Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
22.04.2024 22 kwietnia 2024

Biogaz na wyciągnięcie ręki dla sektora wod-kan

Biogaz w zakładach oczyszczalni ścieków to wieloaspektowe korzyści i przestrzeń do tego, żeby w Polsce nastąpiły szybkie zmiany w zakresie prawidłowego zagospodarowania dużego strumienia bioodpadów. Myślmy międzysektorowo, przekonuje Hanna Marlière, prezes Green Management Group.

   Powrót       03 kwietnia 2024       Energia       Artykuł promocyjny   
Hanna Marlière
prezes Green Management Group; specjalistka ds. gospodarki odpadami

TŚ: Twierdzi Pani, że inwestycje biogazowe w sektorze wod-kan to naturalny kierunek. Dlaczego?

Hanna Marlière: Sektor wod-kan nie od dziś myśli o inwestycjach biogazowych jednak wydaje się, że nigdy nie było lepszego momentu by podejść do tematu z nową siłą. Przede wszystkim dysponuje infrastrukturą, która w wielu miejscach jest niedociążona, przewymiarowana, można ją modernizować przy stosunkowo niewielkim nakładzie inwestycyjnym, za to z nieproporcjonalnie dużym zyskiem. W większości przypadków do tej infrastruktury trafia dzisiaj osad ściekowy, który ma stosunkowo niski potencjał biogazowy, natomiast wykorzystanie procesu kofermentacji, czyli połączenie osadów ściekowych z odpadem o wyższym potencjale produktywności metanu, pozwoliłoby zoptymalizować cały proces. Innymi słowy, z tych samych objętości komór fermentacyjnych, można uzyskać nieproporcjonalnie więcej energii, niezależnie od tego, czy ma to być energia elektryczna w kogeneracji, czy energia w postaci sprężonego gazu.

TŚ: Jak wygląda kwestia kosztów dostosowania infrastruktury i wymogów administracyjno-prawnych?

HM: Dostosowanie istniejącego obiektu to koszt ok. kilkunastu milionów zł, a budowa nowego obiektu od podstaw to już kilkadziesiąt milionów zł. Poza tym, przeprowadzając modernizację często nie trzeba zmieniać decyzji środowiskowych, albo ta zmiana jest stosunkowo nieduża i przede wszystkim nie wzbudza oporu społecznego. Procedury nie ciągną się więc tygodniami, czy latami. Produkcja biogazu ma jeszcze ten atut, że jest to sposób na ostateczne zagospodarowanie osadu ściegowego, czyli tym samym zmniejszenie uciążliwości związanych z gromadzeniem osadu. I wreszcie, kolejny kluczowy aspekt, oczyszczalnie ścieków są zwykle zlokalizowane dość blisko zabudowy miejskiej, z racji tego, że odbierają systemowo ścieki i nie buduje się ich w szczerym polu. Daje to potencjalne możliwości zagospodarowania ciepła z procesu kogeneracji wśród tej najbliższej zabudowy. Jeśli natomiast mówimy o budowie biogazowni w środku pola, to musimy budować ją od zera, przejść całą procedurę oceny oddziaływania na środowisko nowej inwestycji, która najczęściej wzbudza duże kontrowersje, wybudować przyłącza prądu, wody, a na koniec nie mamy co zrobić z wyprodukowanym ciepłem. Biorąc to wszystko pod uwagę, wykorzystanie już istniejącej infrastruktury zakładów wodno-kanalizacyjnych wydaje się być na wskroś racjonalnym kierunkiem. Dawałoby też spółce wod-kan dodatkowy przychód. Z jednej strony z tytułu sprzedaży energii lub też wykorzystania jej na cele własne (brak konieczności zakupu energii na rynku mocy), a z drugiej z poborem opłaty za przyjęcie odpadów. No i wreszcie, także dla gminy jest to wartość dodana, bo dzięki usytuowaniu stosunkowo blisko miast, nie ma potrzeby wożenia odpadów po kilkadziesiąt kilometrów, co stanowi ogromne oszczędności.

TŚ: Czy gmina mogłaby przy okazji podnieść swoje wskaźniki recyklingu?

HM: Oczyszczalnia ścieków, po dostosowaniu technologicznym, wejściu w system sprawozdawczości odpadowej i uzyskaniu wszystkich niezbędnych pozwoleń (to warunki konieczne), może dać gminie wskaźnik recyklingu w zakresie odpadów, które przetworzyła w procesie biogazowym. Efektem procesu fermentacji jest nośnik energii, w postaci metanu, który możemy wykorzystać albo na biogaz, albo na biometan, lub w kogeneracji, ale dodatkowym produktem procesu jest też nawóz organiczny. Wytworzenie takiego nawozu w oczyszczalni ścieków jest podstawą do tego, żeby przekazać gminie informację o osiągniętym wskaźniku recyklingu.

Są to wieloaspektowe korzyści: finansowe, organizacyjne, i administracyjne. To przestrzeń do tego, żeby w Polsce nastąpiły szybkie zmiany w zakresie prawidłowego zagospodarowania dużego strumienia bioodpadów. Powinniśmy patrzeć międzysektorowo i włączyć w ten system chętne zakłady oczyszczania ścieków.

TŚ: Znamy przykłady takich oczyszczalni, które biogaz wytwarzają, ale nie jest ich chyba wiele…

HM: Rzeczywiście mamy oczyszczalnie, które stosują kofermentację, natomiast w większości robią to wyłącznie na odpadach przemysłowych. Frakcja odpadów komunalnych jest znacznie trudniejsza (primo zanieczyszczona) i wymaga dostosowania infrastrukturalnego (np. w hale przyjęcia, system wag), a do tego podleganie pod bardzo restrykcyjne przepisy prawne. Oczyszczalnie ścieków mają ogromny przywilej, że pracują na jednym substracie, który jest czysty. Wprowadzenie nowej frakcji wymaga zainwestowania w hale przyjęcia odpadów, separatory, wydzielenia pulpy organicznej do czystej frakcji, którą można będzie zatłoczyć do fermentora i dodatkowo mieć system zagospodarowania opakowań. To inwestycja rzędu kilku do kilkunastu milionów zł, plus wygospodarowanie miejsca m.in. na strefy przyjęcia. Na koniec trzeba wyszkolić pracownika, który będzie miał do czynienia z inną materią, natomiast w żaden sposób nie zaburza to infrastruktury istniejącej, a jedynie może prowadzić do poprawy procesu fermentacji.

TŚ: Co jest potrzebne, by sektor wod-kan był gotowy na te inwestycje? Dedykowane programy wsparcia?

HM: Zdecydowanie widzę potrzebę, by przejrzeć programy NFOŚiGW.  Niestety dominuje podejście sektorowe, czyli jak coś jest na wodę i ścieki to nie jest na odpady, jak coś jest na odpady to nie jest na wodę i ścieki, a tutaj mamy do czynienia z międzysektorowym działaniem! Należy wyeliminować te linie demarkacyjne, które wykluczają wzajemne finansowanie, ponieważ dziś blokuje to pozyskanie środków m.in. przez oczyszczalnie ścieków na odpady, to kwestia pilna. Poza tym uważam, że ogromnym wyzwaniem stojącym przed MKiŚ jest rewizja ustaw związanych z ocenami oddziaływania na środowisko.  Tam, gdzie proponowana zmiana techniczna lub technologiczna jest stosunkowo niewielka, czyli np. nie zmieniają się emitory a wymieniamy tylko maszynę w hali, robimy coś w obrębie istniejącego przedsiębiorstwa, musimy procedować przez rok albo dłużej całą ocenę oddziaływania na środowisko. To są absurdy, które można bardzo łatwo zlikwidować i których likwidacja jest pilna i konieczna. Branża mówi o tym od lat.

TŚ: Wracając do finansów, czy obok dotacji w grę wchodziłyby przy takich inwestycjach w trybie PPP?

HM: Formuła PPP sprawdza się, kiedy mówimy np. o inwestycji drogiej, natomiast kiedy mówimy o kofermentacji w oparciu o istniejącą infrastrukturę, to trudno sobie wyobrazić przestrzeń dla prywatnego inwestora. Inna sprawa kiedy zaczynamy inwestycję od zera ( tzw. green field), gdzie musimy liczyć się dzisiaj z nakładem inwestycyjnym od 50 mln w górę. Znając budżety gminy, rzadko który  samorząd czy spółkę komunalną stać na tak dużą inwestycję. Poza tym trzeba pamiętać, że to są zakłady specjalistyczne, które wymagają bardzo wyspecjalizowanej kadry, tego nie poprowadzi urzędnik, tam się nie da przesunąć pracownika na zastępstwo. Trzeba patrzeć na biogazownie jak na zakład produkcyjny, przedsiębiorstwo, które musi mieć wykwalifikowanych pracowników odpowiedzialnych za pozyskanie substratu, kogoś kto zna się na sprzedaży prądu i nawozu. Patrząc z tej perspektywy widzimy, że spółka komunalna nie do końca jest spółką o profilu handlowym. Warto więc otworzyć umysły na formuły partnerstw, czy to będzie standardowe PPP, czy formuły oparte o zarządy operacyjne, jest wiele opcji.

Tekst jest częścią publikacji Biogaz i Biometan w Polsce 2024. Insight

Green Management GroupArtykuł powstał we współpracy z Green Management Group

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

To nie czeski film. Przedstawiamy determinanty rozwoju biometanu w Czechach (21 kwietnia 2024)Ożywienie w segmencie biogazowni rolniczych do 500 kW (18 kwietnia 2024)Zdekarbonizowane budownictwo na horyzoncie. Przyjęto dyrektywę EPBD (16 kwietnia 2024)Biogazownię karmi człowiek (15 kwietnia 2024)Mikroplastik i patogeny w ściekach będą monitorowane. Nowa dyrektywa u bram (11 kwietnia 2024)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony