. Jak z tego wybrnąć?

GW: Myślę, że nie należy postrzegać tego w kategoriach: albo-albo i mimo trudności inwestować w jedno i drugie. Szczególnie, że może pomóc tu partnerstwo publiczno-prywatne. Nawet jeśli osiągniemy poziom recyklingu na poziomie 65 proc., to i tak zostanie te 30 proc., które trzeba bezwzględnie spalić. I tak w reszcie Europy się dzieje. Spalarnie stanowią domknięcie systemu, bo składować możemy maksymalnie 10 proc. Spójrzmy na Niemcy, mają poniżej 1 proc. składowania, 67 proc. recyklingu i ok. 32 proc. spalania. Nawet oni, orędownicy recyklingu.

Czytaj: PPP to wielkie inwestycje z przemyślanym podziałem ryzyk i zadań

TŚ: A jaki procent spalania mamy obecnie w Polsce?

GW: Według danych Głównego Urzędu Statystycznego jest to 24 proc, ale rzeczywista liczba to 16 proc. Jeśli zsumujemy to, co zostało w zakładach termicznych oraz cementowniach spalone, to będzie to ok. 2 mln ton, a nie 3 mln jak podaje GUS. Dysponuję dokładnymi danymi ze wszystkich instalacji w Polsce i na ich podstawie robiłem obliczenia. Docierają do mnie głosy z wielu krajów Europy Zachodniej, że nikt nie bierze na poważnie tezy, że z systemu gospodarki odpadami miałyby wypaść spalarnie odpadów komunalnych…

Katarzyna Zamorowska: Dziennikarz, prawnik Teraz SamorządWięcej treści dotyczących samorządów w zakładce Teraz Samorząd.

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Metropolia GZM widzi trzy scenariusze budowy spalarni (09 grudnia 2020)Polskie uczelnie decydują się na prąd z poznańskiej ITPOK (04 grudnia 2020)Warszawa stolicą termicznego przekształcania odpadów? (01 grudnia 2020)Powołanie spółki GZM – Czysta Energia zakwestionowane przez WSA (26 listopada 2020)Drugą z tegorocznych aukcji OZE wygrały dwie oferty (09 listopada 2020)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony