Korzystając z naszej strony internetowej, wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies. Więcej informacjiClose
Przedstawiciel Handlowy Servizi-Justyna Muszyńska
Maszyna kompostująca Oklin GG02 firmy Interseroh Polska

Nie ma możliwości, by spalarni zabrakło odpadów

a+a-    Powrót       27 lutego 2018       Odpady       Artykuł promocyjny   

Nawet przy bardzo wysokich poziomach recyklingu, ITPOKi będą miały wystarczającą ilość odpadów do spalenia. O zasadach funkcjonowania poznańskiej instalacji i stojących przed nią wyzwaniach opowiada Szymon Cegielski, Dyrektor Kontraktu SUEZ Zielona Energia.

Szymon Cegielski
Dyrektor Kontraktu SUEZ Zielona Energia

Teraz Środowisko: Grupa SUEZ od ponad roku eksploatuje spalarnię odpadów w Poznaniu (ITPOK – Instalację Termicznego Przetwarzania Odpadów Komunalnych). Jak doszło do powstania tej instalacji?

Szymon Cegielski: Wszystko zaczęło się jeszcze przed 2008 rokiem, kiedy miasto Poznań podjęło decyzję, iż należy odpowiednio zabezpieczyć przyszłość zmieszanych odpadów komunalnych nie nadających się do segregacji oraz odpadów z sortowni. Zgodnie z obowiązującą obecnie ustawą, aż 40 proc. powstających w Polsce odpadów nie może trafić na składowisko ze względu na zbyt wysoką kaloryczność (powyżej 6 MJ). Są one zarówno poddawane przetwarzaniu termicznemu (około 1,0 mln Mg), jak i zagospodarowywane w postaci pre-RDF, będącego w szczególności chętnie wykorzystywanym przez cementownie. Te ostatnie mają jednak tę wadę, iż są odbiorcą koniunkturalnym: jeśli bowiem boom budowlany i infrastrukturalny osłabnie, będziemy potrzebowali mniej cementu, co oznacza, że cementownie będą przyjmować mniej odpadów.

Jedyną zatem stabilną alternatywą pozwalającą uniknąć problemów z zagospodarowaniem zmieszanych odpadów komunalnych jest budowa kolejnych spalarni odpadów - i do takiego właśnie wniosku doszły władze Poznania, kiedy w 2010 roku, po długich konsultacjach z doradcami technicznymi i finansowymi, zapadła decyzja o lokalizacji inwestycji użytku publicznego.

TŚ: W 2010 roku działała w Polsce tylko jedna spalarnia odpadów, w Warszawie…

SC: Tak – i na dodatek była to spalarnia o przepustowości 40 tysięcy ton, czyli bardzo mała instalacja. Oznacza to także, że nie było wówczas w Polsce doświadczenia w tym zakresie ani odpowiednio przygotowanej kadry. Poznań zdecydował się więc na znalezienie partnera prywatnego, którego doświadczenie i potencjał pozwalałyby na powierzenie mu jednego z kluczowych zadań każdego samorządu – prawidłowego domknięcia systemu gospodarki odpadami komunalnymi. Obowiązywała już wówczas ustawa o PPP (Partnerstwo Publiczno-Prywatne) i choć patrzyło się na ten model z bardzo dużą nieufnością, Miasto Poznań zdecydowało się właśnie na ten format współpracy z kapitałem prywatnym.

W 2011 roku ogłoszony został przetarg na projekt, budowę, sfinansowanie i eksploatację spalarni frakcji resztkowej zmieszanych odpadów komunalnych. Przetarg – prowadzony w ramach dialogu konkurencyjnego - został ostatecznie wygrany przez Suez Zielona Energia (wówczas Sita) i w dniu 8 kwietnia 2013 r. podpisano umowę o PPP.

Najważniejsze fakty o poznańskiej ITPOK

• eksploatacja od 30.12.2016
• przepustowość: 210 tysięcy ton odpadów komunalnych rocznie
• obszar, z którego odbierane są odpady: miasto Poznań + 9 sąsiednich gmin
• status RIPOK
• 55 miejsc pracy

TŚ: Jakie są najważniejsze założenia tej umowy?

SC: Na podstawie umowy o partnerstwie publiczno-prywatnym SUEZ został zobowiązany do zaprojektowania, wybudowania i sfinansowania Instalacji Termicznego Przekształcania Odpadów Komunalnych (ITPOK), a następnie jej eksploatacji przez 25 lat od momentu oddania instalacji do użytku. Mamy za zadanie przetwarzać 210 tys. ton odpadów rocznie, przy ich założonej kaloryczności 8,4 MJ/kg. Jesteśmy zobowiązani do prowadzenia odpowiednio efektywnego odzysku energii z dostarczanych do ITPOK odpadów, jak również do przekazywania miastu przychodów ze sprzedaży wytworzonej energii cieplnej i elektrycznej. To najważniejsze założenia, do których powinniśmy dodać jeszcze obowiązek zarządzania instalacją zgodnie z pozwoleniami i w ramach obowiązującego prawa oraz utrzymanie instalacji w dobrym stanie technicznym. Po wygaśnięciu umowy, ITPOK zostanie przekazany miastu.

TŚ: A do czego zobowiązane jest miasto?

SC: Partner Publiczny przekazał nam działkę pod budowę instalacji. Ma też obowiązek zapewnienia instalacji strumienia odpadów w ilości 210 tys. ton rocznie oraz uiszczenia zapłaty za ich unieszkodliwienie.

Przyjmuje się więc, że Partner Prywatny ponosi ryzyko budowy i dostępności, a Partner Publiczny – ryzyko popytu.

Warto w tym miejscu wspomnieć o ostatnich wydarzeniach związanych z podpisaną przez SUEZ umową PPP. Otóż w ostatnich dniach Naczelny Sad Administracyjny w Warszawie oddalił kasację SUEZ od wyroku WSA w Poznaniu, nakazującego Prezydentowi Miasta Poznania ujawnienie zapisów Umowy PPP w całości i udostępnienie jej społeczeństwu w ramach dostępu do informacji publicznej.

TŚ: Wracając do kwestii ryzyka popytu: czy to oznacza, że jeśli miasto nie dostarczyłoby wspomnianej ilości odpadów (bo na przykład podwyższy poziom recyklingu, do czego wszyscy dążymy), to będzie musiało zapłacić karę?

SC: Nie, choć jest to często przytaczany – błędny - argument przeciwko budowie nowych spalarni. ITPOK ma pozwolenie na przyjmowanie czterech typów odpadów: zmieszanych odpadów komunalnych (kod 20.03.01), odpadów wielkogabarytowych (kod 20.03.07), oznaczonego kodem 19.12.10 paliwa alternatywnego (RDF) oraz tak zwanego pre-RDF, czyli nie zawierających niebezpiecznych substancji odpadów pozostających z mechanicznej obróbki (kod 19.12.12). Obecnie odbieramy wyłącznie pierwszą wymienioną grupę, czyli zmieszane odpady komunalne. W przypadku, gdyby ich zabrakło, mamy możliwość przyjęcia pozostałych. Sprawę ułatwia fakt, że odpady o kodzie 19, w przeciwieństwie do odpadów komunalnych, można transportować między regionami – możemy więc przywieźć do instalacji każdą ich ilość, oczywiście nie przekraczając 210 000 ton rocznie.

TŚ: Gdyby doszło do takiej sytuacji, kto podejmuje inicjatywę „zorganizowania” odpadów innych niż komunalne?

SC: Miasto ma zawsze pierwszeństwo w „organizowaniu” wsadu – wynika to z zawartego w umowie ryzyka popytu. Może jednak zwrócić się do partnera prywatnego z prośbą o zastąpienie go w tym przedsięwzięciu. Dochodzi wówczas do negocjacji, wynikających głównie z różnicy cen odpadów: za tonę zmieszanych odpadów komunalnych pobiera się na bramie opłatę w wysokości 290 zł, podczas gdy cena za RDF – ze względu na jego wyższą kaloryczność – jest niższa i wynosi obecnie około 180 zł. Dojście do porozumienia nie wydaje się jednak trudne, gdyż jeśli miasto dostarczy bardziej kaloryczny wkład, uzyskamy więcej energii. A zyski z jej sprzedaży idą właśnie do budżetu ratusza.

TŚ: Energia uzyskana ze spalania odpadów jest dziś uznawana za energię ze źródeł odnawialnych i przez to jest odpowiednio wspierana. Komisja Europejska postuluje jednak zmianę tej sytuacji. Co oznaczałoby to dla poznańskiej ITPOK?

SC: Zmiana regulacji w dziedzinie wspierania termicznego przetwarzania odpadów w kontekście ich klasyfikacji jako OZE jest bardzo pożądanym, aczkolwiek nie uzyskiwanym wsparciem: aktualnie poznańska spalarnia z takiego wsparcia nie korzysta. Otrzymanie zielonych certyfikatów to skomplikowany administracyjnie proces i jesteśmy w jego trakcie, niemniej jednak do tej pory nie udało się nam uzyskać akceptacji URE dla naszych wniosków – póki co tylko jedna spalarnia w Polsce otrzymała tego rodzaju uprawnienia. Podobnie jest z tzw. czerwonymi certyfikatami, czyli tymi przyznawanymi instalacjom stosującym wysokosprawną kogenerację – do nich także mamy teoretycznie prawo, ale tutaj jesteśmy na początku drogi, więc trudno mówić obecnie jednoznacznie o jej efektach.

Wytworzona przez nas energia ma więc wpływ na osiągnięcie przez Polskę celów OZE, jednak wsparcia nie otrzymujemy. Kiedy uda się nam uzyskać certyfikaty, z pewnością wpłynie to na obniżenie ceny odpadów na bramie – skorzystają więc na tym wszyscy mieszkańcy.

TŚ: Czy uważa Pan, że w Polsce powinno powstać jeszcze wiele spalarni?

SC: Ogłoszony niedawno przez Chiny zakaz importu 24 rodzajów opadów postawił Europę przed zupełnie nowym problemem: możemy mieć do czynienia z nadpodażą surowca, a jego zagospodarowanie na naszym terytorium staje się naglące.

W Niemczech działa dziś 80 spalarni odpadów – przy 80 milionach mieszkańców. Nie uważam, że Polska, proporcjonalnie do ilości mieszkańców, powinna mieć 40 spalarni, ale przynajmniej 15 takich instalacji wydaje mi się absolutnie niezbędnym minimum do poprawnego funkcjonowania systemu gospodarki odpadami komunalnymi.

Nie powinniśmy też zapominać, że oprócz wyzwań związanych z zagospodarowaniem odpadów, instalacje termicznego ich spalania są źródłem energii: elektrycznej oraz ciepła. Wraz ze wzrostem ich znaczenia, mogą one stanowić ważny element systemu ciepłowniczego oraz przyczyniać się do nieuniknionej już dywersyfikacji naszego miksu energetycznego.

Dowiedz się, jak działa spalarnia odpadów - zobacz nasz interaktywny schemat!

Marta Wojtkiewicz: Dyrektor generalny Teraz SamorządWięcej treści dotyczących samorządów w zakładce Teraz Samorząd.

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Spór wokół nowej definicji „instalacji komunalnej” (30 maja 2019)Zaniżone poziomy emisji: historia holenderskiej spalarni odpadów (13 maja 2019)Fotowoltaika na dachu krakowskiej spalarni (06 maja 2019)Rozwój ciepłownictwa kluczowym wyzwaniem samorządów (26 kwietnia 2019)VIII Forum Spalania Biomasy i Odpadów w czerwcu w Chorzowie (16 kwietnia 2019)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony
Finansowanie termomodernizacji budynków wielorodzinnych