Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
05.12.2021 05 grudnia 2021

Miasta płoną, miasta toną. Konsekwencje zmiany klimatu odczuwamy już dziś

Także w Polsce liczba susz i powodzi przekroczy normy dla naszego klimatu. W łagodzeniu skutków zmiany klimatu pomóc mogą nowoczesne rozwiązania jak np. retencjonowanie wody pod powierzchnią betonowego parkingu. O wyzwaniach i perspektywach dla Polski rozmawiamy z Grzegorzem Walijewskim z IMGW PIB.

   Powrót       24 listopada 2021       Woda   
Grzegorz Walijewski
Zastępca Dyrektora Centrum Hydrologicznej Osłony Kraju Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej Państwowego Instytutu Badawczego

Teraz Środowisko: Ekstremalne zjawiska pogodowe i katastrofy naturalne są na Ziemi rzeczą normalną. Dlaczego naukowców niepokoi ich skala w XXI wieku?

Grzegorz Walijewski: Od lat 90. XX w. i w pierwszych dwóch dekadach obecnego stulecia ilość katastrof naturalnych (i też technicznych) się zwiększała. Ostatnie 50 lat to 5-krotny wzrost ilości katastrof naturalnych. Zbiega się to z obserwowaną zmianą klimatu i trzeba o tym głośno mówić teraz, aby chronić nasze dzieci i wnuki, aby w przyszłości można było normalnie funkcjonować w niektórych miejscach na Ziemi, także w Polsce. M.in. w tym celu ustanowiono Międzynarodowy Dzień Ograniczania Skutków Katastrof, który obchodziliśmy w październiku.

Czytaj: [Wywiad] Naukowców niepokoi niezwykle szybkie tempo zmian klimatu

Codziennie zdarza się co najmniej jedna katastrofa naturalna, zazwyczaj związana z pogodą, klimatem lub wodą. W wyniku katastrof dziennie ginie 115 osób, a straty sięgają 202 mln dolarów.

TŚ: Czy w Polsce możemy spodziewać się częstszych susz, czy powodzi? A może czeka nas mieszanka, w której raz będą niedobory wody, a raz jej nadmiar?

GW: Zdecydowanie będzie miks. Zarówno powodzi, jak i suszy będzie więcej niż wskazywałyby dotychczasowe normy w klimacie umiarkowanym. A to z powodu m.in. zmian w charakterystyce opadów.

Według prognoz do 2100 r. ilość opadów w Polsce zmniejszy się o 5 proc. Już teraz jest więcej dni bez deszczu… jednocześnie często przechodzą fronty przynoszące intensywne, punktowe, burzowe opady. Te powodują więcej złego niż dobrego. Przywołam przykład Poznania, gdzie w czerwcu br. w 30 minut spadło 60 mm wody – ilość, która normalnie spada w ciągu miesiąca. Połowa z tego spadła w 10 minut. Jeszcze kilka lat temu nie sądziłem, że coś takiego będzie możliwe w Polsce.

Suszę zaś wywołują dwa główne czynniki: brak opadów i wysoka temperatura.

W Polsce przez ostatnie 70 lat temperatura wzrosła średnio o 1,7 st. C, z czego na pojezierzach wzrost wyniósł już 2 st. C, a w górach 0,9 st. C. To są ogromne i niebezpieczne wartości dla ekosystemów i dla miast, w których dodatkowym czynnikiem podgrzewającym jest wszechobecny beton.

TŚ: Jakie będą konsekwencje wzrostu temperatury w Polsce?

GW: Do 2040 r. wzrośnie ilość dni z upałem, co będzie miało tragiczne skutki zwłaszcza w miastach. Przewiduje się wzrost śmiertelności spowodowanej upałami o 36 proc. do 2040 r., a w późniejszych latach o ponad 200 proc. Nie chodzi tylko o to, że wysoka temperatura zabija, ale sprzyja ona wzrostowi śmiertelności m.in. z powodu udarów mózgu, chorób serca czy nerek.

TŚ: Dlaczego miasta tak mocno odczuwają skutki ekstremalnych zjawisk pogodowych?

GW: Poważnym problemem jest ich zabetonowanie: chodniki, place, drogi, budynki. Nie bez kozery słowo betonoza mocno wpisało się w język. Spływ powierzchniowy deszczówki na betonie jest równy 1 –nie ma retencji wody tam, gdzie spadła, ale wszystko odpływa. Zwykle do kanalizacji, a dalej do rzek i morza.

Krótkie, ale bardzo intensywne opady powodują groźne w skutkach powodzie miejskie (powodzie błyskawiczne, ang. flash flood). Studzienki kanalizacyjne i systemy burzowe w polskich miastach nie są przygotowane na takie opady jak w przytoczonym przykładzie Poznania, więc występują podtopienia i zalania, a potoki i rowy melioracyjne gwałtownie wzbierają i w kilka minut mogą zamienić się w „rwące rzeki”. Zamiast retencji wody mamy jej szybki odpływ.

Jest i druga strona medalu: beton nagrzewa się szybko i mocno. Tworzą się tzw. wyspy ciepła, w których temperatura wynosi nawet o 5 st. C więcej niż na terenach niezabudowanych. Miasta płoną.

TŚ: Jak miasta mogą uodparniać się na takie ekstremalne sytuacje?

GW: Słowa klucze to: retencja i odbetonowanie.

Należy zamieniać nieprzepuszczalne powierzchnie na przepuszczalne. Jeśli dodatkowo wprowadzimy roślinność, to tworzy się w mieście mikroklimat, w którym obniża się odczuwalna temperatura, a zwiększa wilgotność. I łatwiej jest funkcjonować. Celujmy w połączenie zieleni z wodą, czyli zielono-błękitną infrastrukturę. Przykładem może być park z oczkiem wodnym, z którego woda paruje i daje ukojenie podczas upałów.

Następnie dodajmy infrastrukturę antropogeniczną: ogrody deszczowe, studnie chłonne i inne nowoczesne rozwiązania. Przykładowo, na parkingach można wykorzystać takie nowatorskie rozwiązanie jak przepuszczalny beton lub specjalne osadniki umieszczane pod parkingiem, w których woda się chwilę zatrzymuje, a potem jest odprowadzana do gruntu pod nim.

Kolejną dobrą praktyką, tym razem z inwestycji deweloperskich na terenach podmokłych, jest odpompowanie wody podczas osuszania terenu do zbiorników podziemnych, do których są podłączone np. podlewaczki. Inne rozwiązania to zielone dachy czy rynny podłączone do stągwi na deszczówkę.

Deweloperzy zauważają, że konsumenci są coraz bardziej świadomi w kwestiach związanych ze środowiskiem i klimatem, więc plusem jest stworzenie miejsca zamieszkania przyjaznego środowisku.

TŚ: Podczas letnich upałów można zobaczyć taki widok: nagrzany, betonowy plac z kurtyną wodną. Bywa ona miejscem dobrej zabawy, ale czy to dobre rozwiązanie?

GW: Nie jest to skuteczne rozwiązanie. Lepiej zmienić beton np. na ażurowe nawierzchnie z trawą.

TŚ: A jak sprawdzają się łąki kwietne?

GW: Łąki kwietne w miastach czy na prywatnych podwórkach to świetny pomysł. Łąki retencjonują wodę lepiej niż trawniki, są ostojami bioróżnorodności, nie trzeba ich kosić, zapewniają fantastyczny widok dla ludzi.

TŚ: Jak polskie miasta adaptują się do zmiany klimatu?

GW: Niektóre miasta radzą sobie lepiej, inne gorzej. Dla 44 największych miast w Polsce przygotowano plany adaptacji. Takie plany mają zostać przygotowane dla kolejnych, mniejszych miast. Ale plany to jedno, a potrzeba na pewno więcej działań.

Ranking polskich miast, które najlepiej gospodarują zasobami wodnymi - City Water Index, pokazuje, że np. Augustów, Gliwice czy Gdańsk potrafią żyć w zgodzie z rzeką, jeziorem czy morzem oraz ograniczać skutki suszy i powodzi. Cieszy fakt, że coraz więcej włodarzy miast dostrzega problem zmieniającego się klimatu i wynikające z tego faktu zagrożenia.

TŚ: Czy grozi nam deficyt zasobów wodnych?

GW: Woda może się skończyć, także w Polsce. Przykładem są Skierniewice, które kilka lat temu mierzyły się z jej chwilowym brakiem. Część Mazowsza, Wielkopolska czy Ziemia Lubuska mogą być narażone na ekstremalne susze. Z kolei Mazury, Kaszuby czy Pomorze raczej nie powinny mieć problemów z wodą.

Woda to skarb. Niby prosty związek chemiczny, ale do tej pory na świecie nie ma bezpiecznej i opłacalnej technologii jej wytworzenia. Próbuje się tego w warunkach laboratoryjnych, ale jest to drogi proces, a efekty słabe. Podobnie z odsalaniem wody morskiej. Dlatego musimy korzystać – i to racjonalnie - z dostępnych zasobów wodnych. Mowa o wodach powierzchniowych oraz podziemnych, których poziom się obniża. Widać to w wielu regionach naszego kraju po wysychających studniach.

Skłania to do szacunku do wody, jaki miały nasze prababcie. Często musiały przynosić ją w wiadrach z oddalonych studni. Taką wodę wykorzystywano do kilku procesów – recyklingowano ją, np. najpierw do mycia warzyw, następnie mycia rąk, a na koniec w toalecie. Zachęcam do powtórnego wykorzystywania wody szarej, a można to zrobić mieszkając nawet w bloku.

Zdaniem ekspertów już w 2030 r. ilość dostępnej wody użytkowej w Polsce będzie o 40 proc. mniejsza od zapotrzebowania na nią. Jesteśmy na szarym końcu w Europie pod względem ilości wody, jaka przypada na jednego mieszkańca.

TŚ: Co jeszcze mówią naukowcy w temacie zmiany klimatu?

GW: IPCC(1) czy WMO(2) ostatnio opublikowały raporty o aktualnym stanie klimatu i prognozy długoterminowe. Wnioski są podobne, prognozy nie napawają optymizmem. Należy dążyć do zatrzymania galopującego procesu, jakim jest zmiana klimatu. Zielone inwestycje w miastach są ważne, ale przede wszystkim chodzi o redukcję emisji CO2 i innych GHG(3). Według prognoz do 2030 r. powinniśmy o 70 proc. zredukować globalną emisję GHG do atmosfery, aby zatrzymać wzrost temperatury powietrza. Należy przy tym pamiętać, że CO2 „żyje” w atmosferze ok. 100 lat. Jeśli teraz zredukujemy jego emisję, to nie oznacza, że nagle odnotujemy ogromny spadek jego stężenia w atmosferze i klimat zacznie się ochładzać. Ale wszelkie działania redukujące emisję wspomnianych gazów do atmosfery należy wykonać. Teraz! W przeciwnym wypadku do 2100 r. temperatura na globie może wzrosnąć o ponad 4 st. C w porównaniu do obecnej.

TŚ: Więc to co robimy teraz, jest dla przyszłych pokoleń?

GW: Tak, i trzeba odwagi, aby działać teraz z myślą o efektach w przyszłości. Zrobiliśmy dużo, aby temperatura naszego globu wzrosła. Ten proces jest nieodwracalny, ale możemy zatrzymać go na dzisiejszym poziomie.

Dobrym i łatwym do realizacji przykładem jest gromadzenie deszczówki, a następnie wykorzystywanie jej do np. podlewania kwiatów w ogrodzie. Powinniśmy uczyć kolejne pokolenia oszczędzania wody. Tę tematykę podejmujemy w kampanii „Obiecajmy”, której Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej – Państwowy Instytut Badawczy jest partnerem merytorycznym(4). W ramach inicjatywy, placówki edukacyjne położone na terenach zagrożonych suszą hydrologiczną otrzymują przenośne zbiorniki na deszczówkę wraz z narzędziami ogrodniczymi i nasionami, dzięki którym dzieci mogą dbać o roślinność wokół budynków, przy okazji świetnie się bawiąc.

Dominika Adamska: Sekretarz redakcji, geograf Teraz SamorządWięcej treści dotyczących samorządów w zakładce Teraz Samorząd.

Przypisy

1/ Intergovernmental Panel on Climate Change, Międzyrządowy Zespół ds. Zmiany Klimatu
https://www.teraz-srodowisko.pl/slownik-ochrona-srodowiska/definicja/miedzyrzadowy-zespol-ds-zmian-klimatu.html
2/ Międzynarodowa Organizacja Meteorologiczna3/ GHG – greenhouse gases, czyli gazy cieplarniane
https://www.teraz-srodowisko.pl/slownik-ochrona-srodowiska/definicja/gazy-cieplarniane.html
4/ Zbiorniki retencyjne przy przedszkolach, bajki z morałem dla najmłodszych. Wystartowała kampania edukacyjna Obiecajmy, której celem jest oszczędzanie wody.
https://www.imgw.pl/wydarzenia/imgw-pib-partnerem-merytorycznym-kampanii-obiecajmy

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Czy presja społeczna i inwestorska położy kres korporacyjnej obojętności? (03 grudnia 2021)Projekt zmiany systemu prosumenckiego. Zagrożone 13,5 tys. firm i 86 tys. miejsc pracy? (25 listopada 2021)Opada kurz po COP26. Co postanowiono w trakcie konferencji? (15 listopada 2021)COP26: niewiele nowych oficjalnych zobowiązań krajowych redukcji emisji (12 listopada 2021)Walka z fluorowanymi gazami cieplarnianymi. Nowy zakaz od 2022 roku (10 listopada 2021)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony