Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
09.02.2023 09 lutego 2023

Inflacja wpływa na koszty działalności odpadowej. Legislacja nie pomaga

Co mają studenci do deficytu w gminnych systemach gospodarki odpadami? Jakie instalacje komunalne są Świętym Graalem, łączącym wartości ekonomiczne z ekologicznymi? O tym rozmawiamy z Piotrem Szewczykiem, przewodniczącym Rady RIPOK.

   Powrót       25 stycznia 2023       Odpady   
Piotr Szewczyk
Przewodniczący Rady RIPOK

Teraz Środowisko: Ile wart jest rynek gospodarowania odpadami komunalnymi w Polsce?

Piotr Szewczyk: W ogólnym ujęciu można to prosto wyliczyć. Mamy 38 mln mieszkańców, z czego 27 mln płaci za zagospodarowanie odpadów. Obecnie stawki opłat za odpady poniżej 20 zł to raczej ewenement, z kolei górna ich wysokość jest limitowana na wysokości 41,24 zł/osobę ustawą, także płacą średnio 30 zł. Pomnożone razy 12 miesięcy daje to ok. 9,7 mld zł. Tyle wynoszą opłaty od mieszkańców i to – w teorii – byłaby wartość rynku, bo opłaty mają teoretycznie pokrywać koszty zagospodarowania odpadów.

TŚ: Tymczasem w skali Polski mamy deficyt na poziomie 0,93 mld zł.

PSz: Tak, nie jest tajemnicą, że system się nie finansuje. Od niedawna gminy oficjalnie mogą dopłacać do systemu, choć oczywiście te działania „zafałszowują” powyższe dane.

TŚ: Z drugiej strony, wycenić można aktywa i wartość usług.

PSz: To już wyższa matematyka [śmiech]. Ceny i koszty zmieniają się przecież dynamicznie.

TŚ: Uznając za aktywa na rynku odpadowym instalacje komunalne, które z nich będą miały największe znaczenie w ujęciu długoterminowym?

PSz: Trudno nie patrzeć na prawodawstwo, które jest dość zmienne w czasie i zaskakujące, a oddziałuje silnie na koszty prowadzenia działalności i wartość poczynionych inwestycji. Mam na myśli choćby kuriozalne rozporządzenie o mechaniczno-biologicznym przetwarzaniu odpadów, które ukazało się miesiąc temu z dwutygodniowym vacatio legis.

Abstrahując od wątków legislacyjnych, jest kilka rodzajów instalacji, i każda z nich pełni swoją rolę w systemie. Mamy sortownie, których nie zastąpi selektywna zbiórka, choćby najwyższej jakości (choć takie tezy głoszą teoretycy rynku). Odpady trzeba rozsortować, doczyścić i przygotować do recyklingu. Mamy oczywiście instalacje termiczne, które są domknięciem systemu. Nie powinny one dominować, ale uważam, że jest to potrzebny i niezbędny element składowy całego systemu. Mamy kompostownie bioodpadów, przetwarzające selektywnie zbierany „brązowy worek”. I tu trzeba przygotować i doczyścić materiał. Ideałem jest do tego dołożyć biogazownię.

Dobrym przykładem jest biogazownia, którą właśnie otwiera ZUOK „Orli Staw(1)". To bardzo cenny rodzaj instalacji. Poza zawracaniem materii biologicznej do przyrody w formie kompostu, wytwarzamy duże ilości stabilnej energii o statusie OZE. Szanujemy zasoby, jakie mamy do dyspozycji i idziemy w Orlim Stawie w stronę samowystarczalności energetycznej.

TŚ: Czyli mamy podwójną wartość – ekonomiczną i środowiskową. Po jakim czasie inwestycja w biogazownię się zwróci?

PSz: Odpowiem, jeśli precyzyjnie pani poda, jakich cen energii elektrycznej możemy spodziewać się w przyszłym roku.

TŚ: …tego nie sposób przewidzieć.

PSz: Jeszcze niedawno cena prądu wynosiła 300-400 zł/MWh, teraz już 1000-1200 zł/MWh. Cena została sztucznie ograniczona, a to istotny składnik odpowiedzi na pytanie. Czasu zwrotu z inwestycji zatem nie podam, ale uważam, że biogazownie to Święty Graal i długofalowo warto w nie inwestować. Po pierwsze, są forpocztą wykorzystania energetycznego odpadów, z jednoczesnym odzyskiem materii biologicznej (co jest bardzo ważne!), a po drugie dlatego, że ich po prostu nie ma. Biogazownia w „Orlim Stawie” jest pierwszą tego typu instalacją w Polsce pracująca w systemie ciągłym, dedykowaną strumieniowi bioodpadów, po instalacji w Poznaniu która wykonana jest w technologii okresowej. Dziewięć pozostałych instalacji fermentacji, które w Polsce funkcjonują, będą w najbliższym czasie przebudowane, idąc w ślady naszej biogazowni. Zaawansowane w tym działaniu jest Wielkopolskie Centrum Recyklingu w Witaszyczkach k. Jarocina.

Dla pełni obrazu ekonomiki inwestycji, w naszym projekcie uzyskaliśmy dofinansowanie z POIiŚ 68%, także de facto, jako ZUOK, budujemy za 1/3 wartości. W międzyczasie wartość inwestycji skoczyła drastycznie. Kontraktowaliśmy w 2020 r., a od tego czasu mamy potężne zawirowania w sektorze budowlanym. W całym rozrachunku uwzględnijmy też samowystarczalność energetyczną ZUOK „Orli Staw”. Produkcja energii na własne potrzeby jest najbardziej opłacalna, bo nie ponosimy kosztów przesyłu i innych opłat wliczonych w ceny energii. Staramy się optymalizować koszty naszej działalności, bo te przekładają się na opłaty ponoszone przez naszych mieszkańców

TŚ: Warto mieć z tylu głowy, że zagospodarowanie odpadów w biogazowni wlicza się do osiągnięcia poziomów recyklingu przez gminy.

PSz: Zdecydowanie, pod warunkiem, że wytwarzamy produkt nawozowy, dopuszczony do obrotu. Jak wiemy, nieosiągnięcie poziomów recyklingu wiąże się z karami za każdą niepoddaną recyklingowi tonę odpadów, a dzięki produkcji kompostu z biogazowni, już mamy na starcie niemal 20% handicap w poziomie recyklingu. Gra jest warta świeczki - przekłada się zarówno na ekonomię, jak i ekologię.

TŚ: Jak Pan ocenia konkurencyjność cenową na rynku odpadów komunalnych?

PSz: Przez ostatnie lata rynek został zabetonowany. Przeregulowanie, rosnące wymagania dla firm odbierających spowodowały, że wejście na rynek firmy zewnętrznej jest niemal niemożliwe. W większości gmin jest jedna, czasem dwie oferty. Mimo to, ceny są na średnim europejskim poziomie. Prawie 70% instalacji komunalnych jest własnością samorządu, kilka procent własności mieszanej, a pozostałe są w rękach prywatnych. Samorządy bardzo pilnują cen za zagospodarowanie odpadów, bo mają na to wpływ, często mają też własne firmy transportowe, które są „szczupakiem” poprawiającym konkurencyjność. Firmy odbierające odpady są najczęściej wyłaniane przez gminy w drodze przetargu publicznego. Natomiast tam, gdzie stworzyły się lokalne monopole, to raczej nic ich nie ruszy.

TŚ: Czy obecne stawki opłat za odpady odpowiadają temu, co stoi po stronie kosztów?

PSz: Wcześniej podpisane umowy po prostu trwają. Natomiast przy negocjowaniu nowych, zaczynają się schody. Gwóźdź do… płotu, którym się legislacyjnie ogradzamy, stanowi elektromobilność w gospodarce komunalnej. Wprowadzenie obowiązku 10% floty elektrycznej zupełnie nie uwzględnia realiów. Po pierwsze, ciężarówka elektryczna wymaga podwójnych nakładów finansowych, po drugie – odpowiedniej mocy przyłączeniowej na bazie, liczonej w setkach kilowatów, której to mocy nie ma. Rosną ceny paliw, za tym transportu, płaca minimalna, za nią wynagrodzenia pracowników… Do tego, jak wspomnieliśmy, stawka opłaty jest limitowana i niestety często nie starcza na pokrycie kosztów. Zwłaszcza wobec szarej strefy mieszkańców których nie ma i którzy… np. już wyjechali z domu na studia, ale wciąż nie dojechali na miejsce.

TŚ: Szacunki są różne, ale faktem jest, że kilka milionów Polaków nie płaci za zagospodarowanie odpadów. Jak poprawić ściągalność tych opłat?

PSz: Każdy ma numer PESEL. Wystarczyłoby sprawdzić, czy zapłacił za odpady i jeśli nie, pociągnąć do opłat na np. lokalne inicjatywy ekologiczne. Małe gminy lepiej sobie z tym radzą, osiągając poziom nawet 90% ściągalności. W dużych - jest trudno. Najprościej byłoby umożliwić gminom porównywanie baz danych, które są w ich zasobach. Dziś jest to niemożliwe ze względu na zapisy RODO, które nie pozwalają gminom integrować posiadanych informacji. Gmina nie może nic zrobić, nawet jeśli wie, że w danym gospodarstwie domowym za odpady płacą dwie osoby, a zasiłek pobiera pięć.

Marta Wierzbowska-Kujda: Redaktor naczelna, sozolog Teraz SamorządWięcej treści dotyczących samorządów w zakładce Teraz Samorząd.

Przypisy

1/ Chodzi o Zakład Unieszkodliwiania Odpadów Komunalnych „Orli Staw” w Prażuchach Nowych k. Kalisza

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

UOKiK nałożył ponad 7 mln zł kar za zmowę przetargową na rynku odpadów. Jest odwołanie (06 lutego 2023)Od rzek do morza. EEA o zanieczyszczeniu europejskich mórz odpadami (20 stycznia 2023)W Toruniu wyższe stawki za odpady. Podwyżki mają związek z bydgoską spalarnią odpadów (02 stycznia 2023)Luka w deklaracjach odpadowych miała wynieść 7 mln osób. Czy na pewno? (29 grudnia 2022)Odpady z renowacji będą pod lupą. Unijny plan działania już w 2024 r. (29 listopada 2022)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony